Kolejny gównoargument ,,sama byłaś kiedyś dzieckiem” - no i moze właśnie mając świadomość, że byłyśmy jakie byłyśmy, nie chcemy tego przechodzić drugi raz w dorosłym życiu? Poza tym, wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach wychowanie dzieci wygląda inaczej, niż kiedy my byłyśmy dziećmi.nocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 8:52 am Ale autorka tego posta sama była dzieckiem. Ciekawe czy chciałaby być oddana do okna życia, bo jej rodzice pewnie też się z nią męczyli. I ciekawe czy teraz odwdzięcza się swoim rodzicom. Bazuję tylko na tym, co napisała w komentarzu: "Dzieci są głośne, brudne, absorbujące, pochłaniają ogrom zdrowia, sił i pieniędzy, bardzo często nie dając nic w zamian. Jak widzę jak potrafią pyskować, nie słuchać, zachowywać się jak zwierzęta, to naprawdę się zastanawiam czemu do okna życia można oddawać tylko niemowlaki xD"
Pytania do bezdzietnych...
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Pytania do bezdzietnych...
i am a god
- nocotyniepowiesz
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1394
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 8:59 am
Dlaczego gównoargument? Autorka całkowicie przenosi odpowiedzialność na nieświadome tego dziecko. Co innego, gdyby napisała, że będzie złym rodzicem, bo nie podoła, a co innego pisanie, że bachory się dobrze nie zachowują. I w sumie dobrze, żeby autorka posta dziecka nie miała, skoro ma takie poglądy.Jennifer pisze: ↑pn maja 25, 2026 9:15 am Kolejny gównoargument ,,sama byłaś kiedyś dzieckiem” - no i moze właśnie mając świadomość, że byłyśmy jakie byłyśmy, nie chcemy tego przechodzić drugi raz w dorosłym życiu? Poza tym, wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach wychowanie dzieci wygląda inaczej, niż kiedy my byłyśmy dziećmi.
Ale z czym ty masz problem? O jakiej odpowiedzialności piszesz, to jest po prostu jej opinia, jej odbiór rzeczywistości i ma do tego prawo. Jakby powiedziała, że nie chce mieć psa, bo psy szczekają, gubią sierść i trzeba z nimi wychodzić to też byś była oburzona, bo przenosi odpowiedzialność na niewinnego psa? Xdnocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 9:20 am Dlaczego gównoargument? Autorka całkowicie przenosi odpowiedzialność na nieświadome tego dziecko. Co innego, gdyby napisała, że będzie złym rodzicem, bo nie podoła, a co innego pisanie, że bachory się dobrze nie zachowują. I w sumie dobrze, żeby autorka posta dziecka nie miała, skoro ma takie poglądy.
I ma prawo tak myśleć, to jest wątek, w którym udzielają sie bezdzietne osoby i kazda z nich może mieć różne poglądy. I w oryginalnej wypowiedzi nie padło określenie ,,bachory”, wiec juz sobie nie dopowiadaj.nocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 9:20 am Dlaczego gównoargument? Autorka całkowicie przenosi odpowiedzialność na nieświadome tego dziecko. Co innego, gdyby napisała, że będzie złym rodzicem, bo nie podoła, a co innego pisanie, że bachory się dobrze nie zachowują. I w sumie dobrze, żeby autorka posta dziecka nie miała, skoro ma takie poglądy.
i am a god
-
123wiosna123
- Trening padla
- Posty: 4629
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Gdyby autorke postu ktos oddał do okna zycia to nikt by jej nie pytał czy ona tego chce tylko zostałaby oddana. Uwielbiam takie gadki czy chciałabyś byc oddana do ok a zycia. No a kto by cię przy oddawaniu niby pytał czy chcesz? Xdnocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 8:52 am Ale autorka tego posta sama była dzieckiem. Ciekawe czy chciałaby być oddana do okna życia, bo jej rodzice pewnie też się z nią męczyli. I ciekawe czy teraz odwdzięcza się swoim rodzicom. Bazuję tylko na tym, co napisała w komentarzu: "Dzieci są głośne, brudne, absorbujące, pochłaniają ogrom zdrowia, sił i pieniędzy, bardzo często nie dając nic w zamian. Jak widzę jak potrafią pyskować, nie słuchać, zachowywać się jak zwierzęta, to naprawdę się zastanawiam czemu do okna życia można oddawać tylko niemowlaki xD"
Oddanie niechcianego dziecka do okna zycia pozwala aby zaopiekował sie nim ktoś kto go chce wiec no co w tym zlego tak naprawdę? Te okna zycie po cos sa.
I nie rób z siebie świętej bo tak brzmią twoje komentarze. Słysząc wielokrotnie o tym jak jakis nastolatek kogoś zgwałcił czy zabił sama myślałam wielokrotnie ze to tych młodocianych sprawców należałoby zabić albo najlepiej jakby sie nie urodzili. I co, tez mam mentalność nastolatki? Nie wszystkie dzieci sa cudowne i wspaniałe. I dobrze ze mamy społeczeństwo ktore jest tego świadome ze mozna miec głośne, hałaśliwe i niesposluszne dziecko. A mając taka wiedzę mozna wlasnie świadomie nie chcieć dziecka i to jest bardzo w porzadku
-
xoseraphina
- RealDiamond
- Posty: 784
- Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm
Wchodzisz na wątek poświęcony bezdzietnym z wyboru i dziwisz się, że nie ma tu zachwytów nad bombelkami xDnocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 9:20 am Dlaczego gównoargument? Autorka całkowicie przenosi odpowiedzialność na nieświadome tego dziecko. Co innego, gdyby napisała, że będzie złym rodzicem, bo nie podoła, a co innego pisanie, że bachory się dobrze nie zachowują. I w sumie dobrze, żeby autorka posta dziecka nie miała, skoro ma takie poglądy.
Paradoksalnie właśnie tacy ludzie, którzy mają przemyślenia na temat rodzicielstwa, rozważają za i przeciw, analizują ile potrzeba na to czasu, pieniędzy i zaangażowania - powinni mieć dzieci jak najbardziej. Osoby które łatwo rzucają hasłem "macierzyństwo" patrząc na swój wiek i tykający zegar - no raczej niekoniecznie. Trzeba pamiętać że dziecko to nie jest "pociecha" dla rodzica, źródło szczęścia / spełnienia, czy cokolwiek co tam ludzie sobie wymyślają w głowie. Jest to bardzo samolubne, bo dziecko nie jest żadną własnością. Jest to mały człowiek, ze którego rodzic ma odpowiedzialność wychowania i wprowadzenia w dorosłe życie. Jak argumentem na posiadanie dzieci jest np. opieka na starość, oczekiwanie wzajemności, czy cokolwiek no to cóż - patrz wyżej. Powiedzmy sobie wprost, zazwyczaj kobieta chce dziecka bo presja otoczenia. Potem przychodzą konsekwencje, z którymi zostaje sama.nocotyniepowiesz pisze: ↑pn maja 25, 2026 8:52 am Ale autorka tego posta sama była dzieckiem. Ciekawe czy chciałaby być oddana do okna życia, bo jej rodzice pewnie też się z nią męczyli. I ciekawe czy teraz odwdzięcza się swoim rodzicom. Bazuję tylko na tym, co napisała w komentarzu: "Dzieci są głośne, brudne, absorbujące, pochłaniają ogrom zdrowia, sił i pieniędzy, bardzo często nie dając nic w zamian. Jak widzę jak potrafią pyskować, nie słuchać, zachowywać się jak zwierzęta, to naprawdę się zastanawiam czemu do okna życia można oddawać tylko niemowlaki xD"
Niech sobie nie chce z jakiego powodu jej się wymyśli. Ja chcę sobie ocenić na podstawie treści i formy jej wypowiedzi, nie mogę?123wiosna123 pisze: ↑pn maja 25, 2026 7:06 am Nie jestem autorka komentarza do któregoś sie odnosilas ale kazdy ma prawo do swojego życia. To ze ktos nie chce miec dziecka bo jest głośne to tak samo dobry powod jak jakikolwiek inny.
Ja mam 32 lata, on 34. Jesteśmy razem od 10 lat. Nie mamy wielkich rodzin. Ja jestem jedynaczką. Mam wspaniałych rodziców, którzy cały czas mnie wspierają. Bardzo dobrze wspominam swoje dzieciństwo, Mam wiele cudownych wspomnień. Najbliższa rodzina od strony mojej mamy wie, że mamy problem, nie zadają nam pytań, nie ciągną za język. Może nie mamy zbyt często ze sobą kontaktu, ale wiem, że jakby, potrzebowała pomocy to mogę na nich liczyć. Rodzina od mojego taty się nie interesuje, w sumie nie mam z nimi bardzo sporadyczne relacje. Rodzina mojego partnera też nie zadaje pytań,. Jego mama, siostra i siostrzenica wszystko wiedzą. Mój partner jest wspaniałym facetem, to mój najlepszy przyjaciel. Chciałabym mieć z nim dzieci. Chciałabym naszym dzieciom wartości, które wpoili mi moi rodzice. Myślę, że oboje odnaleźlibyśmy się w rodzicielstwie. Jednak jak na razie w tej kwestii los nam nie sprzyja. Przed nami wstępne badania w kierunku leczenia niepłodności, jednak mam wrażenie, że kliniki ciągną tylko pieniądze i zachęcają do invitro już po podstawowych badaniach...
Wyjaśnienie powodów świadomej rezygnacji z macierzyństwa to dla ciebie brak panowania nad emocjami, no nieźle. Każdy ma prawo do wlasnych odczuć. Tutaj dzielimy się refleksjami na temat braku dzieci, nikt nie prosił o rady jak zmienic nastawienie do dzieci, co konsekwentnie ignorujesz. Proszę, nie diagnozuj ludzi przez internet, możesz tym komuś sprawić dużą przykrość. Na wandzie jest wątek Mama i dziecko, tam możesz pisać peany na cześć dzieci.Reduktory pisze: ↑pn maja 25, 2026 10:43 am Jeśli to jest według Ciebie tylko wyrażenie swojego zdania to możliwe, że również jesteś niedojrzała emocjonalnie. To tylko moje zdanie.
Cały ten komentarz jest mocno emocjonalny. Widać myślenie zero jedynkowe i przekonanie, że jej prawda jest jedyną słuszną (ludzie sobie niszczą życie dziećmi xd). Zero zrozumienia i empatii, wąski horyzont na świat, na ludzi i ich wybory. Twarde przekonanie, że dzieci nie wnoszą nic dobrego. Kompletnie zapomniała, że dzieci są dziećmi tylko przez jakiś czas ;) może to tylko prowokacja, a może nie potrafi zapanować nad emocjami. Ja się mogę tylko domyślać skąd taka postawa, czemu tak bardzo ten temat ją porusza. Gdyby nie ruszał to by nie było takiego wylewu frustracji.
i am a god
Tutaj nie ma miejsca na normalne dyskusje. Posty zostały zmoderowane wg nie wiem jakiego klucza. Nie będę się produkować. Można nie chcieć dzieci i jednocześnie wyrażać się z szacunkiem do i zrozumieniem dla ludzi.
Żeby nie było, że nie w temacie wątku. Mam 33 lata, nie mam dzieci i otoczenie wcale nie reaguje. Mam wrażenie, że w tych czasach to już na nikim nie robi wrażenia.
Żeby nie było, że nie w temacie wątku. Mam 33 lata, nie mam dzieci i otoczenie wcale nie reaguje. Mam wrażenie, że w tych czasach to już na nikim nie robi wrażenia.
-
ballerinacappuccina
Przeczytałaś w ogóle pierwszy post, jaki się tu pojawił? Bo dopiero teraz twoja wypowiedź jest w temacie i to tylko dlatego, że połapałaś się, że coś jest nie tak. Normalną dyskusją jest według ciebie nazywanie bezdzietności mentalnością nastolatki i diagnozowanie niedojrzałości emocjonalnej?Reduktory pisze: ↑pn maja 25, 2026 6:26 pm Tutaj nie ma miejsca na normalne dyskusje. Posty zostały zmoderowane wg nie wiem jakiego klucza. Nie będę się produkować. Można nie chcieć dzieci i jednocześnie wyrażać się z szacunkiem do i zrozumieniem dla ludzi.
Żeby nie było, że nie w temacie wątku. Mam 33 lata, nie mam dzieci i otoczenie wcale nie reaguje. Mam wrażenie, że w tych czasach to już na nikim nie robi wrażenia.
-
123wiosna123
- Trening padla
- Posty: 4629
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Nie wiem o co chodzi ale coraz częściej usuwane sa komentarze. Nikt tu nikogo nie obrażał, wywiązała sie dyskusja wiec wlatuje kasowanie i cenzura. Po co tak właściwie
To akurat prawda. Jak sobie przypomnę rodzicow swoich czy to rodziców znajomych, jako dzieciaki byliśmy puszczani sami bawić się np. pod opieką starszego rodzeństwa (mam na myśli coś w stylu 10-latka z 3-letnią siostrą). Teraz takie rzeczy nie wchodzą w grę. Więc kiedyś rodzic miał więcej luzu i czasu dla siebie, to na pewno. Nie mówię że to było dobre, ten brak kontroli czy troski, ale chodzi mi o to, że faktycznie doświadczenie rodzicielstwa było inne.Jennifer pisze: ↑pn maja 25, 2026 9:15 am Kolejny gównoargument ,,sama byłaś kiedyś dzieckiem” - no i moze właśnie mając świadomość, że byłyśmy jakie byłyśmy, nie chcemy tego przechodzić drugi raz w dorosłym życiu? Poza tym, wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach wychowanie dzieci wygląda inaczej, niż kiedy my byłyśmy dziećmi.
Podzielę się moimi ostatnimi przemyśleniami. Mam 31 lat. Wykształciłam się, moja nauka trwała dość długo plus podyplomówki. Mam bardzo dobre stanowisko i właśnie. Teraz szkoda mi je zostawić, bo ciąża mnie z niego po prostu wykluczy. Nie wiem czy będę miała do czego wracać, a jeśli nawet to odpowiedzialność, która mi towarzyszy i nieprzewidywalność będzie skutkować tym, że będę przeorana. Cały czas miałam kładzione do głowy, że najpierw studia, kariera, mieszkanie... studia są, kariera jest, sytuacja majątkowa bardzo dobra i uważam, że czas na dziecko był wcześniej. Tym bardziej, że ślub wzięłam mając 24 lata i na spokojnie pogodziłabym swoją gównopracę, ale na umowie plus naukę. Mieszkanie też już było. Jednak człowiek obawiał się wtedy, że to nie czas, po co sobie dokładać a otoczenie mnie w tym utwierdzało, że to nie jest dobry moment. Natomiast teraz uważam, że jest jeszcze gorszy moment. Mamy więcej do stracenia niż parę lat temu. Więcej odpowiedzialności i mniej cierpliwości przede wszystkim. Jedno i drugie nie widzi się na urlopie rodzicielskim. Niemniej, zdecydujemy się na dziecko, bo bardzo tego chcemy. Rodzina nadal nie pyta, bo każdy myśli, że wybrałam karierę.
Dodatkowo mam taką rozkminę, że przedłużając swoją bezdzietność, w jakiś sposób przyczyniłam się do tego, że moje dzieci nie nacieszą się dziadkami. Rodzice mieli mnie również po 30, ja będę miała dzieci po 30 i tym o to sposobem będę szczęśliwa jak dożyją ich osiemnastek i oby w zdrowiu. Tymczasem patrzę z zazdrością na moich znajomych, którzy zdecydowali się na dzieci zaraz po studiach i mieli młodych rodziców. Nie ubolewałabym nad tym, gdybym nie miała dobrych relacji z rodzicami. A teraz żałuję, że moje dzieci mogą się długo dziadkami nie nacieszyć.
Teraz naprawdę nie wiem na ile odłożenie decyzji o dzieciach było świadomą decyzją, a ile presją społeczeństwa, że najpierw kariera a później dzieci. Rodzice też mnie nie odwodzili od tego a jeszcze bardziej pogłębiali to przekonanie, że tak trzeba. Naprawdę nie wiem. Trochę żałuję, że nie wpadłam po prostu, ale niestety, każdą tabletkę brałam punktualnie co do minuty.
Dodatkowo mam taką rozkminę, że przedłużając swoją bezdzietność, w jakiś sposób przyczyniłam się do tego, że moje dzieci nie nacieszą się dziadkami. Rodzice mieli mnie również po 30, ja będę miała dzieci po 30 i tym o to sposobem będę szczęśliwa jak dożyją ich osiemnastek i oby w zdrowiu. Tymczasem patrzę z zazdrością na moich znajomych, którzy zdecydowali się na dzieci zaraz po studiach i mieli młodych rodziców. Nie ubolewałabym nad tym, gdybym nie miała dobrych relacji z rodzicami. A teraz żałuję, że moje dzieci mogą się długo dziadkami nie nacieszyć.
Teraz naprawdę nie wiem na ile odłożenie decyzji o dzieciach było świadomą decyzją, a ile presją społeczeństwa, że najpierw kariera a później dzieci. Rodzice też mnie nie odwodzili od tego a jeszcze bardziej pogłębiali to przekonanie, że tak trzeba. Naprawdę nie wiem. Trochę żałuję, że nie wpadłam po prostu, ale niestety, każdą tabletkę brałam punktualnie co do minuty.
-
123wiosna123
- Trening padla
- Posty: 4629
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Równie dobrze gdybyś zdecydowała sie juz dawno na dzieci mogłabyś teraz napisać tutaj post ze w sumie żałujesz ze zdecydowałaś sie tak szybko, ze mogłaś zaczekać itd nikt nigdy nie wie jak byłoby lepiej i jak wtedy wyglądałaby perspektywaMualla pisze: ↑wt maja 26, 2026 6:24 pm Podzielę się moimi ostatnimi przemyśleniami. Mam 31 lat. Wykształciłam się, moja nauka trwała dość długo plus podyplomówki. Mam bardzo dobre stanowisko i właśnie. Teraz szkoda mi je zostawić, bo ciąża mnie z niego po prostu wykluczy. Nie wiem czy będę miała do czego wracać, a jeśli nawet to odpowiedzialność, która mi towarzyszy i nieprzewidywalność będzie skutkować tym, że będę przeorana. Cały czas miałam kładzione do głowy, że najpierw studia, kariera, mieszkanie... studia są, kariera jest, sytuacja majątkowa bardzo dobra i uważam, że czas na dziecko był wcześniej. Tym bardziej, że ślub wzięłam mając 24 lata i na spokojnie pogodziłabym swoją gównopracę, ale na umowie plus naukę. Mieszkanie też już było. Jednak człowiek obawiał się wtedy, że to nie czas, po co sobie dokładać a otoczenie mnie w tym utwierdzało, że to nie jest dobry moment. Natomiast teraz uważam, że jest jeszcze gorszy moment. Mamy więcej do stracenia niż parę lat temu. Więcej odpowiedzialności i mniej cierpliwości przede wszystkim. Jedno i drugie nie widzi się na urlopie rodzicielskim. Niemniej, zdecydujemy się na dziecko, bo bardzo tego chcemy. Rodzina nadal nie pyta, bo każdy myśli, że wybrałam karierę.
Dodatkowo mam taką rozkminę, że przedłużając swoją bezdzietność, w jakiś sposób przyczyniłam się do tego, że moje dzieci nie nacieszą się dziadkami. Rodzice mieli mnie również po 30, ja będę miała dzieci po 30 i tym o to sposobem będę szczęśliwa jak dożyją ich osiemnastek i oby w zdrowiu. Tymczasem patrzę z zazdrością na moich znajomych, którzy zdecydowali się na dzieci zaraz po studiach i mieli młodych rodziców. Nie ubolewałabym nad tym, gdybym nie miała dobrych relacji z rodzicami. A teraz żałuję, że moje dzieci mogą się długo dziadkami nie nacieszyć.
Teraz naprawdę nie wiem na ile odłożenie decyzji o dzieciach było świadomą decyzją, a ile presją społeczeństwa, że najpierw kariera a później dzieci. Rodzice też mnie nie odwodzili od tego a jeszcze bardziej pogłębiali to przekonanie, że tak trzeba. Naprawdę nie wiem. Trochę żałuję, że nie wpadłam po prostu, ale niestety, każdą tabletkę brałam punktualnie co do minuty.
To prawda, ale też po ślubie czułam, że odkładam decyzję o dziecku trochę wbrew sobie. To nie jest tak, że te myśli się nigdy nie pojawiały i było dobrze jak było.123wiosna123 pisze: ↑wt maja 26, 2026 6:36 pm Równie dobrze gdybyś zdecydowała sie juz dawno na dzieci mogłabyś teraz napisać tutaj post ze w sumie żałujesz ze zdecydowałaś sie tak szybko, ze mogłaś zaczekać itd nikt nigdy nie wie jak byłoby lepiej i jak wtedy wyglądałaby perspektywa
Dlatego nie wypominaj sobie przeszłości. W Twoich wypowiedziach słychać, że tego dziecka chcesz, więc idź za tym jeśli tak czujesz.
Nie wiem dlaczego kogoś rozśmieszył mój poprzedni post o tym, że na dziecko nie ma dobrego momentu, ale chętnie posłucham, chyba ze to po prostu śmieszki ze wszystkiego bo wątek jest o bezdzietności. Moim zdaniem (i wielu osob z którymi rozmawiałam) tak właśnie jest, że nawet jeśli ktoś chce mieć dziecko, to często mimo tego widzi przeszkody - że przydałoby się lepsze mieszkanie, lepsza praca, że szkoda przerwy w karierze itp. To naturalne, w końcu to decyzja zmieniająca życie, a człowiek ma to do siebie że chciałby mieć wszystko pod kontrolą, nie lubi niepewności. No i stąd dylematy
mnie mama urodziła krótko po skończeniu studiów, ale miała spoko pracę i macierzyński. rodzice na spokojnie dorobili się już po urodzeniu mnie i mojej siostry. moi rodzice mają teraz taką drugą młodość i są bardzo aktywni. ale nie ma też sensu robienie sobie wyrzutów:)
myślę, że trochę za bardzo daliśmy sobie wmówić, że trzeba mieć „docelową” sytuację majątkową w momencie decydowania się na dziecko. moim zdaniem, jeśli człowiek czuje się bezpiecznie na danym etapie życia, ale dalej jest coś do poprawy (np. budowa domu i wyprowadzka z mieszkania) to jest to dobry moment na dziecko. idealny i tak nie będzie.
myślę, że trochę za bardzo daliśmy sobie wmówić, że trzeba mieć „docelową” sytuację majątkową w momencie decydowania się na dziecko. moim zdaniem, jeśli człowiek czuje się bezpiecznie na danym etapie życia, ale dalej jest coś do poprawy (np. budowa domu i wyprowadzka z mieszkania) to jest to dobry moment na dziecko. idealny i tak nie będzie.
tylko jednak czasy się nieco zmieniły od młodości twoich rodziców i to "spokojne dorabianie się" nie wygląda tak jak 20-30 lat temujaskana pisze: ↑śr maja 27, 2026 12:41 pm mnie mama urodziła krótko po skończeniu studiów, ale miała spoko pracę i macierzyński. rodzice na spokojnie dorobili się już po urodzeniu mnie i mojej siostry. moi rodzice mają teraz taką drugą młodość i są bardzo aktywni. ale nie ma też sensu robienie sobie wyrzutów:)
myślę, że trochę za bardzo daliśmy sobie wmówić, że trzeba mieć „docelową” sytuację majątkową w momencie decydowania się na dziecko. moim zdaniem, jeśli człowiek czuje się bezpiecznie na danym etapie życia, ale dalej jest coś do poprawy (np. budowa domu i wyprowadzka z mieszkania) to jest to dobry moment na dziecko. idealny i tak nie będzie.
Oczywiście, ze tak a niestety ludzie patrzą przez pryzmat "swoich czasów"
Tak jak odklejone rady "a my mieszkaliśmy z dzieckiem na wynajmie" a potem kupiliśmy - no dobra ale teraz trafić na właściciela co się zgodzi z dzieckiem to jak 6 w totka już nie mówiąc,ze dzieciak to ponad 100 k w plecy w zdolności. "my to 10 lat dom budowaliśmy a teraz to chcą wszystko na już " - teraz się nie opłaca tyle budować czy odkładać bo przez ostatnie 10 lat nieruchomosci podrożały w niektórych miejscach o 100%
jasne, absolutnie tego nie neguję. z resztą pewnie większość z nas będzie musiała wrócić do trochę skromniejszych standardów i dostosować plany i marzenia do realiów. bardziej chodzi mi o to, że jeśli bardzo dokładnie planujesz macierzyństwo to łatwo się zapędzić – oczywiście z dobrych pobudek – w oczekiwaniach odnośnie tego co chcemy zapewnić dziecku