No dobra, to moze nawet zrozumiem, w końcu nowa droga życia XDD
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
Dzisiejsze święto to upamiętnienie ofiar ślepego patriotyzmu i wychwalanie samego aktu poświęcenia pomimo świadomości, że to i tak pójdzie na marne.
Dalej mamy w polsce kult cierpienia i egzaltacji nad tą swoją pozycją wiecznej ofiary całego świata. Nie dociera do nas że inne kraje poprostu myślą pragmatycznie i robią to co im się opłaca, a my byliśmy (i jesteśmy) wykorzystywani, bo sami na to pozwalamy. Ale do tego trzebaby było otworzyć oczy i uzmysłowić sobie, że nasz kraj nie jest żadnym mesjaszem narodów tylko frajerem, który od XV wieku ma najzwyczajniej w świecie beznadziejnych władców i polityków, kierujących się swoim własnym zyskiem a nie interesem państwa (a już na pewno nie obywateli).
Według mnie patriotyzm jest ważny, ale w rozsądnych granicach. Skoro ludzie którzy nami rządzą, stawiają swoje osobiste korzyści ponad dobro narodu, to czemu my mielibyśmy cenić ten kraj bardziej niż własne życie
Nie wiem czy to się liczy za niepopularną opinię, ale obecne zmiany procedowane przez Ministerstwo Zdrowia doprowadzą do analogicznej sytuacji w całej ochronie zdrowia, na razie nie da się leczyć zębów na NFZ, niedługo niczego się nie będzie dałoagbmrctorakwin pisze: ↑pt lip 31, 2026 8:14 am Nie wiem czy to taka niepopularna opinia ale spróbuję: uważam że najgorszymi naciągaczami wśród lekarzy są dentyści. Ostatnio miałam sytuacje gdzie byłam na ściągnięciu kamienia, na tej wizycie dentysta powiedział mi że mam kilka zebow do zrobienia. Zapisałam się więc na kolejną wizytę, która miała być miesiąc później. Na tej wizycie oprócz tego że naprawił mi jednego z tych zębów, znowu ściągnął mi kamieńpo miesięcu od poprzedniego razu. Nie zapytał, nie byliśmy na to umówieni, po prostu to zrobił bo stwierdził że "już trzeba". Proponował mi też zrobienie zdjęcia panoramicznego zębów, gdy powiedziałam że go nie potrzebuje bo niedawno skończyłam leczenie ortodontyczne i miałam robione takie zdjęcie w innej placówce zaczął mówić, że jak jest się pacjentem ich kliniki to TRZEBA zrobić u nich zdjęcie. Po tej sytuacji umówiłam się do innego dentysty. I czytałam naprawde wiele podobnych sytuacji innych osób i nie tylko z tego konkretnego miejsca
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
To jakie powinny byc te zmiany? Moze dajny biednym lekarzom 50 tysięcy za godzine ale co to zmieni? Nadal nic bo drugiej tak pazernej i roszczeniowej grupy nie ma
W naszym spoleczeństwie kult cierpienia i pracowania ponad siły ma sie za dobrze. Wielu z nas nawet nie umie odpoczywać, a największy powód do dumy to mowienie, ze sie prawie nie spało, ma sie tyle pracy na glowie, na nic czasu nie ma.
Może byc kontrowersyjne, ale kobiety, które decydują sie swiadomie urodzić i wychowywać ciezko niepełnosprawne dziecko sa glupie i naiwne. Często w takich przypadkach rodzina sie rozpada, zdrowe dzieci cierpią i sa skazane na pomoc państwa i zrzutki. Mysle, ze to przez głębokie przekonanie, ze cierpienie uszlachetnia, a aborcja takiego płodu to zło, czesto nawet widze komentarze, ze "bog nas wybral na mamy takich dzieci, bo wie ze jesteśmy silne i damy sobie rade". Jaki jest sens w poswiecaniu swojego życia i zdrowia do opieki nad dzieckiem, ktore nawet nie jest świadome co sie dzieje? I rodzenie go, wiedząc, ze zaraz zrobię zrzutkę? Nie, takie cierpienie nie uszlachetnia i nie robi z nikogo bohatera, to okrutne skazywać na cierpienie takie dziecko.
Od razu napisze, ze wypadki, albo inne okoliczności, gdzie zdrowy zostaje niepełnosprawny to juz inna historia zupełnie, tu moje zdanie jest wyłącznie o wiedzeniu podczas ciąży o ciężkiej chorobie i dokonanie wyboru, ze sie urodzi mimo to.
Może byc kontrowersyjne, ale kobiety, które decydują sie swiadomie urodzić i wychowywać ciezko niepełnosprawne dziecko sa glupie i naiwne. Często w takich przypadkach rodzina sie rozpada, zdrowe dzieci cierpią i sa skazane na pomoc państwa i zrzutki. Mysle, ze to przez głębokie przekonanie, ze cierpienie uszlachetnia, a aborcja takiego płodu to zło, czesto nawet widze komentarze, ze "bog nas wybral na mamy takich dzieci, bo wie ze jesteśmy silne i damy sobie rade". Jaki jest sens w poswiecaniu swojego życia i zdrowia do opieki nad dzieckiem, ktore nawet nie jest świadome co sie dzieje? I rodzenie go, wiedząc, ze zaraz zrobię zrzutkę? Nie, takie cierpienie nie uszlachetnia i nie robi z nikogo bohatera, to okrutne skazywać na cierpienie takie dziecko.
Od razu napisze, ze wypadki, albo inne okoliczności, gdzie zdrowy zostaje niepełnosprawny to juz inna historia zupełnie, tu moje zdanie jest wyłącznie o wiedzeniu podczas ciąży o ciężkiej chorobie i dokonanie wyboru, ze sie urodzi mimo to.
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3666
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Sam fakt tego, że ktoś coś czyta nie robi z niego mądrego.
Zgadzam się.
Przechwalki ile nadgodzin się wzięlo, chwalenie się ile roboty ma się lub zrobiło w ogródku i przeznaczanie czasu wolnego na remonty to powód do dumy. Natomiast podróże i wakacje przeznaczone na odpoczynek lub siedzenie w knajpie kwitowane są jako lenistwo. Nie dotyczy to tylko osób, których na to nie stać.
Odnośnie drugiego akapitu - wiele kobiet jest po prostu głęboko wierzących i uważa aborcje na najgorszy grzech, którego nie wolno popełnić.
Dodatkowo część jest wspierana na duchu opowieściami, jak to dziecko miało być niepełnosprawne a urodziło się zdrowe. Liczą, że w ich przypadku zadzieje się cud albo, że lekarze się mylą.
Dodatkowo część jest wspierana na duchu opowieściami, jak to dziecko miało być niepełnosprawne a urodziło się zdrowe. Liczą, że w ich przypadku zadzieje się cud albo, że lekarze się mylą.
- Borderline
- LemonkowaCola
- Posty: 524
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Z tym cierpieniem i przechwałkami to 100% prawdy i jeszcze bym dodała że nie mamy prawa do odpoczynku i nic nie robienia. Spotkałam się niejednokrotnie z tym że jak ludzie rozmawiają z rodziną i znajomymi np. przez telefon to wręcz się tłumaczą na zasadzie no dziś gotowałam, sprzątałam i byłam na zakupach mimo że tego nie robili. Nie możesz powiedzieć że leżysz przed tv i zamówiłaś jedzenie albo jesz obiad który zrobiłaś 2 dni temu - MUSISZ "coś" robić (w domyśle coś wymagającego wysiłku). Myślę że zwłaszcza osoby 30+ i z rodzicami starej daty mnie zrozumieją. To się teraz powoli zmienia ale jeszcze do luzu nam daleko.
Każdy jest kowalem swojego losu, ale nie każdy dostaje młotek.
To 70 tysięcy za miesiąc brutto będzie za 320 godzin. Nawet nie pytam kto z Was chciałby tyle pracować, ale kto chciałby być operowany w tej 320 godzinie?stokrotkapolna1234 pisze: ↑ndz sie 02, 2026 6:31 am To jakie powinny byc te zmiany? Moze dajny biednym lekarzom 50 tysięcy za godzine ale co to zmieni? Nadal nic bo drugiej tak pazernej i roszczeniowej grupy nie ma
Nikt nie bedzie operowany w 320 godzinie, bo:
a) Lekarz będzie w innym szpitalu w tym czasie
b) Lekarz będzie spał, więc operacja będzie przełożona
c) Lekarz będzie wyspany po nocnym dyżurze, więc akurat ktoś będzie miał szczęście podczas opki
d) Lekarz pójdzie pracować w prywatnym gabinecie i nie będzie go w szpitalu
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3666
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Tymczasem lekarz z mojego pięknego miasta.
"Rekord w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu wyniósł 4881 godzin w ciągu roku, co ujawnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Dotyczy to pracy lekarza kontraktowego na oddziale chirurgii ogólnej w 2023 roku."
"Rekord w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu wyniósł 4881 godzin w ciągu roku, co ujawnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Dotyczy to pracy lekarza kontraktowego na oddziale chirurgii ogólnej w 2023 roku."
"Kultura zapierdolu", która weszła za mocno. Niestety jesteśmy nieustannie społeczeństwem "na dorobku" i wielu to nie pozwala na chwilę wytchnienia. Z resztą, o czym tu gadać... Wiecie co mnie kiedyś najbardziej rozbroiło? Jak znajoma wyjechała na Erasmusa, potem miała międzynarodową pracę i tam poznała wielu rówieśników z Europy Zachodniej. Rozmawiali, czasem porównywali doświadczenia i warunki dorastania i ona... była zszokowana, jak łatwo mieli ci rówieśnicy z krajów Europy Zachodniej. Że droga jaką przechodzą młodzi ludzie w Polsce do dorosłości i jakiegoś dobrobytu jest dużo bardziej wyboista i kręta niż osób z krajów typu UK, Francja, Niemcy. I taka prawda. U nas od momentu pójścia do liceum (wybór - dobra szkoła) musisz brać szybki rozpęd, bo okienko czasowe na to, żeby wyrobić sobie jakąś pozycję społeczno - finansowo - zawodową wynosi jakieś 10-12 lat...Dobre wykształcenie, znalezienie niezłej pracy, posiadanie zdolności kredytowej i wzięcie kredytu, potem utrzymanie go...no nie jest na to dużo czasu. Podobno młodzi ludzie na Zachodzie mogą sobie pozwolić na większy luz, bo dorastają w lepszych warunkach. Dlatego trzeba gromadzić kapitał i przekazywać go dzieciom, żeby kolejnym pokoleniom żyło się łatwiej. U nas klasa średnia buduje się dluuuugo i mozolnie.Borderline pisze: ↑ndz sie 02, 2026 1:28 pm Z tym cierpieniem i przechwałkami to 100% prawdy i jeszcze bym dodała że nie mamy prawa do odpoczynku i nic nie robienia. Spotkałam się niejednokrotnie z tym że jak ludzie rozmawiają z rodziną i znajomymi np. przez telefon to wręcz się tłumaczą na zasadzie no dziś gotowałam, sprzątałam i byłam na zakupach mimo że tego nie robili. Nie możesz powiedzieć że leżysz przed tv i zamówiłaś jedzenie albo jesz obiad który zrobiłaś 2 dni temu - MUSISZ "coś" robić (w domyśle coś wymagającego wysiłku). Myślę że zwłaszcza osoby 30+ i z rodzicami starej daty mnie zrozumieją. To się teraz powoli zmienia ale jeszcze do luzu nam daleko.
A co do starszych osób, to... weź nie pytaj. Jestem 30+ i mam rodziców po 60 - tce. Mój ojciec jest przedsiębiorcą i niestety sporo poświęcił biznesowi, na szczęście z sukcesem...po latach ciężkiej pracy. A moja matka...o Jezu. Nie pracowała z powodów zdrowotnych, ale w domu wieczna krzątanina. Teraz ma 68 lat i cały czas obrabia duży ogród przy domu. Mental typu "Jak się nie narobisz, to nie żyjesz". Dla mnie ci ludzi urodzeni w latach 50. - 60. są niereformowalni. Ale dużo do mnie dociera na ten temat pobocznie - wystarczy poczytać różne wątki na polskim Reddicie...Ile tam jest narzekania, jak gdzieś się spotkają młodsze i starsze pokolenia i zawsze chodzi o podejście do pracy xd
- iksde12345
- Modna
- Posty: 401
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Z tym to my sami na siebie nawzajem nakładamy taką chorą presję: kto nie słyszał choć raz, że do 30-tki powinnaś się dorobić tego i tego? Ze do pewnego wieku powinnaś mieć już kredyt i własne mieszkanie, najlepiej w centrum miasta? To samo mieszkanie, które urwa kosztuje prawie milion złotych, a jest jedną wielką klitką i nie da się zebrać na takie coś pieniędzy, bo coraz więcej jest umów śmieciowych?Push pisze: ↑ndz sie 02, 2026 3:40 pm "Kultura zapierdolu", która weszła za mocno. Niestety jesteśmy nieustannie społeczeństwem "na dorobku" i wielu to nie pozwala na chwilę wytchnienia. Z resztą, o czym tu gadać... Wiecie co mnie kiedyś najbardziej rozbroiło? Jak znajoma wyjechała na Erasmusa, potem miała międzynarodową pracę i tam poznała wielu rówieśników z Europy Zachodniej. Rozmawiali, czasem porównywali doświadczenia i warunki dorastania i ona... była zszokowana, jak łatwo mieli ci rówieśnicy z krajów Europy Zachodniej. Że droga jaką przechodzą młodzi ludzie w Polsce do dorosłości i jakiegoś dobrobytu jest dużo bardziej wyboista i kręta niż osób z krajów typu UK, Francja, Niemcy. I taka prawda. U nas od momentu pójścia do liceum (wybór - dobra szkoła) musisz brać szybki rozpęd, bo okienko czasowe na to, żeby wyrobić sobie jakąś pozycję społeczno - finansowo - zawodową wynosi jakieś 10-12 lat...Dobre wykształcenie, znalezienie niezłej pracy, posiadanie zdolności kredytowej i wzięcie kredytu, potem utrzymanie go...no nie jest na to dużo czasu. Podobno młodzi ludzie na Zachodzie mogą sobie pozwolić na większy luz, bo dorastają w lepszych warunkach. Dlatego trzeba gromadzić kapitał i przekazywać go dzieciom, żeby kolejnym pokoleniom żyło się łatwiej. U nas klasa średnia buduje się dluuuugo i mozolnie.
A co do starszych osób, to... weź nie pytaj. Jestem 30+ i mam rodziców po 60 - tce. Mój ojciec jest przedsiębiorcą i niestety sporo poświęcił biznesowi, na szczęście z sukcesem...po latach ciężkiej pracy. A moja matka...o Jezu. Nie pracowała z powodów zdrowotnych, ale w domu wieczna krzątanina. Teraz ma 68 lat i cały czas obrabia duży ogród przy domu. Mental typu "Jak się nie narobisz, to nie żyjesz". Dla mnie ci ludzi urodzeni w latach 50. - 60. są niereformowalni. Ale dużo do mnie dociera na ten temat pobocznie - wystarczy poczytać różne wątki na polskim Reddicie...Ile tam jest narzekania, jak gdzieś się spotkają młodsze i starsze pokolenia i zawsze chodzi o podejście do pracy xd
W pracy jak mówię, że nie biorę laptopa do domu, to wychodzę na jakiegoś nieroba. A ja po prostu pracuje tak, żeby wyrobić się ze wszystkim w pracy i żeby być efektywną w pracy muszę po niej po prostu móc odpocząć. A ci ludzie nie są efektywni ani w pracy ani po niej, ale mogą mówić jacy to nie są zapracowani biorąc pracę do domu i wysyłając nic nie wnoszące maile po 22.
Z tą pracą to jest podobny case jak z siłownią. Ludzie zamiast powiedzieć nie chodzę na siłownię, bo nie lubię albo mi się nie chce, to od razu tłumaczą sie dlaczego tego nie robią jakby czekali na rozgrzeszenie. Tak sama z pracą, wyliczają czego to dziś nie zrobili, żeby dostać błogosławieństwo. Zamiast przyznać wprost, że dziś odpoczywałem i tyle.
Z tą pracą to jest podobny case jak z siłownią. Ludzie zamiast powiedzieć nie chodzę na siłownię, bo nie lubię albo mi się nie chce, to od razu tłumaczą sie dlaczego tego nie robią jakby czekali na rozgrzeszenie. Tak sama z pracą, wyliczają czego to dziś nie zrobili, żeby dostać błogosławieństwo. Zamiast przyznać wprost, że dziś odpoczywałem i tyle.
A) nie będzie, bo nowe raportowanie do NFZ to uniemożliwiDefreg56 pisze: ↑ndz sie 02, 2026 2:50 pm Nikt nie bedzie operowany w 320 godzinie, bo:
a) Lekarz będzie w innym szpitalu w tym czasie
b) Lekarz będzie spał, więc operacja będzie przełożona
c) Lekarz będzie wyspany po nocnym dyżurze, więc akurat ktoś będzie miał szczęście podczas opki
d) Lekarz pójdzie pracować w prywatnym gabinecie i nie będzie go w szpitalu
C) spróbuj kiedyś funkcjonować cały dzień w pracy, a potem nastaw sobie budzik na co godzinę w nocy i za każdym razem zrób sudoku, daj znać jak się wyspałaś
D) kwintesencja zmian, właśnie do tego doprowadzą. Lekarz też jest człowiekiem, który ma prawo wybrać formę zatrudnienia dzięki której będzie miał czas i zasoby dla siebie i swojej rodziny
- Załączniki
-
- fw_1785737410992.jpg (83.5 KiB) Przejrzano 712 razy
I tak powinno byćMualla pisze: ↑pn sie 03, 2026 7:59 am W pracy jak mówię, że nie biorę laptopa do domu, to wychodzę na jakiegoś nieroba. A ja po prostu pracuje tak, żeby wyrobić się ze wszystkim w pracy i żeby być efektywną w pracy muszę po niej po prostu móc odpocząć. A ci ludzie nie są efektywni ani w pracy ani po niej, ale mogą mówić jacy to nie są zapracowani biorąc pracę do domu i wysyłając nic nie wnoszące maile po 22.
Z tą pracą to jest podobny case jak z siłownią. Ludzie zamiast powiedzieć nie chodzę na siłownię, bo nie lubię albo mi się nie chce, to od razu tłumaczą sie dlaczego tego nie robią jakby czekali na rozgrzeszenie. Tak sama z pracą, wyliczają czego to dziś nie zrobili, żeby dostać błogosławieństwo. Zamiast przyznać wprost, że dziś odpoczywałem i tyle.
Ten ostatni post przypomniał mi jeszcze jedna moja niepopularna dosyć opinie - nic nie ma znaczenia, doslownie nothing matters !!!!! Ale niepopularne (przynajmniej ja sie z tym tak spotkalam) jest to ze nie chodzi mi w takim depresyjnym sensie ze "nic nie ma znaczenia po co zyc" tylko wlasnie w takim mega wyzwalającym - doslownie NIC nie ma znaczenia biorąc pod uwagę ze jestesmy tylko ledwie mrugnieciem i pyłkiem w porównaniu do całego wszechświata wiec skoro nic nie ma znaczenia to nie ma sensu sie przejmować nie wiem, kwestiami wyglądu, czy jakbym chciała walnąć sobie wlosy różowe w ciapki, czy np jak sobie tak "podspiewuje" (bezgłośnie xd ruszam ustami) w rytm tego co słucham i ktos sie dziwnie spojrzy, bro it does not matter AT ALL!!!!!
Tacy ludzie powinni byc karani, bo psują etykę pracy. Jakbym była szefem/menagerm to bym upominała ludzi za takie akcje xD nie wyrabiasz sie w godzinach pracy? Dlaczego wysyłasz maile po 22? Jak to świadczy o firmie? W takich godzinach nie pracujemy, nikomu to nie imponuje, wręcz przeciwnie, to jest komiczneMualla pisze: ↑pn sie 03, 2026 7:59 am W pracy jak mówię, że nie biorę laptopa do domu, to wychodzę na jakiegoś nieroba. A ja po prostu pracuje tak, żeby wyrobić się ze wszystkim w pracy i żeby być efektywną w pracy muszę po niej po prostu móc odpocząć. A ci ludzie nie są efektywni ani w pracy ani po niej, ale mogą mówić jacy to nie są zapracowani biorąc pracę do domu i wysyłając nic nie wnoszące maile po 22.
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
Ja cały czas zwracam uwagę na wysyłanie maili na urlopach i zwolnieniach lekarskich, że nie powinno tak być, ale nikt sobie z tego nic nie robi. Myślę, że do czasu, aż któryś w końcu wyleci i pójdzie z nami do sądu.julygirl pisze: ↑pn sie 03, 2026 9:30 am Tacy ludzie powinni byc karani, bo psują etykę pracy. Jakbym była szefem/menagerm to bym upominała ludzi za takie akcje xD nie wyrabiasz sie w godzinach pracy? Dlaczego wysyłasz maile po 22? Jak to świadczy o firmie? W takich godzinach nie pracujemy, nikomu to nie imponuje, wręcz przeciwnie, to jest komiczne
Na własnej działalności niech ludzie robią co chcą, ale na UOP jest to niepoważne.
C) Laska, zejdz na ziemie, nie wiem czy wiesz, ale nie tylko lekarze pracują 12 i 24. Ja pracowałam na nocki w sklepie, niektóre dziewczyny, żeby jeszcze więcej zarobić robiły 24h. I cały ten czas ponosiłyśmy odpowiedzialność za towar i rozliczenie kasy, więc musiałam myśleć całą noc, a później jeszcze liczyć czy hajs sie zgadza. Nie jesteście tacy wyjątkowi jak wam się wydaje.aldreta pisze: ↑pn sie 03, 2026 8:10 am
C) spróbuj kiedyś funkcjonować cały dzień w pracy, a potem nastaw sobie budzik na co godzinę w nocy i za każdym razem zrób sudoku, daj znać jak się wyspałaś
D) kwintesencja zmian, właśnie do tego doprowadzą. Lekarz też jest człowiekiem, który ma prawo wybrać formę zatrudnienia dzięki której będzie miał czas i zasoby dla siebie i swojej rodziny
![]()
D) Jakaś większość Polaków nie ma prawa wybrać sobie formy zatrudnienia. Dostajesz do podpisania to co masz i nie negocjujesz. Wyjątkiem jest (chociaż to też już się zmienia) branża IT
- Anastazja_smietana
- Modna
- Posty: 404
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
No spoko, ale dlaczego w takim razie cały czas chcą ograniczać liczbę kandydatów na studia lekarskie. Gdyby było więcej lekarzy, to by po 8h mógł sobie iść do domu i wysypiać się do woli.aldreta pisze: ↑pn sie 03, 2026 8:10 am A) nie będzie, bo nowe raportowanie do NFZ to uniemożliwi
operacji nagłych czy pilnych w trybie ostrodyżurowym nie da się tak po prostu przełożyć
C) spróbuj kiedyś funkcjonować cały dzień w pracy, a potem nastaw sobie budzik na co godzinę w nocy i za każdym razem zrób sudoku, daj znać jak się wyspałaś
D) kwintesencja zmian, właśnie do tego doprowadzą. Lekarz też jest człowiekiem, który ma prawo wybrać formę zatrudnienia dzięki której będzie miał czas i zasoby dla siebie i swojej rodziny
![]()
Są chciwi, chcą być "deficytowi" i narzucać wygórowane stawki, wpisywać więcej godzin w pracy, niż ma fizycznie miesiąc.
- PrzemoKondratowicz
- RARY
- Posty: 6343
- Rejestracja: wt sty 07, 2025 8:47 pm
Strażacy też pracują 24, po 12-14 pracują też ludzie w PKP, nie wiem co w tym wyjątkowego xd
Na Wandzie najciekawiej jest jak sami zainteresowani bądź ich rodzina o której jest wątek, wpada, krzyczy, piszczy i wyzywa.
Zgoda, ale to tylko jedna strona medalu. Drugą jest to, że z dzisiejszej perspektywy bardzo łatwo oceniać ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji skrajnej, pod okupacją, po latach przemocy i upokorzenia. Tak naprawdę nie wiemy, jak sami zachowalibyśmy się na miejscu Powstańców ani jakie emocje, nadzieje i informacje kierowałyby wtedy naszymi decyzjami.Daphne444 pisze: ↑sob sie 01, 2026 10:22 pm Dzisiejsze święto to upamiętnienie ofiar ślepego patriotyzmu i wychwalanie samego aktu poświęcenia pomimo świadomości, że to i tak pójdzie na marne.
Dalej mamy w polsce kult cierpienia i egzaltacji nad tą swoją pozycją wiecznej ofiary całego świata. Nie dociera do nas że inne kraje poprostu myślą pragmatycznie i robią to co im się opłaca, a my byliśmy (i jesteśmy) wykorzystywani, bo sami na to pozwalamy. Ale do tego trzebaby było otworzyć oczy i uzmysłowić sobie, że nasz kraj nie jest żadnym mesjaszem narodów tylko frajerem, który od XV wieku ma najzwyczajniej w świecie beznadziejnych władców i polityków, kierujących się swoim własnym zyskiem a nie interesem państwa (a już na pewno nie obywateli).
Według mnie patriotyzm jest ważny, ale w rozsądnych granicach. Skoro ludzie którzy nami rządzą, stawiają swoje osobiste korzyści ponad dobro narodu, to czemu my mielibyśmy cenić ten kraj bardziej niż własne życie![]()
Wiele z tego, co napisałaś, jest mi bliskie. Sama hołduję zasadzie: „lepszy żywy obywatel niż martwy bohater” i mam ogromny dystans do romantyzowania cierpienia, klęski oraz bezsensownej śmierci. Uważam jednak, że zdanie „patriotyzm jest ważny, ale w rozsądnych granicach” wymaga doprecyzowania. Rozsądne granice w spokojnych czasach wydają się oczywiste, lecz w sytuacji wojny, okupacji i terroru przestają być czymś łatwym do wyznaczenia. Dla jednych patriotyzmem będzie ratowanie życia i przetrwanie, dla innych opór, nawet za cenę najwyższą.
Możemy krytycznie oceniać decyzję o wybuchu Powstania, jej skutki i odpowiedzialność dowódców, nie odbierając jednocześnie godności ludziom, którzy walczyli. Czym innym jest potępienie politycznego romantyzmu i kultu śmierci, a czym innym ocenianie samych Powstańców z wygodnej perspektywy osób, które nigdy nie musiały podejmować podobnych decyzji. Patriotyzm nie powinien oznaczać bezrefleksyjnego poświęcania obywateli, ale nie powinien też sprowadzać się wyłącznie do rachunku zysków i strat. Państwo ma obowiązek chronić ludzi, a nie oczekiwać od nich, że będą umierać, by później można było budować na ich śmierci narodową legendę.