Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Dziwna relacja i wieczne kłótnie z siostrą/przyjaciółką...

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
kazikK
Ciastko
Posty: 7
Rejestracja: sob mar 02, 2024 9:50 pm

Dziwna relacja i wieczne kłótnie z siostrą/przyjaciółką...

Post autor: kazikK »

Hej, potrzebuję chłodnego spojrzenia na sprawę i pomoc w rozwiązaniu mojego problemu.
Otóż:
Ja i moja siostra - kilka lat różnicy, która zatarła się już z racji naszego wieku. Ja 30, ona trochę ponad. W domu rodzinnym miałyśmy średnio łatwo... Ojciec alkoholik, mama pracoholiczka. Zawsze trzymałyśmy się razem, z różnym skutkiem, ale razem. Zdarzały się kłótnie i jakieś niepotrzebne sprzeczki, jak to w życiu.
Ona - mama 2 dzieci, żona z mężem, który ciągnie 2 etaty, dom w spadku po teściach, który odnowili z kredytu hipotecznego (to istotne w opowieści). Historie mają burzliwą, były zdrady, rozwód, potem zejście i kolejny ślub, potem kolejne (czyli drugie) dziecko z invitro. Teraz ona siedzi na macierzyńskim, on nadal ciągnie dwa etaty. Kłócą się, no jak małżeństwo po przejściach.
Ja - pracuję w godz. 8-16, mój mąż 7-15, córka w przedszkolu. Też mamy trochę kłótni na koncie, ale nigdy takich "grubych" żadnych dram, żadnych zdrad itd.
Do sedna... Siostra wypluła na mnie cały swój jad, bo nie pomogłam posprzątać sali wiejskiej po chrzcinach młodszej córki. Źle się czułam, nie spałam pół nocy przez moją córkę i uznałam, że żaden to dramat, skoro jest tam z 10 osób, które jej pomagają... Wylała wiadro pomyj na mnie, że nigdy jej nie pomagam, nie interesuję się jej dziećmi i o nic "nie może mnie poprosić, bo i tak się nie zgodzę". Nie czuję się winna, to nie był mój obowiązek, ale jednak mam pęknięte serce...
Moja siostra ma pomoc od mojej mamy przy dzieciach, w domu i ogrodzie, od teściowej przy dzieciach, ma w domu panią do sprzątania, a i tak wiecznie chodzi i mówi, że ona się nie wyrabia - ja nie mogę tak powiedzieć, bo jej zdaniem "masz jedno dziecko, tylko dwa pokoje w mieszkaniu i męża obok". Kiedy mówię, że warto poprosić męża o niepracowanie tyle, to mi wypomina, że kredyt się sam nie spłaci... Generalnie często jej odmawiam, bo samej mi się nie chce jeździć do niej i sprzątać jej w domu - bo niby czemu, bo ma więcej metrów kwadratowych?
"Wypomniała mi, że ja to tylko na gotowe, że jestem egoistką, generalnie najgorsza. To fakt, święta są w jej domu, ja nie pomagam tam nic z gotowania itp. to jest fakt, nie zaprzeczę temu.
Ja nie mam pomocy, moja mama moją córkę przez 4 lata odebrała z przedszkola może 10 razy łącznie, w sytuacjach podbramkowych dla mnie na maksa, a jej syn ciągle siedzi po szkole lub przed szkołą u mamy, moja teściowa nie interesuje się moim dzieckiem i nami, bo nie mamy kontaktów dobrych (nadużywa alkoholu) zaś jej, mimo że jest starsza, to przyjeżdża, pomaga ile może itd...
Ja zostałam okrzyknięta najgorszą, nielojalną wobec rodziny, fałszywą, chciwą i egoistyczną - nigdy właściwie nikt mi tyle złych słów nie powiedział... a ona - no cóż, w oczach wszystkich - znowu jest poszkodowana, bo ja nie pomogłam na tej sali i szala goryczy się wylała.
Jak to widzicie, faktycznie jestem najgorsza i ten opierdziel mi się należał?
Chaotycznie to napisałam, wiem, ale po prostu pękło mi serce na milion kawałków i nie mogę się pozbierać...
Awatar użytkownika
Pamieculotna
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am

Post autor: Pamieculotna »

Jeżeli to nie ma drugiego dna, i przy𝛑erdolka powstała tylko jako wypadkowa braku pomocy po imprezie, to nie miej sobie za złe.
Jesteście obie dorosłe, każda prowadzi swój dom, samodzielnie podejmuje decyzje i sama za nie odpowiada. Wygląda to tak, jakby siostra wylała na Ciebie frustracje za swoje niepowodzenia.
Nie rozumiem czemu miałabyś jeździć i sprzątać jej w domu?
Albo nadskakiwać w jakikolwiek inny sposób?
Każda z was ma swoją rodzinę i swoje obowiązki.
Ciekawe, czy ona się zastanowiła choć raz, czy dajesz radę- tak po prostu, bo wiadomo, że nie każdy kto ma mniej dzieci, mniejszy metraż i mniej problemowe małżeństwo ma też mniejsze obciążenie psychiczne.

Fajnie, że całe życie trzymałyście się razem. Jeśli macie taki poziom zażyłości, to napisz jej wprost co czujesz, nie nawiązując może do związków, frustracji i jej syt. materialnej, ale do tej konkretnej sytuacji - sprzątania po imprezie albo sprzątania u niej w domu. Z jakiego niby powodu? Jak sama nie daje rady to niech zatrudni kolejna panią do pomocy, albo zmieni z rodziną lokum na mniejsze.
Nie atakowalabym, bo jej też może być ciężko. Ale nie pozwól sobie wmówić, że to Twoja wina, nie możesz pozostać bierna. Stawianie granic to bardzo ważna umiejętność życiowa.
kazikK
Ciastko
Posty: 7
Rejestracja: sob mar 02, 2024 9:50 pm

Post autor: kazikK »

No z tego co mi powiedziała, to już to wydarzenie "przelało szalę goryczy" i ulało jej się, bo była pewna, że w tym nie pomogę i po prostu chciała mi dać znać, jaka ze mnie okropna osoba...
Ja nie dodałam tego "dokładnego" opisu bez powodu, chodzi o to, że ja szanuję swoje zycie, mam tyle ile mam i na ile mnie stać finansowo, ale też fizycznie i psychicznie... Ona wylewa żale, że nie daje sobie rady, bo ma dwójkę dzieci - a ja tylko jedno!, ona ma wielki dom - a ja tylko raptem dwa pokoje!, ona ma męża wiecznie w pracy - a ja na miejscu i POWINNAM jej pomoć, bo jestem jej siostrą i koniec. Ona nie wyobraża sobie inaczej, ale ja nie mogę tego samego oczekiwać, bo ja nie mogę wymagać pomocy, bo przecież mam "lepiej"... Mniej obowiązków, mniej metrów do sprzątania i męża u boku... A ja w odwecie powiedziałam, że dlatego sobie tak układam to zycie, bo mi tak wygodnie i co komu do tego? Ona nie rozumie, zwyzywała mnie od góry do dołu, bo mam pomóc, jej się należy i koniec. Nie kumam, bo nie mam wielkiej chaty... Jej tekst to "ty masz tylko jedno dziecko, a wiecznie narzekasz, że jesteś wyjebana"... ja uważam, że MAM PRAWO. Mogłabym nie mieć dzieci, służbę do wszystkiego i być zmęczoną, bo tak i juz, ale ona totalnie odpaliła się na to, że ja jestem egoistką.
Nie zaproponuje jej pilnowania dzieci, czy jakiegoś spaceru z nimi. Nie zabrałam jej syna do zoo, tylko pojechałam z mężem i córką i to też sytuacja dla niej karygodna... Jak przyjeżdżam na kawę, to siadam przy stole i nie powiem jej "to chodź ci pomogę" tylko siadam "jak święa krowa" i nic nie robię...
Pomoc w sprzątaniu i gotowaniu? - ja wracam z pracy o 16:30 a ona dzwoni i pyta, czy przyjadę jej pomóc, bo ona nie ma posprzątane, ani ugotowane nic, bo nie może się ogarnąć z dziećmi i nic nie ma... (ma 9letniego syna sic!) a ja mam ochotę usiąść na kanapie i po prostu posiedzieć u siebie, nie chce mi się w wolnym czasie robić czegoś innego u kogokolwiek, czy to moja sąsiadka, siostra, czy matka... no czy tylko ja jestem z kosmosu z tym myśleniem, że to jej coś odwaliło?
Awatar użytkownika
Pamieculotna
Srebrna Kropeczka
Posty: 155
Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am

Post autor: Pamieculotna »

Z relacji wynika, że to ona jest nieporadna.
Masz prawo chcieć po prostu usiąść na tyłku po pracy. I nie robić nic. I nikt nie ma prawa Ci tego odbierać.

Każdy sobie tworzyć życie jak chce. Skoro jej codzienność jej nie odpowiada, i sobie z nią nie radzi, może pora udać się po pomoc? A nie oczekiwać jej od innych, bo "ktoś ma latwiej".
Awatar użytkownika
hopsasa
RiczAsFak
Posty: 814
Rejestracja: pn sie 05, 2024 8:44 pm

Post autor: hopsasa »

Chyba ją bóg opuścił. Nie z tobą ma te dzieci, ty jej też nie kazałaś w tym konkretnym domu mieszkać, niech się sadzi do swojego chłopa, a nie do ciebie. Bezczelna jest.
Serio w życiu bym nie pomyślała, żeby wydzwaniać do siostry, żeby mi ugotowała obiad albo posprzątała w domu, bo mam większa powierzchnię i więcej jem, co to za pomysł w ogóle xd
perelka1
Mokra Włoszka
Posty: 71
Rejestracja: śr kwie 15, 2026 9:13 pm

Post autor: perelka1 »

Twoja sostra jest glupia czy głupia? Z jakiej racji Ty masz jej pomagać ze sprzątaniem w domu? Każda z Was ma swoje gospodarstwo domowe i rodzinę, jasne, wspierajcie się, ale Ty nie masz psiego obowiązku sprzatać jej w domu. Też masz dziecko, rodzinę i swoje JEDNO życie.
kazikK
Ciastko
Posty: 7
Rejestracja: sob mar 02, 2024 9:50 pm

Post autor: kazikK »

Wiecie co laski, ona uważa, że ja powinnam to robić i jej pomagać, bo jestem jej siostrą. Ona mi nie karze tego robić, uważa że sama powinnam wyjść z inicjatywą, a skoro nie, to jestem egoistką itp. Dla mnie też głupio to brzmi i wręcz śmiać mi się chce jak to sobie czytam… ale jednak inaczej jak się w tym jest… siostra i mama to jedyne osoby z mojej rodziny, obie się teraz na mnie wypięły i jest mi mega przykro i źle, nie umiem sobie po prostu z tym poradzić no… smutne to życko 😢
perelka1
Mokra Włoszka
Posty: 71
Rejestracja: śr kwie 15, 2026 9:13 pm

Post autor: perelka1 »

kazikK pisze: pn maja 11, 2026 7:36 pm Wiecie co laski, ona uważa, że ja powinnam to robić i jej pomagać, bo jestem jej siostrą. Ona mi nie karze tego robić, uważa że sama powinnam wyjść z inicjatywą, a skoro nie, to jestem egoistką itp. Dla mnie też głupio to brzmi i wręcz śmiać mi się chce jak to sobie czytam… ale jednak inaczej jak się w tym jest… siostra i mama to jedyne osoby z mojej rodziny, obie się teraz na mnie wypięły i jest mi mega przykro i źle, nie umiem sobie po prostu z tym poradzić no… smutne to życko 😢
A czemu Mama zatem nie pomoże siostrze? Słuchaj, ja stoję po swojej stronie, bo u mnie w rodzinie była podobna sytuacja - tylko inny układ płci jeśli chodzi o rodzeństwo, natomiast jedna osoba drugiej (mojemu rodzicowi) wypominała, że nie pomaga w rodzinie, nie robi nic itp. Podczas gdy ta druga osoba miała po prostu swoje życie, swoje problemy i swoje sprawy, a pomóc pomogła na swój sposób. Moim zdaniem odetnij się przynajmniej na jakiś czas - ich mentalności nie zmienisz :(
Niu90
BlondDoczep
Posty: 149
Rejestracja: sob wrz 07, 2024 11:02 pm

Post autor: Niu90 »

Jeżeli jest jak piszesz to jest to wyuczona bezradność, takich ludzi nie zmienisz, nigdy nie będę zadowoleni. Wiem, bo sama mam taką osobę w bliskiej rodzinie. Zawsze ma najgorzej, zawsze to jej trzeba pomóc, to osoby które tylko wymagają, ponoszenie konsekwencji swoich czynów jest dla nich czymś obcym. Nie zmienisz tego, albo będziesz całe życie na jej zawołanie albo będziesz najgorsza. To ludzie którzy traktują innych jak narzędzia a nie bliskich. Możesz sto razy jej pomóc ale nie zrobisz tego sto pierwszy i będziesz według niej najgorsza. Nie licz na pomoc z jej strony, wręcz przeciwnie, byłaby oburzona jakbyś coś chciała bo to jej trzeba pomagać i to ona ma najgorzej. Ciężko mieć taką osobę w rodzinie, musisz stawiać jasno co mozesz zrobić a co nie. Wiem, że to bliska osoba ale pamiętaj, nigdy jej nie dogodzisz.
kazikK
Ciastko
Posty: 7
Rejestracja: sob mar 02, 2024 9:50 pm

Post autor: kazikK »

moja mama jej pomaga, teściowa, ma panią do sprzątania również. nie wiem co mam powiedzieć wam, ja nie zawsze jestem wobec niej fair, bo boję się przyznać, że mi się np. czegoś nie chce, bo mam od razu wyrzuty sumienia... ona mi wypomina jakieś sytuacje, że przypilnowała mojej córki, co zdarzyło się, ale naprawdę to jakieś jednostkowe sytuacje... że ona mi zawsze proponuje pomoc, chociaż to jest coś na zasadzie "kurde, młoda jest chora, dawaj ją do mnie" a ja tego nie robię... ja naprawdę nie wiem co mam myśleć, powoli sama się w to zataczam, że to aj jestem najgorsza, bo patrzę na siebie i swoje potrzeby...
Awatar użytkownika
hopsasa
RiczAsFak
Posty: 814
Rejestracja: pn sie 05, 2024 8:44 pm

Post autor: hopsasa »

Współczuję ci, też mam w rodzinie taką osobę. Wiecznie pokrzywdzona, a wszyscy inni mają lepiej i powinni koło niej skakać, bo ona taka biedna i jej zdaniem są jej to winni. Z całym rodzeństwem jest skłócona, bo siostra robiła zakupy i jej nic nie kupiła, albo brat gdzieś jechał, a jej nie zabrał (w obu przypadkach nawet nie zgłaszała takiej potrzeby, tylko zrobiła awanturę po fakcie, dosłownie identycznie jak ta twoja). Jak tylko ktoś odniesie jakiś sukces w życiu, chociażby najdrobniejszy, to ja już z zawiści krew zalewa.
Nic z tym nie zrobisz, niektórzy są tak zagotowani w swojej żółci i złości, że nie dotrzesz. Pozostaje tylko to olać i żyć swoim życiem.