Ja to tam polecam od razu tiktok i instagram, ale trzeba się liczyć z cięciem zasięgów. Chyba że rzeczywiście chcesz pisać dłuższe formy, to wtedy blog, tak jak tu powyżej ktoś napisał.BW91 pisze: ↑śr cze 24, 2026 2:28 pm Orientujesz się może czy można kupić bilet/wejściówkę na Międzynarodowy Weekend Maltański, czy jedynie wstęp jest z zaproszeniem dla wybranych osób?
Nie mam pojęcia. Ale jeśli ktoś wie, jak to wygląda od środka, to chętnie się dowiemy.
Od dawna chcę założyć swój blog ale zawsze odkładałam to z braku wiedzy technicznej. Nie wiem czy potrzebuję programisty, jakiej platformy użyć i ile to w ogóle kosztuje na początek.
To zależy. Jeśli chcesz self-hosted, to licz się z domeną, hostingiem i szablonem na Wordpress (pierwszy rok zazwyczaj jest tani). Jeśli ma być darmowo w 100% to Blogspot albo Blogger (chyba jeszcze istnieje). WIele osób przeniosło się na Substack - też darmowy i na dodatek możesz monetyzować swoją twórczość. O Wordpressie i działaniach online uczyła Ola Gościniak zerknij sobie na jej materiały.
O czym ma być ten blog? Powodzenia!
Tu masz różne ciekawe narzędzia, które mogą Ci się przydać/warto znać https://chloedigital.com/tools
Wznosimy nasze życia na wyższy poziom
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Wznosimy nasze życia na wyższy poziom
A ja szukam porady w sprawie samodzielnej nauki angielskiego dla opornych. Czy znacie może jakiś podręcznik, który będzie najlepszy do takiego projektu? Wiecie, żeby się nie zagrzebac w tysiącu źródeł. Może ktoś ma takie doświadczenie.
- JagodAgata
- LouiBag
- Posty: 321
- Rejestracja: sob mar 30, 2024 9:12 pm
time=1782330513 user_id=18463]
https://www.bbc.co.uk/learningenglish/
https://learnenglish.britishcouncil.org/
https://www.cambridgeenglish.org/learning-english/
https://www.oxfordlearnersdictionaries.com
https://elt.oup.com/?cc=pl&selLanguage=pl
English matters colorful media - magazyn ale listy słówek są chyba za darmo (może są archiwalne numery np na chomiku)
[/quote]
oooo ja się podepnę, uczę się masę czasu i dalej mam problem z "mówieniem", co w taki przypadku?
Czego oczekujesz od takiego podręcznika? Z czym masz największy problem? Jak długo uczysz się języka? Na czym najbardziej Ci zależy? Z książkami bywa różnie. Ja mam tak, że nauka angielskiego nie była dla mnie bardzo problematyczna, ale francuski, który uwielbiam, jest dla mnie nie do nauczenia. W przypadku języka angielskiego ilość dostępnych na rynku książek jest wręcz przytłaczająca, więc bez wiedzy, czego potrzebujesz, ciężko będzie Ci coś doradzić. Ewentualnie jakieś alternatywne sposoby typu proste książki w oryginale albo filmy.
https://www.bbc.co.uk/learningenglish/
https://learnenglish.britishcouncil.org/
https://www.cambridgeenglish.org/learning-english/
https://www.oxfordlearnersdictionaries.com
https://elt.oup.com/?cc=pl&selLanguage=pl
English matters colorful media - magazyn ale listy słówek są chyba za darmo (może są archiwalne numery np na chomiku)
[/quote]
oooo ja się podepnę, uczę się masę czasu i dalej mam problem z "mówieniem", co w taki przypadku?
Ja polecam przede wszystkim dowiedziec sie na jakim aktualnie jestes poziomie. To jest wazne, zeby nie zniechecic za trudnym podrecznikiem lub pominac zagadnienia po ktorych opanowaniu rzeczywiscie poczujesz sie duzo pewniej. Polecam testy z nauczycielami- z czlowiekiem, czesto szkoly jezykowe przeprowadzaja je za darmo. Z AI jest roznie.
Podrecznikow jest calkiem sporo plus ja zawsze dodawalam sobie ksiazke ze slownictwe, ja lubie wydawnictwo Cambridge plus Edgard jako pomoce
Jeśli możesz sobie pozwolić finansowo, to konwersacje 1:1 zdecydowanie.JagodAgata pisze: ↑czw cze 25, 2026 7:21 am time=1782330513 user_id=18463]
oooo ja się podepnę, uczę się masę czasu i dalej mam problem z "mówieniem", co w taki przypadku?
-
Comeandsayhi
- SushiRoll
- Posty: 235
- Rejestracja: czw sie 31, 2023 5:56 pm
[/quote]
oooo ja się podepnę, uczę się masę czasu i dalej mam problem z "mówieniem", co w taki przypadku?
[/quote]
Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że (stety/niestety) przede wszystkim wyjazd za granicę.
Będąc nastolatką przez jakiś mieszkałam w jednym z państw europejskich. Wyjeżdżając byłam na poziomie B1 w tym języku. Mieszkałam u zagranicznej rodziny i chodziłam do lokalnej (normalnej) szkoły. Silą rzeczy musiałam się przełamać i zacząć się komunikować. Potem studiowałam w tym języku.
Biegle angielskiego (mówionego) nauczyłam się porządnie dopiero podczas studiów za granicą. Wtedy obracałam się w mocno międzynarodowym towarzystwie i posługiwaliśmy się angielskim a nie lokalnym językiem. Wcześniej, pomimo wielu kursów, zajęć, a nawet wyjazdów wakacyjnych do Anglii na obozy językowe, jakoś mi z nim nie szło (pewnie dlatego, że to były wyjazdy z polskimi dziećmi).
Dlatego, jeżeli masz możliwość, wyjechałabym na kurs za granicę, ale koniecznie sama z nastawieniem, że trzeba się integrować z ludźmi, przełamać i zacząć mówić (jakkolwiek i z błędami). W Polsce są np. wyjazdy typu AngloVille, ale nie wiem jakie przynoszą efekty.
oooo ja się podepnę, uczę się masę czasu i dalej mam problem z "mówieniem", co w taki przypadku?
[/quote]
Z mojego osobistego doświadczenia wynika, że (stety/niestety) przede wszystkim wyjazd za granicę.
Będąc nastolatką przez jakiś mieszkałam w jednym z państw europejskich. Wyjeżdżając byłam na poziomie B1 w tym języku. Mieszkałam u zagranicznej rodziny i chodziłam do lokalnej (normalnej) szkoły. Silą rzeczy musiałam się przełamać i zacząć się komunikować. Potem studiowałam w tym języku.
Biegle angielskiego (mówionego) nauczyłam się porządnie dopiero podczas studiów za granicą. Wtedy obracałam się w mocno międzynarodowym towarzystwie i posługiwaliśmy się angielskim a nie lokalnym językiem. Wcześniej, pomimo wielu kursów, zajęć, a nawet wyjazdów wakacyjnych do Anglii na obozy językowe, jakoś mi z nim nie szło (pewnie dlatego, że to były wyjazdy z polskimi dziećmi).
Dlatego, jeżeli masz możliwość, wyjechałabym na kurs za granicę, ale koniecznie sama z nastawieniem, że trzeba się integrować z ludźmi, przełamać i zacząć mówić (jakkolwiek i z błędami). W Polsce są np. wyjazdy typu AngloVille, ale nie wiem jakie przynoszą efekty.
Konwersacje z native speakerem są najlepszym rozwiązaniem. Dobrze jest otoczyć się tym językiem. Czytać, słuchać, pisać. Książki (nawet dla dzieci), artykuły. Włączyć YouTube, jest mnóstwo fajnych kanałów o różnorodnej tematyce. Trzeba się osłuchać się z językiem bardziej formalnym np. z jakiegoś materiału BBC i takim potocznym, związanym np. z makijażem, czy co tam innego lubisz. Pisanie - dołączyć do jakiegoś forum, albo znaleźć osobę z którą możesz wymieniać korespondencję. I oczywiście podróże. Próbować rozmawiać z ludźmi, ze sprzedawcą w sklepie, zapytać kogoś o dobrą restaurację itd.
Ja tez uwazam, ze nic nie nada takiej bieglosci jezykowej niz regularny kontakt z native speakerem. Jednak uczulam wszystkie osoby ktore chca sie uczyc (szczegolnie jesli nie maja jeszcze poziomu C), ze native czesto nie sa nauczycielami i nie ucza jaka tako regul jezykowych, czy gramatyki. Zdarza sie ze nie poprawiaja, mimo ze zdania budujesz nie prawidlowo. Warto poszukac osoby ktora bedzie chciala realizowac konkretne zagadnienia, czy wlasnie poprawiac strukture zdania i mowe.
Ja poczatkowo chodzilam stacjonarnie na kurs, a pozniej przeszlam na zajecia z nativami-nauczycielami, gdzie typowo skupilam sie juz tylko na bledach jakie popelniam
Ja poczatkowo chodzilam stacjonarnie na kurs, a pozniej przeszlam na zajecia z nativami-nauczycielami, gdzie typowo skupilam sie juz tylko na bledach jakie popelniam
Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Mój problem polega na tym, że wszystkiego jest bardzo dużo (strony, książki, podkasty, metody) i trudno mi to ustrukturyzować. Mój poziom to A2/B1 ale popełniam bardzo dużo podstawowych błędów.
Lekcje - oczywiście, ale to za mało dla dobrych i regularnych efektów (naprawdę mi to ciężko idzie). Dlatego szukam jakiegoś dobrego źródła (najlepiej jednego do dodatkowych ćwiczeń). Żeby mówić trzeba mówić - jasne, ale jak mam mówić do siebie to trudno mi nawet temat wybrać. No blok totalny.
Lekcje - oczywiście, ale to za mało dla dobrych i regularnych efektów (naprawdę mi to ciężko idzie). Dlatego szukam jakiegoś dobrego źródła (najlepiej jednego do dodatkowych ćwiczeń). Żeby mówić trzeba mówić - jasne, ale jak mam mówić do siebie to trudno mi nawet temat wybrać. No blok totalny.
-
Comeandsayhi
- SushiRoll
- Posty: 235
- Rejestracja: czw sie 31, 2023 5:56 pm
Co do mówienia do siebie, zacznij ze scenkami z życia codziennego. Wyobrażasz sobie, że jesteś w restauracji, prosisz o stolik, zaczynasz zamawiać, dopytujesz o składniki, prosisz o dodatkowy talerz, serwetkę, a na koniec rachunek. Tak samo w hotelu (wymyślasz, co ci nie pasuje, widok, pościel, łóżko), na lotnisku, w sklepie. Zacznij od miejsc, w których będziesz posługiwać się językiem w pierwszej kolejności. Ja też układam sobie czasem przemowę, jak idę np. robić aferę w hotelu o jakąś pierdołęnieznosna pisze: ↑czw cze 25, 2026 3:54 pm Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Mój problem polega na tym, że wszystkiego jest bardzo dużo (strony, książki, podkasty, metody) i trudno mi to ustrukturyzować. Mój poziom to A2/B1 ale popełniam bardzo dużo podstawowych błędów.
Lekcje - oczywiście, ale to za mało dla dobrych i regularnych efektów (naprawdę mi to ciężko idzie). Dlatego szukam jakiegoś dobrego źródła (najlepiej jednego do dodatkowych ćwiczeń). Żeby mówić trzeba mówić - jasne, ale jak mam mówić do siebie to trudno mi nawet temat wybrać. No blok totalny.
Jakiś czas temu zaczęłam uczyć się na własną rękę 3. języka obcego i korzystałam z DuoLingo. Nie jest to jakaś wybitna aplikacja, ale bazę słówek przyswoiłam, były w niej ćwiczenia wszystkich umiejętności i tylko bazując na tym byłabym w stanie jakoś się dogadać w sklepie/restauracji. Może zacznij od tego, bo skoro jesteś na dość niskim poziome, to ta aplikacja powinna być odpowiednia.
To ja ze swojego doswiadczenia polece jednak zaczac od zajec z nauczycielem, ktory wytlumaczy, zrozumie bledy (bo przerabia je juz setny raz), ustali poziom i po prostu cie poprowadzi. Wlasnie ksiazek, podrecznikow i innych materialow sa tysiace, ale trzeba miec jakis plan. Nauczyciele czesto korzystaja juz z jakis konkretnych podrecznikow. Rozejrzyj sie moze w swojej okolicy za jakas szkola jezykowa, lub lekcje online (tez wiele szkol jezykowych oferuje tez takie zajecia).nieznosna pisze: ↑czw cze 25, 2026 3:54 pm Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Mój problem polega na tym, że wszystkiego jest bardzo dużo (strony, książki, podkasty, metody) i trudno mi to ustrukturyzować. Mój poziom to A2/B1 ale popełniam bardzo dużo podstawowych błędów.
Lekcje - oczywiście, ale to za mało dla dobrych i regularnych efektów (naprawdę mi to ciężko idzie). Dlatego szukam jakiegoś dobrego źródła (najlepiej jednego do dodatkowych ćwiczeń). Żeby mówić trzeba mówić - jasne, ale jak mam mówić do siebie to trudno mi nawet temat wybrać. No blok totalny.
Na tym etapie ja polecam zajecia z kims kto mowi po polsku, bo jednak kwestie gramatyczne i struktury beda ciezkie do zrozumienia, no i bedzie stres ze sie nie rozumie do konca.
Zajecia jezykowe to na parwde swietna sparwa, sama zobaczysz jaki postep mozna zrobic po kilku miesiach
Założenie bloga na start jest dziś znacznie prostsze niż się wydaje i nie potrzebujesz programisty do podstawowej wersji. Wystarczy wybrać platformę, kupić domenę i hosting, i skonfigurować podstawowy wygląd korzystając z gotowych szablonów. Najważniejsze to zacząć pisać a nie perfekcjonizować techniczną stronę na starcie, bo to jest częsty powód dla którego ludzie nigdy nie publikują pierwszego wpisu. Prosty przewodnik krok po kroku znajdziesz tutaj: https://radioandrychow.pl/jak-zalozyc-b ... 4-krokach/
Twoje przemyślenia pięknie ubrał w słowa dr Dominik Lewiński (socjolog), jest z nim w Internecie kilka wywiadów na ten i inne tematy, podrzucam przykładowy link:Mualla pisze: ↑wt lip 29, 2025 9:34 pm Ogólnie wróciłam z krótkiego urlopu i towarzyszy mi taka myśl, czy nasze podróżowanie w dobie social mediów nie jest przejawem konsumpcjonizmu? Byleby zaliczyć, dopisać kolejną flagę w bio instagrama. Oczywiście wyjazdy w Polsce się nie liczą.
Ja sama jestem dość aktywna na wyjazdach, bo jestem górołazem, ale potrafię też przystopować i jeżdżę na ukochaną Suwalszczyznę aby naładować baterie, ale no właśnie. To tylko Polska, więc na nikim nie robi wrażenia. Ludzie się dziwią, że nie pojechałam za granicę. Patrzą na mnie jak na kosmitę. Mam wrażenie, że mój urlop jest gorszy niż innych. Oczywiście mam to kompletnie w poważaniu, ale co o tym myślicie? Czy obecnie najważniejsza jest ilość i odhaczenie kolejnych destynacji zagranicznych? Czy jednak macie inne spostrzeżenia?
https://www.forbes.pl/life/40-latkowie- ... ac/g3t9359
Mam podobne przemyślenia. Sama lubię poznawać nowe miejsca, ale lubię też umyślnie pozostawać w bańce pewnych regionów i kultur po to, by poznać je dogłębnie. Mam tu na myśli uczenie się języka danego kraju, poznanie zwyczajów, czytanie książek w oryginale, rozmowę z lokalsami w ich języku. Widzę większy sens w pojechaniu po raz N-ty do europejskiego kraju, którego kultura mnie dogłębnie interesuje i którego język znam (tylko za każdym razem do innego miasta albo regionu), żeby doświadczyć piękna immersji, niż zaliczanie jak największej liczby krajów, cierpienie długich niewygodnych lotów tylko po to, żeby odwiedzić kolejny azjatycki czy afrykański kraj, w którego kulturę i tak się nie zagłębię i będę przez cały wyjazd ślizgać się po powierzchni zrozumienia.
Oczywiście nie ma nic złego w pojechaniu raz albo kilka razy poza swój własny kontynent i zobaczenia na własne oczy totalnie odmiennej kultury - ale nie na zasadzie spinania się z intensywnym planem, żeby co rusz zaliczać kolejne kraje tylko dlatego, że musi być daleko i egzotycznie z powodu presji otoczenia. Ponadto badania pokazują, że podróże wcale nie muszą poszerzać horyzontów, a u wielu osób wręcz powodują jeszcze ciaśniejsze zamykanie się w swoim światopoglądzie.
Zastanawia mnie też opinia niektórych osób, że kraj X (Hiszpania/Chorwacja/dowolny inny europejski kraj) im się już znudził, dlatego teraz będą latać tylko poza Europę - podczas gdy tylko liznęły tego jak ten kraj wygląda, tzn. odwiedziły go może i wiele razy, ale oglądając tylko hotele i najbardziej turystyczne szlaki. A przecież tyle ciekawego jest jeszcze do odkrycia.
Z mojego doświadczenia (nauczyłam się więcej niż jednego języka obcego na poziomie C, bez mieszkania za granicą) najlepsze są kursy albo konwersacje w szkole językowej (w znaczeniu - z kompetentnym nauczycielem, ale też z grupą, żeby rozmawiać w grupie), a na drugim miejscu lekcje 1:1 z nauczycielem (są OK, żeby douczyć się czegoś bardzo konkretnego z gramatyki albo przygotować do egzaminu na certyfikat, ale wbrew pozorom nie zawsze posiadanie nauczyciela tylko dla siebie to najlepsza opcja i czasem dobrze mieć grupę do pogadania).nieznosna pisze: ↑czw cze 25, 2026 3:54 pm Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Mój problem polega na tym, że wszystkiego jest bardzo dużo (strony, książki, podkasty, metody) i trudno mi to ustrukturyzować. Mój poziom to A2/B1 ale popełniam bardzo dużo podstawowych błędów.
Lekcje - oczywiście, ale to za mało dla dobrych i regularnych efektów (naprawdę mi to ciężko idzie). Dlatego szukam jakiegoś dobrego źródła (najlepiej jednego do dodatkowych ćwiczeń). Żeby mówić trzeba mówić - jasne, ale jak mam mówić do siebie to trudno mi nawet temat wybrać. No blok totalny.
Najlepszy "wariant" nauczyciela to native speaker posiadający wykształcenie filologiczne/lingwistyczne w swoim własnym języku oraz szkolenia/certyfikaty z nauczania tego języka jako obcego. Szukając nauczyciela na stronach typu Preply patrzyłabym na to.