Hej! Byłam ostatnio na dniu próbnym w gabinecie kosmetycznym- stanowisko recepcjonistki. W umowie jasno określone obowiązki - sprzątanie i pilnowanie porządku, otwieranie/zamykanie salonu, obsługa systemu rezerwacji, domawianie kosmetyków gdy czegoś brakuje. Wszystko bardzo jasno i przejrzyście opisane. Sama szefowa też wydawała się okej.
Jednak na dniu próbnym dowiedziałam się że jest jeszcze sporo rzeczy, o których nie ma mowy w umowie, ani nie było o nich mowy przed podpisaniem umowy - jak np odgrzewanie jej jedzenia albo odbieranie prywatnych telefonów szefowej, np z pralni (pralnia piorąca jej ubrania, nie jakieś ubrania służbowe).
W dodatku na dniu próbnym zostałam poproszona o posprzątanie sterty kartonów - nie byłby to żaden problem, bo w końcu moim obowiązkiem jest dbanie o porządek, ale te kartony chyba specjalnie leżały tam miesiącami w kurzu i czekały na mnie, aż będę formalnie zatrudniona, takie mialam wrażenie.
Po drugie dostalam informację że klucz do salonu mam dorobić sobie sama i „przynieść fakturę to oddam ci kasę”. Też uważam to za trochę dziwne.
Pracowałam w innym miejscu na recepcji około roku i było w porządku. Z pracy musiałam odejść z powodu przeprowadzki. Nie należę do osób roszczeniowych i nie przeszkadza mi natłok obowiązków - na recepcji jest to normalne. Bardziej martwi mnie to, czy takie zachowanie szefowej na początku nie sprawi, że te obowiązki będą coraz dziwniejsze i coraz mniej związane z tym co mam w umowie. Czy lepiej z nią o tym porozmawiać, jeśli w kolejnych dniach zobaczę że przegina?
Podpowiecie mi czy mój tok myślenia jest prawidłowy? Czy przesadzam?
Nowa praca
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryNie przesadzasz. Jeżeli to jej prywatny gabinet, a nie sieciowy, który ma wyraźnie określone standardy pracy, to będziesz robiła również za pomagiera, prywatną asystentkę i co tam jeszcze tej kobiecie wpadnie do głowy. Pogadaj, jeżeli to nie zadziała, nie trać czasu.
Chcę pogadać o tym przy najbliższej okazji tylko zastanawiam się jak o tym powiedzieć, aby szefowa zrozumiała mój punkt widzenia a nie potraktowała to jako roszczenia bezczelnej małolaty. Potrzebuję obecnie pracy, nawet na jakiś miesiąc-dwa dopóki nie znajdę nic lepszego ale chciałabym bez kitu wytrwać w logicznej atmosferzeMagda0888 pisze: ↑sob cze 06, 2026 7:07 pm Nie przesadzasz. Jeżeli to jej prywatny gabinet, a nie sieciowy, który ma wyraźnie określone standardy pracy, to będziesz robiła również za pomagiera, prywatną asystentkę i co tam jeszcze tej kobiecie wpadnie do głowy. Pogadaj, jeżeli to nie zadziała, nie trać czasu.
- pualina1993b
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: sob mar 04, 2023 5:37 pm
olasppp pisze: ↑sob cze 06, 2026 7:26 pm Chcę pogadać o tym przy najbliższej okazji tylko zastanawiam się jak o tym powiedzieć, aby szefowa zrozumiała mój punkt widzenia a nie potraktowała to jako roszczenia bezczelnej małolaty. Potrzebuję obecnie pracy, nawet na jakiś miesiąc-dwa dopóki nie znajdę nic lepszego ale chciałabym bez kitu wytrwać w logicznej atmosferze
Dopóki to wszystko dzieje się w godzinach pracy, to bym się tym nie przejmowała.
Z tymi kartonami to może rzeczywiście przed tobą nikogo nie było, dlatego uzbierał się bałagan. No ale chyba po to Cię zatrudnili żeby takie sytuacje się nie powtarzały ;p
Porozmawiasz z szefową i co to da? Kto inny ma zająć się ogarnianiem tego co teraz Ci każą robić? Szefowa, która pewnie jest zajęta klientami?
Smutne, ale prawdziwe, możesz jedynie zmienić pracę jak to dalej będzie tak wyglądać i rzeczywiście stwierdzisz że to za dużo, ale ciężko coś zarzucić tu przełożonej
Chcę jej zarzucić rzeczy które robię w godzinach pracy a nie są zapisane w umowie, ona nigdy wcześniej nie miała zatrudnionego pracownika i dlatego chyba nie rozumie, że recepcjonistka salonu to nie jest jej prywatna asystentka. Boję się tego, że jeśli teraz z nią o tym nie porozmawiam o moich obowiązkach to w przyszłości będzie tylko gorzej, a to czy ona mnie zwolni gdy z nią o tym porozmawiam i czy zatrudni inną osobę która zgodzi się robić takie rzeczy to już zupełnie odrębny temat. Chyba nie do końca rozumiesz o co mi chodzi ;)
Szczerze mysle, ze ona cie zwolni jak jej cokolwiek powiesz. To brzmi z daleka jak jakas Grazynka, ktora nie za bardzo rozumie, ze sobie nie zatrudnila sluzacej, i co to w ogole znaczy ''opis stanowiska''. Zostan tam ile trzeba, pieniadze na drzewach nie rosna, ale szukaj dalej.
Sorry za brak polskich znakow! 
Nie wiem za bardzo która w ogóle w życiu to Twoja umowa, ale rozumiem, że dopiero zaczynasz przygodę z pracą- popraw, jeżeli się mylę. Ktoś w komentarzach zauważył, że jeżeli są to sprawy, które odbywają się ściśle w godzinach pracy, za które masz płacone, to w ogóle nie zawracałabym sobie głowy tym, czy masz takie obowiązki zawarte w umowie, czy też nie. Oczywiście, jeżeli pracodawca każe Ci jechać na drugi koniec miasta odebrać sukienkę z pralni, a Ty dodatkowo musisz wykonać jakieś prace biurowe, co zmusza Cię do zostania po godzinach, to absolutnie to komunikuj, bo jest to przekroczeniem Twoich kompetencji i naruszeniem prywatnego życia. Natomiast chyba nie wskażę Ci miejsca pracy, gdzie prace porządkowe na swoich stanowiskach wykonują np. firmy sprzątające. Oczywiście w korpo, w hotelach, w dużych przychodniach tak, ale jeżeli jest to gabinet, sklep, itp., to w umowie zwykle jest zapis o dbaniu i przygotowaniu miejsca do pracy. Natomiast wszelkie prywatne sprawy tamtej pani? to już raczej Twoja sprawa nie jest. Po prostu nie zgadzaj się na coś, co czujesz, że przekracza Twoje kompetencje i jest zwykłym wykorzystywaniem.olasppp pisze: ↑sob cze 06, 2026 9:48 pm Chcę jej zarzucić rzeczy które robię w godzinach pracy a nie są zapisane w umowie, ona nigdy wcześniej nie miała zatrudnionego pracownika i dlatego chyba nie rozumie, że recepcjonistka salonu to nie jest jej prywatna asystentka. Boję się tego, że jeśli teraz z nią o tym nie porozmawiam o moich obowiązkach to w przyszłości będzie tylko gorzej, a to czy ona mnie zwolni gdy z nią o tym porozmawiam i czy zatrudni inną osobę która zgodzi się robić takie rzeczy to już zupełnie odrębny temat. Chyba nie do końca rozumiesz o co mi chodzi ;)
- pualina1993b
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: sob mar 04, 2023 5:37 pm
Zawsze możesz zapytać przy takim dziwnym zadaniuolasppp pisze: ↑sob cze 06, 2026 9:48 pm Chcę jej zarzucić rzeczy które robię w godzinach pracy a nie są zapisane w umowie, ona nigdy wcześniej nie miała zatrudnionego pracownika i dlatego chyba nie rozumie, że recepcjonistka salonu to nie jest jej prywatna asystentka. Boję się tego, że jeśli teraz z nią o tym nie porozmawiam o moich obowiązkach to w przyszłości będzie tylko gorzej, a to czy ona mnie zwolni gdy z nią o tym porozmawiam i czy zatrudni inną osobę która zgodzi się robić takie rzeczy to już zupełnie odrębny temat. Chyba nie do końca rozumiesz o co mi chodzi ;)
„Czy to też wchodzi w zakres mojej roli, czy to jednorazowa pomoc?”
Delikatnie dasz jej do zrozumienia że cię to zdziwiło i zmusisz ja do potwierdzenia tego na głos, że to np. Tylko jednorazowo jej odgrzewasz ten obiad. Jak zareaguje obrazą majestatu I mszczeniem się za to, to bym jednak myślała o ewakuacji