Ja znowu słyszę od znajomych mi mężczyzn, że kobiety interesują tylko ciągłe wyjazdy, pilatesy i matche (czyt. Rozwalanie pieniędzy) a swoje wykształcenie zakończyły wraz z gownostudiami i obecnie realizują się w korpo za lekko ponad najniższą krajową. Dla nich również nie ma partnerek. Także już nie wiem kto tutaj ma racjechleb_ze_smalcem pisze: ↑wt kwie 21, 2026 12:02 pm Zapytałam się dwóch ostatnio dlaczego są z takimi miękkimi kluchami i odpowiedź była taka, że nie ma innych. Nie ma po prostu w czym wybierać. Albo coś jest nie tak z mężczyznami i to akceptujesz albo zostajesz sama. Wiek poniżej 30 lat, średnio duże miasto.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
-
chleb_ze_smalcem
- FejkTiffany
- Posty: 657
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Może rozwalają pieniądze na matche i pilates zamiast ich utrzymywać xdMualla pisze: ↑wt kwie 21, 2026 12:08 pm Ja znowu słyszę od znajomych mi mężczyzn, że kobiety interesują tylko ciągłe wyjazdy, pilatesy i matche (czyt. Rozwalanie pieniędzy) a swoje wykształcenie zakończyły wraz z gownostudiami i obecnie realizują się w korpo za lekko ponad najniższą krajową. Dla nich również nie ma partnerek. Także już nie wiem kto tutaj ma racje![]()
A może teoria wielu uniwersów jest prawdziwa i wszyscy ci ludzie są w bańkach które się wzajemnie wykluczają - pilatesiary po gówno studiach trafiają w swoim uniwersum na tych ambitnych, ogarniających facetów a te laski które same są ambitne i ogarniające trafiają tylko na wymoczków nie potrafiących uprać własnych gaci. Wszechświat spiskuje xd
Dziękuję te jakże głęboką analizę psychologiczną o którą nie przypominam sobie bym prosiła.malloryknox pisze: ↑wt kwie 21, 2026 11:38 am Przykro czyta się tę wypowiedź, mam wrażenie, że zostałaś skrzywdzona przez jakiegoś mężczyznę i stąd ten jad. Hobby nie musi być widoczne. Nie musi być papierową książką, może być artykułem w sieci czy audiobookiem na słuchawkach. Może być kursem językowym w apce duolingo, może być sportem, uprawianym tylko zimą bądź latem ze względu na warunki pogodowe. Nikt tutaj nie napisał, że absolutnie każdy facet ma rozwojowe zainteresowania, ale widzę uogólnianie albo w jedną, albo w drugą stronę, co również jest szkodliwe. Z drugiej strony, masa jest dziewczyn, które chwalą się, ilee to książek nie przeczytały, kiedy większość z nich to jakaś Rodzina Monet czy Haunting Adeline. Po prostu poszerzmy swoje horyzonty i nie wrzucajmy ludzi do jednego wora.
To, że faceci są w tyle za dziewczynami jest faktem i wystarczy właśnie przyjrzeć się badaniom chociażby ( procent studentów obu płci ogólnie) czy otoczeniu by to widzieć. Nie bez powodu rośnie poparcie dla ruchów redpillowych czy skrajnej prawnicy wśród młodych chłopaków. Zobacz sobie ile procent facetów w pokoleniu Z uważa, że dziewczyna powinna stać w garach i podpowiem, że jest to wzrost w stosunku do millenialsow. Zobacz ile się pojawia głosów chociażby by odebrać prawa kobietom - jeszcze 10 lat temu w o budziło oburzenie dziś już nikt uwagi nawet na to nie zwraca. Zobacz nawet social media - wystaczy że dziewczyna nagra cokolwiek i już ma w komentarzach Przynajmiej jednego co próbuje ją dewaluować. Czemu pisze o redpillu - bo facetom prościej jest zamknąć usta kobietom i odebrać im możliwości niż wziąć się za siebie i to widać.
Nie mówię, że wszyscy faceci tacy są, jest wiele fajnych i wartościowych ale ogromna część jednak jest w tyle za dziewczynami i to widać.
A ja się zgadzam z autorką opinii i uważam, że to kobiety są siłą napędową zmian (choć oczywiście z negatywów są też siłą napędową konsumpcjonizmu).
Uważam, że wiele nieporozumień między kobietami i mężczyznami w takich zwyczajnych związkach wynika z tego, że kobiety chcą robić rzeczy i korzystać z życia, a mężczyźni nie. Mężczyzna chce mieć święty spokój. Tak, wiem, że są super faceci i to ich nie dotyczy. Mówię o przeciętniakach.
Jak się poczyta popularne treści redpillowe (nie, to już nie jest margines, to się przedostało do mainstreamu), to mam wrażenie, że większość pretensji do kobiet obraca się wokół tego, że one chcą żyć, a nie wegetować. To kobieta chce podróżować. Kobieta chce zadbać o wygląd. Kobieta chce zrobić podyplomówkę i kurs szycia. Kobieta "męczy", żeby wycyklinować starą podłogę, bo jest brzydka. Kobieta chce, żeby było ładnie. Chce iść do restauracji, chce kupić coś miłego. Chce odwiedzić rodzinę. Możliwe, że wiele z was czytając to co piszę myśli sobie, że przecież co ja gadam, faceci też tak chcą. No to wiedzcie, że dobrze trafiłyście, bo dla wielu to jest WIELKI problem kupić żonie raz na rok kwiaty. Są faceci, którzy potrafią zrobić źródło narzekania z tego, że kobieta błaga, żeby on kiwnął palcem i żeby to życie wyglądało jakoś lepiej niż dzień po dniu kierat z pracy do domu, z domu do pracy.
Moja przyjaciółka ma takiego chłopa, co absolutnie nic nie da się z nim zrobić, bo wszystko po co, na co? Po co wydawać pieniądze? Ale po co jechać do Grecji na wakacje raz na 5 lat? Przecież fajnie można pojechać do Pipidówy zamoczyć stopy w brudnym stawie, a najlepiej nigdzie. Jakaś ładna bielizna? Niepotrzebna, przecież już masz, kupiłaś sobie 3 lata temu. U mnie w związku były podobnie zresztą, może nie aż tak hard.
Potem facet ma 5 lat stażu w małżeństwie, żona odchodzi i on wkurw, że nie wie dlaczego, bo przecież związek był super, było normalnie. No niby było. Dzień po dniu, dzień po dniu... Kanapa, lodówka. Bo to właśnie kobietom taki stan przeszkadza, to kobiety się w tym duszą i to kobiety składają 70% pozwów rozwodowych. Dla faceta kanapa i lodówka to jest raj. Low effort. Idealnie.
Uważam, że wiele nieporozumień między kobietami i mężczyznami w takich zwyczajnych związkach wynika z tego, że kobiety chcą robić rzeczy i korzystać z życia, a mężczyźni nie. Mężczyzna chce mieć święty spokój. Tak, wiem, że są super faceci i to ich nie dotyczy. Mówię o przeciętniakach.
Jak się poczyta popularne treści redpillowe (nie, to już nie jest margines, to się przedostało do mainstreamu), to mam wrażenie, że większość pretensji do kobiet obraca się wokół tego, że one chcą żyć, a nie wegetować. To kobieta chce podróżować. Kobieta chce zadbać o wygląd. Kobieta chce zrobić podyplomówkę i kurs szycia. Kobieta "męczy", żeby wycyklinować starą podłogę, bo jest brzydka. Kobieta chce, żeby było ładnie. Chce iść do restauracji, chce kupić coś miłego. Chce odwiedzić rodzinę. Możliwe, że wiele z was czytając to co piszę myśli sobie, że przecież co ja gadam, faceci też tak chcą. No to wiedzcie, że dobrze trafiłyście, bo dla wielu to jest WIELKI problem kupić żonie raz na rok kwiaty. Są faceci, którzy potrafią zrobić źródło narzekania z tego, że kobieta błaga, żeby on kiwnął palcem i żeby to życie wyglądało jakoś lepiej niż dzień po dniu kierat z pracy do domu, z domu do pracy.
Moja przyjaciółka ma takiego chłopa, co absolutnie nic nie da się z nim zrobić, bo wszystko po co, na co? Po co wydawać pieniądze? Ale po co jechać do Grecji na wakacje raz na 5 lat? Przecież fajnie można pojechać do Pipidówy zamoczyć stopy w brudnym stawie, a najlepiej nigdzie. Jakaś ładna bielizna? Niepotrzebna, przecież już masz, kupiłaś sobie 3 lata temu. U mnie w związku były podobnie zresztą, może nie aż tak hard.
Potem facet ma 5 lat stażu w małżeństwie, żona odchodzi i on wkurw, że nie wie dlaczego, bo przecież związek był super, było normalnie. No niby było. Dzień po dniu, dzień po dniu... Kanapa, lodówka. Bo to właśnie kobietom taki stan przeszkadza, to kobiety się w tym duszą i to kobiety składają 70% pozwów rozwodowych. Dla faceta kanapa i lodówka to jest raj. Low effort. Idealnie.
-
Aleksandra_18
- PsychoFanka
- Posty: 99
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Jeśli chodzi o same studia, to moim zdaniem bardzo dobrze, że ta narracja typu "ale wstyd, że nie poszedł na studia" mija. Mówię to jako absolwentka studiów licencjackich, za 3 miesiące (oby!) broniąca magistra, która sama chciała studiować. Uważam, że im mniej przypadkowych ludzi na uczelniach, którzy tylko bimbają sobie te 3-5 lat, tym lepiej. Albo takich, którzy wyraźnie się męczą, ale "rodzice kazali".
Zgadzam się natomiast, że jeśli nie studia, to praca albo jakaś porządna szkoła policealna czy kursy zawodowe. Wiadomo że różnie się czasem w życiu układa, ale u zdrowej, dorosłej osoby bimbanie na koszt rodziców to trochę wstyd.
Bo często to są związki od liceum/ studiów, przyzwyczajenie i strach przed nowym robi swoje. No i wiele kobiet mimo, że świetnie sobie radzą w życiu, ma bardzo niską samoocenę albo zostały wychowane w rodzinie gdzie matka ogarniała wszystko za ojca, więc dla nich to trochę standard.
Dokładnie, jak jesteś w długim związku, a jeszcze to był pierwszy związek, to odejście jest jakbyś stanęła/stanął nagle na pustyni i nie wiadomo co ze sobą zrobić. Wszędzie tylko horyzont, nic nie ma. I co teraz? Szukać kogoś czy nie? A jak szukać, to jak? A co z mieszkaniem, dziećmi, psem, działką? Co z rodziną? Co z całym życiem ustawionym pod tę osobę? Nie dziwię się, że niektórzy nie odchodzą nawet jak jest źle, bo to nie jest też taka bajka, choć fajnie jakby tak było, że wyrzucasz męża gamonia i na jego miejsce maks do pół roku wchodzi fajny, poukładany facet i jesteś szczęśliwa.g_girl pisze: ↑wt kwie 21, 2026 2:13 pm Bo często to są związki od liceum/ studiów, przyzwyczajenie i strach przed nowym robi swoje. No i wiele kobiet mimo, że świetnie sobie radzą w życiu, ma bardzo niską samoocenę albo zostały wychowane w rodzinie gdzie matka ogarniała wszystko za ojca, więc dla nich to trochę standard.
Kiedyś usłyszałam od kobiety w wieku mojej mamy, że gdyby jej mąż odszedł przed nią, to ona już za żadne skarby się z nikim wiązać nie będzie, bo po co jej to. Podała potem szereg argumentów (pranie komuś gaci, sprzątanie po kimś itd.) i tak mi to utkwiło w pamięci. Nagle zauważyłam wokół siebie pełno młodszych i starszych "singielek" czerpiących z życia i nie szukających nikogo. To mi pokazało, że nie trzeba właśnie koniecznie kogoś mieć, żeby mieć dobre życie ;)lalisa pisze: ↑wt kwie 21, 2026 3:12 pm Dokładnie, jak jesteś w długim związku, a jeszcze to był pierwszy związek, to odejście jest jakbyś stanęła/stanął nagle na pustyni i nie wiadomo co ze sobą zrobić. Wszędzie tylko horyzont, nic nie ma. I co teraz? Szukać kogoś czy nie? A jak szukać, to jak? A co z mieszkaniem, dziećmi, psem, działką? Co z rodziną? Co z całym życiem ustawionym pod tę osobę? Nie dziwię się, że niektórzy nie odchodzą nawet jak jest źle, bo to nie jest też taka bajka, choć fajnie jakby tak było, że wyrzucasz męża gamonia i na jego miejsce maks do pół roku wchodzi fajny, poukładany facet i jesteś szczęśliwa.
Taki związek z którego ma się mało przyjemności i plusów, a za to same obowiązki, w oczywisty sposób przegrywa z byciem samemu. Sens być w związku jest wg mnie tylko wtedy, kiedy jest rozsądny podział obowiązków, a oprócz tego ma się te "korzyści" - że mam kogoś z kim się dobrze czuję (lepiej niż z kimkolwiek innym), mam "swojego" człowieka, bliskość, wzajemne wsparcie, itd.Brida pisze: ↑wt kwie 21, 2026 3:19 pm Kiedyś usłyszałam od kobiety w wieku mojej mamy, że gdyby jej mąż odszedł przed nią, to ona już za żadne skarby się z nikim wiązać nie będzie, bo po co jej to. Podała potem szereg argumentów (pranie komuś gaci, sprzątanie po kimś itd.) i tak mi to utkwiło w pamięci. Nagle zauważyłam wokół siebie pełno młodszych i starszych "singielek" czerpiących z życia i nie szukających nikogo. To mi pokazało, że nie trzeba właśnie koniecznie kogoś mieć, żeby mieć dobre życie ;)
-
Greenmind94
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: pn mar 24, 2025 11:25 am
No i właśnie takie myślenie sprawia, że potem grupki kobiece na FB wręcz toną w postach nieszczęśliwych kobiet, które zupełnie nie wiedzą, co zrobiły źle, że trzeci już facet po mężu, z którym rozstały się dwa lata wcześniej, okazał się takim samym jełopem jak poprzednicy.lalisa pisze: ↑wt kwie 21, 2026 3:12 pm Dokładnie, jak jesteś w długim związku, a jeszcze to był pierwszy związek, to odejście jest jakbyś stanęła/stanął nagle na pustyni i nie wiadomo co ze sobą zrobić. Wszędzie tylko horyzont, nic nie ma. I co teraz? Szukać kogoś czy nie? A jak szukać, to jak? A co z mieszkaniem, dziećmi, psem, działką? Co z rodziną? Co z całym życiem ustawionym pod tę osobę? Nie dziwię się, że niektórzy nie odchodzą nawet jak jest źle, bo to nie jest też taka bajka, choć fajnie jakby tak było, że wyrzucasz męża gamonia i na jego miejsce maks do pół roku wchodzi fajny, poukładany facet i jesteś szczęśliwa.
Partner NIE JEST POTRZEBNY do szczęścia. Nice to have but not must have. Sto razy lepiej być samą niż z byle kim. Moje pokolenie o to walczyło, natomiast widzę, że młode dziewczynki (dla mnie dwudziestki to podlotki :D) niestety wracają do tego, co robiły nasze babcie - dwudziestka bez chłopa to już stara panna i olaboga czy ja kiedykolwiek kogoś sobie znajdę. Jestem przerażona.
By trochę się odkleić od tego tematu damsko-męskiego. Uważam, że za patową sytuację, jaka jest obecna na Vinted, w równej mierze ponoszą winę kupujący. Z prostego powodu, jest popyt, jest podaż. Gdybyście nie kupowały swetrów, spódnic czy marynarek po 300-500 zł od reselerów z ciuchlandu, to one by za tyle nie wystawiały. Kolejna sprawa, która mnie niesamowicie po prostu nurtuje. Ja też mam trochę ciuchów na sprzedanie i systematycznie coś wystawiam, ale jako że tak powiem, nie jestem pazerna i chcę się głównie tych ciuchów pozbyć i uważam, że za sprzedawanie ich po wielkich cenach jest nieetyczne, sprzedaję tam za 30-50 zł. Często widzę, reselerki wrzucają bardzo podobne lub takie same rzeczy za kwoty o wiele większe. I ja wtedy zawsze to dodaję do ulubionych, żeby zobaczyć, po ile zajdzie. I to jest w ogóle moja wielka tajemnica, dlaczego jest tak, że jak laska wystawi kaszmirowy sweter za 300 zł, to on zejdzie w ogóle tego samego dnia, często z tego, co widzę, bez negocjacji ceny. A jak ja wystawię taki sam sweter za 50 zł, to zaraz mam tłum lasek, co chcą go za 15 i najlepiej jeszcze im do domu przywieźć. A potem co drugi post „na vinted jest drogo”
-
staratwoja
- Bagietka z szarlott
- Posty: 160
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
Ja specjalnie szukam tam mało popularnych przedmiotów od jakichś losowych 30 paro latek które po 15 zł za sztukę sprzedają absolutne diamenty ze swoich dawnych imprezowych czasów ale jest tego coraz mniej, za resell z Temu/Ali/Shein w idealnym świecie powinien być bezwzględny ban a nie algorytmiczna promocjaPEONIA pisze: ↑wt kwie 21, 2026 4:48 pm By trochę się odkleić od tego tematu damsko-męskiego. Uważam, że za patową sytuację, jaka jest obecna na Vinted, w równej mierze ponoszą winę kupujący. Z prostego powodu, jest popyt, jest podaż. Gdybyście nie kupowały swetrów, spódnic czy marynarek po 300-500 zł od reselerów z ciuchlandu, to one by za tyle nie wystawiały. Kolejna sprawa, która mnie niesamowicie po prostu nurtuje. Ja też mam trochę ciuchów na sprzedanie i systematycznie coś wystawiam, ale jako że tak powiem, nie jestem pazerna i chcę się głównie tych ciuchów pozbyć i uważam, że za sprzedawanie ich po wielkich cenach jest nieetyczne, sprzedaję tam za 30-50 zł. Często widzę, reselerki wrzucają bardzo podobne lub takie same rzeczy za kwoty o wiele większe. I ja wtedy zawsze to dodaję do ulubionych, żeby zobaczyć, po ile zajdzie. I to jest w ogóle moja wielka tajemnica, dlaczego jest tak, że jak laska wystawi kaszmirowy sweter za 300 zł, to on zejdzie w ogóle tego samego dnia, często z tego, co widzę, bez negocjacji ceny. A jak ja wystawię taki sam sweter za 50 zł, to zaraz mam tłum lasek, co chcą go za 15 i najlepiej jeszcze im do domu przywieźć. A potem co drugi post „na vinted jest drogo”
Albo dziewczyny, ktore robia sobie z tego biznes i ich praca to wlasnie odsprzedawanie ciuchów na vibted z lumpa za miliony. Czy czasem na vibted nie ma zakazu sprzedaży komercyjne?PEONIA pisze: ↑wt kwie 21, 2026 4:48 pm By trochę się odkleić od tego tematu damsko-męskiego. Uważam, że za patową sytuację, jaka jest obecna na Vinted, w równej mierze ponoszą winę kupujący. Z prostego powodu, jest popyt, jest podaż. Gdybyście nie kupowały swetrów, spódnic czy marynarek po 300-500 zł od reselerów z ciuchlandu, to one by za tyle nie wystawiały. Kolejna sprawa, która mnie niesamowicie po prostu nurtuje. Ja też mam trochę ciuchów na sprzedanie i systematycznie coś wystawiam, ale jako że tak powiem, nie jestem pazerna i chcę się głównie tych ciuchów pozbyć i uważam, że za sprzedawanie ich po wielkich cenach jest nieetyczne, sprzedaję tam za 30-50 zł. Często widzę, reselerki wrzucają bardzo podobne lub takie same rzeczy za kwoty o wiele większe. I ja wtedy zawsze to dodaję do ulubionych, żeby zobaczyć, po ile zajdzie. I to jest w ogóle moja wielka tajemnica, dlaczego jest tak, że jak laska wystawi kaszmirowy sweter za 300 zł, to on zejdzie w ogóle tego samego dnia, często z tego, co widzę, bez negocjacji ceny. A jak ja wystawię taki sam sweter za 50 zł, to zaraz mam tłum lasek, co chcą go za 15 i najlepiej jeszcze im do domu przywieźć. A potem co drugi post „na vinted jest drogo”
Jest multum innych stron do tego przeznaczonych, a one sobie wymyśliły biznes
Milion racji, ze to wina kupujących
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
Znam to... przy przeprowadzce postanowiłam pozbyć się ciuchów córki, z których wyrosła. Wszystko w bardzo dobrym stanie, popularnych marek. Sprzedawałam za grosze, bo chciałam jak najszybciej opróżnić szafę. Nie zliczę, ile dostałam wiadomości w stylu: A czy da się taniej?, A może przez OLX?, A mogę zobaczyć na osobie? itd.
Ja na Vinted sprzedaję książki. Czytane tylko przeze mnie, głównie w twardych oprawach (nie lubię tych ze skrzydełkami) Stan idealny. Kiedyś oddawałam je do biblioteki albo na book crossing u mnie w pracy, ale odkąd odkryłam VInted, to pomyślałam, że zawsze to jakiś dodatkowy grosz. Książki wystawiam max 8-10zł, zdarzało się nawet i po 5zł, jak były cienkie. I zawsze, ale to zawsze ktoś próbuje się targować - normą jest, że targują się o dwa złote, gdy książka kosztuje np. 6
ludzie, trochę godności.
i am a god
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
No dobra ale kogo to wina? Tych rodziców którzy wychowują takie życiowe niedojdy.Idalciks pisze: ↑wt kwie 21, 2026 11:28 am To prawda.
I kiedyś większa czesc młodych ludzi szła do szkół branżowych, było nie do pomyślenia, żeby młody człowiek siedział wiecznie na utrzymaniu rodziców i grał w gry na kompie i udawał się że uczy w jakiejś szkole w chmurze. Teraz słyszę od niektórych rodziców nastolatków, że dzieci przenoszą się z normalnego liceum do chmury, śpią sobie do południa i generalnie nie robią nic. Przy w zasadzie chyba pełnej akceptacji rodziców, bo przecież mają tam 5 i 6, jakaś iluzja edukacji jest.
I tak, to sa życiowe niedojdy ale przecież nie mozna tak powiedzieć "bo to tylko dzieci" a te dzieci maja po 15, 16, 17 lat i nie umieją odkurzacza włączyć
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
No i to jest wlasnie wychowywanie kobiet. Bycie samej, nie posiadanie faceta traktowanie jak koniec świata. Lepiej sprzątać, gotować a czasami utrzymywać nieroba byle nie byc samachleb_ze_smalcem pisze: ↑wt kwie 21, 2026 12:02 pm Zapytałam się dwóch ostatnio dlaczego są z takimi miękkimi kluchami i odpowiedź była taka, że nie ma innych. Nie ma po prostu w czym wybierać. Albo coś jest nie tak z mężczyznami i to akceptujesz albo zostajesz sama. Wiek poniżej 30 lat, średnio duże miasto.
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Można byc szczęśliwa faceta. Moze problemem wlasnie jest takie myślenie jak Twoje. Rzucasz faceta i masz marzyć ze bedzie kolejny a jak go nie będzie to co? No nic. Można byc szczęśliwa bez facetalalisa pisze: ↑wt kwie 21, 2026 3:12 pm Dokładnie, jak jesteś w długim związku, a jeszcze to był pierwszy związek, to odejście jest jakbyś stanęła/stanął nagle na pustyni i nie wiadomo co ze sobą zrobić. Wszędzie tylko horyzont, nic nie ma. I co teraz? Szukać kogoś czy nie? A jak szukać, to jak? A co z mieszkaniem, dziećmi, psem, działką? Co z rodziną? Co z całym życiem ustawionym pod tę osobę? Nie dziwię się, że niektórzy nie odchodzą nawet jak jest źle, bo to nie jest też taka bajka, choć fajnie jakby tak było, że wyrzucasz męża gamonia i na jego miejsce maks do pół roku wchodzi fajny, poukładany facet i jesteś szczęśliwa.
- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 313
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Oczywiście, że można być szczęśliwym bez faceta ale warto pamiętać, że proces dochodzenia do tego momentu bywa po prostu po ludzku trudny. Można wiedzieć, że bez partnera da się być szczęśliwą, a i tak czuć lęk przed rozstaniem czy przytłoczenie logistyką i emocjami, które towarzyszą kończeniu długiej relacji. To naturalne, że moment podejmowania takiej decyzji jest bolesny, nawet jeśli docelowo prowadzi nas w lepsze miejsce123wiosna123 pisze: ↑wt kwie 21, 2026 7:10 pm Można byc szczęśliwa faceta. Moze problemem wlasnie jest takie myślenie jak Twoje. Rzucasz faceta i masz marzyć ze bedzie kolejny a jak go nie będzie to co? No nic. Można byc szczęśliwa bez faceta
Dodajmy jeszcze presję społeczna, która niestety nadal ISTNIEJE i jest wywierana głównie na kobietach co ciekawe, w dużej mierze przez inne kobiety - nie masz faceta, nawet byle jakiego, to coś z tobą nie tak. Ja jestem lepsza bo mam chłopa. To też chyba efekt wychowania dziewczynek od najmłodszych lat że najważniejszym momentem życia będzie przejście przez Kościół w białej sukience xd obserwuję to głównie w pokoleniu 30 plus, może wśród młodszych jest inaczej.
Pamiętam do dziś jak kiedyś moja kolezanka powiedziała, ze chciałaby, zeby sie jej chlopak juz oświadczył, bo ona nie chce zostać stara panna. Miała wtedy miedzy 24-25 lat. Mowila to przy koleżankach singielkach xDAlek88 pisze: ↑wt kwie 21, 2026 8:15 pm Dodajmy jeszcze presję społeczna, która niestety nadal ISTNIEJE i jest wywierana głównie na kobietach co ciekawe, w dużej mierze przez inne kobiety - nie masz faceta, nawet byle jakiego, to coś z tobą nie tak. Ja jestem lepsza bo mam chłopa. To też chyba efekt wychowania dziewczynek od najmłodszych lat że najważniejszym momentem życia będzie przejście przez Kościół w białej sukience xd obserwuję to głównie w pokoleniu 30 plus, może wśród młodszych jest inaczej.
Ale masz rację, dziewczynki wychowuje sie tak, ze musi byc maz, dzieci, biala suknia i wesele jako najpiękniejszy dzien w zyciu. Mam wrazenie, ze faceci az tak twgo nie przeżywają. Czy znacie jakiegokolwiek mężczyznę, który mówi, ze to byl najpiękniejszy dzien w jego zyciu?
ᴘʀɪᴍᴀᴅᴏɴɴᴀ ɢɪʀʟ, ʏᴇᴀʜ ᴀʟʟ ɪ ᴇᴠᴇʀ ᴡᴀɴᴛᴇᴅ ᴡᴀꜱ ᴛʜᴇ ᴡᴏʀʟᴅ
Jak uslyszalam ostatnio na pilatesie wywody i właściwie żale dziewczyn 20+ to czułam się jak przeterminowana babka 80+ [a jestem po 30-stce] . Nic tylko mnie zakopać i pochować.
Wymagania ogromne co i jaki powinien być facet. I okej. Ale ta presja by faktycznie mieć partnera jest ogromna. No a ślub -musi być. Najlepiej instagramowy w Grecji lub Czarnogórze. Może być mały, kameralny. Ale fotki muszą się zgadzać.
Nie wiem z czego to wynika - może akurat taka grupa mi się trafiła. Lecz jak rozmawiam np. w pracy z laskami ode mnie młodszymi, to schemat się powiela.
Wymagania ogromne co i jaki powinien być facet. I okej. Ale ta presja by faktycznie mieć partnera jest ogromna. No a ślub -musi być. Najlepiej instagramowy w Grecji lub Czarnogórze. Może być mały, kameralny. Ale fotki muszą się zgadzać.
Nie wiem z czego to wynika - może akurat taka grupa mi się trafiła. Lecz jak rozmawiam np. w pracy z laskami ode mnie młodszymi, to schemat się powiela.
Tak, nawet tu na forum czytałam takie mądrości. W stylu, że jak ktoś nie ma nikogo, jest singlem przez x lat to na pewno jest z nim coś nie tak. I to mnie przeraziło bo myślałam, że to jest pogląd babc a tu przecież siedzą młode Babki.Alek88 pisze: ↑wt kwie 21, 2026 8:15 pm Dodajmy jeszcze presję społeczna, która niestety nadal ISTNIEJE i jest wywierana głównie na kobietach co ciekawe, w dużej mierze przez inne kobiety - nie masz faceta, nawet byle jakiego, to coś z tobą nie tak. Ja jestem lepsza bo mam chłopa. To też chyba efekt wychowania dziewczynek od najmłodszych lat że najważniejszym momentem życia będzie przejście przez Kościół w białej sukience xd obserwuję to głównie w pokoleniu 30 plus, może wśród młodszych jest inaczej.
Mając 29 lat od rówieśniczki ( i to wykształconej dziewczyny z Warszawy) usłyszałam, że teraz nam zostali tylko rozwodnicy z dziećmi xd
Btw - mam ciotkę która ma 77 lat i uwaga - prosi by mówić do siebie na „Ty” ale tylko mezatki i rozwódki. Singielki muszą mówić do niej ciociu nawet te po 30. Na szczęście nie widuje się z „kochaną ciocią” za często