Czy biedni powinni mieć dzieci?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
joggy_joller
- RoyalBaby
- Posty: 17
- Rejestracja: ndz cze 07, 2026 3:07 am
Czy biedni powinni mieć dzieci?
Zainspirowane redditem i wątkiem, gdzie pani po kilku nieudanych próbach wychowawczych mimo nędzy zdecydowała się na któreś z rzędu dziecko, mimo że warunki raczej nie sprzyjały. Ogl dużo w świecie gada sie o tym, żeby nie rozmnażać zwierząt a temat tego czy robienie dzieci gdy bieda trzeszczy jest OK to już jakoś pomijany.
Bedzie to zapewne bardzo kontrowersyjne, ale moja opinia na ten temat jest taka ze w idealnym świecie decyzja o dziecku biologicznym powinna być poprzedzona takimi samymi procedurami jak przy adopcji - badania psychologiczne, sprawdzenie warunków mieszkalnych, rozmowy z pracownikami socjalnymi itp.
Gdy człowiek chce przysposobić juz istniejące dziecko to prześwietla sie go na wiele sposobów zeby sprawdzić czy sie nadaje do wychowania tego dziecka, czasami trwa to wiele lat, ale gdy chodzi o dziecko ktore ma powstać to ewentualnie kto by tam sie przejmował, przecież to natura, da se rade albo nie, dawaj ziutek zmajstrujmy sobie piątego bachora

Gdy człowiek chce przysposobić juz istniejące dziecko to prześwietla sie go na wiele sposobów zeby sprawdzić czy sie nadaje do wychowania tego dziecka, czasami trwa to wiele lat, ale gdy chodzi o dziecko ktore ma powstać to ewentualnie kto by tam sie przejmował, przecież to natura, da se rade albo nie, dawaj ziutek zmajstrujmy sobie piątego bachora
-
joggy_joller
- RoyalBaby
- Posty: 17
- Rejestracja: ndz cze 07, 2026 3:07 am
Nie wiem czy pracownikom socjalnym można ufać patrząc po sprawie Kamilka i wielu innych, gdzie przymknięto oko na przemoc albo oddano dziecko do jakiejś pato rodziny zastępczej… to o czym piszesz zwiększy papierologie ale czy coś poza tym?mallam pisze: ↑ndz cze 07, 2026 7:12 am Bedzie to zapewne bardzo kontrowersyjne, ale moja opinia na ten temat jest taka ze w idealnym świecie decyzja o dziecku biologicznym powinna być poprzedzona takimi samymi procedurami jak przy adopcji - badania psychologiczne, sprawdzenie warunków mieszkalnych, rozmowy z pracownikami socjalnymi itp.
Gdy człowiek chce przysposobić juz istniejące dziecko to prześwietla sie go na wiele sposobów zeby sprawdzić czy sie nadaje do wychowania tego dziecka, czasami trwa to wiele lat, ale gdy chodzi o dziecko ktore ma powstać to ewentualnie kto by tam sie przejmował, przecież to natura, da se rade albo nie, dawaj ziutek zmajstrujmy sobie piątego bachora
![]()
Dzieci powinny być chciane, kochane i powinien być im poświęcany czas. Uważam, że rodzice w pierwszej kolejności powinni być odpowiedzialni. Nie trzeba mieć mieszkania własnościowego, auta, wakacji żeby mieć dzieci, ale trzeba być pracowitym i strać się poprawić swoją sytuację materialną. W pierwszej kolejności pieniądze powinny być przeznaczane na byt rodziny a nie na papierosy, alkohol i paznokcie dla mamy.
Moim zdaniem jeśli chcesz pracować, to nie będziesz jadł gruzu ze ścian. Oczywiście wyjątkiem są rodziny, gdzie są osoby z niepełnosprawnością, wydarzy się choroba/wypadek. Tutaj wierzę, że może być bardzo ciężko, ale jeśli rodzice dziecka mają dwie ręce, to mogą pracować i byt dziecku zapewnić. Może nie jakiś wysoki poziom, ale taki żeby dziecko było zaopiekowane i najedzone.
Moim zdaniem jeśli chcesz pracować, to nie będziesz jadł gruzu ze ścian. Oczywiście wyjątkiem są rodziny, gdzie są osoby z niepełnosprawnością, wydarzy się choroba/wypadek. Tutaj wierzę, że może być bardzo ciężko, ale jeśli rodzice dziecka mają dwie ręce, to mogą pracować i byt dziecku zapewnić. Może nie jakiś wysoki poziom, ale taki żeby dziecko było zaopiekowane i najedzone.
- Herbatazmiodem
- MiamiBicz
- Posty: 377
- Rejestracja: pt wrz 20, 2024 11:56 am
Założę moją foliową czapeczkę i się wypowiem.
Uważam, że biedni nie powinni się rozmnażać, ale muszą by ktoś mógł robić na bogatych.
Szlachcic na folwarku miał na utrzymaniu kilka osób, a robiło na niego kilka wsi.
Zdejmuję foliową czapeczkę.
Bieda nie powinna wykluczać ludzi z możliwości zostania rodzicami, nie trzeba mieć porsche w garażu by dobrze wychować dziecko. Ale jednak trzeba mieć co do garnka włożyć by to dziecko mieć. Podsumowując, jeśli nie dasz dzieciakowi nowych butów to spoko, ale jeśli karmisz dziecko tylko parówkami i makaronem i dosłownie ślizgasz się z dnia na dzień by tylko przetrwać... To czy jesteś w stanie skupić się na wpojeniu właściwych wartości dorastającej istocie?
Musimy też wziąć pod uwagę sytuację,gdzie ludzie radzą sobie przyzwoicie, ale tracą dochód, bo wydarzy się jakaś tragedia. Czy takim osobom należy zabierać dzieci? W tej sytuacji powinno wkroczyć Państwo i wspomóc rodzinę, pod warunkiem, że mentalnie jest wydajna.
Gdy jednak samemu ledwo sobie radzisz z rzeczywistością, a decydujesz się na prokreację... To nie. Skrzywdzisz i dziecko i siebie. Jestem przeciwna.
Uważam, że biedni nie powinni się rozmnażać, ale muszą by ktoś mógł robić na bogatych.
Szlachcic na folwarku miał na utrzymaniu kilka osób, a robiło na niego kilka wsi.
Zdejmuję foliową czapeczkę.
Bieda nie powinna wykluczać ludzi z możliwości zostania rodzicami, nie trzeba mieć porsche w garażu by dobrze wychować dziecko. Ale jednak trzeba mieć co do garnka włożyć by to dziecko mieć. Podsumowując, jeśli nie dasz dzieciakowi nowych butów to spoko, ale jeśli karmisz dziecko tylko parówkami i makaronem i dosłownie ślizgasz się z dnia na dzień by tylko przetrwać... To czy jesteś w stanie skupić się na wpojeniu właściwych wartości dorastającej istocie?
Musimy też wziąć pod uwagę sytuację,gdzie ludzie radzą sobie przyzwoicie, ale tracą dochód, bo wydarzy się jakaś tragedia. Czy takim osobom należy zabierać dzieci? W tej sytuacji powinno wkroczyć Państwo i wspomóc rodzinę, pod warunkiem, że mentalnie jest wydajna.
Gdy jednak samemu ledwo sobie radzisz z rzeczywistością, a decydujesz się na prokreację... To nie. Skrzywdzisz i dziecko i siebie. Jestem przeciwna.
-
joggy_joller
- RoyalBaby
- Posty: 17
- Rejestracja: ndz cze 07, 2026 3:07 am
No i? Taki sam argument ludzie stosują przeciwko aborcji…
„Bieda nie powinna wykluczać ludzi z możliwości zostania rodzicami, nie trzeba mieć porsche w garażu by dobrze wychować dziecko. Ale jednak trzeba mieć co do garnka włożyć by to dziecko mieć. Podsumowując, jeśli nie dasz dzieciakowi nowych butów to spoko, ale jeśli karmisz dziecko tylko parówkami i makaronem i dosłownie ślizgasz się z dnia na dzień by tylko przetrwać..”
Czyli nie? Bieda to nie jest nieposiadanie Porsche, tylko dwójka ludzi ledwo ślizgających sie przez życie biorąca sie za keks.
Idąc Twoim tokiem rozumowania (który jest na pewno w jakiś sposób słuszny) niestety nasze społeczeństwo by wymarło. Potrzeba nam nie tylko osób, które będą naukowcami, ale również - jakkolwiek brutalnie to nie brzmi - tych, którzy posegregują i zbiorą śmieci, będą sprzątać biura czy budować domy od fundamentów. Tak więc o ile ja Ciebie rozumiem, to brzmiałoby to zbyt pięknie, gdyby dzieci mogli mieć tylko ci, których na to stać. Pieniądze znaczenia nie mają - keks jest tak samo przyjemny dla milionera jak i dla osoby z Afryki, która nawet może nie jadła nigdy parówki.joggy_joller pisze: ↑ndz cze 07, 2026 9:58 am No i? Taki sam argument ludzie stosują przeciwko aborcji…
„Bieda nie powinna wykluczać ludzi z możliwości zostania rodzicami, nie trzeba mieć porsche w garażu by dobrze wychować dziecko. Ale jednak trzeba mieć co do garnka włożyć by to dziecko mieć. Podsumowując, jeśli nie dasz dzieciakowi nowych butów to spoko, ale jeśli karmisz dziecko tylko parówkami i makaronem i dosłownie ślizgasz się z dnia na dzień by tylko przetrwać..”
Czyli nie? Bieda to nie jest nieposiadanie Porsche, tylko dwójka ludzi ledwo ślizgających sie przez życie biorąca sie za keks.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 490
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Robienie dzieci kiedy bieda trzeszczy nie jest ok, to powinno być oczywiste. Jak widać po odpowiedziach nie jest i dlatego jest jak jest.joggy_joller pisze: ↑ndz cze 07, 2026 6:04 am Zainspirowane redditem i wątkiem, gdzie pani po kilku nieudanych próbach wychowawczych mimo nędzy zdecydowała się na któreś z rzędu dziecko, mimo że warunki raczej nie sprzyjały. Ogl dużo w świecie gada sie o tym, żeby nie rozmnażać zwierząt a temat tego czy robienie dzieci gdy bieda trzeszczy jest OK to już jakoś pomijany.
I też trzeba ustalić o co ci chodzi kiedy pytasz o biedę. Że dzieci nie powinny mieć tylko osoby w skrajnym i ustawowym ubóstwie, to wiadomo. A co z ubóstwem relatywnym, też to to pytasz? Większość ludzi chyba nie bierze tego pod uwagę, a powinni się brać, bo wykluczenie społeczne czy kulturowe jak jest się dzieckiem jest straszne.
Zależy co rozumiemy przez biedę. Jeśli skromne życie ale wystarczające przy normalnie żyć tzn mieć dach nad głowa, jedzenie i stabilność, to czemu nie. Kwestia też ilości tych dzieci. To bardzo indywidualne czy stać kogoś na jedno czy więcej.
Powinna powstać instytucja kontrolująca dzietność. No i normalnie wyliczenia kosztów życia w danej miejscowości, nie tylko podstawowe potrzeby, ale też zajęcia kulturalne, sportowe. Myślę, że na wsi dzieci nie powinny się rodzić wcale, bo dojazd do miast (z resztą co ma takie miasto powiatowe do zaoferowania?) jest uciążliwy, tym bardziej biedni ludzie na wsi to do przymusowej kastracji. Jak można wydać na świat dziecko nie dając mu nawet możliwości wyjścia teatru, na koncert, na basen, czy cokolwiek...
W momencie, w którym naiwnie zakaże się bycia biednym (bo do tego dąży wymyślanie zakazu rozmnażania się niezamożnych ludzi) jedyne co się stanie, to zmienią się standardy i to, co kiedyś było średnią, zostanie uznane za nową biedę. Te rojenia są zabawne, ale jeśli odpowiednio duża grupa ludzi potraktuje je poważnie, staną się szkodliwe, bo są sensowne mniej więcej tak samo jak pogląd o szczepieniach wywołujących autyzm.
Przy rozmyślaniu o wizji społeczeństwa trzeba patrzeć do przodu, nie tylko na czasy współczesne. Krótkowzroczność to przyczyna wielu problemów społecznych, a pogląd o “zakazie rozmnażania” dla osób niezamożnych to albo prowokacja, albo naiwność, albo zwykła głupota.
Przy rozmyślaniu o wizji społeczeństwa trzeba patrzeć do przodu, nie tylko na czasy współczesne. Krótkowzroczność to przyczyna wielu problemów społecznych, a pogląd o “zakazie rozmnażania” dla osób niezamożnych to albo prowokacja, albo naiwność, albo zwykła głupota.
- odpalskreta
- Samarka
- Posty: 697
- Rejestracja: pn sty 15, 2024 8:31 pm
Nie, biedni nie powinni mieć dzieci. Dorastanie w biedzie jest okropne, a wiem bo sama jestem z biednego domu i uważam ze moi rodzice strasznie nie odpowiedzialni byli. Pamiętam czasy gdy nie bylo 2 zł na chleb. Pomijając ze nie miałam też miłości, to nie- nawrt miłość rodzica ani boga (xd) nie byłaby w stanie wynagrodzić wszelkich innych brakow. Moim zdaniem to przemoc ekonomiczna. Ja rozumiem, ze mozna mieć gorsze warunki itp, ale jeśli jest sytuacja ze cała rodzina gniecie sie w jednym pokoju czy kawalerce to powinni im dzieci odbierać. Każdy człowiek potrzebuje swoje prywatnej przestrzeni, miejsca dla siebie. Poza tym dziecko, ktore patrzy na rówieśników którzy mają wszystko a ono może tylko pomarzyć yo smutny widokjoggy_joller pisze: ↑ndz cze 07, 2026 6:04 am temat tego czy robienie dzieci gdy bieda trzeszczy jest OK to już jakoś pomijany.
-
onlyczytam
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: śr sty 29, 2025 8:54 am
No dobra, ale chyba wiecie o tym, że dużo dzieci z domów, gdzie było biedniej ma później przyzwoite lub całkiem dobre życie, bo ciężko na to pracują?
Dlatego nic nie jest tu czarne ani białe.
A i mówię o domach, gdzie brakowało jedynie pieniędzy. Nie takich, gdzie bieda umysłowa, rodzenie jednego za drugim na jednym pokoju i jeszcze do tego choroby, ogólna patologia.
Dlatego nic nie jest tu czarne ani białe.
A i mówię o domach, gdzie brakowało jedynie pieniędzy. Nie takich, gdzie bieda umysłowa, rodzenie jednego za drugim na jednym pokoju i jeszcze do tego choroby, ogólna patologia.
jak nie stac cie na utrzymanie samego siebie, to nie rob sobie dziecka, zadna filozofia... fakt, latwo mowic kiedy ta demografia nawet pewnie nie ma dostepu do antykoncepcji, ale na zdrowy rozsadek, jesli mnie nie byloby stac na utrzymanie samego siebie, to po co mam jeszcze sobie zrobic dzieciaka i go skazac na conajmniej 18 lat chujowego zycia?
mozesz byc najlepszym rodzicem w sferze wychowania, ale nie oszukujmy sie ze bycie dobrym wystarczy do w miare okej dziecinstwa.
co innego, jesli rodzina wpadnie w biede jak dzieci juz sa, no czasu nie cofniesz, tu sie bardziej przydaje pomoc by rodzina wyszla na prosta.
osobiscie uwazam, ze w pewnym sensie jest to zaniedbywanie dziecka jak wraz z toba klepie biede (albo co gorsza musi zasuwac gdzies na czarno by miec na jedzenie itd.) nawet jesli nie jest to znecanie sie i rodzice "probuja" jak najlepiej, ale w 50% przypadkach rodzicom taki stan rzeczy pasuje, i skoro oni moga tak zyc to ich dzieci tez tak beda zyc
mozesz byc najlepszym rodzicem w sferze wychowania, ale nie oszukujmy sie ze bycie dobrym wystarczy do w miare okej dziecinstwa.
co innego, jesli rodzina wpadnie w biede jak dzieci juz sa, no czasu nie cofniesz, tu sie bardziej przydaje pomoc by rodzina wyszla na prosta.
osobiscie uwazam, ze w pewnym sensie jest to zaniedbywanie dziecka jak wraz z toba klepie biede (albo co gorsza musi zasuwac gdzies na czarno by miec na jedzenie itd.) nawet jesli nie jest to znecanie sie i rodzice "probuja" jak najlepiej, ale w 50% przypadkach rodzicom taki stan rzeczy pasuje, i skoro oni moga tak zyc to ich dzieci tez tak beda zyc
>tfw nikt ci żywcem nie przekazał nawet złotówki prosto z serca
Zależy z czego ta bieda wynika i co rozumiemy przez określenie biedny w znaczeniu materialnym oczywiście. Jeżeli bieda wynika z lenistwa ludzi, nieumiejętności utrzymania jakiejkolwiek pracy na dłuższą metę. Jeżeli ludzie kombinują, cwaniaczą, żeby mieć kasę, albo przedkładają imprezowanie ponad wstanie rano do roboty, to absolutnie dzieci mieć nie powinni. To już nie chodzi o to, że dzieci wychowają się w biednym domu, bo pewnie ,,zaradni'' rodzice wyciągną z socjalu, ile się da. Pytanie, co tym dzieciom przekażą, jakie wartości? Przecież dzieci chłoną dom jak gąbka. I nawet jeśli nie chcą, to zwykle mimowolnie rodzice są dla nich pierwszymi wzorami zachowania. Inna rzecz, gdy ludzie naprawdę się starają. Pracują, starają się zbudować dobry dom, chociaż wykonują mało dochodowe zawody- umówmy się, każdy zwód jest potrzebny, a nie każdy jest materialnie doceniany. Dzieci nie powinni mieć ludzie, którzy mentalnie, emocjonalnie, wartościowo nie są w stanie nic zaoferować małemu człowiekowi. Nie jedno dziecko z ubogiej materialnie rodziny wyrosło na świetnego, wartościowego człowieka, który odnosi sukcesy, bo miał mega wsparcie w rodzicach i nie jeden dzieciak z bogatej rodziny skończył na dnie, bo materialnie miał raj, a emocjonalnie i uczuciowo totalną pustkę.
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 490
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Osoby które dały ci wkurzone reakcje mają coś z deklem. To musi być chyba ich własne wyparcie, bo nie wiem skąd może brać się przekonanie, że dzieciństwo w biedzie fundowane świadomie jest ok. Sytuacja, że nie ma 2 zł na chleb to już tak skrajna bieda ale zawsze znajdą się obrońcy praw do prokreacji, bo część ludzi z biednych domów wyjdzie na prosta, to jest tak głupie i straszne… ciekawe czy ci ludzie angażują się później w pomoc tym głodnym dzieciom z biednych domów o których istnienie tak walczą.odpalskreta pisze: ↑ndz cze 07, 2026 9:48 pm Nie, biedni nie powinni mieć dzieci. Dorastanie w biedzie jest okropne, a wiem bo sama jestem z biednego domu i uważam ze moi rodzice strasznie nie odpowiedzialni byli. Pamiętam czasy gdy nie bylo 2 zł na chleb. Pomijając ze nie miałam też miłości, to nie- nawrt miłość rodzica ani boga (xd) nie byłaby w stanie wynagrodzić wszelkich innych brakow. Moim zdaniem to przemoc ekonomiczna. Ja rozumiem, ze mozna mieć gorsze warunki itp, ale jeśli jest sytuacja ze cała rodzina gniecie sie w jednym pokoju czy kawalerce to powinni im dzieci odbierać. Każdy człowiek potrzebuje swoje prywatnej przestrzeni, miejsca dla siebie. Poza tym dziecko, ktore patrzy na rówieśników którzy mają wszystko a ono może tylko pomarzyć yo smutny widok
Pamiętam czasy wczesne lata 00, bieda i ogromne bezrobocie, wielodzietne rodziny i dożywianie w szkołach, bo część dzieci chodziła głodna. W co drugim domu ojciec pił. Matka czasem też. W mojej okolicy nie było ludzi bogatych ani nawet przeciętnych za bardzo nie było. Tyle, że my nie wiedzieliśmy nawet, że jestemy biedni jako dzieci, bo nikt nie mial wiele lepiej niż reszta. Nikomu nie przyszło do głowy jak wiele traci, niby skąd takie dziecko ma wiedzieć, że można się rozwijać, że istnieją zajęcia poza lekcyjne, sporty, korepetycje, że jeździ się na wakacje, można mieć więcej niż jeden komplet wyjściowych ubrań, chodzić do kina czy na koncerty. Nawet głupiej restauracji czy kawiarni nie było. Był tylko bar - oczywiście, żeby wszyscy zapijaczeni ojcowie mieli gdzie chlać „na poziomie”. Najlepsze jest to, że gdyby ci ludzie mieli np jedno dziecko, to byłoby nieporównywalnie łatwiej. No max dwójkę jak oboje pracowali- co było rzadkością. Ale nie, trójka to było zazwyczaj minimum, czwórka to taka średnia. A wiele rodzin było 5-9 dzieci. Albo to była jakaś ułomność umysłowa albo przemoc seksualna, nie wiem. Może pokolenie moich rodziców też nie zdawało sobie sprawy z biedy, bo wychowywali się w późnej komunie i latach transformacji kiedy było o wiele gorzej niż w 00. Ale nie wiem czy to jest usprawiedliwienie. Po emigracji otworzył się przed nami całkiem inny świat, to było jak niebo a ziemia.
+1, jak juz mowilem - jeszcze mozna zrozumiec jak rodzina z dziecmi nagle wpadla w biede, bo wszystko w zyciu moze sie zdarzyc, i nic nie jest pewne oprocz smierci tak naprawde. co innego jak para juz klepie biede i decyduje sie na dziecko (albo i wiele) nawet nie probujac najpierw polepszyc swojej sytuacji materialnej.chleb_ze_smalcem pisze: ↑czw cze 11, 2026 12:35 pm Osoby które dały ci wkurzone reakcje mają coś z deklem. To musi być chyba ich własne wyparcie, bo nie wiem skąd może brać się przekonanie, że dzieciństwo w biedzie fundowane świadomie jest ok. Sytuacja, że nie ma 2 zł na chleb to już tak skrajna bieda ale zawsze znajdą się obrońcy praw do prokreacji, bo część ludzi z biednych domów wyjdzie na prosta, to jest tak głupie i straszne… ciekawe czy ci ludzie angażują się później w pomoc tym głodnym dzieciom z biednych domów o których istnienie tak walczą.
Pamiętam czasy wczesne lata 00, bieda i ogromne bezrobocie, wielodzietne rodziny i dożywianie w szkołach, bo część dzieci chodziła głodna. W co drugim domu ojciec pił. Matka czasem też. W mojej okolicy nie było ludzi bogatych ani nawet przeciętnych za bardzo nie było. Tyle, że my nie wiedzieliśmy nawet, że jestemy biedni jako dzieci, bo nikt nie mial wiele lepiej niż reszta. Nikomu nie przyszło do głowy jak wiele traci, niby skąd takie dziecko ma wiedzieć, że można się rozwijać, że istnieją zajęcia poza lekcyjne, sporty, korepetycje, że jeździ się na wakacje, można mieć więcej niż jeden komplet wyjściowych ubrań, chodzić do kina czy na koncerty. Nawet głupiej restauracji czy kawiarni nie było. Był tylko bar - oczywiście, żeby wszyscy zapijaczeni ojcowie mieli gdzie chlać „na poziomie”. Najlepsze jest to, że gdyby ci ludzie mieli np jedno dziecko, to byłoby nieporównywalnie łatwiej. No max dwójkę jak oboje pracowali- co było rzadkością. Ale nie, trójka to było zazwyczaj minimum, czwórka to taka średnia. A wiele rodzin było 5-9 dzieci. Albo to była jakaś ułomność umysłowa albo przemoc seksualna, nie wiem. Może pokolenie moich rodziców też nie zdawało sobie sprawy z biedy, bo wychowywali się w późnej komunie i latach transformacji kiedy było o wiele gorzej niż w 00. Ale nie wiem czy to jest usprawiedliwienie. Po emigracji otworzył się przed nami całkiem inny świat, to było jak niebo a ziemia.
co z tego, ze moze dziecko bedzie grzeczne i wyjdzie "na ludzi"? nie uwazam ze dzieci powinny dorastac w biedzie, rodzice tym im wyrzadzaja krzywde sprowadzajac ich na swiat ze swiadomoscia, ze nie stac ich na utrzymanie tego dziecka na poziomie.
tez nie mowie, zeby dzieci byly tylko dla tego promila, ktory zarabia krocie, ale blagam, niech chociaz przyszli rodzice zadbaja o to, ze jak sie pojawi dzieciak to wydatki mocno poszybuja w gore. chociaz to minimum...
>tfw nikt ci żywcem nie przekazał nawet złotówki prosto z serca
Do tego pozostaje konfrontacja w szkole z rówieśnikami, którzy są bezwzględni, bo konsumpcjonizm jest coraz większy, Jeden ma iPhona, a drugi dziurawe adidasy marki no name- ot przykład za którym często stoją kpiny, szyderstwa, wykluczenie z towarzystwa i co z tego, że rodzice mówią ,,pieniądze nie stanowią o twojej wartości''. Niestety, niskie poczucie własnej wartości bierze się również z biedy.arwing020 pisze: ↑czw cze 11, 2026 12:49 pm +1, jak juz mowilem - jeszcze mozna zrozumiec jak rodzina z dziecmi nagle wpadla w biede, bo wszystko w zyciu moze sie zdarzyc, i nic nie jest pewne oprocz smierci tak naprawde. co innego jak para juz klepie biede i decyduje sie na dziecko (albo i wiele) nawet nie probujac najpierw polepszyc swojej sytuacji materialnej.
co z tego, ze moze dziecko bedzie grzeczne i wyjdzie "na ludzi"? nie uwazam ze dzieci powinny dorastac w biedzie, rodzice tym im wyrzadzaja krzywde sprowadzajac ich na swiat ze swiadomoscia, ze nie stac ich na utrzymanie tego dziecka na poziomie.
tez nie mowie, zeby dzieci byly tylko dla tego promila, ktory zarabia krocie, ale blagam, niech chociaz przyszli rodzice zadbaja o to, ze jak sie pojawi dzieciak to wydatki mocno poszybuja w gore. chociaz to minimum...
nie wiem jak jest teraz, ale jak ja chodzilem do szkoly, to nagonka na to kto co ma skonczyla sie wraz z koncem gimnazjum/poczatkiem technikum. moze to kwestia tego, ze w tym wieku troche wiecej oleju w glowie sie ma, moze to kwestia czasow, albo poprostu mialem szczescieMagda0888 pisze: ↑czw cze 11, 2026 2:28 pm Do tego pozostaje konfrontacja w szkole z rówieśnikami, którzy są bezwzględni, bo konsumpcjonizm jest coraz większy, Jeden ma iPhona, a drugi dziurawe adidasy marki no name- ot przykład za którym często stoją kpiny, szyderstwa, wykluczenie z towarzystwa i co z tego, że rodzice mówią ,,pieniądze nie stanowią o twojej wartości''. Niestety, niskie poczucie własnej wartości bierze się również z biedy.
>tfw nikt ci żywcem nie przekazał nawet złotówki prosto z serca
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 490
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
W mojej szkole nikt nie miał żadnych iPhonów, nawet komputer miało kto miał na początku. Jak ktoś nie chodził w dziurawych trampkach to już był z tych bogatszych.
bylo nas jedenascioro, mieszkalismy w jeziorze... super, ale mamy rok 2026 a nie 1996, troche glupie jest oczekiwac ze mental nastolatkow bedzie taki sam przez 30 lat. nie lubie idealizowania, ze kiedys to byly czasy a teraz ich nie ma, bo nie uwierze ze wczesniej wszyscy byli wielce mili dla siebie i kazdy tanczyl w koleczku.chleb_ze_smalcem pisze: ↑czw cze 11, 2026 6:45 pm W mojej szkole nikt nie miał żadnych iPhonów, nawet komputer miało kto miał na początku. Jak ktoś nie chodził w dziurawych trampkach to już był z tych bogatszych.
skurwysynstwo miedzy dzieciakami istnialo, istnieje i istniec bedzie dopoki cala generacja rodzicow nie ogarnie sie i nie zacznie brac sie za wychowywanie dzieci.
zreszta, ktos chyba musial przekazac im takie bezszacunkowe traktowanie podczas wychowywania, ale juz nie bede sie czepiac ;D
>tfw nikt ci żywcem nie przekazał nawet złotówki prosto z serca
-
chleb_ze_smalcem
- ZdalnaFanka
- Posty: 490
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Mental byl taki sam, te w dziurawych butach byly wyśmiewane przez te w nowych. Po prostu skala byla dostosowana do wtedy najbogatszych gdzie marzeniem bylo miec oryginalne buty adidas zamiast podroby z bazaru a o iPhone’ach nikt nawet nie śnił.arwing020 pisze: ↑czw cze 11, 2026 7:35 pm bylo nas jedenascioro, mieszkalismy w jeziorze... super, ale mamy rok 2026 a nie 1996, troche glupie jest oczekiwac ze mental nastolatkow bedzie taki sam przez 30 lat. nie lubie idealizowania, ze kiedys to byly czasy a teraz ich nie ma, bo nie uwierze ze wczesniej wszyscy byli wielce mili dla siebie i kazdy tanczyl w koleczku.
skurwysynstwo miedzy dzieciakami istnialo, istnieje i istniec bedzie dopoki cala generacja rodzicow nie ogarnie sie i nie zacznie brac sie za wychowywanie dzieci.
zreszta, ktos chyba musial przekazac im takie bezszacunkowe traktowanie podczas wychowywania, ale juz nie bede sie czepiac ;D