Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Największe mity o Polsce w które wierzą sami Polacy

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
arwing020
Mokra Włoszka
Posty: 65
Rejestracja: pn cze 08, 2026 11:43 pm

Re: Największe mity o Polsce w które wierzą sami Polacy

Post autor: arwing020 »

terrible pisze: śr cze 10, 2026 3:52 pm Daj spokój, że dla plebsu - być może na innym etapie znaleźliśmy się na rynku pracy, może mieliśmy inną ilość szczęścia po drodze, czy innych ludzi spotkaliśmy. Zaczynałam od roboty typowe wykładanie towaru czy magazyn właśnie, ale w PL i zgadzam się, że za taką pensję nie da się w PL żyć - tu rzeczywiście mityczny zachód daje dużo większe możliwości.

Generalnie uważam że my z natury jesteśmy przemocowym narodem i zgadzam się z tym, co piszesz w ostatnim akapicie. wywodzę się z naprawdę sporej biedy, dla mnie w życiu najważniejsze było się z niej wyrwać (Czy było warto postawić wszystko na tego jednego konia? Nie wiem) - to co mnie w procesie wychodzenia z tej bidy naprawdę zszokowało, to jak w trakcie zmienia się twoje życie w Polsce ze stanem konta, jakbyś nagle wchodził w jakieś nowe uniwersum. Nawet nie stopniowo, tylko przy pewnym pułapie nagle wszelkie troski w życiu ci odchodzą: możesz wejść do każdej restauracji, ale też wszystko ci wolno bo jeździsz lepszą furą i się nie boisz ani mandatu, ani zmiany pasa na drodze, bo wszyscy ci ustąpią, nagle wszyscy są mili, z założenia nigdy nic nie jest twoim błędem czy pomyłką itd.. I żeby była jasność, ja nie zarabiam bóg wie ile, ale dopiero te 2-3lata temu zorientowałam się, że całe życie grałam na jakimś poziomie ultra hard i myślałam, że to normalny poziom, a teraz moim jedynym problemem naprawdę jest 2. próg podatkowy.

A piszę to po to, żeby powiedzieć: Polska to kraj który zbiera kłody spod nóg zamożnym i z premedytacją rzuca je biednym. W tym kraju naprawdę będąc ubogim dostajesz absolutnie z każdej strony: i od systemu, i od rynku pracy, ale też i od ludzi - niekiedy tak samo biednych jak ty. Śmieszy mnie ten wrzask o prześladowaniu bogatych - bo ja będąc "średnia" a nie "bogata" widzę, jak dużo więcej mi wolno (także systemowo!) niż kiedy byłam bardzo biedna. Obecny rząd, tak jak poprzedni zresztą, głównie daje swoim, ten jeszcze korporacjom.

Dlatego myślę że tak ważne jest to podkreślanie w naszej dyskusji jak ważny jest "punkt siedzenia", bo życie w Polsce może być diamettralnie różne i przykro mi, że Tobie akurat wylosowało się tak, a nie inaczej. Trzymam kciuki za powrót do zdrówka.
z tym plebsem to specjalnie bylo w cudzyslowie - zadna praca nie hanbi, tylko ze ja wiem, jak ludzie potrafia patrzec na tych co nie robia w korpo, byc moze to wypadkowa tego, ze za mojej kadencji w czasach szkolnych przynajmniej panowal taki mental, ze porzadni ludzie to tylko w garniturku robia za biurkiem, a magazynierka czy inne "mniej prestizowe" zawody sa zarezerwowane dla patologii i biedoty mentalnej. swoja droga co do pracy, to zebym w Polsce jeszcze dostal prace na magazynie, ale tu to wymagania sa z kosmosu, zreszta pewnie dalej tak jest ze na kase w Biedronce chca osobe po studiach z 5 dyplomami, a placa ledwo ponad minimalna. na zachodzie to mimo, ze traktuja cie jak ostatnia szmate zwlaszcza jak masz zatrudnienie przez agencje, to przynajmniej kasa jest na czas i w odpowiedniej ilosci ;D tego to akurat tam pilnuja

w mojej opinii to bardziej zawistnym czlowiekiem od bogola jest tylko drugi biedak, zwlaszcza jak tobie sie cos uda w zyciu chociaz raz. z drugiej strony nie jestem zwolennikiem idei, ze bieda to skill issue i wystarczy sie poprostu "postarac" - sa przypadki, ze chociazby skaly sraly, to wystarczy ze zle wylosujesz sobie na starcie srodowisko, a pewne wypadkowe sprawia ze zostaniesz w takim stanie na zawsze (sam prawie wpadlem w narkomanie w pewnym momencie, na szczescie do nalogu nie doszlo i w miare zmienilem tory zanim sie pogorszylo). no ale to tylko promil przypadkow, w wiekszosci jest to wykonalne jesli ma sie wsparcie otoczenia itp.

tez prawda z punktem siedzenia, w kazdym belkocie jest ziarnko prawdy niestety i nawet skrajnosci typu "Polska be, zachod super"/"Polska super, zachod be" maja badz co badz jakis argument ktory ma sens (nie mowie ze maja racje, to druga sprawa)

dzieki, tez sie tam trzymaj, pewne rzeczy zmienily sie u mnie niestety na zawsze, ale probuje wierzyc ze bedzie dobrze i kiedys bede zyl zyciem idealnym dla mnie ;D
>tfw nikt ci żywcem nie przekazał nawet złotówki prosto z serca
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Mit, że poziom nauczania w polskich szkołach jest dużo wyższy niż na zachodzie. Porównując to co ja musiałam umieć w podstawówce, z tym czego wymaga się od mojego dziecka to niebo a ziemia. Zaczynają szkołę w wieku 4 lat (przedszkole od 3 lat) oczekuje się od dzieci, że będą w stanie przeczytać i zapisać proste 3-4 literowe słowa, mają specjalne książki pisane takimi słówkami. W wieku 5 lat czytają już dłuższe książki. Uczą się w szkole jakichś podstaw geografii, znają kontynenty, uczą się też o wydarzeniach historycznych, dodawania, odejmowania i mnożenia (oczywiście na małych liczbach) Ja w tym wieku w polskiej szkole rysowałam szlaczki.

Drugi mit to wiązanie polskiej historii z wielką husarią, szlachcicami i jakiego to my mieliśmy pecha. Nie, to nie był pech, to wszystko miało swoje przyczyny. O tym jaka była nasza historia świetnie opowiada historyk Kamil Janicki. Jego lektury dużo tłumaczą skąd u nas niewolnicza mentalność. Nie pluję na wszystko co polskie, bo cenię swój kraj pochodzenia, ale każda inteligentna osoba mieszkająca kilka lat za granicą dojdzie do pewnych refleksji.