Seksizm, mizoginia - jak silne są one w polskim społeczeństwie?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherrySeksizm, mizoginia - jak silne są one w polskim społeczeństwie?
Jak w tytule? Jak silne są zjawiska jak seksizm, męski szowinizm i mizoginia w polskim społeczeństwie?
Ten temat oczywiście się pojawia w różnych wątkach na tym forum, więc pomyślałam, że można go rozszerzyć i poświęcić tym zjawiskom osobny wątek na forum, chociaż nie jest to nic chwalebnego.
Pytanie głównie do kobiet, bo nas to dotyczy - jak często spotykacie się z seksizmem, męskim szowinizmem czy nawet mizoginią DZISIAJ, czyli w 2026 r.?
Czy nie macie wrażenia, że wszelkie te ruchy gromadzące mężczyzn a nawet już młodych chłopaków (wiadomo o JAKIE ruchy mi chodzi) rosną w siłę i za 10 - 15 lat jakieś skromne sukcesy feminizmu po prostu przepadną i będziemy żyć w mocno szowinistycznym, przesyconym mizoginią społeczeństwie?
Nie chcę siać pesymistycznych wizji, ale nie chciałabym wychowywać córki w obecnych czasach i nie wydaje mi się, żeby to były jęki boomera, bo ponura wizja którą mam przed oczami, wydaje mi się całkiem realna. I wkurza mnie to strasznie, bo czuję przymus wychowania córki na mądrą, zaradną i samodzielną, a jakby nikogo nie obchodzi to jak WYCHOWAC chłopca, no wiecie o co mi chodzi. Dlaczego tak jest? Czy to jest pytanie bez odpowiedzi?
Jestem ciekawa jakie macie spojrzenie na te kwestie, jak widzicie rozwój (?!) tych zjawisk, co niestety może przynieść przyszłość, a może widzicie w tym wszystkim jednak jakiś promyk nadziei?
I na ile dostrzegacie seksizm, mizoginię, męski szowinizm w życiu społecznym i czy próbujecie jakoś sobie z tym radzić?
Ten temat oczywiście się pojawia w różnych wątkach na tym forum, więc pomyślałam, że można go rozszerzyć i poświęcić tym zjawiskom osobny wątek na forum, chociaż nie jest to nic chwalebnego.
Pytanie głównie do kobiet, bo nas to dotyczy - jak często spotykacie się z seksizmem, męskim szowinizmem czy nawet mizoginią DZISIAJ, czyli w 2026 r.?
Czy nie macie wrażenia, że wszelkie te ruchy gromadzące mężczyzn a nawet już młodych chłopaków (wiadomo o JAKIE ruchy mi chodzi) rosną w siłę i za 10 - 15 lat jakieś skromne sukcesy feminizmu po prostu przepadną i będziemy żyć w mocno szowinistycznym, przesyconym mizoginią społeczeństwie?
Nie chcę siać pesymistycznych wizji, ale nie chciałabym wychowywać córki w obecnych czasach i nie wydaje mi się, żeby to były jęki boomera, bo ponura wizja którą mam przed oczami, wydaje mi się całkiem realna. I wkurza mnie to strasznie, bo czuję przymus wychowania córki na mądrą, zaradną i samodzielną, a jakby nikogo nie obchodzi to jak WYCHOWAC chłopca, no wiecie o co mi chodzi. Dlaczego tak jest? Czy to jest pytanie bez odpowiedzi?
Jestem ciekawa jakie macie spojrzenie na te kwestie, jak widzicie rozwój (?!) tych zjawisk, co niestety może przynieść przyszłość, a może widzicie w tym wszystkim jednak jakiś promyk nadziei?
I na ile dostrzegacie seksizm, mizoginię, męski szowinizm w życiu społecznym i czy próbujecie jakoś sobie z tym radzić?
- Blue Spirit
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Musiałabym głębiej się zastanowić nad całym poruszonym tematem. A tak na szybko: tak, dostrzegam zjawisko relatywnie często. Odnoszę też wrażenie, że pewne zachowania, oczekiwania etc. są na tyle znormalizowane, że na ogół nie definiuje się ich jako seksizm.
Co do pewnych ruchów gromadzących mężczyzn – oczywiście, że nie pozostały bez echa, już od lat dostrzegam skutki. Raczej będzie tylko gorzej, tym bardziej że kobiety są bierne lub stają się „pick me”. Za to od mężczyzn słyszałam parę razy o wizji wychowania syna tak, by był odporny na kobiece manipulacje.
Co do pewnych ruchów gromadzących mężczyzn – oczywiście, że nie pozostały bez echa, już od lat dostrzegam skutki. Raczej będzie tylko gorzej, tym bardziej że kobiety są bierne lub stają się „pick me”. Za to od mężczyzn słyszałam parę razy o wizji wychowania syna tak, by był odporny na kobiece manipulacje.
Każdy ma swoją bańkę, więc opowiem, jak to wygląda WYŁĄCZNIE z doświadczenia mojego i najbliższych znajomych. Pracuję w międzynarodowym korpo, gdzie duży nacisk kładzie się na różnorodność, wielokrotnie podkreśla się, jak wiele kobiet piastuje kierownicze stanowiska, itd. Za jakiekolwiek, nawet niby niewinne seksistowskie teksty, trafia się na dywanik do HR. Stąd też ja na co dzień nie spotykam się z mizoginią, która być może jest na porządku dziennym w innych zawodach. Prawdę mówiąc, gdyby nie social media, nie wiedziałabym o istnieniu red pillowców i cłej tej manosfery. Nie zagłębiam się w to, ale jakbym miała oceniać, to grupa nieszczęśśliwych chłopaczków, których na pewnym etapie życia odrzuciła dziewczyna i muszą gdzieś dać upust swoim frustracjom. Nie traktowałabym ich jako zagrożenie.
i am a god
- Blue Spirit
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Tylko wiesz, czym innym jest polityka danej korpo, a czymś jeszcze innym to, co kwitnie w głowach, zwłaszcza w obliczu narzuconych zasad.Jennifer pisze: ↑wt lip 14, 2026 3:59 pm Każdy ma swoją bańkę, więc opowiem, jak to wygląda WYŁĄCZNIE z doświadczenia mojego i najbliższych znajomych. Pracuję w międzynarodowym korpo, gdzie duży nacisk kładzie się na różnorodność, wielokrotnie podkreśla się, jak wiele kobiet piastuje kierownicze stanowiska, itd. Za jakiekolwiek, nawet niby niewinne seksistowskie teksty, trafia się na dywanik do HR. Stąd też ja na co dzień nie spotykam się z mizoginią, która być może jest na porządku dziennym w innych zawodach. Prawdę mówiąc, gdyby nie social media, nie wiedziałabym o istnieniu red pillowców i cłej tej manosfery. Nie zagłębiam się w to, ale jakbym miała oceniać, to grupa nieszczęśśliwych chłopaczków, których na pewnym etapie życia odrzuciła dziewczyna i muszą gdzieś dać upust swoim frustracjom. Nie traktowałabym ich jako zagrożenie.
- O Matyldo!
- MiamiBicz
- Posty: 389
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
Bardzo ciekawy wątek poruszyłaś i czuję, że na ten temat można godzinami rozmawiać.
Niestety nie mogę się na niego zupełnie otworzyć ponieważ zahaczałoby to o zbyt osobiste historie.
Najtrudniej ogląda się takie sceny w bliskim otoczeniu, na które nie mamy wpływu, np. rodzina, starsze roczniki itd.
Także, jeśli mogłabym bardziej ogólnie odpowiedzieć, to tak, obserwuję (i zazwyczaj reaguję) mizoginię, szowinizm. Powtarzam się ale chłopom naprawdę odyebauo i pozwalają sobie na zbyt wiele, ja to zwalam na modę na konfederację, Brauna i innych pajaców choćby z USA, którzy zaprogramowali w tych męskich mózgach, że muszą być smalcami Alfa, rządzić a baby to wiadomo- do garów <hehe> albo do słupa!
I to z moich obserwacji najczęściej wynika z kompleksów.
Nawet w bardzo dobrze uregulowanej pod względem inkluzywności, szacunku, profesjonalnej współpracy, firmie zdarzają się zapędy i próby szowinistyczne. Tylko w tych lepszych firmach trzeba się dokładnie wsłuchać. Tam faceci nie rzucają otwarcie tymi "żartami" jak jakieś kasztany tylko robią to w białych rękawiczkach, podtekstach na pierwszy rzut ucha niewyczuwalnych. Są sprytni bo wiedzą jakie grożą za to konsekwencje.
Jeśli chodzi o wychowywanie synków, w pierwszej chwili pomyślałam, że większość młodych mam jest już świadomych, nowoczesnych więc nic nam nie grozi.
Kobiety są dziś mądre, niezależne, wykształcone/dbają o rozwój, oczytane etc. Chłopaki wyrosną na bardzo dobrych, wspierających partnerów.
No ale później pomyślałam sobie- damn, laski w 2026 roku walczą jak lwice w obronie Wiśniewskiego "bo jest czarujący", kochają zabawnego Krzysia Stanowskiego, nie wspomnę o przemocowym hollywood lover boy- Brad Pitt (od którego odcinają się dorosłe dzieci), czy Johny'm Deepie.. xD
No nie wiem... płakał.
Na rynek ponoć wchodzi teraz trad wife, to ja trzymam kciuki żeby te wszystkie trad wife spiknęły się z redpillami i będziemy wolni!
A tak poważnie- trzeba reagować i nie pozwalać sobie wejść na głowę, manipulować sobą a co gorsza obrażać.
Niestety nie mogę się na niego zupełnie otworzyć ponieważ zahaczałoby to o zbyt osobiste historie.
Najtrudniej ogląda się takie sceny w bliskim otoczeniu, na które nie mamy wpływu, np. rodzina, starsze roczniki itd.
Także, jeśli mogłabym bardziej ogólnie odpowiedzieć, to tak, obserwuję (i zazwyczaj reaguję) mizoginię, szowinizm. Powtarzam się ale chłopom naprawdę odyebauo i pozwalają sobie na zbyt wiele, ja to zwalam na modę na konfederację, Brauna i innych pajaców choćby z USA, którzy zaprogramowali w tych męskich mózgach, że muszą być smalcami Alfa, rządzić a baby to wiadomo- do garów <hehe> albo do słupa!
I to z moich obserwacji najczęściej wynika z kompleksów.
Nawet w bardzo dobrze uregulowanej pod względem inkluzywności, szacunku, profesjonalnej współpracy, firmie zdarzają się zapędy i próby szowinistyczne. Tylko w tych lepszych firmach trzeba się dokładnie wsłuchać. Tam faceci nie rzucają otwarcie tymi "żartami" jak jakieś kasztany tylko robią to w białych rękawiczkach, podtekstach na pierwszy rzut ucha niewyczuwalnych. Są sprytni bo wiedzą jakie grożą za to konsekwencje.
Jeśli chodzi o wychowywanie synków, w pierwszej chwili pomyślałam, że większość młodych mam jest już świadomych, nowoczesnych więc nic nam nie grozi.
Kobiety są dziś mądre, niezależne, wykształcone/dbają o rozwój, oczytane etc. Chłopaki wyrosną na bardzo dobrych, wspierających partnerów.
No ale później pomyślałam sobie- damn, laski w 2026 roku walczą jak lwice w obronie Wiśniewskiego "bo jest czarujący", kochają zabawnego Krzysia Stanowskiego, nie wspomnę o przemocowym hollywood lover boy- Brad Pitt (od którego odcinają się dorosłe dzieci), czy Johny'm Deepie.. xD
No nie wiem... płakał.
Na rynek ponoć wchodzi teraz trad wife, to ja trzymam kciuki żeby te wszystkie trad wife spiknęły się z redpillami i będziemy wolni!
A tak poważnie- trzeba reagować i nie pozwalać sobie wejść na głowę, manipulować sobą a co gorsza obrażać.
- koparka_walec
- Gacie z oceanu
- Posty: 42
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Nie będę się wypowiadał na temat mizoginii, męskiego szowinizmu, bo nie doświadczyłem i nie jestem obiektywny. Chciałbym się wypowiedzieć n/t seksizmu - ogólnie.
Ogólnie jestem egalitarystą - wierzę że absolutnie wszyscy jesteśmy równi i wszyscy powinni być traktowani tak samo, szczególnie przez prawo. Niezależnie czy mężczyzna czy kobieta, czy bogaty czy biedny, czy ze znajomościami czy bez - tak samo.
Podobnie jest z płcią. Każdy jest inny z wielu różnych powodów, dlaczego akurat płeć ma przypisywać mi różne zachowania, przywileje albo zakazy społeczne?
Niech każdy pracuje tak gdzie mu się podoba, o ile się nadaje. Kobiety na traktory, mężczyźni do przedszkola, czy kto gdziekolwiek ma ochotę.
Jestem mężczyzną. Taki się urodziłem i samo to, że biologicznie taki jestem sprawia, że po prostu jestem mężczyzną. Natomiast od dziecka słyszę, że mężczyzna to jest taki, a taki, a że to mu wypada a tego nie. A jak ja taki akurat nie jestem, to kim jestem?
Nie uważam, że społecznie różnię się od kobiet. Wszyscy jesteśmy tymi samymi ludzmi i wszystkim nam wypada to samo. Nie ma tak, że kobiecie coś wypada, a mężczyźnie nie - i na odwrót.
Tak jak kobietom przypisuje się różne role społeczne, z którymi nie wszystkie się zgadzają (i słusznie) - by to ona zajmowała się domem, zajmowała się dziećmi, była posłuszna partnerowi, posłuszna w pracy, itp Tak od mężczyzn wymaga się często tego samego, ale na odwrót - i nawet mężczyznom nie musi się to podobać.
Mogę to ja głównie zajmować się domem i wg mnie nie ma nic w tym dziwnego - a można się spotkać z tekstem "a co Ty kobiety w domu nie masz" - co uderza i w moją kobietę, ale i we mnie. Tak samo z opieką nad dziećmi - że to "baby powinny siedzieć z dzieciakami" a nie facet.
W życiu romantycznym i seksie podobnie.
Mężczyzna zdradzi kobietę, to kobieta jest biedna, ale gdy kobieta zdradzi mężczyznę to jest on frajerem - wystarczy popatrzeć na memy o Lewym.
Jeszcze gorzej to wygląda, gdy ktoś zdecyduje się wybaczyć i dać drugą szansę partnerowi - no jednak ja, jako mężczyzna spotkam się z "mniejszym zrozumieniem".
Nie atakuję tu kobiet, bo z takim odbiorem mężczyźni spotykają się także od innych mężczyzn - tak samo jak kobiety inaczej traktują kobiety od mężczyzn. Seksizm jest wszędzie.
Ogólnie jestem egalitarystą - wierzę że absolutnie wszyscy jesteśmy równi i wszyscy powinni być traktowani tak samo, szczególnie przez prawo. Niezależnie czy mężczyzna czy kobieta, czy bogaty czy biedny, czy ze znajomościami czy bez - tak samo.
Podobnie jest z płcią. Każdy jest inny z wielu różnych powodów, dlaczego akurat płeć ma przypisywać mi różne zachowania, przywileje albo zakazy społeczne?
Niech każdy pracuje tak gdzie mu się podoba, o ile się nadaje. Kobiety na traktory, mężczyźni do przedszkola, czy kto gdziekolwiek ma ochotę.
Jestem mężczyzną. Taki się urodziłem i samo to, że biologicznie taki jestem sprawia, że po prostu jestem mężczyzną. Natomiast od dziecka słyszę, że mężczyzna to jest taki, a taki, a że to mu wypada a tego nie. A jak ja taki akurat nie jestem, to kim jestem?
Nie uważam, że społecznie różnię się od kobiet. Wszyscy jesteśmy tymi samymi ludzmi i wszystkim nam wypada to samo. Nie ma tak, że kobiecie coś wypada, a mężczyźnie nie - i na odwrót.
Tak jak kobietom przypisuje się różne role społeczne, z którymi nie wszystkie się zgadzają (i słusznie) - by to ona zajmowała się domem, zajmowała się dziećmi, była posłuszna partnerowi, posłuszna w pracy, itp Tak od mężczyzn wymaga się często tego samego, ale na odwrót - i nawet mężczyznom nie musi się to podobać.
Mogę to ja głównie zajmować się domem i wg mnie nie ma nic w tym dziwnego - a można się spotkać z tekstem "a co Ty kobiety w domu nie masz" - co uderza i w moją kobietę, ale i we mnie. Tak samo z opieką nad dziećmi - że to "baby powinny siedzieć z dzieciakami" a nie facet.
W życiu romantycznym i seksie podobnie.
Mężczyzna zdradzi kobietę, to kobieta jest biedna, ale gdy kobieta zdradzi mężczyznę to jest on frajerem - wystarczy popatrzeć na memy o Lewym.
Jeszcze gorzej to wygląda, gdy ktoś zdecyduje się wybaczyć i dać drugą szansę partnerowi - no jednak ja, jako mężczyzna spotkam się z "mniejszym zrozumieniem".
Nie atakuję tu kobiet, bo z takim odbiorem mężczyźni spotykają się także od innych mężczyzn - tak samo jak kobiety inaczej traktują kobiety od mężczyzn. Seksizm jest wszędzie.
Ja może wypowiem się o seksizmie w miejscu pracy, w korpo, tych międzynarodowych i "ze standardami", bo mnie trochę triggeruje to jak się ludzie chwalą, że u nich tego w większości nie ma bo "są procedury" i bo szef nie klepnie kogoś po tyłku.
W korpo to są naprawdę drobne gesty i sygnały, typu że minutki na spotkaniu akurat ma robić kobieta, na szkoleniu zawsze kobieta notuje bo "ty ładnie piszesz" albo wszelkie administracyjne roboty typu wysyłanie zaproszeń, moderowanie itd robi kobieta. To też przynoszenie wody na spotkania rozmówcom, bo chłop nie może tego zrobić i naturalną rolą kobiety jest bycie wodzianką, to też rozmasowywanie problemów personalnych, zaczynanie spotkań per "słuchajcie panowie" i poprawianie się "ojej, no i pani też!" i zawsze branie laski za przykład "weźmy taką Olę, która chce kupić auto". To też to, że jak jest niezręczna cisza na spotkaniu, to oczekuje się po trosze, że kobieta ją jakoś zapełni gadaniem, gdy jest bezpośrednia albo nawet nie-nadskakująca to słyszy "co ty taka niemiła"/"masz zły dzień chyba"/"ludzie skarżą się że trochę zbyt bezpośrednia jesteś" a chłop może wysłać cokolwiek z dopiskiem "sent from iphone" i jest ok. No i to, że laska musi się wykazać i nadskakiwać żeby traktować ją poważnie, a chłop za samo przyjście do pracy traktowany jest poważnie. A na końcu i tak, powyżej managera niskiego stopnia - z małymi wyjątkami na niektóre branże - poza HR i może Finansami/Podatkami nie ma żadnych kobiet Head of/Dyrektorek - znajdą się na pewno tacy, co powiedzą że "a bo nie są w stanie znieść presji/są zbyt emocjonalne!", z mojego doświadczenia jednak to dlatego, że urabiają się w pocie czoła za tych chłopów dyrektorów, którzy potem decyzję/sukces głownie firmują swoim uśmiechem.
Żeby nie było, tak jest absolutnie wszędzie - paradoskalnie mam wrażenie, że prym wiodą tutaj Niemcy xd ale to że ktoś mnie po tyłku nie klepie nie znaczy, że seksizmu nie ma ;p
W korpo to są naprawdę drobne gesty i sygnały, typu że minutki na spotkaniu akurat ma robić kobieta, na szkoleniu zawsze kobieta notuje bo "ty ładnie piszesz" albo wszelkie administracyjne roboty typu wysyłanie zaproszeń, moderowanie itd robi kobieta. To też przynoszenie wody na spotkania rozmówcom, bo chłop nie może tego zrobić i naturalną rolą kobiety jest bycie wodzianką, to też rozmasowywanie problemów personalnych, zaczynanie spotkań per "słuchajcie panowie" i poprawianie się "ojej, no i pani też!" i zawsze branie laski za przykład "weźmy taką Olę, która chce kupić auto". To też to, że jak jest niezręczna cisza na spotkaniu, to oczekuje się po trosze, że kobieta ją jakoś zapełni gadaniem, gdy jest bezpośrednia albo nawet nie-nadskakująca to słyszy "co ty taka niemiła"/"masz zły dzień chyba"/"ludzie skarżą się że trochę zbyt bezpośrednia jesteś" a chłop może wysłać cokolwiek z dopiskiem "sent from iphone" i jest ok. No i to, że laska musi się wykazać i nadskakiwać żeby traktować ją poważnie, a chłop za samo przyjście do pracy traktowany jest poważnie. A na końcu i tak, powyżej managera niskiego stopnia - z małymi wyjątkami na niektóre branże - poza HR i może Finansami/Podatkami nie ma żadnych kobiet Head of/Dyrektorek - znajdą się na pewno tacy, co powiedzą że "a bo nie są w stanie znieść presji/są zbyt emocjonalne!", z mojego doświadczenia jednak to dlatego, że urabiają się w pocie czoła za tych chłopów dyrektorów, którzy potem decyzję/sukces głownie firmują swoim uśmiechem.
Żeby nie było, tak jest absolutnie wszędzie - paradoskalnie mam wrażenie, że prym wiodą tutaj Niemcy xd ale to że ktoś mnie po tyłku nie klepie nie znaczy, że seksizmu nie ma ;p
- kiciakociaaa2137
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 217
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
To, co niżej opisałaś, to jakiś Januszex z Pcimia Dolnego, a nie międzynarodowe korpo.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
w życiu pracowałam 3 miesiące w januszexie, w międzynarodowych korpo w fmcg/retail/automotive siedzę 12 lat zmieniając je co +/-3 lata, spotkałam to w każdym z nich, jedynym wyjątkiem była skandynawska firma, ale spoko, skoro Ty tego nie doświadczyłaś to znaczy, że nie istnieje i tak naprawdę siedzę u mirka w Sadowej za biurkiem xdkiciakociaaa2137 pisze: ↑pt lip 17, 2026 2:34 pm To, co niżej opisałaś, to jakiś Januszex z Pcimia Dolnego, a nie międzynarodowe korpo.
- kiciakociaaa2137
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 217
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Ale spokojnie, nie ma potrzeby się unosić. Przykro mi, że doświadczyłaś takich rzeczy, ale z twojej wypowiedzi wynika, że każda międzynarodowa korporacja stosuje seksizm (pierwsze zdanie twojego komentarza, które zacytowałam). Też długo pracuję w korpo, co prawda w bankowości, więc troche inna liga i w życiu nie spotkało mnie to, o czym piszesz, toteż jestem mocno zdziwiona, że wielkie firmy stosuja takie praktyki.terrible pisze: ↑pt lip 17, 2026 4:02 pm w życiu pracowałam 3 miesiące w januszexie, w międzynarodowych korpo w fmcg/retail/automotive siedzę 12 lat zmieniając je co +/-3 lata, spotkałam to w każdym z nich, jedynym wyjątkiem była skandynawska firma, ale spoko, skoro Ty tego nie doświadczyłaś to znaczy, że nie istnieje i tak naprawdę siedzę u mirka w Sadowej za biurkiem xd
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
- PrzemoKondratowicz
- RARY
- Posty: 5687
- Rejestracja: wt sty 07, 2025 8:47 pm
Więc tak, praca w korpo międzynarodowym, żadnego seksizmu nigdy nie było. Do dzisiaj pamiętam jak managerka kiedyś huknęła na jednego chłopa bo z uporem maniaka mówił o analitykach a ona się spytała czy analityczki u nas nie pracują. Jakieś notatki czy przynoszenie wody - to definitywnie od stażu nie płci. Asystenci biurowi też istnieją płci męskiej. Albo private assistants dla starszego managementu też są mężczyźni.
W bliskiej rodzinie też tego nie ma, generalnie wszyscy jesteśmy z dużego miasta wychowani dość neutralnie, dosłownie wczoraj na grillu rozmawiałem z teściem że on nie umie robić lukru ale umie robić kruszonkę bo z babcią piekł drożdżówki.
Natomiast dalsza rodzina? Tragedia. Mam rodzinę ze wschodniej ściany, Podlasie, okolice za Lublinem i Podkarpacie. Tam ludzie mentalnie utknęli, w większości ciotki i wujkowie starszej daty. Mężczyzna siedzi w domu na bezrobociu i gotuje obiad? Tragedia, on nie jest od tego. Powinien co najwyżej robić remont. To nieważne że nie ma co remontować, chłop nie jest od kuchni. Facet na urlopie rodzicielskim? Anomalia społeczna. Płaczący mężczyzna? Nielegalne. Kobieta zarabiająca więcej? Helena mam zawał. „Co macie dzisiaj na obiad? - nie wiem, to co mąż zrobi, to będzie” sprawia że stare ciotki schodzą z tego świata. Na szczęście nie jesteśmy zmuszeni utrzymywać kontakty z tą rodziną.
W bliskiej rodzinie też tego nie ma, generalnie wszyscy jesteśmy z dużego miasta wychowani dość neutralnie, dosłownie wczoraj na grillu rozmawiałem z teściem że on nie umie robić lukru ale umie robić kruszonkę bo z babcią piekł drożdżówki.
Natomiast dalsza rodzina? Tragedia. Mam rodzinę ze wschodniej ściany, Podlasie, okolice za Lublinem i Podkarpacie. Tam ludzie mentalnie utknęli, w większości ciotki i wujkowie starszej daty. Mężczyzna siedzi w domu na bezrobociu i gotuje obiad? Tragedia, on nie jest od tego. Powinien co najwyżej robić remont. To nieważne że nie ma co remontować, chłop nie jest od kuchni. Facet na urlopie rodzicielskim? Anomalia społeczna. Płaczący mężczyzna? Nielegalne. Kobieta zarabiająca więcej? Helena mam zawał. „Co macie dzisiaj na obiad? - nie wiem, to co mąż zrobi, to będzie” sprawia że stare ciotki schodzą z tego świata. Na szczęście nie jesteśmy zmuszeni utrzymywać kontakty z tą rodziną.
jak to kiedys ktos mądry powiedział: „
tu
tam
bylo
jest i
będzie”.
-
jamniczyca
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: śr sie 06, 2025 8:06 pm
Zgadzam się. Kobiety robią notatki, pracę administracyjną, ale firmę muszą reprezentować mężczyźni. Niby działa diversity and inclusion, jak w większości korpo, ale jeśli chodzi o stanowiska wyższe to wciąż mam wrażenie górują mężczyźni - jeśli chodzi o wszelkie prace operacyjne, kobiety głównie HR, administracja, księgowość.terrible pisze: ↑pt lip 17, 2026 2:20 pm Ja może wypowiem się o seksizmie w miejscu pracy, w korpo, tych międzynarodowych i "ze standardami", bo mnie trochę triggeruje to jak się ludzie chwalą, że u nich tego w większości nie ma bo "są procedury" i bo szef nie klepnie kogoś po tyłku.
W korpo to są naprawdę drobne gesty i sygnały, typu że minutki na spotkaniu akurat ma robić kobieta, na szkoleniu zawsze kobieta notuje bo "ty ładnie piszesz" albo wszelkie administracyjne roboty typu wysyłanie zaproszeń, moderowanie itd robi kobieta. To też przynoszenie wody na spotkania rozmówcom, bo chłop nie może tego zrobić i naturalną rolą kobiety jest bycie wodzianką, to też rozmasowywanie problemów personalnych, zaczynanie spotkań per "słuchajcie panowie" i poprawianie się "ojej, no i pani też!" i zawsze branie laski za przykład "weźmy taką Olę, która chce kupić auto". To też to, że jak jest niezręczna cisza na spotkaniu, to oczekuje się po trosze, że kobieta ją jakoś zapełni gadaniem, gdy jest bezpośrednia albo nawet nie-nadskakująca to słyszy "co ty taka niemiła"/"masz zły dzień chyba"/"ludzie skarżą się że trochę zbyt bezpośrednia jesteś" a chłop może wysłać cokolwiek z dopiskiem "sent from iphone" i jest ok. No i to, że laska musi się wykazać i nadskakiwać żeby traktować ją poważnie, a chłop za samo przyjście do pracy traktowany jest poważnie. A na końcu i tak, powyżej managera niskiego stopnia - z małymi wyjątkami na niektóre branże - poza HR i może Finansami/Podatkami nie ma żadnych kobiet Head of/Dyrektorek - znajdą się na pewno tacy, co powiedzą że "a bo nie są w stanie znieść presji/są zbyt emocjonalne!", z mojego doświadczenia jednak to dlatego, że urabiają się w pocie czoła za tych chłopów dyrektorów, którzy potem decyzję/sukces głownie firmują swoim uśmiechem.
Żeby nie było, tak jest absolutnie wszędzie - paradoskalnie mam wrażenie, że prym wiodą tutaj Niemcy xd ale to że ktoś mnie po tyłku nie klepie nie znaczy, że seksizmu nie ma ;p
-
jamniczyca
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: śr sie 06, 2025 8:06 pm
No i milion przykladow:
1. Mężczyzna robi cokolwiek przy dziecku - jak on cudownie pomaga swojej partnerce!! Nie, nie pomaga, dziecko jest również jego
2. Mężczyzna odchodzi od rodziny, kobieta z automatu jest nazywana alimenciarą
3. Kobieta po 30stce ciągle słyszy, że zegar tyka i czas na dzieci, nawet jeśli nie chce lub nie może ich mieć, bezdzietny mężczyzna w tym samym wieku usłyszy co najwyżej, że jeszcze się nie wyszalał, ma czas, mężczyzny dojrzewają szybciej
Itd, itp. O kobietach się mówi, że są emocjonalne, ale wojny prowadzą mężczyźni ;) na mundialu też było widać jak bardzo emocjonalne są kobiety
1. Mężczyzna robi cokolwiek przy dziecku - jak on cudownie pomaga swojej partnerce!! Nie, nie pomaga, dziecko jest również jego
2. Mężczyzna odchodzi od rodziny, kobieta z automatu jest nazywana alimenciarą
3. Kobieta po 30stce ciągle słyszy, że zegar tyka i czas na dzieci, nawet jeśli nie chce lub nie może ich mieć, bezdzietny mężczyzna w tym samym wieku usłyszy co najwyżej, że jeszcze się nie wyszalał, ma czas, mężczyzny dojrzewają szybciej
Itd, itp. O kobietach się mówi, że są emocjonalne, ale wojny prowadzą mężczyźni ;) na mundialu też było widać jak bardzo emocjonalne są kobiety
Ad. 3 - zgadza się i patrząc na niektórych mężczyzn, to można odnieść wrażenie, że po 30 - tce, życie dla nich dopiero się zaczyna :Djamniczyca pisze: ↑sob lip 25, 2026 5:09 pm No i milion przykladow:
1. Mężczyzna robi cokolwiek przy dziecku - jak on cudownie pomaga swojej partnerce!! Nie, nie pomaga, dziecko jest również jego
2. Mężczyzna odchodzi od rodziny, kobieta z automatu jest nazywana alimenciarą
3. Kobieta po 30stce ciągle słyszy, że zegar tyka i czas na dzieci, nawet jeśli nie chce lub nie może ich mieć, bezdzietny mężczyzna w tym samym wieku usłyszy co najwyżej, że jeszcze się nie wyszalał, ma czas, mężczyzny dojrzewają szybciej
Itd, itp. O kobietach się mówi, że są emocjonalne, ale wojny prowadzą mężczyźni ;) na mundialu też było widać jak bardzo emocjonalne są kobiety
Dokładnie tak, w dodatku od kobiet często wymaga się znacznie więcej by w ogóle mogły pomarzyć o awansie na takie stanowisko. W przypadku faceta wystarczy że przychodzi do pracy i ma puls.jamniczyca pisze: ↑sob lip 25, 2026 5:05 pm Zgadzam się. Kobiety robią notatki, pracę administracyjną, ale firmę muszą reprezentować mężczyźni. Niby działa diversity and inclusion, jak w większości korpo, ale jeśli chodzi o stanowiska wyższe to wciąż mam wrażenie górują mężczyźni - jeśli chodzi o wszelkie prace operacyjne, kobiety głównie HR, administracja, księgowość.
To najzupełniej zrozumiałe, że większość osób wypowiadających się w tym wątku to kobiety, niezrozumiałe jest tylko to, jak niby jedna wypowiedź mężczyzny - zresztą całkiem wyważona - ciągnie całą dyskusję na dno i odbiera głos użytkowniczkom. Mogłaś po prostu napisać, że w swojej firmie miałaś inne doświadczenia i tyle, darcie szat o "dopuszczanie kobiet do głosu" było bez sensu.
Wracając do sedna dyskusji, może opowiem jak ja to widzę i co radzę innym, jako kobieta w korpo (branża komunikacja/tech). Jestem dość ambitną osobą, tak bym siebie określiła - od czasów studiów naprawdę mi zależało, by mieć dobre wyniki. W poprzedniej pracy wstrzeliłam się w końcoworoczny szał rekrutacyjny, zostali zatrudnieni wraz ze mną dwaj mężczyźni - w tym samym wieku, podobny background do mojego, miałam trochę więcej doświadczenia zawodowego od nich, a oprócz tego powiedzmy podobna ranga. Pracowaliśmy przy tych samych projektach, które dzięki naszemu zaangażowaniu radziły sobie bardzo dobrze i budowały naszą renomę w firmie. Mija rok… obydwaj z nich otrzymali awans. Ja nie dostałam nawet złotówki podwyżki. Zgłosiłam to, po czym kazali mi czekać by wyjaśnić sytuację, ale nie wydarzyło się nic. Od tamtego czasu jeden z tych mężczyzn zaczął, chyba prewencyjnie, robić mi czarny PR za plecami. Pewnie myślał, że walcząc o swoje wzięłam go na celownik, chociaż nic takiego nie miało miejsca i w życiu nie posunęłabym się do czegoś takiego. Od tamtego momentu moja praca w tamtej firmie stała się istnym koszmarem. Złożyłam wypowiedzenie, chociaż praca tam jeszcze rok wcześniej była spełnieniem moich marzeń. Nabawiłam się wypalenia zawodowego i musiałam zająć się czymś zupełnie innym na ponad rok.
I teraz przechodzimy do tego, jak pracuje dzisiaj. Przede wszystkim praca nie jest sensem mojego życia, przewartościowałam co było do przewartościowania i tu akurat wyszłam na plus. Moje życie prywatne jest moim absolutnym priorytetem. Pracuję tyle ile mam w umowie i ani minuty dłużej. Zamiast tłuc nadgodziny inwestuję ten czas w autopromocję, na wszystko mam twarde dowody i nie liczę na to, że ktoś zauważy moją ciężką pracę i mnie doceni sam z siebie. Kobieta nie może sobie na coś takiego nigdy pozwolić. Co radzę? Skupić się na sobie. Do granic przyzwoitości. Inaczej zwariujecie.
I teraz przechodzimy do tego, jak pracuje dzisiaj. Przede wszystkim praca nie jest sensem mojego życia, przewartościowałam co było do przewartościowania i tu akurat wyszłam na plus. Moje życie prywatne jest moim absolutnym priorytetem. Pracuję tyle ile mam w umowie i ani minuty dłużej. Zamiast tłuc nadgodziny inwestuję ten czas w autopromocję, na wszystko mam twarde dowody i nie liczę na to, że ktoś zauważy moją ciężką pracę i mnie doceni sam z siebie. Kobieta nie może sobie na coś takiego nigdy pozwolić. Co radzę? Skupić się na sobie. Do granic przyzwoitości. Inaczej zwariujecie.
Myslę że wypowiedź @Lalanezo była dosyć mocna, natomiast absolutnie rozumiem o co chodzi - bo przychodzi facet i, nawet w bardzo elegancki sposób, ale mówi "a nie, wcale nie ma seksizmu, to dotyczy wszystkich" to w sytuacji gdy mówisz o tym przez cały wątek, że właśnie to cię na co dzień dotyka, to jak w zasadzie tylko wzmocnienie tego doświadczenia i takie "omg znowu, nawet tutaj, będą umniejszać moim odczuciom i mówić że przesadzam oraz objaśniać mi mój świat". Jeśli jeszcze się zobaczy przez co przeszła, to absolutnie zrozumiałe.Addd pisze: ↑pn lip 27, 2026 6:04 pm To najzupełniej zrozumiałe, że większość osób wypowiadających się w tym wątku to kobiety, niezrozumiałe jest tylko to, jak niby jedna wypowiedź mężczyzny - zresztą całkiem wyważona - ciągnie całą dyskusję na dno i odbiera głos użytkowniczkom. Mogłaś po prostu napisać, że w swojej firmie miałaś inne doświadczenia i tyle, darcie szat o "dopuszczanie kobiet do głosu" było bez sensu.
Ja też ostatnio z bff rozmawiałam o tym, że w zasadzie TYLKO Z MĘŻCZYZNAMI trzeba robić pre-alignment call do alignment calla i tak przez kwadrans robić "a czy możesz mi dać wskazówkę na temat x", "jak ty to widzisz", "bazując na twoim doświadczeniu, co..." - i oni dadzą ci coś zupełnie podstawowego i na co sama już dawno wpadłaś i wdrożyłaś, albo co i tak było w planie albo jest bez związku z tematem, ale dzięki temu nie dostaniesz strzała na głównym spotkaniu przed pozostałymi członkami zespołu. Jeśli tego nie zrobisz, dostaniesz uwagę nawet o literówce.
Dla mnie seksizm w korpo to też to, że jeśli szef rzuci teamowi w którym jest tylko jedna laska 'zaplanujcie spotkanie w przyszłym tyg" bez doprecyzowania komu, to w przyszłym tygodniu to ty, jako jedyna kobieta będziesz tą, do której przyjdzie z buzią, że nie jest zaplanowane xd
To też ciągłe przerywanie jak kobieta mówi na spotkaniach bo chłop nie umie utrzymać myśli przez 3s w głowie, odpowiadanie też ciągle na to jak laska mówi że "trzeba na to spojrzeć bardziej strategicznie" gdy w zasadzie robi gotowy plan na coś, a gdy chłop powie jakiś ogólnikowy gniot typu "słuchajcie może zwiększmy sprzedaż" to jest to "znakomity pomysł". Jeśli wielka prezka dla klienta/zarządu, to prawie zawsze na drafcie laski, a koledzy "naniosą komentarze"/"dopiszą swoje rzeczy" - zresztą jak już to zrobią to i tak wolisz sama, bo przykleją jakieś ogólnikowe zdanie w miejscu i stylu z dupy.
A, jeszcze rzecz która zawsze boli - to że kobieta zawsze powie "My zrobiliśmy xyz" nawet jeśli kolega-obibok nic nie zrobił, bo jesteście zespołem i głupio tak zawłaszczać coś i zawstydzać na forum. Chłop powie z reguły "ja zrobiłem" podczas 121 z szefem albo na forum, gdy koleżanka odwaliła wszystko. I zakładanie, że pomysł zawsze jest od chłopa a laska co najwyżej wsparła go operacyjnie - i to pewnie to, co spotkało Ciebie z awansami, @Lalanezo.
Sorka, strasznie się ulało, myślałam że to tylko na studiach, ale po prostu już tyle na tych korpo jadę, że czasami muszę to z siebie wypluć xd przy kolejnym wylewie frustry chętnie opowiem jak wygląda bycie kobietą (całkiem młodą) na konferencjach/delegacjach/offsite zarządem/szczeblem niżej, gdy jesteś jedyną laską
Ale wiadomo, nie ma seksizmu w korporacjach, bo jest dział HR i Equality & Inclusion ;)
Mój poprzedni wpis był zbyt ostry i spadł, więc spróbuję jeszcze raz: to co piszesz o seksizmie w korpo jest w moim odczuciu dziecinnie naiwne i niezgodne z rzeczywistością. Ja serio myślałam że mało kto wierzy w takie bajki, ale niektórym facetom są one bardzo na rękę z tego co obserwuję.PrzemoKondratowicz pisze: ↑sob lip 25, 2026 4:36 pm Więc tak, praca w korpo międzynarodowym, żadnego seksizmu nigdy nie było. Do dzisiaj pamiętam jak managerka kiedyś huknęła na jednego chłopa bo z uporem maniaka mówił o analitykach a ona się spytała czy analityczki u nas nie pracują. Jakieś notatki czy przynoszenie wody - to definitywnie od stażu nie płci. Asystenci biurowi też istnieją płci męskiej. Albo private assistants dla starszego managementu też są mężczyźni.
W bliskiej rodzinie też tego nie ma, generalnie wszyscy jesteśmy z dużego miasta wychowani dość neutralnie, dosłownie wczoraj na grillu rozmawiałem z teściem że on nie umie robić lukru ale umie robić kruszonkę bo z babcią piekł drożdżówki.
Natomiast dalsza rodzina? Tragedia. Mam rodzinę ze wschodniej ściany, Podlasie, okolice za Lublinem i Podkarpacie. Tam ludzie mentalnie utknęli, w większości ciotki i wujkowie starszej daty. Mężczyzna siedzi w domu na bezrobociu i gotuje obiad? Tragedia, on nie jest od tego. Powinien co najwyżej robić remont. To nieważne że nie ma co remontować, chłop nie jest od kuchni. Facet na urlopie rodzicielskim? Anomalia społeczna. Płaczący mężczyzna? Nielegalne. Kobieta zarabiająca więcej? Helena mam zawał. „Co macie dzisiaj na obiad? - nie wiem, to co mąż zrobi, to będzie” sprawia że stare ciotki schodzą z tego świata. Na szczęście nie jesteśmy zmuszeni utrzymywać kontakty z tą rodziną.