Dom w mieście, na przedmieściach czy całkowicie na odludziu? Jakie rozwiązanie wybralibyście dla siebie?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryDom w mieście, na przedmieściach czy całkowicie na odludziu? Jakie rozwiązanie wybralibyście dla siebie?
Dom w mieście, na przedmieściach czy całkowicie na odludziu? Jakie rozwiązanie wybralibyście dla siebie?
- Oliwkowa888
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Wszystko zależy od człowieka i tego czego dana osoba potrzebuje. Ja w ogóle nie mam ciśnienia na dom. Mieszkamy w bloku i nie narzekam. Natomiast jeśli miałabym mieć dom, to tylko na obrzeżach miasta. Na wsi jeszcze dałabym radę, ale na odludziu nie ma mowy. Na odludzie mogę jechać na wypad weekendowy. Mieszkać w takim miejscu bym nie potrafiła.
Dla mnie w ogóle dom to raczej nie... Mam mieszkanie trochę dalej od centrum, wymarzone byłoby mieszkanie w centrum.
Dom to dla mnie dużo obowiązków. Jeśli już to ewentualnie naprawdę mały (te do 70 mkw), w mieście, albo na obrzeżach, ale z dobrym dojazdem do centrum.
Dom to dla mnie dużo obowiązków. Jeśli już to ewentualnie naprawdę mały (te do 70 mkw), w mieście, albo na obrzeżach, ale z dobrym dojazdem do centrum.
Mąż bardzo chciał dom na odludziu, ja wiedziałam z czym to się wiąże
ale oboje chcieliśmy mieszkać na wsi, ostatecznie wylądowaliśmy na małej wsi nad jeziorem ale jest w odległości pieszej Dino (to był nasz must have, żeby nie trzeba było jeździć za każdym razem samochodem na zakupy), PKP 1 km od domu, jeździ autobus szkolny. Do wiekszego miasta (500 tys) mamy 40-45 minut w zaleznosci od korków, do sredniego miasta 10 minut, do najblizszego powiatowego 25 minut. Ja byśmy mieli bliżej 10 minut do tego najwiekszego miasta to by było idealnie, tam mieszkalismy kiedyś i często jeździmy odwiedzac znajomych. Oboje pracujemy zdalnie więc dojazdy do biur nam odpadają. Teraz mamy dwuletnia córkę i dom z ogrodem super się sprawdza, pewnie jak pójdzie do szkoły to trochę będzie nam doskwierać to że trzeba będzie ją wozić autem czy to do koleżanek czy na jakieś zajęcia dodatkowe.
W mieście się już namieszkałam i obecnie wieś mi wystarcza. Czasy dojazdów nie są takie złe, np. na siłownię mam 12 minut autem do innej miejscowości, w mieście miałam 10 minut tramwajem + spacer, więc porównywalnie. Pewnie na starość się wyniesiemy do mieszkania żeby mieć mniej obowiązków, chyba że zdrowie dopisze a ja się zamienię w działkowego anioła i nie będę chciała zostawić moich grządek w samotności xd
Takie całkowite odludzie jest fajne chyba jak się jest samotnikiem albo ma się dużo czasu, bo wtedy nawet wyprawa na zakupy to prawdziwa wyprawa. My wybraliśmy taki kompromis, chcieliśmy wieś ale jednak trochę taką w stronę miasta i w większości aspektów się to udało
W mieście się już namieszkałam i obecnie wieś mi wystarcza. Czasy dojazdów nie są takie złe, np. na siłownię mam 12 minut autem do innej miejscowości, w mieście miałam 10 minut tramwajem + spacer, więc porównywalnie. Pewnie na starość się wyniesiemy do mieszkania żeby mieć mniej obowiązków, chyba że zdrowie dopisze a ja się zamienię w działkowego anioła i nie będę chciała zostawić moich grządek w samotności xd
Takie całkowite odludzie jest fajne chyba jak się jest samotnikiem albo ma się dużo czasu, bo wtedy nawet wyprawa na zakupy to prawdziwa wyprawa. My wybraliśmy taki kompromis, chcieliśmy wieś ale jednak trochę taką w stronę miasta i w większości aspektów się to udało
- Oliwkowa888
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Ja mieszkałam w domu z rodzicami kilkanaście lat i wiem ile to wymaga pracy. Nawet taka postawa jak zwykłe, codzienne sprzątanie. Z moim uwielbieniem dla porządku i estetyki zwariowałabym w domu. Poza tym trzeba zadbać o podwórko, samemu troszczyć się o ogrzewanie zimą, każda awaria to albo praca albo załatwianie fachowca. W bloku jak coś się zepsuje a nie jest to po stronie lokatora, to obowiązkiem spółdzielni albo administratora jest usunięcie awarii. W domu to wszystko jest na naszej głowie. A już odludzie, to coś czego sobie nie wyobrażam. Mam jakiś dziwny lęk przed pustką wokół. Jestem mocno introwertyczna, ale potrzebuję mieć świadomość, że w pobliżu jest np. sąsiad, że ktoś idzie chodnikiem, jadą samochody. Po prostu toczy się zwykłe życie. W pustce czuję po dłuższym czasie niepokój.Barasia pisze: ↑wt cze 16, 2026 7:06 pm Dla mnie w ogóle dom to raczej nie... Mam mieszkanie trochę dalej od centrum, wymarzone byłoby mieszkanie w centrum.
Dom to dla mnie dużo obowiązków. Jeśli już to ewentualnie naprawdę mały (te do 70 mkw), w mieście, albo na obrzeżach, ale z dobrym dojazdem do centrum.
Tak, też mieszkałam jako dziecko w domu, do tego na wsi. Nie lubiłam tej pustki wokół. Przerażała mnie głęboka ciemność jaka była tam nocą. I w sumie nadal jak gdzieś śpię na wyjeździe na wsi, to mam lekki niepokój patrząc w ten mrokOliwkowa888 pisze: ↑śr cze 17, 2026 12:30 pm Ja mieszkałam w domu z rodzicami kilkanaście lat i wiem ile to wymaga pracy. Nawet taka postawa jak zwykłe, codzienne sprzątanie. Z moim uwielbieniem dla porządku i estetyki zwariowałabym w domu. Poza tym trzeba zadbać o podwórko, samemu troszczyć się o ogrzewanie zimą, każda awaria to albo praca albo załatwianie fachowca. W bloku jak coś się zepsuje a nie jest to po stronie lokatora, to obowiązkiem spółdzielni albo administratora jest usunięcie awarii. W domu to wszystko jest na naszej głowie. A już odludzie, to coś czego sobie nie wyobrażam. Mam jakiś dziwny lęk przed pustką wokół. Jestem mocno introwertyczna, ale potrzebuję mieć świadomość, że w pobliżu jest np. sąsiad, że ktoś idzie chodnikiem, jadą samochody. Po prostu toczy się zwykłe życie. W pustce czuję po dłuższym czasie niepokój.
I mam podobnie z tymi sąsiadami i ludźmi w mieście - jestem introwertyczna, więc raczej tylko mam interakcje na poziomie "dzień dobry", ale lubię mijać ludzi na ulicy czy na klatce schodowej.
- Oliwkowa888
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
To jest właśnie to co ja mamBarasia pisze: ↑śr cze 17, 2026 1:05 pm Tak, też mieszkałam jako dziecko w domu, do tego na wsi. Nie lubiłam tej pustki wokół. Przerażała mnie głęboka ciemność jaka była tam nocą. I w sumie nadal jak gdzieś śpię na wyjeździe na wsi, to mam lekki niepokój patrząc w ten mrok
I mam podobnie z tymi sąsiadami i ludźmi w mieście - jestem introwertyczna, więc raczej tylko mam interakcje na poziomie "dzień dobry", ale lubię mijać ludzi na ulicy czy na klatce schodowej.
-
Sidididididfi
- Channelka
- Posty: 32
- Rejestracja: śr maja 28, 2025 10:01 pm
Wychowałam się w szeregowcu w trzydziestotysięcznym mieście-satelicie nieopodal dużego miasta wojewódzkiego (przy małym ruchu kwadrans samochodem do ścisłego centrum). Teraz mieszkam w bloku w mieście.
Nie czuję siebie na wsi. Podoba mi się koncept domku letniskowego i o czymś takim chętnie pomyślę za piętnaście lat, ale na co dzień zdecydowanie wybieram miasto. Następną nieruchomość (upgrade obecnego mieszkania za kilka lat) rozważamy w dwóch scenariuszach – duże mieszkanie w mieście (kamienica/lepszy blok) albo dom. Ta druga opcja jest mniej realna, bo dostępność domów blisko centrum jest bardzo ograniczona, a jak już pojawia się coś fajnego, jest zdecydowanie poza planowanym budżetem, zwykle stanowczo zbyt duże. Fajnie umiejscowione domki w przedziale 100-150 m kw. niebędące deweloperskimi koszmarkami, a historycznymi albo współczesnymi, ale designerskimi projektami to niemal unikat. Podoba mi się też koncepcja piętra lub dwóch w dużej, starej willi miejskiej, ale moja druga połówka nie jest przekonana do takiego kompromisu.
Kluczową zaletą miasta jest dla mnie architektura, a także oferta kulturalna i gastronomiczna. Kocham zieleń, więc obowiązkowo z większym balkonem, tarasem, małym ogrodem. Czyli opcja niestety chyba najdroższa jak się da.
Nie czuję siebie na wsi. Podoba mi się koncept domku letniskowego i o czymś takim chętnie pomyślę za piętnaście lat, ale na co dzień zdecydowanie wybieram miasto. Następną nieruchomość (upgrade obecnego mieszkania za kilka lat) rozważamy w dwóch scenariuszach – duże mieszkanie w mieście (kamienica/lepszy blok) albo dom. Ta druga opcja jest mniej realna, bo dostępność domów blisko centrum jest bardzo ograniczona, a jak już pojawia się coś fajnego, jest zdecydowanie poza planowanym budżetem, zwykle stanowczo zbyt duże. Fajnie umiejscowione domki w przedziale 100-150 m kw. niebędące deweloperskimi koszmarkami, a historycznymi albo współczesnymi, ale designerskimi projektami to niemal unikat. Podoba mi się też koncepcja piętra lub dwóch w dużej, starej willi miejskiej, ale moja druga połówka nie jest przekonana do takiego kompromisu.
Kluczową zaletą miasta jest dla mnie architektura, a także oferta kulturalna i gastronomiczna. Kocham zieleń, więc obowiązkowo z większym balkonem, tarasem, małym ogrodem. Czyli opcja niestety chyba najdroższa jak się da.
Ja przeprowadziłam się z dużego miasta wojewódzkiego do małego miasteczka (niecałe 10 tys mieszkańców) i nie żałuję, ale już mówię dlaczego:
1. mam bardzo dużą działkę ze starymi drzewami (owocowymi i ozdobnymi) i ogólnie bujną zielenią, z którą nie muszę nic robić. I uwielbiam to.
2. nie mieszkam na odludziu, mam sąsiadów, z którymi mam bardzo dobre stosunki, nie dzielą nas mury, tylko normalny płot z siatki, więc i pogadać można i wymienić się ciastem czy owocami bez opuszczania własnej posesji :D
3. Poza instytucjami na szczeblu powiatowym czy wojewódzkim wszystko tu jest, więc można się stąd nie ruszać ;) Są markety, drogerie, PKP, ośrodek zdrowia, szkoły, przedszkola, piekarnie, urząd miasta, poczta, bank, las i miasteczko jest ogólnie bardzo ładne i zadbane.
4. mogę mieć dużego psa, którego nie miałabym sumienia trzymać w mieszkaniu (wiem, że to niby nie ma znaczenia, ale uwielbiam patrzeć jak sobie biega po ogrodzie, ma swoje ulubione zakątki itd.)
5. strych/piwnica/spiżarnia - myślisz, że nie potrzebujesz dopóki ich nie masz ;)
Z minusów:
1. dom jest stary = ciągle coś wymaga naprawy. Ale podobno w nowych też tak jest.
2. dom jest duży = dużo sprzątania i ogarniania, mnóstwo okien, podłóg do mycia itd. Bez porównania z mieszkaniem.
3. mam tendencje do zagracania tego domu, bo przecież na wszystko jest miejsce. Myślę, że potroiłam ilość posiadanych rzeczy vs. to, co miałam w mieszkaniu... Ale walczę z tym! ;)
4. praca głównie stacjonarna i znacznie gorzej płatna niż w dużym mieście (niby logiczne, ale warto to mieć na uwadze)
Podsumowując:
Gdybym miała budżet, to mogłabym mieszkać w niewielkim domku w mieście, koniecznie z dużą działką i w miarę blisko centrum.
Odpadają u mnie przedmieścia (w domyśle sypialnia dużego miasta, czyli małe działki, ciasna zabudowa, każdy dom wygląda tak samo, mało zieleni) oraz odludzie (bałabym się wyjeżdżać :D )
1. mam bardzo dużą działkę ze starymi drzewami (owocowymi i ozdobnymi) i ogólnie bujną zielenią, z którą nie muszę nic robić. I uwielbiam to.
2. nie mieszkam na odludziu, mam sąsiadów, z którymi mam bardzo dobre stosunki, nie dzielą nas mury, tylko normalny płot z siatki, więc i pogadać można i wymienić się ciastem czy owocami bez opuszczania własnej posesji :D
3. Poza instytucjami na szczeblu powiatowym czy wojewódzkim wszystko tu jest, więc można się stąd nie ruszać ;) Są markety, drogerie, PKP, ośrodek zdrowia, szkoły, przedszkola, piekarnie, urząd miasta, poczta, bank, las i miasteczko jest ogólnie bardzo ładne i zadbane.
4. mogę mieć dużego psa, którego nie miałabym sumienia trzymać w mieszkaniu (wiem, że to niby nie ma znaczenia, ale uwielbiam patrzeć jak sobie biega po ogrodzie, ma swoje ulubione zakątki itd.)
5. strych/piwnica/spiżarnia - myślisz, że nie potrzebujesz dopóki ich nie masz ;)
Z minusów:
1. dom jest stary = ciągle coś wymaga naprawy. Ale podobno w nowych też tak jest.
2. dom jest duży = dużo sprzątania i ogarniania, mnóstwo okien, podłóg do mycia itd. Bez porównania z mieszkaniem.
3. mam tendencje do zagracania tego domu, bo przecież na wszystko jest miejsce. Myślę, że potroiłam ilość posiadanych rzeczy vs. to, co miałam w mieszkaniu... Ale walczę z tym! ;)
4. praca głównie stacjonarna i znacznie gorzej płatna niż w dużym mieście (niby logiczne, ale warto to mieć na uwadze)
Podsumowując:
Gdybym miała budżet, to mogłabym mieszkać w niewielkim domku w mieście, koniecznie z dużą działką i w miarę blisko centrum.
Odpadają u mnie przedmieścia (w domyśle sypialnia dużego miasta, czyli małe działki, ciasna zabudowa, każdy dom wygląda tak samo, mało zieleni) oraz odludzie (bałabym się wyjeżdżać :D )
- Oliwkowa888
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
To jest jedyna rzecz, którą chciałabym przenieść z domu do mieszkania ;)
Moi rodzice zawsze też mówią, że jedyne czego żałują po przeprowadzce z domu do bloku, to brak miejsca na tzw. przydasie plus dla mojej mamy brak miejsca na przetwory itd.
Ja sama też odczuwam brak tego w mieszkaniu. Niby mamy ogromną szafę wnękową, ale to nie to samo, co duża piwnica w domu.
To tak bardzo zależy od potrzeb i wieku.
Jako młoda dorosła to wojewódzkie miasta oczywiście przyciągają, można tam znaleźć wszystko. Rozwinąć się i zdobyć pierwsze doświadczenia, próbować nowych rzeczy i trochę się poznać i przetestować przede wszystkim. Więc duże miasta dla ludzi, którzy potrzebują sporo bodźców i szybkie tempo życia nie przeszkadza.
Natomiast ja jako osoba po 30, introwertyczna dusza, która już się wyszalała i totalnie przytłacza mnie ten ciągły pęd i presja społeczna (jakoś w większym mieście bardziej to czuję), uciekam w małe miasteczka. Więc w tygodniu mogę się wyciszyć, nie muszę stać w korkach, a w weekend mogę wybić w większe miasto jeśli mam ochotę i to jest dla mnie zdrowy balans. Póki co mieszkanie w bloku, ale docelowo mieszkanie z ogródkiem lub mały domek.
Jako młoda dorosła to wojewódzkie miasta oczywiście przyciągają, można tam znaleźć wszystko. Rozwinąć się i zdobyć pierwsze doświadczenia, próbować nowych rzeczy i trochę się poznać i przetestować przede wszystkim. Więc duże miasta dla ludzi, którzy potrzebują sporo bodźców i szybkie tempo życia nie przeszkadza.
Natomiast ja jako osoba po 30, introwertyczna dusza, która już się wyszalała i totalnie przytłacza mnie ten ciągły pęd i presja społeczna (jakoś w większym mieście bardziej to czuję), uciekam w małe miasteczka. Więc w tygodniu mogę się wyciszyć, nie muszę stać w korkach, a w weekend mogę wybić w większe miasto jeśli mam ochotę i to jest dla mnie zdrowy balans. Póki co mieszkanie w bloku, ale docelowo mieszkanie z ogródkiem lub mały domek.
Po 10-ciu latach mieszkania w bloku w mieście wojewódzkim, ostatnie 3 lata niedogodności (sąsiad hałasujący, tupiący, nieszanujący innych mieszkańców, myslący tylko o sobie), czas ruszyć z budową domu na wsi. Praca zdalna, brak dzieci, własne mieszkanie które się wynajmie po wyprowadzce za 4k miesięcznie, kontakt z naturą itd.