Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Nie lubię matki mojego chrześniaka

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Lodowababeczka
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: pt wrz 05, 2025 6:24 pm

Nie lubię matki mojego chrześniaka

Post autor: Lodowababeczka »

Hej, potrzebuję świeżego spojrzenia na sprawę. Będzie długo bo sytuacja zaczęła się kilkanaście lat temu. Zostałam chrzestną zaraz po bierzmowaniu, byłam młoda, dzisiaj bym się nie zgodziła żeby być chrzestną u takich ludzi. To dziecko córki dobrej koleżanki mojej mamy. Od początku byłam zaangażowana, odwiedzałam ją w szpitalu, w domu, przyjeżdżałam na roczki, chrzty, święta. Nigdy z pustymi rękami. Nie tylko do chrześniaka ale też do innych jej dzieci, bo zapraszali, a to na urodziny, na chrzty, komunie najstarszej. Ma w sumie trójkę dzieci. Pierwszy zgrzyt był tuż przed urodzinami mojego chrześniaka. Kupiłam część prezentu, byłam wtedy w ciąży i przedwcześnie urodziłam. Więc nie zdążyłam kupić czegoś jeszcze i nie mogłam pojechać bo byłam w szpitalu. Nie chciałam żeby na urodziny było mu przykro więc wysłałam mamę z tym prezentem żeby mu go wręczyła. Nie otrzymałam od niej żadnej wiadomości, więc napisałam, że jak tam czy urodziny się udały, czy podobał się prezent. Odpisała tylko, że wiedziała że nie przyjadę a że koparkę już taką ma od wujka. Nie wiedziałam co o tym myśleć, koparka była z biedronki, więc może o to chodziło. Później już równia pochyła, odwiedziła mnie dopiero w okolicy roczku. Przed wyjściem na koniec wyciągnęła z tylnej kieszeni dżinsów pomięte 100 zł i mi je wręczyła, że to dla dziecka. Byłam zszokowana, naprawdę zawsze wybierałam starannie prezenty dla jej dzieci. Nie spodziewałam się tego, zaznaczam, że nie chodzi mi o pieniądze. Mógłby to być i 500 zł ale sposób wręczenia był dla mnie naprawdę upokarzający. Powiedziała, że roczek ma już u nas odhaczony. Wcześniej odwiedziłam ją kiedy dziecko miało 3 miesiące żeby zaprosić ją na chrzest, stwierdziła że nie przyjedzie bo jej mąż wraca tego dnia z zagranicy. Traf chciał, że dzień przed chrztem spotkałam jej ciotkę, która powiedziała mi, że jej mąż jest od dwóch tygodni w domu i będzie następne dwa. Była zaskoczona, że nie przychodzą do nas na uroczystość, bo doskonale mnie pamiętała ze wszystkich na których ja byłam. Mam jeszcze dwoje dzieci, nie odwiedziła żadnego po urodzeniu, żadnego nigdy nie widziała, bo nie mieszkamy też w jednym mieście więc nie ma szans na spotkanie przypadkowe, na chrzty już nie zapraszałam, podobnie jak na urodziny itd. Dodam, że dla niej obce jest pojęcie, że chrzestna ma pomóc wychować w wierze a co ponadto to dobra wola.
Poczułam się naprawdę źle traktowana i nasze kontakty zaczęły się rozluźniać, przestałam jeździć. Raz w roku wysyłałam kurierem prezent w okolicy świąt. Teraz to już drugi rok, gdzie nic nie wysłałam. Generalnie chodzi o to, że oprócz tych sytuacji były jeszcze inne, ale te najbardziej mnie zirytowały. Nie lubię tej kobiety jest roszczeniowa. Kiedy urodziła jedno ze swoich dzieci byłam dzień przed maturą ( o czym dobrze wiedziała), zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc, że jej mąż nie dostał wolnego, jej rodzice są za granicą a ona nie ma kogo poprosić o pomoc, a jej dziecku pilnie potrzeba mleka, nigdzie tego mleka nie można dostać, ona nie ma pokarmu, czy mogę pojechać do biedronki i jej kupić (ja nie wiedziałam wtedy jak to działa, że w szpitalu jest mleko itd), więc się zgodziłam. Niestety w biedronkach w pobliżu nigdzie nie było, zadzwoniłam do niej, poprosiła żebym szukała w innych. Więc jeździłam jak de*ił po mieście szukając tego mleka, pojechałam do szpitala z mlekiem kupionym w aptece (bo przecież tak potrzebowała) patrzę a u niej siedzi mąż, który podobno nie miał urlopu i na moje mleko stwierdziła, że takie jej nie potrzebne bo ona chciała w niższej cenie z biedronki a w aptece no to jest, jej mąż już kupił ale po wyższej cenie i że nie chciała go zamęczać jeżdżeniem po całym mieście a ja przecież nie mam już lekcji to mogłam pojeździć. Raz powiedziała, że odmówiła żeby pójść na ślub do ludzi, którzy byli jej dosyć bliscy i byli na jej ślubie, bo szkoda było jej pieniędzy a wymyśliła jakąś wymówkę. Powiedziała mniej więcej tak „Powiedziałam X ale wiadomo że chodzi o kasę” i to mnie w niej odrzuca, że taka właśnie jest. Sama kogoś ignoruje ale ma oczekiwania. Nieraz już słyszałam, że chrzestna jej innego dziecka jak przychodzi to daje prezent tylko chrześnicy a dla innych dzieci nic, że jej dziecku jest smutno bo inne dostają prezenty na dzień dziecka od chrzestnych a jej któreś nie dostaje itd. Ale post jest bo od dwóch tygodni wydzwania do moich rodziców i raz pisała do mnie, że jej dziecko tak bardzo chce mnie zobaczyć bo już zapomniało jak wyglądam, tak bardzo chce ze mną porozmawiać, tak tęskni itd.
Nie wiem o co chodzi, podejrzewam, że jej się przypomniało że dawno nie było prezentu. Wszystko to opisałam żeby Wam dać znać, że naprawdę jej nie lubię, nie akceptuję jej zachowania, kobieta mnie irytuje i podejrzewam, że nieraz jeszcze zaskoczy. Nie chodzi mi o to, że nie chce wydać pieniędzy czy o to, że ona nic nie daje. Tzn. Chodzi mi o to, że ona nic nie daje od siebie, ale nie dlatego, że potrzebuje kolejnej zabawki na 5 minut dla dzieci ale dlatego, że nie ma z jej strony żadnej wzajemności. Żadnej, ani w chęci spotkania jeśli to nasza uroczystość, jeśli do niej to oczywiście, zaprasza bardzo chętnie. Baba mnie wkurza, ale dziecko nie jest niczemu winne. Dziecko to dziecko. Natomiast nie chcę żeby było tak, że ona całkowicie mnie ignoruje a ja będę tam latała jak piesek z prezentami a ona będzie miała satysfakcję. Poza tym nie lubię słuchać co gada, bo według mnie to kocopoły w stylu „po co kupić fotelik z atestem skoro podczas spotkania z tirem jej z marketu nie wytrzyma tak samo jak mój z atestami” Wy byście zrobiły?
Awatar użytkownika
zelciaaa
KlasaBiznes
Posty: 582
Rejestracja: ndz gru 04, 2022 3:49 am

Post autor: zelciaaa »

Wysyłaj blikiem 50 zł na urodziny / dzień dziecka i tyle.
Mój mąż wysyła co i rusz pieniądze dla chrześniaka, a to stówkę a to dwie na revoluta. Myślisz że 12 latek chociaż raz przez te 5 lat jak z nim jestem zadzwonił czy napisał z mamy telefonu „ dzięku wujek za prezent „ ? Może raz jak miał te 8 lat jeszcze i to sam mój mąż do niej zadzwonił. Nigdy nie składają nam życzeń czy na urodziny czy na święta, ja już drugi rok mówię mojemu że oni są tacy niewdzięczni po co on mu wysyła pieniądze… skoro dzieciak nawet życzeń mu na urodziny nie składa.
Awatar użytkownika
hanak2
BlondDoczep
Posty: 133
Rejestracja: pt sie 30, 2024 12:33 pm

Post autor: hanak2 »

Starałaś się i tyle. Wydaje mi się, że nie musisz być zobowiązana po tylu latach do dalszych prezencików. Chrzestna to nie jakiś bankomat. Możesz spróbować nawiązać relację z dzieckiem, jak będzie starsze.