Mój przyszły mąż ma pretensje, że zaprosiłam na ślub przyjaciela (znamy się około 16 lat, z narzeczonym jestem 8). Z jednej strony staram się go zrozumieć, bo chodzi o to, że ten przyjaciel to nigdy nie był koj chłopak, ale jakaś tam romantyczna przeszłość mamy. A dokladnie 2 razy się całowaliśmy i raz jak mieliśmy po 20kilka lat doszło między nami do zbliżenia. Które bardzo szybko przerwaliśmy, uznaliśmy że to mega głupie i już kiedy nie wróciliśmy do jakiś relacji romantycznych. Ogólnie z tych czasów mamy paczkę przyjaciół. Już kontakt nie jest taki intensywny jak kiedyś, ale się lubimy. Z mężem z kolei planujemy ślub i wesele które jest już za tydzień. Wstępnie na liście gości nie było tego przyjaciela i części pączki. Było mi z tym źle, ale nie wyegzekwowałam tego od niego, był nieugięty. Dwa miesiące temu zmarł mój tato i od tych ludzi nieoczekiwanie dostałam duże wsparcie, byli na pogrzebie, kwiaty, msze… poczułam się bardzo zobowiązana i wdzięczna. Uznałam, że moje potrzeby też są ważne. Zakomunikowałam partnerowi, że nie wyobrażam sobie ich nie zaprosić więc wyszłam i zadzwoniłam z informacją o ślubie. W czerwcu byłam ich zaprosić - sama (on miał wyjazd, ale jeśli nawet nie to nie wiem czy by pojechał). Próbowałam go namówić, żeby spróbował się przekonać do niego, tyle lat….na samo zaproszenie się zgodził (przedstawiłam mu też argument które mówiła mi terapeutka, jestem w terapii). Miałam wrażenie że to do niego trafiło, do czasu potwierdzeń… ten kolega powiedział, że będzie sam, jego żona nie może. No i jestem w potrzasku partner mówi, że ten ślub to będzie dla niego dyskomfort teraz i okropne przeżycie. Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie.
Problem w związku przed ślubem
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
Problem w związku przed ślubem
Cześć. Mam naprawdę trudną sytuację związkową i postaram się ją opisać. Na tym etapie wiem, że nie ma dobrego rozwiązania, ale co uważacie.
Mój przyszły mąż ma pretensje, że zaprosiłam na ślub przyjaciela (znamy się około 16 lat, z narzeczonym jestem 8). Z jednej strony staram się go zrozumieć, bo chodzi o to, że ten przyjaciel to nigdy nie był koj chłopak, ale jakaś tam romantyczna przeszłość mamy. A dokladnie 2 razy się całowaliśmy i raz jak mieliśmy po 20kilka lat doszło między nami do zbliżenia. Które bardzo szybko przerwaliśmy, uznaliśmy że to mega głupie i już kiedy nie wróciliśmy do jakiś relacji romantycznych. Ogólnie z tych czasów mamy paczkę przyjaciół. Już kontakt nie jest taki intensywny jak kiedyś, ale się lubimy. Z mężem z kolei planujemy ślub i wesele które jest już za tydzień. Wstępnie na liście gości nie było tego przyjaciela i części pączki. Było mi z tym źle, ale nie wyegzekwowałam tego od niego, był nieugięty. Dwa miesiące temu zmarł mój tato i od tych ludzi nieoczekiwanie dostałam duże wsparcie, byli na pogrzebie, kwiaty, msze… poczułam się bardzo zobowiązana i wdzięczna. Uznałam, że moje potrzeby też są ważne. Zakomunikowałam partnerowi, że nie wyobrażam sobie ich nie zaprosić więc wyszłam i zadzwoniłam z informacją o ślubie. W czerwcu byłam ich zaprosić - sama (on miał wyjazd, ale jeśli nawet nie to nie wiem czy by pojechał). Próbowałam go namówić, żeby spróbował się przekonać do niego, tyle lat….na samo zaproszenie się zgodził (przedstawiłam mu też argument które mówiła mi terapeutka, jestem w terapii). Miałam wrażenie że to do niego trafiło, do czasu potwierdzeń… ten kolega powiedział, że będzie sam, jego żona nie może. No i jestem w potrzasku partner mówi, że ten ślub to będzie dla niego dyskomfort teraz i okropne przeżycie. Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie.
jest mi bardzo przykro, mam poczucie winy dodatkowo jednocześnie jednak uważając, że ja nic zlegonjie zrobiłam jak jestem w nim zwiazku, a też miałam jakies swoje przekonania na ten temat (ogólne zaproszeń). Nie umiem teraz zadziwić do kumpla i mu powiedzieć, aby jednak nie przychodził, po prostu przez usta chyba to mi to nie przejdzie, niezależnie komu bym to miała powiedzieć. Ja jestem na skraju wyczerpania, w nocy mam ataki paniki. Ogólnie tragedia, za tydzień ślub… nawet nie wiem po co to piszę, wstydzę się z tego zwierzyć komukolwiek.
Mój przyszły mąż ma pretensje, że zaprosiłam na ślub przyjaciela (znamy się około 16 lat, z narzeczonym jestem 8). Z jednej strony staram się go zrozumieć, bo chodzi o to, że ten przyjaciel to nigdy nie był koj chłopak, ale jakaś tam romantyczna przeszłość mamy. A dokladnie 2 razy się całowaliśmy i raz jak mieliśmy po 20kilka lat doszło między nami do zbliżenia. Które bardzo szybko przerwaliśmy, uznaliśmy że to mega głupie i już kiedy nie wróciliśmy do jakiś relacji romantycznych. Ogólnie z tych czasów mamy paczkę przyjaciół. Już kontakt nie jest taki intensywny jak kiedyś, ale się lubimy. Z mężem z kolei planujemy ślub i wesele które jest już za tydzień. Wstępnie na liście gości nie było tego przyjaciela i części pączki. Było mi z tym źle, ale nie wyegzekwowałam tego od niego, był nieugięty. Dwa miesiące temu zmarł mój tato i od tych ludzi nieoczekiwanie dostałam duże wsparcie, byli na pogrzebie, kwiaty, msze… poczułam się bardzo zobowiązana i wdzięczna. Uznałam, że moje potrzeby też są ważne. Zakomunikowałam partnerowi, że nie wyobrażam sobie ich nie zaprosić więc wyszłam i zadzwoniłam z informacją o ślubie. W czerwcu byłam ich zaprosić - sama (on miał wyjazd, ale jeśli nawet nie to nie wiem czy by pojechał). Próbowałam go namówić, żeby spróbował się przekonać do niego, tyle lat….na samo zaproszenie się zgodził (przedstawiłam mu też argument które mówiła mi terapeutka, jestem w terapii). Miałam wrażenie że to do niego trafiło, do czasu potwierdzeń… ten kolega powiedział, że będzie sam, jego żona nie może. No i jestem w potrzasku partner mówi, że ten ślub to będzie dla niego dyskomfort teraz i okropne przeżycie. Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie.
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 678
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Jprd, jak najbardziej rozumiem Twojego narzeczonego. Dziwi mnie, że Twoim priorytetem nie jest komfort psychiczny Twojego partnera, który i tak będzie zestresowany w dniu ślubu tylko to, żeby nie sprawić przykrości koledze. Nie wiem co to za poryty pomysł, żeby zapraszac na swój ślub kolegę z którym było macanko, czy cokolwiek innego. Wybacz moją bezpośredniość, ale ja osobiście nie wyobrażam sobie jak podle musi się czuć Twój narzeczony w tej sytuacji, tym bardziej że jest facetem i dla niego to też pewnie kwestia urażenia męskiego ego wchodzi w grę, a to już na bank skończy się fatalnie. Myślę, że jeśli kolega jest w miarę ogarnięty powinien zrozumieć jeśli zadzwonisz i wyjaśnisz, że jednak to nie jest dobry pomysł aby zjawił się na waszym weselu. Jak ci nie przejdzie przez usta, to daj mi do niego nr, sama zadzwonię w Twoim imieniu.Freakontheway pisze: ↑wt lip 07, 2026 4:35 pm Cześć. Mam naprawdę trudną sytuację związkową i postaram się ją opisać. Na tym etapie wiem, że nie ma dobrego rozwiązania, ale co uważacie.
Mój przyszły mąż ma pretensje, że zaprosiłam na ślub przyjaciela (znamy się około 16 lat, z narzeczonym jestem 8). Z jednej strony staram się go zrozumieć, bo chodzi o to, że ten przyjaciel to nigdy nie był koj chłopak, ale jakaś tam romantyczna przeszłość mamy. A dokladnie 2 razy się całowaliśmy i raz jak mieliśmy po 20kilka lat doszło między nami do zbliżenia. Które bardzo szybko przerwaliśmy, uznaliśmy że to mega głupie i już kiedy nie wróciliśmy do jakiś relacji romantycznych. Ogólnie z tych czasów mamy paczkę przyjaciół. Już kontakt nie jest taki intensywny jak kiedyś, ale się lubimy. Z mężem z kolei planujemy ślub i wesele które jest już za tydzień. Wstępnie na liście gości nie było tego przyjaciela i części pączki. Było mi z tym źle, ale nie wyegzekwowałam tego od niego, był nieugięty. Dwa miesiące temu zmarł mój tato i od tych ludzi nieoczekiwanie dostałam duże wsparcie, byli na pogrzebie, kwiaty, msze… poczułam się bardzo zobowiązana i wdzięczna. Uznałam, że moje potrzeby też są ważne. Zakomunikowałam partnerowi, że nie wyobrażam sobie ich nie zaprosić więc wyszłam i zadzwoniłam z informacją o ślubie. W czerwcu byłam ich zaprosić - sama (on miał wyjazd, ale jeśli nawet nie to nie wiem czy by pojechał). Próbowałam go namówić, żeby spróbował się przekonać do niego, tyle lat….na samo zaproszenie się zgodził (przedstawiłam mu też argument które mówiła mi terapeutka, jestem w terapii). Miałam wrażenie że to do niego trafiło, do czasu potwierdzeń… ten kolega powiedział, że będzie sam, jego żona nie może. No i jestem w potrzasku partner mówi, że ten ślub to będzie dla niego dyskomfort teraz i okropne przeżycie. Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie.jest mi bardzo przykro, mam poczucie winy dodatkowo jednocześnie jednak uważając, że ja nic zlegonjie zrobiłam jak jestem w nim zwiazku, a też miałam jakies swoje przekonania na ten temat (ogólne zaproszeń). Nie umiem teraz zadziwić do kumpla i mu powiedzieć, aby jednak nie przychodził, po prostu przez usta chyba to mi to nie przejdzie, niezależnie komu bym to miała powiedzieć. Ja jestem na skraju wyczerpania, w nocy mam ataki paniki. Ogólnie tragedia, za tydzień ślub… nawet nie wiem po co to piszę, wstydzę się z tego zwierzyć komukolwiek.
Narobiłaś sobie problemu. Nie powinnaś zapraszać tego kolegi. Na jaki kij ci tam on? To nie jest tak, że musisz na ślub zaprosić każdą osobę, którą znasz i ją lubisz. Zastanów się, czy ty byś chciała mieć na ślubie eks crush swojego męża, która go "pociesza".
-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
Hm, to nie jest tak, ze to jest każdy. Tutaj raczej się to rozchodziło o to, że to jest paczka i zwyczajnie głupio było mi wykluczyć jedną osobę. Powiem szczerze, że po cichu liczyłam, że spełnieniami zaproszeniem obowiązek, a on odmówi. Wiem, naiwnie. Zrobiłam to też pod wpływem emocji, zaraz po pogrzebie, bardzo zobowiązana. Nie mówię, że to tłumaczenie, a po prostu chcę nakreślić sytuacje.
Uczucia narzeczonego są dla mnie najważniejsze, dlatego napisałam ten post. A apropo tego, żebym sobie wyobraziła jego crusha, to może dlatego jest mi trudno jego zachowanie zrozumieć, to szczerze? Mnie by to nie obchodziło, jeśli tylko by mi to po prostu wytłumaczył, że to było dawno, że się nie liczy. Ale ja jestem inna i nie każdy jest taki sam, to wiem. Ale doceniam każdą odpowiedź. Dzięki.
Uczucia narzeczonego są dla mnie najważniejsze, dlatego napisałam ten post. A apropo tego, żebym sobie wyobraziła jego crusha, to może dlatego jest mi trudno jego zachowanie zrozumieć, to szczerze? Mnie by to nie obchodziło, jeśli tylko by mi to po prostu wytłumaczył, że to było dawno, że się nie liczy. Ale ja jestem inna i nie każdy jest taki sam, to wiem. Ale doceniam każdą odpowiedź. Dzięki.
Wcale się nie dziwię Twojemu facetowi. Mnie na ślub nie zaprosił kolega, hm, przyjaciel, którego znałam całe życie bez przerwy i wcale nie mam do niego o to pretensji, bo być może jego, obecnie, żona czułaby się dziwnie.
A ja uważam, że Twój partner Tobą manipuluje i że ten ślub to zły pomysł. Sam fakt, że Ty próbowalaś już wcześniej ich wciągnąć na listę gości, ale on się nie zgadzał i był nieugięty i Tobie było z tym źle, to już jest mocna lampka alarmowa w głowie.
Jak Tobie jest źle, a on ma to w dpie to bardzo słabo o nim świadczy i ja bym z takim typem ślubu nie brała.
Jak Tobie jest źle, a on ma to w dpie to bardzo słabo o nim świadczy i ja bym z takim typem ślubu nie brała.
PS. Ten tekst:
Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie
To jest forma manipulacji w najszystszej możliwej postaci. To nie jest zakładanie, że on będzie zestresowany. To jest zapowiedź kary za zachowanie, które mu się nie podoba. Zapowiedź zachowania, które ma na Tobie coś wymóc.
Gdyby to był stres, to był to dopiero tam widziała i jeszcze ukryty. A on Ci wręcz zapowiada, że Cię zleje na własnym ślubie, bo nie podoba mu się coś, co zrobiłaś.
Pamiętaj, że ciche dni to forma przemocy! Bo to dostaniesz potem, jak zrobisz coś nie tak, jak on chce.
Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie
To jest forma manipulacji w najszystszej możliwej postaci. To nie jest zakładanie, że on będzie zestresowany. To jest zapowiedź kary za zachowanie, które mu się nie podoba. Zapowiedź zachowania, które ma na Tobie coś wymóc.
Gdyby to był stres, to był to dopiero tam widziała i jeszcze ukryty. A on Ci wręcz zapowiada, że Cię zleje na własnym ślubie, bo nie podoba mu się coś, co zrobiłaś.
Pamiętaj, że ciche dni to forma przemocy! Bo to dostaniesz potem, jak zrobisz coś nie tak, jak on chce.
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 678
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Bo przecież to jak on się czuję nie ma znaczenia i nie ma prawa być wycofany na własnym ślubie. Facet mówi wprost szczerze, że nie chce na własnym ślubie typa z którym macała się jego narzeczona i jest manipulantem? Ciekawa definicja manipulacji.Loko Foko pisze: ↑śr lip 08, 2026 7:32 am PS. Ten tekst:
Abym nie miała za złe jak będzie wycofany wobec mnie, na naszym ślubie
To jest forma manipulacji w najszystszej możliwej postaci. To nie jest zakładanie, że on będzie zestresowany. To jest zapowiedź kary za zachowanie, które mu się nie podoba. Zapowiedź zachowania, które ma na Tobie coś wymóc.
Gdyby to był stres, to był to dopiero tam widziała i jeszcze ukryty. A on Ci wręcz zapowiada, że Cię zleje na własnym ślubie, bo nie podoba mu się coś, co zrobiłaś.
Pamiętaj, że ciche dni to forma przemocy! Bo to dostaniesz potem, jak zrobisz coś nie tak, jak on chce.
Zupełnie nie o to chodzi. Ma prawo porozmawiać, ma prawo przedstawić swoj punkt widzenia. Nie ma prawa wymagać i przedstawiać jej kary, ktora nastąpi, jak ona postąpi nie po jego myśli.Pejczyk Pandory pisze: ↑śr lip 08, 2026 8:28 am Bo przecież to jak on się czuję nie ma znaczenia i nie ma prawa być wycofany na własnym ślubie. Facet mówi wprost szczerze, że nie chce na własnym ślubie typa z którym macała się jego narzeczona i jest manipulantem? Ciekawa definicja manipulacji.
Tymczasem on nie rozmawia. On izoluje ją od znajomych, bo mu się nie podobają i w dpie ma to, że ona się z tym źle czuje. Generalnie ani on ani ona nie umieją ze sobą rozmawiać i po tym opisie nie wynika, żeby byli dla siebie dobrymi partnerami.
-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
O tym problemie rozmawialiśmy nieskończoną ilość razy, tylko obojgu jest nam ciężko zrozumieć swoje argumenty. Być może taka jest właśnie definicja tego, że nie umiemy rozmawiać. Ale rozmawiamy, on też uznaje, że to dla mnie patowa sytuacja, ale chciał być ze mną szczery mówiąc jak może się dla niego ten dzień skończyć i ja to też uznaje. Nie wiem czy to manipulacja, być może, a być może nie.
A co potem? Ciche dni, bo pogadasz z baristą w kawiarni? Bo w zespole w pracy bŕdzie chłopak, z którym pogadasz na korytarzu albo (omg) zjecie razem w pracy obiad?
Już odciął Cię od Twojej paczki znajomych, chcesz tak dalej? Żadnych znajomych płci męskiej? Lekarz tylko kobieta?
Twój facet ma problem ze sobą
Już odciął Cię od Twojej paczki znajomych, chcesz tak dalej? Żadnych znajomych płci męskiej? Lekarz tylko kobieta?
Twój facet ma problem ze sobą
Mocno rozdmuchane przykłady w tym komentarzuLoko Foko pisze: ↑śr lip 08, 2026 10:30 am A co potem? Ciche dni, bo pogadasz z baristą w kawiarni? Bo w zespole w pracy bŕdzie chłopak, z którym pogadasz na korytarzu albo (omg) zjecie razem w pracy obiad?
Już odciął Cię od Twojej paczki znajomych, chcesz tak dalej? Żadnych znajomych płci męskiej? Lekarz tylko kobieta?
Twój facet ma problem ze sobą![]()
- MadziaLenka
- HottStripper
- Posty: 924
- Rejestracja: pn lut 12, 2024 3:04 pm
Mam wrażenie, że macie jakiś problem z komunikacją w związku. Wszyscy zwrócili tutaj uwagę na to, że on ma prawo źle się czuć, bo to jego ślub albo piszecie, że jest manipulatorem, bo już z góry nakłada karę. Coś w tym wszystkim po części jest, ale zobaczcie on na SAMO ZAPROSZENIE się zgodził… czyli nagle zmienił zdanie, gdy kolega powiedział, że przyjdzie, ale sam. Jak można się tak zachować? Albo zapraszasz albo w ogóle nie wylatujesz z zaproszeniem… a on zachował się niepoważnie. Poza tym kolega ma żonę, a twój ma jakieś nieczyste i dziwne rozkminy.
Kolejna sprawa co takiego zmieni się, gdy przyjdzie sam?! Jakiś ten Twój przyszły jest mocno zakompleksiony. Przecież on bierze z Tobą ślub… Zamiast myśleć pozytywnie „ona jest moja”, on w tamtym facecie widzi swojego rywala. Strasznie zakompleksiony i niepewny facet. Jeśli można spytać, ile wy macie lat?
Kolejna sprawa co takiego zmieni się, gdy przyjdzie sam?! Jakiś ten Twój przyszły jest mocno zakompleksiony. Przecież on bierze z Tobą ślub… Zamiast myśleć pozytywnie „ona jest moja”, on w tamtym facecie widzi swojego rywala. Strasznie zakompleksiony i niepewny facet. Jeśli można spytać, ile wy macie lat?
-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
Z kolegami z pracy np. nie ma problemu, wychodzę na integrację w biurze itd., w mieście gdzie mieszkamy mam też przyjaciela z którym widuję się 1:1, lubimy się we czwórkę (ma żonę), ale czasem zdarza się, że idziemy na rower czy coś i nigdy o niego nie robił problemu. Oczywiście tam nie było żadnych romantycznych historii nigdy. Mamy 34 lata. Powiedział mi wprost, chcąc być szczerym, że po prostu nie wie co poczuje i niestety jest duża szansa, że się wycofa, ale to nie jest na 100%, bo być może jest jakaś szansa, że by było ok, bo wie jak się czuje wśród ludzi niekomfortowych dla niego i niestety po nim widać. Po prostu jest spore ryzyko napięcia i niekomfortowych dla niego sytuacji i przyszedł do mnie z nakreśleniem sytuacji. A różnica jest taka, że sam a nie z żoną, że raz że jego żonę po prostu lubi, a dwa że będzie miał poczucie, że jak będzie sam to jakoś tak będzie obczaiła sytuację i niekomfortowe dla niego jest, żeby tańczył ze mną a na weselu jest taka możliwość, a tak to miałby swoją żonę przy boku. Mój przyszły mąż ma pewne rzeczy do przepracowania, być może, ale nie powiem o nim nic złego. Jest mężczyzna który o mnie dba, dobrze mnie traktuje. Wiem, że takie leki przekładają się na życie np w tej sytuacji, ale doceniłam, że szczerze mi powiedział, a nie zaskoczył w dniu ślubu zniesmaczona mina. Ja już podjęłam dziś decyzję, chcę skontaktować się z tym przyjacielem k wprost napisać, że go proszę aby odpuścił wesele. Wiem, że będą tego konsekwencje. Wiem, że będę czuła ciężar nie tego, że go nawet nie ma, ale tego, że zachowałam się jak niestabilna emocjonalnie wariatka, która zaprasza i odwołuje.
-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
Też dodam, że to nie rozchodzi się o rywala, jako, że kolega zacznie nagle mnie podrywać i też wie, że ja jestem lojalna, nigdy nie dałam mu powodu, aby dać mu powody zazdrości. Też miałam myślenie raczej w kierunku „ona jest moją”, ale on takiego nie ma. Mówi, że mogą się wykreować dziwne sytuacje typu, nie podejdę do jego stolika, bo nie chce z nim żadnej konfrontacji, a co z resztą ludzi? Albo właśnie że emocjonalnie się wycofa po prostu przez samą obecność. Mi ciężko było to zrozumieć, ale nie mogę poniekąd go za to winić, tak myślę. I stąd się cały konfikt wziął, ktoś musiał ustąpić, a ja do końca wierzyłam, że da się pogodzić, albo że osoba ustępująca będzie on. Teraz sama widzę, że to ustępstwo miałoby wysoką cenę.
- MadziaLenka
- HottStripper
- Posty: 924
- Rejestracja: pn lut 12, 2024 3:04 pm
Wasz ślub, więc wasze poczucie jest w tym dniu najważniejsze. Ja życzę powodzenia i oby pogoda Wam w tym dniu dopisała, a na nowa drogę życia życzę mnóstwo miłości, wzajemnego zrozumienia i samych pięknych chwil.
Ja, tylko miałam na myśli to, żeby Twój facet bardziej popracował nad swoją pewnością siebie i był bardziej stabilny w podejmowaniu decyzji, bo no nie ukrywam tutaj słabo wyszło z zaproszeniem, ale teraz to nie ma największego znaczenia. Powodzenia! 
No niepoważne jest takie zapraszanie i odwoływanie, zwłaszcza jak się ma 34 lata na karku. Nie wiem sama kto robi większy problem, Ty czy Twój narzeczony. Nie podejdziesz na weselu do stolika gdzie siedzi tamten kumpel żeby pogadać? To czekaj, nadal patrzysz na niego przez pryzmat tych „romantycznych uniesień” sprzed lat? Ciekawe czy kumpel mając żonę jeszcze o tym myśli, bo zapewne jemu to już dawno z głowy wyparowało, a Ty z narzeczonym robicie wielkie podchody jak nastolatki.
-
Freakontheway
- Ciastko
- Posty: 8
- Rejestracja: czw gru 28, 2023 11:25 pm
Wiem, że stworzyłam tę sytuację. Nie będę się tłumaczyć, wiem, że to jest niepoważne. Jednocześnie dodam, na swoją obronę, żeby całkiem nie zniknąć w poczuciu winy, że odważyłam się te konsekwencje ponieść i jakość zadecydować, mimo, że późno.
-
Pejczyk Pandory
- Samarka
- Posty: 678
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Czytałaś jej posta. Oni mieli kiedyś sytuacje intymne. To nie chodzi o nadmierną zazdrość partnera, tylko to, że zaprasza na ślub chłopaka z którym się migdaliła.Loko Foko pisze: ↑śr lip 08, 2026 10:30 am A co potem? Ciche dni, bo pogadasz z baristą w kawiarni? Bo w zespole w pracy bŕdzie chłopak, z którym pogadasz na korytarzu albo (omg) zjecie razem w pracy obiad?
Już odciął Cię od Twojej paczki znajomych, chcesz tak dalej? Żadnych znajomych płci męskiej? Lekarz tylko kobieta?
Twój facet ma problem ze sobą![]()
- WydlubanaBulka
- Ciastko
- Posty: 5
- Rejestracja: ndz lis 30, 2025 10:32 am
Jak nie chodzi o nadmierną zazdrość partnera? On ma problem z jej przeszłością. Coś było i dawno minęło (nawet nie miało, to żadnego znaczenia, sama autorka podkreśliła, że szybko zrezygnowali). Jest jej facetem, który niedługo bierze z nią ślub, a zachowuje się jakby jej nie ufał. Zachowuje się również jakby ona zaprosiła jakiegoś kochanka z którym poszła kiedyś do łóżka. Nie miał problemu jakby przyszedł ze swoją żoną, a ma problem, że przyjdzie sam, to o co tak naprawdę chodzi? Jego żonę lubi, ale w stosunku do niego, to nie wie jak ma się zachować. To jest niedojrzałe i niepewnie. Ludzie czasem spotykają się z byłymi, ich aktualni partnerzy znają byłych i pomyśl do jakich tam kiedyś musiało dochodzić do zbliżeń, a gość ma problem do jakiegoś typa co kiedyś migdalił się z nią i jeszcze pewnie nawet nie byli ze sobą ba, może to nawet młodzieńczy okres był. On powinien na tym ślubie pokazać jak bardzo jest szczęśliwy, że ma obok siebie ukochaną kobietę i pokazać to gościom, a nie zastanawiać się nad tym czy on będzie miał na tyle odwagi, żeby podejść do tego faceta.Pejczyk Pandory pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:23 pm Czytałaś jej posta. Oni mieli kiedyś sytuacje intymne. To nie chodzi o nadmierną zazdrość partnera, tylko to, że zaprasza na ślub chłopaka z którym się migdaliła.
Czytałam. Czytalam też, że nic z tego nie wyszło, on ma zonę, a ona ma narzeczonegoPejczyk Pandory pisze: ↑śr lip 08, 2026 1:23 pm Czytałaś jej posta. Oni mieli kiedyś sytuacje intymne. To nie chodzi o nadmierną zazdrość partnera, tylko to, że zaprasza na ślub chłopaka z którym się migdaliła.
Przecież wybrała jego, nie tamtego
Ma moim weselu była excrush mojego męża. Podeszłam, porozmawialam grzecznie i tyle ;)
- WydlubanaBulka
- Ciastko
- Posty: 5
- Rejestracja: ndz lis 30, 2025 10:32 am
Dokładnie, jej narzeczony mógłby na tym ślubie świetnie się bawić i pokazać, że to jest jego wybranka życia, ale woli chować głowę w piasek. I jak dziecko woli przyjść z płaczem mówiąc, żeby ona odwołała zaproszenie, bo on nie wie jak będzie się czuł. Albo, że nawet dla niej może być zimny, bo niewiadomo czy go to nie ruszy. Jak nastolatek.mariaow pisze: ↑śr lip 08, 2026 12:50 pm No niepoważne jest takie zapraszanie i odwoływanie, zwłaszcza jak się ma 34 lata na karku. Nie wiem sama kto robi większy problem, Ty czy Twój narzeczony. Nie podejdziesz na weselu do stolika gdzie siedzi tamten kumpel żeby pogadać? To czekaj, nadal patrzysz na niego przez pryzmat tych „romantycznych uniesień” sprzed lat? Ciekawe czy kumpel mając żonę jeszcze o tym myśli, bo zapewne jemu to już dawno z głowy wyparowało, a Ty z narzeczonym robicie wielkie podchody jak nastolatki.
-
Vaxi_bllom
- SushiRoll
- Posty: 237
- Rejestracja: śr lut 07, 2024 10:45 am
Zgadzam się, że narzeczony dziwnie się zachowuje. Po co bierze ślub skoro Ci nie ufa...
-
stokrotkapolna1234
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Bierzesz ślub, wybierasz faceta na cale zycie a jednocześnie najważniejsza jest twoja paczka, twój obowiązek xd ty jestes poważna? I jeszcze gadki ze tobie oczywiście to by nie przeszkadzało. No to tak fajnie sie mowi jak nie jestes w takiej sytuacji a wiesz co byś zrobila gdybyś w niej byla. Teraz to tylko gdybanie.Freakontheway pisze: ↑wt lip 07, 2026 10:07 pm Hm, to nie jest tak, ze to jest każdy. Tutaj raczej się to rozchodziło o to, że to jest paczka i zwyczajnie głupio było mi wykluczyć jedną osobę. Powiem szczerze, że po cichu liczyłam, że spełnieniami zaproszeniem obowiązek, a on odmówi. Wiem, naiwnie. Zrobiłam to też pod wpływem emocji, zaraz po pogrzebie, bardzo zobowiązana. Nie mówię, że to tłumaczenie, a po prostu chcę nakreślić sytuacje.
Uczucia narzeczonego są dla mnie najważniejsze, dlatego napisałam ten post. A apropo tego, żebym sobie wyobraziła jego crusha, to może dlatego jest mi trudno jego zachowanie zrozumieć, to szczerze? Mnie by to nie obchodziło, jeśli tylko by mi to po prostu wytłumaczył, że to było dawno, że się nie liczy. Ale ja jestem inna i nie każdy jest taki sam, to wiem. Ale doceniam każdą odpowiedź. Dzięki.
W momencie w ktorym twój facet oświadczył ze mu to nie pasuje to powinnaś cofnąć zaproszenie dla tego kolegi i tyle. Skoro tego nie zrobiłaś, szukasz jakis wymówek to albo nie jestes gotowa do roli zony albo wcale facet nie jest dla ciebie najwazniejszy