Laski, jak sobie radzicie z brakiem inicjatywy u faceta?
Jesteśmy razem już dość długo, oboje zbliżamy się do trzydziestki i coraz częściej mam wrażenie, że cały nasz związek opiera się wyłącznie na mnie. Sama mam swoje problemy i wiem, że nie jestem idealna, ale męczy mnie to, że jeśli ja czegoś nie zacznę, nie zaproponuję albo nie popchnę do przodu, to on sam tego nie zrobi.
Ostatnio mąż mojej przyjaciółki zabrał ją na wyjazd-niespodziankę i zrobiło mi się po prostu przykro, bo uświadomiłam sobie, że z moim chłopakiem (tak, nie oświadczył mi się jeszcze)coś takiego pewnie nigdy mnie nie spotka. Zaczyna się od takich drobiazgów, ale kończy na dużo poważniejszych sprawach - od kilku miesięcy nie ma pracy i nawet nie próbuje jej szukać. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale mam wrażenie, że jest coraz trudniej i że zamiast iść do przodu, wszystko tylko się pogarsza.
Czy faceci teraz tacy są? Czy to jest normalne?
Nie mam zbyt wielkiego porównania. Nie chcę też wyjść na kobietę, która podchodzi jakoś stereotypowo do podziału ról w związku, ale czasami po prostu brakuje mi takiego zaopiekowania się mną i przejęcia kontroli. Nie chcę wyjść na egoistkę, ale z przykrością stwierdzam, że bycie empatyczną i wspierającą osobą też mnie do niczego nie zaprowadziło:(
Brak inicjatywy
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
kaszmir_kaszmir
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pn cze 09, 2025 7:33 pm
To niestety coraz częstsze zjawisko. I nie zmienisz go choćbyś nie wiadomo jak bardzo się starała.
Polecam bardzo przeczytać książkę "Niespokojne pokolenie" autor Jonathan Haidt, tam jest dokładnie opisany proces czemu tak się z facetami dzieje, a w ogóle jest to książka o tym jak smartphony i bycie online wpływa na nieprawidłową socjalizację obu płci.
Polecam bardzo przeczytać książkę "Niespokojne pokolenie" autor Jonathan Haidt, tam jest dokładnie opisany proces czemu tak się z facetami dzieje, a w ogóle jest to książka o tym jak smartphony i bycie online wpływa na nieprawidłową socjalizację obu płci.
- Pamieculotna
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Mam staż 15 lat. Masz dwa wyjścia- albo się przyzwyczaić i kierować wszystkim, albo trzeba zmienić partnera. To się nie zmiani :-)kaszmir_kaszmir pisze: ↑pt maja 29, 2026 4:10 pm Laski, jak sobie radzicie z brakiem inicjatywy u faceta?
Jesteśmy razem już dość długo, oboje zbliżamy się do trzydziestki i coraz częściej mam wrażenie, że cały nasz związek opiera się wyłącznie na mnie. Sama mam swoje problemy i wiem, że nie jestem idealna, ale męczy mnie to, że jeśli ja czegoś nie zacznę, nie zaproponuję albo nie popchnę do przodu, to on sam tego nie zrobi.
Ostatnio mąż mojej przyjaciółki zabrał ją na wyjazd-niespodziankę i zrobiło mi się po prostu przykro, bo uświadomiłam sobie, że z moim chłopakiem (tak, nie oświadczył mi się jeszcze)coś takiego pewnie nigdy mnie nie spotka. Zaczyna się od takich drobiazgów, ale kończy na dużo poważniejszych sprawach - od kilku miesięcy nie ma pracy i nawet nie próbuje jej szukać. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale mam wrażenie, że jest coraz trudniej i że zamiast iść do przodu, wszystko tylko się pogarsza.
Czy faceci teraz tacy są? Czy to jest normalne?
Nie mam zbyt wielkiego porównania. Nie chcę też wyjść na kobietę, która podchodzi jakoś stereotypowo do podziału ról w związku, ale czasami po prostu brakuje mi takiego zaopiekowania się mną i przejęcia kontroli. Nie chcę wyjść na egoistkę, ale z przykrością stwierdzam, że bycie empatyczną i wspierającą osobą też mnie do niczego nie zaprowadziło:(
-
kaszmir_kaszmir
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pn cze 09, 2025 7:33 pm
Kurczę, przykre to jest. Kiedyś mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało, ale teraz im bardziej myślę o przyszłości, to po prostu nie widzę w nim ojca moich dzieci.Pamieculotna pisze: ↑pt maja 29, 2026 7:08 pm Mam staż 15 lat. Masz dwa wyjścia- albo się przyzwyczaić i kierować wszystkim, albo trzeba zmienić partnera. To się nie zmiani :-)
Jesteś dalej w tym związku?
-
kaszmir_kaszmir
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pn cze 09, 2025 7:33 pm
O, chętnie zapoznam się z tym tytułem.pitupitu pisze: ↑pt maja 29, 2026 6:14 pm To niestety coraz częstsze zjawisko. I nie zmienisz go choćbyś nie wiadomo jak bardzo się starała.
Polecam bardzo przeczytać książkę "Niespokojne pokolenie" autor Jonathan Haidt, tam jest dokładnie opisany proces czemu tak się z facetami dzieje, a w ogóle jest to książka o tym jak smartphony i bycie online wpływa na nieprawidłową socjalizację obu płci.
Właśnie widzę, że on ma problemy z rzeczami, które są dla mnie absurdalnie proste. I było mi go szkoda, proponowałam terapię, ale nie chce jej. On jest jednocześnie świadom swoich problemów, ale problem jest taki, że więcej o nich mówi niż coś z tym robi. I widzę, że teraz, szczególnie gdy on nie ma pracy, odbija się to na mnie.
- Pamieculotna
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
mam taki sam dylemat, a mam już 33 lata. Wiem, że jest przekochanym człowiekiem i będzie dobrym ojcem, ale boję się, że organizacyjnie będę sama.kaszmir_kaszmir pisze: ↑pt maja 29, 2026 7:31 pm Kurczę, przykre to jest. Kiedyś mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało, ale teraz im bardziej myślę o przyszłości, to po prostu nie widzę w nim ojca moich dzieci.
Jesteś dalej w tym związku?
Bylam, jestem, i będę w tym związku. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, chociaż są chwile, gdy ten brak inicjatywy / samodzielności mnie autentycznie dobiją, to mam świadomość, że muszę się nauczyć z tym żyć, bo to się nie zmieni. To melepeta, ale moj mój człowiek, który nigdy w trudnych momentach mnie nie zawiódł i był obok. A uważam, że ta stabilność, wsparcie i trwanie przy boku mimo wszystko są ważniejsze, niż organizowanie czasu wolnego, szukanie urlopu czy propozycja wyjścia na jakiś obiad, do kina albo na koncert.
Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale polecam sobie całościowo przewartościować relacje - "przeliczyc", czy dla innych cech i zachowań jwstes w stanie przymknąć oko, na ten brak inicjatywy.
My jesteśmy razem 15 lat, ale cały czas beż ślubu- też mam wiele watpliwosci, czy chce by tak wyglądało moje życie i by wszystko było na moich barkach. Nie mamy dzieci bo też się zastanawiam nad wieloma rzeczami.
Ale grunt to dla mnie szacunek, wierność, bycie opoką i fakt, że nigdy mnie nie zawiódł. Wracam do domu z poczuciem, że jestem w moim miejscu, z najbardziej komfortowym człowiekiem świata (mimo, że leniwym).
Na ile to prawda, a na ile po prostu nauczyłam się tak żyć- nie wiem, ale tak jak pisałam, ludzie sie nie zmieniaja, wiec po Twojej stronie jest kwestia decyzji, czy idziesz lewo, czy w prawo:-)
Ściskam
Jakbyś chciała pogadać bardziej prywatnie to możesz też napisać na priv
Więcej dziewczyn jest w takich związkach niż się przyznaje, kto tego nie przerabiał... I faktycznie w naszym pokoleniu faceci dziecinnieją, w ogóle unikają odpowiedzialności, rozmywa im się mam wrażenie determinacja w kwestii ich życia totalnie, 80% facetów z ciotowatym podejściem pt. będzie co będzie i nie zrobię z tym nic - z kobietą, w pracy, ze znajomymi, w życiu.
Gdy byłam młodsza, byłam z takim - ja skończyłam studia, w międzyczasie łapałam pierwsze doświadczenie w zawodzie, miałam fajnych przyjaciół, hobby itd, a on w międzyczasie rzucał studia chyba 3 albo 4 razy, a przez te lata przepracował może pół roku. Żadnego samozaparcia, chęci zmian. Od tamtego rozstania czuję dużo mniej ciężaru w głowie, bo po prostu nie muszę wszystkiego ogarniać, gdy on miał problem z wyczyszczeniem parapetu lub czymś równie trywialnym. A obecnie widzę moją przyjaciółkę w trochę podobnej relacji, tzn. blisko 30stki facet stracił pracę, są razem x lat, a on się do niczego za bardzo nie garnie i trochę gnije. Widzę jaka jest wycieńczona i po prostu żal jak z niej życie ucieka.
Musisz po prostu przemyśleć pewne rzeczy i spojrzeć jasno na waszą relację - według mnie to też inny wymiar, gdy ktoś jest typem, który po prostu niewiele inicjuje. Niechęć do szukania pracy i totalna bierność to inna półka. Ale jak piszesz, że nie widzisz go jako ojca swoich dzieci to imo mówi samo za siebie. Jeśli nic z tej relacji nie masz, wszystko jest na twojej głowie, utrzymujesz go, nie zabiera z ciebie mental loadu żadnego to tak naprawdę wchodzisz w rolę opiekunki, niestety facetom jest w tym po prostu wygodnie, dlatego mało który zostawia taką kobietę. Ale jeśli kiedyś było inaczej to może to być np. depresja, epizod wywołuje bardzo duże poczucie bezsensu i bezradności, w tym niechęć do szukania pracy (błędne koło), ale jeśli zawsze wykazywał się tą biernością to raczej po prostu taki jest i to się nie zmieni. Jeśli masz wizję na swoje życie to myślę że warto zawalczyć, bo teraz przed/po 30. jeszcze masz trochę czasu na duże decyzje i zmiany, perspektywę założenia z kimś rodziny itd, a tak to życie idzie dalej, tylko musisz wiedzieć, czego chcesz...
Gdy byłam młodsza, byłam z takim - ja skończyłam studia, w międzyczasie łapałam pierwsze doświadczenie w zawodzie, miałam fajnych przyjaciół, hobby itd, a on w międzyczasie rzucał studia chyba 3 albo 4 razy, a przez te lata przepracował może pół roku. Żadnego samozaparcia, chęci zmian. Od tamtego rozstania czuję dużo mniej ciężaru w głowie, bo po prostu nie muszę wszystkiego ogarniać, gdy on miał problem z wyczyszczeniem parapetu lub czymś równie trywialnym. A obecnie widzę moją przyjaciółkę w trochę podobnej relacji, tzn. blisko 30stki facet stracił pracę, są razem x lat, a on się do niczego za bardzo nie garnie i trochę gnije. Widzę jaka jest wycieńczona i po prostu żal jak z niej życie ucieka.
Musisz po prostu przemyśleć pewne rzeczy i spojrzeć jasno na waszą relację - według mnie to też inny wymiar, gdy ktoś jest typem, który po prostu niewiele inicjuje. Niechęć do szukania pracy i totalna bierność to inna półka. Ale jak piszesz, że nie widzisz go jako ojca swoich dzieci to imo mówi samo za siebie. Jeśli nic z tej relacji nie masz, wszystko jest na twojej głowie, utrzymujesz go, nie zabiera z ciebie mental loadu żadnego to tak naprawdę wchodzisz w rolę opiekunki, niestety facetom jest w tym po prostu wygodnie, dlatego mało który zostawia taką kobietę. Ale jeśli kiedyś było inaczej to może to być np. depresja, epizod wywołuje bardzo duże poczucie bezsensu i bezradności, w tym niechęć do szukania pracy (błędne koło), ale jeśli zawsze wykazywał się tą biernością to raczej po prostu taki jest i to się nie zmieni. Jeśli masz wizję na swoje życie to myślę że warto zawalczyć, bo teraz przed/po 30. jeszcze masz trochę czasu na duże decyzje i zmiany, perspektywę założenia z kimś rodziny itd, a tak to życie idzie dalej, tylko musisz wiedzieć, czego chcesz...
A czy te pogrubione cechy nie kłócą się z tematem wątku i opisem ww partnerów?Pamieculotna pisze: ↑sob maja 30, 2026 9:26 am mam taki sam dylemat, a mam już 33 lata. Wiem, że jest przekochanym człowiekiem i będzie dobrym ojcem, ale boję się, że organizacyjnie będę sama.
Bylam, jestem, i będę w tym związku. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, chociaż są chwile, gdy ten brak inicjatywy / samodzielności mnie autentycznie dobiją, to mam świadomość, że muszę się nauczyć z tym żyć, bo to się nie zmieni. To melepeta, ale moj mój człowiek, który nigdy w trudnych momentach mnie nie zawiódł i był obok. A uważam, że ta stabilność, wsparcie i trwanie przy boku mimo wszystko są ważniejsze, niż organizowanie czasu wolnego, szukanie urlopu czy propozycja wyjścia na jakiś obiad, do kina albo na koncert.
Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale polecam sobie całościowo przewartościować relacje - "przeliczyc", czy dla innych cech i zachowań jwstes w stanie przymknąć oko, na ten brak inicjatywy.
My jesteśmy razem 15 lat, ale cały czas beż ślubu- też mam wiele watpliwosci, czy chce by tak wyglądało moje życie i by wszystko było na moich barkach. Nie mamy dzieci bo też się zastanawiam nad wieloma rzeczami.
Ale grunt to dla mnie szacunek, wierność, bycie opoką i fakt, że nigdy mnie nie zawiódł. Wracam do domu z poczuciem, że jestem w moim miejscu, z najbardziej komfortowym człowiekiem świata (mimo, że leniwym).
Na ile to prawda, a na ile po prostu nauczyłam się tak żyć- nie wiem, ale tak jak pisałam, ludzie sie nie zmieniaja, wiec po Twojej stronie jest kwestia decyzji, czy idziesz lewo, czy w prawo:-)
Ściskam
Jakbyś chciała pogadać bardziej prywatnie to możesz też napisać na priv
- Pamieculotna
- Srebrna Kropeczka
- Posty: 155
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
W zakresie braku pracy i utrzymywania partnera - tak.
W zakresie braku inicjatywy, zaskakiwania, braku niespodzianek i zrzucania roli organizatora życia na nas, kobiety - absolutnie nie.
-
kaszmir_kaszmir
- Gacie z oceanu
- Posty: 40
- Rejestracja: pn cze 09, 2025 7:33 pm
Mam z tej relacji dobrego przyjaciela, z którym potrafię dobrze spędzić czas i z którym zgadzam się w większości spraw. Taki mam problem niestety. Nie jest moją wielką miłością, ale jednak jest. Boję się, że pod względem patrzenia się na świat, nie znajdę nikogo takiego jak onsovre77 pisze: ↑sob maja 30, 2026 2:53 pm Ale jak piszesz, że nie widzisz go jako ojca swoich dzieci to imo mówi samo za siebie. Jeśli nic z tej relacji nie masz, wszystko jest na twojej głowie, utrzymujesz go, nie zabiera z ciebie mental loadu żadnego to tak naprawdę wchodzisz w rolę opiekunki, niestety facetom jest w tym po prostu wygodnie, dlatego mało który zostawia taką kobietę. Ale jeśli kiedyś było inaczej to może to być np. depresja, epizod wywołuje bardzo duże poczucie bezsensu i bezradności, w tym niechęć do szukania pracy (błędne koło), ale jeśli zawsze wykazywał się tą biernością to raczej po prostu taki jest i to się nie zmieni. Jeśli masz wizję na swoje życie to myślę że warto zawalczyć, bo teraz przed/po 30. jeszcze masz trochę czasu na duże decyzje i zmiany, perspektywę założenia z kimś rodziny itd, a tak to życie idzie dalej, tylko musisz wiedzieć, czego chcesz...
Kurde, przyjaciół można mieć na pęczki. Jak dziewczyny pisały wyżej, po prostu musisz sobie przekalkulować - niektóre kobiety przymykają oko na to że muszą matkować i tak sobie żyją, bo wolą to niż potencjalnie samotne życie. Inne wolą żyć samotnie, niż nie mieć partnera równego sobie. Ja obecnie sobie trochę nie wyobrażam żyć w takim związku i wolę singielstwo nawet na życie niż taką relację, ale jak mówię każda z nas jest inna. Jedyne co powiem, to że argument "boję się że nie znajdę takiego przyjaciela" jest średni - chociaż szczera i wartościowa więź jest rzadka, to istnieje i przy każdym rozpadzie przyjaźni albo rozstaniu człowiek ma takie myśli, ale osobiście mi życie udowadnia za każdym razem, że jest inaczej, chociaż swojej osoby do związku nadal szukam muszę powiedzieć. Tak całkiem szczerze to możesz porozmawiać o tym z koleżankami, które są w tych "lepszych" związkach, może nie wszystkie ale część z nich na pewno ma doświadczenie i znając cię, będą potrafiły lepiej doradzić niż randomki z internetu, jakby nie patrzećkaszmir_kaszmir pisze: ↑pn cze 01, 2026 3:51 pm Mam z tej relacji dobrego przyjaciela, z którym potrafię dobrze spędzić czas i z którym zgadzam się w większości spraw. Taki mam problem niestety. Nie jest moją wielką miłością, ale jednak jest. Boję się, że pod względem patrzenia się na świat, nie znajdę nikogo takiego jak on![]()
-
duppajasio
- Tritonotti
- Posty: 188
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Czy ten partner okazuje Ci wdzięczność, czy uważa, że mu się wszystko należy? I czy jak go o coś poprosisz, to to robi, czy się wykłóca?