Dlaczego tak wielu mężczyzn boi się podejść i zagadać do kobiety? Nie znam żadnej dziewczyny, która zareagowałaby wyśmianiem, upokorzeniem mężczyzny w odpowiedzi na próbę poznania. Jeżeli nie jest zainteresowana to odmawia lub stwierdza, że ma chłopaka :D to nie jest atak, po prostu jestem ciekawa czego Panowie się obawiają. Mówi się, że odrzucenia, ale czy to oznacza, że odmowa godzi w poczucie własnej wartości, jest interpretowana jako brak atrakcyjności własnej?
Druga kwestia, która mnie nurtuje: są mężczyźni, którzy patrzą na kobietę, wodzą za nią wzrokiem, spowalniają, kierują ciało w jej kierunku, wydają się być zainteresowani, zachowania się powtarzają, kobieta jest otwarta, uśmiecha się lekko do nich, ale oni nigdy nie podchodzą i nie zagadują. O co tutaj chodzi? Nie odczytują jej intencji, myślą, że nie mają szans, a może tylko sprawdzają czy są atrakcyjni dla określonego typu kobiet. To jakiś test, a może dotyczy mężczyzn nieśmiałych? Chętnie poznam wasze perspektywy ;)
Pytanie do mężczyzn
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- koparka_walec
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Od kilku lat coraz częściej spotykam się w internecie z wpisami kobiet, że absolutnie nie życzą sobie by ktoś je próbował zagadywać w miejscach publicznych. Że tylko creepy i oblechy tak robią.
Oczywiście nie wszystkie kobiety tak uważają, ale widzę taki wpis co jakiś czas i to się po prostu rzuca w oczy i niektórych mężczyzn może zniechęcić do zagadywania.
Oczywiście nie wszystkie kobiety tak uważają, ale widzę taki wpis co jakiś czas i to się po prostu rzuca w oczy i niektórych mężczyzn może zniechęcić do zagadywania.
O rany, to jak inaczej poznawać ludzi?koparka_walec pisze: ↑wt maja 05, 2026 2:50 am Od kilku lat coraz częściej spotykam się w internecie z wpisami kobiet, że absolutnie nie życzą sobie by ktoś je próbował zagadywać w miejscach publicznych. Że tylko creepy i oblechy tak robią.
Oczywiście nie wszystkie kobiety tak uważają, ale widzę taki wpis co jakiś czas i to się po prostu rzuca w oczy i niektórych mężczyzn może zniechęcić do zagadywania.
Jak dla mnie dopóki typ nie zagaduje w creepy sposób tylko normalnie, to jest okej.
Część się wstydzi, bo jest nieśmiała, część nie umie zainicjować rozmowy, a część daje sobie spokój po kilkukrotnym odrzuceniu. Często też taka kobieta siedzi z innymi znajomymi i wtedy dziwnie podchodzić. Często wtedy wtrąca się koleżanka, która odpowiada za nią, że ta jest niezainteresowana. Dla wielu też odrzucenie to właśnie spadek poczucia własnej wartości. Bo jeśli kazda kolejna nie chce się spotkać, to jednak działa to na psychikę. Zresztą statystyki tindera mówią same za siebiearya pisze: ↑ndz maja 03, 2026 7:59 pm Dlaczego tak wielu mężczyzn boi się podejść i zagadać do kobiety? Nie znam żadnej dziewczyny, która zareagowałaby wyśmianiem, upokorzeniem mężczyzny w odpowiedzi na próbę poznania. Jeżeli nie jest zainteresowana to odmawia lub stwierdza, że ma chłopaka :D to nie jest atak, po prostu jestem ciekawa czego Panowie się obawiają. Mówi się, że odrzucenia, ale czy to oznacza, że odmowa godzi w poczucie własnej wartości, jest interpretowana jako brak atrakcyjności własnej?
Druga kwestia, która mnie nurtuje: są mężczyźni, którzy patrzą na kobietę, wodzą za nią wzrokiem, spowalniają, kierują ciało w jej kierunku, wydają się być zainteresowani, zachowania się powtarzają, kobieta jest otwarta, uśmiecha się lekko do nich, ale oni nigdy nie podchodzą i nie zagadują. O co tutaj chodzi? Nie odczytują jej intencji, myślą, że nie mają szans, a może tylko sprawdzają czy są atrakcyjni dla określonego typu kobiet. To jakiś test, a może dotyczy mężczyzn nieśmiałych? Chętnie poznam wasze perspektywy ;)
Ja się np wstydzę. Wszystkie moje interakcje to były albo przez internet, gdzie nie wiedzieliśmy jak wyglądamy, albo w gronie znajomych, gdzie ta inicjacja kontaktu wychodzi dużo łatwiej. Później już szło z górki
Nie od dziś wiadomo, że internetowe treści promują skrajności, a nie realne poglądy. Nie mam tu na myśli chamskich podrywów w nieodpowiednim miejscu i czasie. Nie chodzi też o to, żeby podchodzić do każdej osoby i liczyć, że któraś się zgodzi, ani o to, żeby utwierdzać się w przekonaniu, że kobiety mają wymagania z kosmosu. Bardziej chodzi mi o sytuację, w której np. dwoje ludzi mija się co jakiś czas (w pracy, na siłowni, w sklepie). Kojarzą się z widzenia, ona mu się podoba, ale on nie ma odwagi zagadać.koparka_walec pisze: ↑wt maja 05, 2026 2:50 am Od kilku lat coraz częściej spotykam się w internecie z wpisami kobiet, że absolutnie nie życzą sobie by ktoś je próbował zagadywać w miejscach publicznych. Że tylko creepy i oblechy tak robią.
Oczywiście nie wszystkie kobiety tak uważają, ale widzę taki wpis co jakiś czas i to się po prostu rzuca w oczy i niektórych mężczyzn może zniechęcić do zagadywania.
Jasne, rozumiem to. Poznanie kogoś przy okazji wspólnych znajomych, studiów czy aktywności to chyba najlepsze rozwiązanie. Nie każdy jednak ma taką szansę. Pisząc o zagadywaniu, nie mam na myśli tylko podchodzenia do zupełnie obcych kobiet. W takich sytuacjach faktycznie może włączyć się reakcja instynktowna, pojawia się potrzeba bezpieczeństwa i szansa na powodzenie maleje. Ale są miejsca, gdzie ludzie widują się częściej, jest okazja do normalnej rozmowy, flirtu, ale poza gapieniem nic się nie dziejerafall92 pisze: ↑wt maja 05, 2026 5:02 pm
Część się wstydzi, bo jest nieśmiała, część nie umie zainicjować rozmowy, a część daje sobie spokój po kilkukrotnym odrzuceniu. Często też taka kobieta siedzi z innymi znajomymi i wtedy dziwnie podchodzić. Często wtedy wtrąca się koleżanka, która odpowiada za nią, że ta jest niezainteresowana. Dla wielu też odrzucenie to właśnie spadek poczucia własnej wartości. Bo jeśli kazda kolejna nie chce się spotkać, to jednak działa to na psychikę. Zresztą statystyki tindera mówią same za siebie
Ja się np wstydzę. Wszystkie moje interakcje to były albo przez internet, gdzie nie wiedzieliśmy jak wyglądamy, albo w gronie znajomych, gdzie ta inicjacja kontaktu wychodzi dużo łatwiej. Później już szło z górki
No ale poza takimi aktywnościami to są właśnie miejsca publiczne. Ja się np przez 2 lata mijałem z taką dziewczyną na ulicy, mniej więcej w tym samym miejscu, ale jakoś dziwnie było by mi w takim miejscu zagadywać. Nawet gdybym się nie wstydził. Więc tylko mijaliśmy się wzrokiemarya pisze: ↑wt maja 05, 2026 5:48 pm Jasne, rozumiem to. Poznanie kogoś przy okazji wspólnych znajomych, studiów czy aktywności to chyba najlepsze rozwiązanie. Nie każdy jednak ma taką szansę. Pisząc o zagadywaniu, nie mam na myśli tylko podchodzenia do zupełnie obcych kobiet. W takich sytuacjach faktycznie może włączyć się reakcja instynktowna, pojawia się potrzeba bezpieczeństwa i szansa na powodzenie maleje. Ale są miejsca, gdzie ludzie widują się częściej, jest okazja do normalnej rozmowy, flirtu, ale poza gapieniem nic się nie dzieje![]()
Szkoda, że nie mamy większego luzu i otwartości na innych. Być może to, jak jesteśmy wychowywani, nie ułatwia sprawy, a ukształtowana mentalność nie jest tylko stereotypem. Z drugiej strony, ciekawe jest, jak wiele osób ma odwagę zakładać konta na portalach, robić sobie zdjęcia, opisy, spędzać godziny na wypisywaniu wiadomości, co do których nie mają pewności, gdzie i kto będzie miał do nich dostęp. A w realu nie mają odwagi powiedzieć "cześć" ;prafall92 pisze: ↑wt maja 05, 2026 5:59 pm
No ale poza takimi aktywnościami to są właśnie miejsca publiczne. Ja się np przez 2 lata mijałem z taką dziewczyną na ulicy, mniej więcej w tym samym miejscu, ale jakoś dziwnie było by mi w takim miejscu zagadywać. Nawet gdybym się nie wstydził. Więc tylko mijaliśmy się wzrokiem
(PS: tak, wiem, kobiety też mogą zainicjować kontakt).
Bo w internecie masz czas na zastanowienie się, na przemyślenie wiadomości, nie widzisz reakcji ani mimiki drugiej osoby, co może wybić cie z rytmu, nie będzie sytuacji, że się speszysz i nie będziesz wiedziała co robić, bo zaczniesz się jąkać. A nawet jak wiadomość zostanie zignorowana czy zostaniesz zghostowana, to nie będzie tej nieprzyjemnej sytuacji jaka miała by miejsce w rozmowie w realu. Obrazek pic real, tylko w realnym życiuarya pisze: ↑wt maja 05, 2026 6:46 pm Szkoda, że nie mamy większego luzu i otwartości na innych. Być może to, jak jesteśmy wychowywani, nie ułatwia sprawy, a ukształtowana mentalność nie jest tylko stereotypem. Z drugiej strony, ciekawe jest, jak wiele osób ma odwagę zakładać konta na portalach, robić sobie zdjęcia, opisy, spędzać godziny na wypisywaniu wiadomości, co do których nie mają pewności, gdzie i kto będzie miał do nich dostęp. A w realu nie mają odwagi powiedzieć "cześć" ;p
(PS: tak, wiem, kobiety też mogą zainicjować kontakt).
- Załączniki
-
- fw_1778000218819.jpg (40.31 KiB) Przejrzano 463 razy
Tak, portale randkowe są okazją do poznawania nowych ludzi, nie twierdzę, że nie. Sama jestem tym człowiekiem, który zna chociaż jedną parę, która poznała się na znanej aplikacji na literę T, a dziś są małżeństwem z dzieckiem xd uważam, że brak możliwości konfrontacji z mimiką drugiej osoby i jej reakcjami jest zaprzeczeniem dobrej komunikacji. Nie zawsze przemyślana odpowiedź jest tą najlepszą. Nie jesteśmy robotami, to że ktoś się zatnie, zająknie, nie jest niczym złym, a wręcz przeciwnie, może świadczyć o inteligencji emocjonalnej i pewnej wrażliwości. Dodatkowo podany przykład bardziej pasuje do sytuacji w internecie. Po dwudziestej wiadomości "cześć, co tam?", nie chce się odpisywać. Wyobraziłam sobie taką sytuację na żywo: Cześć, cześć. I cisza, stoicie i nikt nic nie mówi :D to się raczej nie wydarza, rozmowa albo się klei albo nie, ale każdy człowiek, który nabył podstawy języka jest w stanie przeprowadzić krótki small talk, zażartować czy zadać pytanie.rafall92 pisze: ↑wt maja 05, 2026 6:56 pm
Bo w internecie masz czas na zastanowienie się, na przemyślenie wiadomości, nie widzisz reakcji ani mimiki drugiej osoby, co może wybić cie z rytmu, nie będzie sytuacji, że się speszysz i nie będziesz wiedziała co robić, bo zaczniesz się jąkać. A nawet jak wiadomość zostanie zignorowana czy zostaniesz zghostowana, to nie będzie tej nieprzyjemnej sytuacji jaka miała by miejsce w rozmowie w realu. Obrazek pic real, tylko w realnym życiu