Jakieś 5 lat temu sobie wymyśliłam, że wybielę zęby. Dentysta stwierdzil, ze najpierw muszę wszystkie wyleczyć i dzięki Bogu xD zostawiłam co prawda kilkanascie tysięcy w gabinecie (na wybielanie ostatecznie mnie już nie było stać

) ale od tego czasu dbam jak szalona i jest OK. U mnie było dużo zaniedbań z dzieciństwa, trochę wstyd ale u mnie w domu się po prostu nie myło zębów

a jak mieliśmy jakąś pogadankę w pierwszej czy drugiej klasie o higienie jamy ustnej i dostaliśmy szczoteczki i pasty i zaczęłam myć to rodzice dosłownie się ze mnie wysmiewali, że jestem czyścioszkiem i tylko zęby myję. Nie mówiąc o tym, że stwierdzili ze jestem niepoważna jeśli myślę że co 3 miesiące będą mi kupować nową szczoteczkę xD tak że pierwsze ~10 lat mojego życia moje zęby miały prawdziwą szkołę życia, cud że próchnica tam nie zasiala spustoszenia. Potem zaczęłam je myć tak jak trzeba (2 razy dziennie przez 2 minuty), w dorosłym życiu doszło nitkowanie. Teraz mam córkę dwuletnią i to jest mój punkt honoru, żeby miała zdrowe zęby xd jak na razie dobrze nam idzie, lubi bardzo myć zęby, obserwuje jak my nitkujemy i sama też bardzo chce więc pozwalamy