Ciąża w niedoczynności
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryCiąża w niedoczynności
Cześć, piszcie proszę Wasze doświadczenia związane ze staraniami i ciążą przy niedoczynności tarczycy i Hashimoto. Słyszę ciągle różne opinie, a jest to dość powszechna choroba, więc pewnie zjadą się tu dziewczyny które już to przeżyły:). Dajcie znać czy miałyście dużo trudniej, jak przetrwałyście ciążę, jak z lekami i suplami.
Ja mam hashimoto i niedoczynność. Aktualnie mam roczną córkę więc całe to doświadczenie mam na świeżo. Nie było u nas dużych problemów ani z zajściem ani utrzymaniem ciąży, starania trwały ok 4 miesiące ale wszystko było na luzie, nie sprawdzaliśmy dni płodnych, po prostu uprawialiśmy keks bez zabezpieczenia. Ja miałam TSH utrzymane w okolicach 2 cały czas, moja Endo wiedziała że się staramy więc też zwracała na to uwagę i miałam zalecenie zrobienia badań jak tylko pojawia się dwie kreski. W pierwszym trymestrze mocno musiałyśmy obniżyć dawkę euthyroxu bo TSH spadło prawie do 0, w drugim i trzecim trymestrze rosło i miałam dość wysoką dawkę hormonu. Poza tym książkowa ciąża. Po porodzie od razu zmniejszyłyśmy dawkę, i przez jakiś czas było spoko, niestety miałam epizod nagłego wzrostu prawdopodobnie przez zmęczenie zanotowałam TSH 11 co mnie przeraziło ale byłam u dwóch endo i podobno do roku po porodzie takie skoki mogą się zdarzać. Teraz jest już ok. Nie miałam też żadnych problemów z kp
podsumowując ja jestem zdrowa, ciąża była książkowa, dziecko jest zdrowe i rozwija się prawidłowo, myślę że kluczem jest opanowanie niedoczynności przed ciążą i kontrola hormonów tarczycy w trakcie.
No właśnie, wszędzie słychać o niskim TSH do ciąży, a moja (nowa) lekarka powiedziała żeby na TSH nawet nie patrzeć, oczywiście mieć niskie ale ono i tak jest "ruchome", więc żeby się tak nie spinać. Fajnie, że poszło u Ciebie gładko, gratuluję dzieciaczkagwiazdka6 pisze: ↑pn kwie 20, 2026 11:07 pm Ja mam hashimoto i niedoczynność. Aktualnie mam roczną córkę więc całe to doświadczenie mam na świeżo. Nie było u nas dużych problemów ani z zajściem ani utrzymaniem ciąży, starania trwały ok 4 miesiące ale wszystko było na luzie, nie sprawdzaliśmy dni płodnych, po prostu uprawialiśmy keks bez zabezpieczenia. Ja miałam TSH utrzymane w okolicach 2 cały czas, moja Endo wiedziała że się staramy więc też zwracała na to uwagę i miałam zalecenie zrobienia badań jak tylko pojawia się dwie kreski. W pierwszym trymestrze mocno musiałyśmy obniżyć dawkę euthyroxu bo TSH spadło prawie do 0, w drugim i trzecim trymestrze rosło i miałam dość wysoką dawkę hormonu. Poza tym książkowa ciąża. Po porodzie od razu zmniejszyłyśmy dawkę, i przez jakiś czas było spoko, niestety miałam epizod nagłego wzrostu prawdopodobnie przez zmęczenie zanotowałam TSH 11 co mnie przeraziło ale byłam u dwóch endo i podobno do roku po porodzie takie skoki mogą się zdarzać. Teraz jest już ok. Nie miałam też żadnych problemów z kppodsumowując ja jestem zdrowa, ciąża była książkowa, dziecko jest zdrowe i rozwija się prawidłowo, myślę że kluczem jest opanowanie niedoczynności przed ciążą i kontrola hormonów tarczycy w trakcie.