Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Jak przestać być szarą myszką.

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Jak przestać być szarą myszką.

Post autor: lolenson »

Mocno przeszkadza mi fakt, że wyglądam po prostu jak ta typowa uboga krewna - ale nie chodzi tu o wymianę szafy i pomoc stylistki, tylko o przestawienie czegoś w głowie, żeby mi się chciało chcieć np. ułożyć włosy, bo tak bardzo stawiam na wygodę, że wpadłam w błędne koło - nie umiem się wyszykować, bo zawsze mi szkoda czasu i kiedy w końcu jest okazja do wyszykowania się to wpada frustracja, że nie umiem tego zrobić szybko i dobrze, więc znowu efekt mizerny. Nie chcę zmieniać swojego stylu, jedynie brakuje mi wyzbycia się flejowatości, bo widzę kobiety ubrane w dżinsy i bluzy i wyglądają fajnie - ale ja np. nie lubię przesadnej biżuterii, ani odsłaniać ciała, buty muszą być wygodne itd. Podam przykład z makijażem: oczywiście make up no-makeup, nauczyłam się od podstaw malować brwi, dobierać podkłady oraz jakie cienie pasują do mojej tęczówki oka, polubiłam konturowanie i róż na policzkach - polubiłam robić makijaż, ale z czasem jednak łapię się na tym, że robię absolutne minimum, byle schować pryszcza i była kreska nad okiem, żeby nie wyglądać na niewyspane zombie. Stąd moje pytanie, co was motywuje do ogólnego dbania o siebie więcej niż minimum? Skąd bierzecie chęci do porannego układania włosów itd.? Chętnie poczytam wszelkie przemyślenia, może udało wam się kogoś wyrwać z takiej bylejakości...
Awatar użytkownika
gunernialne
Parzucha
Posty: 2052
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

W sumie jak się nad tym zastanowić to chyba mam takie podejście, że coś musi być zrobione w kwestii wyglądu porządnie, żeby nie było, że wszystko jest dramatem. Dlatego przykładowo jak włosy wyglądają gorzej to walczę o to, żeby makijaż był bardziej dopracowany.
W swoim wyglądzie stawiam w sumie głównie na makijaż, więc o tym mogę powiedzieć. Mnie motywuje to, że mam droższe kosmetyki. Wiem, że ten sam mejkap zrobiłabym pewnie i tanimi zamiennikami, ale jak już mam te z wyższej półki to chętniej siadam, żeby się pomalować, bardziej się przy tym staram. No i mam też w głowie, że jak już wydałam na ten głupi róż stówkę czy dwie to nie chce, żeby leżał i się kurzył.
Może właśnie jakiś nowy kosmetyk do makijażu czy coś do włosów dałoby tej świeżości i chęci do poświęcenia większej uwagi swojemu wyglądowi?
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Ja teraz jestem przeważnie na zdalnym i też mam taki bezwysiłkowy styl. Odpowiem pod mój typ urody. Choć nie uważam, żeby było idealnie. Na pewno sporo jest do poprawy np. widzę jak bardzo dużo dają ogarnięte paznokcie - obiecałam sobie, że będę więcej dbać.

1. Czyste włosy - zawsze. U mnie to problem, bo przed okresem po wieczornym myciu około południa już są nieciekawe. Wtedy stawiam na mocniejsze oczyszczenie. Fryzura dopasowana do pogody np. nie rozpuszczam włosów w mocno wietrzny dzień. Moje włosy szybko tracą formę i plączą się na wietrze

2. Delikatny makijaż w 5 minut. Krem bb, tusz, coś różowego-cielistego na policzki i powieki. To mi mocno odświeża look.

3. Unikam czerni w wydaniu nieeleganckim, zmytych kolorów, szarości. Przy twarzy daję coś jasnego lub pasującego do oczu np. biały t-shirt lub szalik.

4. Czyste buty. Nie muszą być nowe, ale staram się nie wychodzić w zakurzonych lub ubłoconych butach nawet na podwórko do sąsiadów.

5. Ogólna higiena i delikatne perfumy bez ogona. Do tego zwykła pomadka ochronna na usta. U mnie to już standard i nigdy nie mam spierzchniętych lub suchych ust.

6. Uprasowane ciuchy lub na szybko wybór takich, które się nie gniotą. Mam moje ulubione koszulki, koszule, które mogę włożyć bez prasowania.

7. Delikatne kolczyki na stałe. Latem łańcuszek z delikatnym wisiorkiem.


Moje błędy z dawnych czasów, które widzę na zdjęciach:

1. Zbyt ciemny (utleniający się) podkład lub wędrujący podkład. Zbyt ciemne podkreślanie oka - nie pasuje do mnie, wygląda ciężko.

2. Czarne lub szare ciuchy przy twarzy.

3. Zbyt ciasne czapki - wygladałam jak w kondomie. Wtedy wydawały mi się minimalistyczno-eleganckie.

4. Beznadziejne niby-młodzieżowe wzorki np. na bluzach lub kurtkach na co dzień. Dominowały moją urodę.

5. Stosowanie kolorów niepasujących do mojego typu urody. Mega okropny błąd, który wyciągał mi blask z twarzy.

6. Noszenie czarnych snikersów lub sztybletów do wszystkiego. :D
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Post autor: lolenson »

gunernialne pisze: pn kwie 13, 2026 7:51 pm W sumie jak się nad tym zastanowić to chyba mam takie podejście, że coś musi być zrobione w kwestii wyglądu porządnie, żeby nie było, że wszystko jest dramatem. Dlatego przykładowo jak włosy wyglądają gorzej to walczę o to, żeby makijaż był bardziej dopracowany.
W swoim wyglądzie stawiam w sumie głównie na makijaż, więc o tym mogę powiedzieć. Mnie motywuje to, że mam droższe kosmetyki. Wiem, że ten sam mejkap zrobiłabym pewnie i tanimi zamiennikami, ale jak już mam te z wyższej półki to chętniej siadam, żeby się pomalować, bardziej się przy tym staram. No i mam też w głowie, że jak już wydałam na ten głupi róż stówkę czy dwie to nie chce, żeby leżał i się kurzył.
Może właśnie jakiś nowy kosmetyk do makijażu czy coś do włosów dałoby tej świeżości i chęci do poświęcenia większej uwagi swojemu wyglądowi?
Racja, chociaż ja unikam drogich kosmetyków, bo już się złapałam na tym, że wcale nie chcę wymyślnego makijażu i mam ciężką rękę - mój pierwszy róż i bronzer wybrałam z Affectu i nauka konturowania prawie skończyła się traumą :') Za to dobrej jakości pędzle faktycznie sprawiają, że makijaż kojarzy mi się z przyjemnością.
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Post autor: lolenson »

Rzeka.chaosu pisze: pn kwie 13, 2026 8:48 pm Ja teraz jestem przeważnie na zdalnym i też mam taki bezwysiłkowy styl. Odpowiem pod mój typ urody. Choć nie uważam, żeby było idealnie. Na pewno sporo jest do poprawy np. widzę jak bardzo dużo dają ogarnięte paznokcie - obiecałam sobie, że będę więcej dbać.

1. Czyste włosy - zawsze. U mnie to problem, bo przed okresem po wieczornym myciu około południa już są nieciekawe. Wtedy stawiam na mocniejsze oczyszczenie. Fryzura dopasowana do pogody np. nie rozpuszczam włosów w mocno wietrzny dzień. Moje włosy szybko tracą formę i plączą się na wietrze

2. Delikatny makijaż w 5 minut. Krem bb, tusz, coś różowego-cielistego na policzki i powieki. To mi mocno odświeża look.

3. Unikam czerni w wydaniu nieeleganckim, zmytych kolorów, szarości. Przy twarzy daję coś jasnego lub pasującego do oczu np. biały t-shirt lub szalik.

4. Czyste buty. Nie muszą być nowe, ale staram się nie wychodzić w zakurzonych lub ubłoconych butach nawet na podwórko do sąsiadów.

5. Ogólna higiena i delikatne perfumy bez ogona. Do tego zwykła pomadka ochronna na usta. U mnie to już standard i nigdy nie mam spierzchniętych lub suchych ust.

6. Uprasowane ciuchy lub na szybko wybór takich, które się nie gniotą. Mam moje ulubione koszulki, koszule, które mogę włożyć bez prasowania.

7. Delikatne kolczyki na stałe. Latem łańcuszek z delikatnym wisiorkiem.


Moje błędy z dawnych czasów, które widzę na zdjęciach:

1. Zbyt ciemny (utleniający się) podkład lub wędrujący podkład. Zbyt ciemne podkreślanie oka - nie pasuje do mnie, wygląda ciężko.

2. Czarne lub szare ciuchy przy twarzy.

3. Zbyt ciasne czapki - wygladałam jak w kondomie. Wtedy wydawały mi się minimalistyczno-eleganckie.

4. Beznadziejne niby-młodzieżowe wzorki np. na bluzach lub kurtkach na co dzień. Dominowały moją urodę.

5. Stosowanie kolorów niepasujących do mojego typu urody. Mega okropny błąd, który wyciągał mi blask z twarzy.

6. Noszenie czarnych snikersów lub sztybletów do wszystkiego. :D

O, właśnie - brzmi jakbyś miała pewien sposób na otrzeźwienie - obserwowanie na insta stylistek czy też obracanie się wśród staranniej ubranych ludzi?
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

lolenson pisze: pn kwie 13, 2026 11:03 pm O, właśnie - brzmi jakbyś miała pewien sposób na otrzeźwienie - obserwowanie na insta stylistek czy też obracanie się wśród staranniej ubranych ludzi?
Raczej inspiracje otoczenia i dojrzenie do tego, że nie trzeba kombinować. No i że nie wsztstjo co modne musi mi pasować.
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Post autor: lolenson »

Rzeka.chaosu pisze: wt kwie 14, 2026 8:24 am Raczej inspiracje otoczenia i dojrzenie do tego, że nie trzeba kombinować. No i że nie wsztstjo co modne musi mi pasować.
Właśnie podczas jazdy rowerem po mieście zobaczyłam co najmniej 2 dziewczyny w takim stylu effortless - na sportowo, w czerni, proste fryzury, a jednak te włosy ładnie ułożone i pofarbowane, jakiś błysk biżuterii. No muszę się obudzić i coś zmieniać małymi kroczkami.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

lolenson pisze: wt kwie 14, 2026 11:29 am Właśnie podczas jazdy rowerem po mieście zobaczyłam co najmniej 2 dziewczyny w takim stylu effortless - na sportowo, w czerni, proste fryzury, a jednak te włosy ładnie ułożone i pofarbowane, jakiś błysk biżuterii. No muszę się obudzić i coś zmieniać małymi kroczkami.
Biżuteria sporo doje - oko musi się na czymś "ślizgać". Jeśli masz dostć nijaką pod qzględem kontrastów twarz - jak ja - to na pewno nie zaszkodzi.
Mam sasiadkę, która jest jeszcze młoda, ale siwa. Wygląda zjawiskowo i bezwysiłkowo, ale dodaje zawsze mocny akcent koloru na neutralnym tle. Jakiś szali, oprawki, torba, duże kolczyki.
smutna_zaba
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: sob kwie 29, 2023 11:41 pm

Post autor: smutna_zaba »

Daleko mi do typowej clean girl, właściwie w tych wszystkich beżach i stonowanych kolorach będę wyglądać właśnie jak szara myszka, więc zgodzę się z tym, co napisała Rzeka, że dobór kolorów ubrań pod typ urody to podstawa, żeby iwyglądać dobrze, i czuć się ze sobą dobrze. Tak samo ustalenie typu sylwetki - co pasuje, co wydobywa atuty, a co zmienia proporcje na niekorzyść? Bym przemyślała też swój styl - co przykuwa moją uwagę w kobietach, które podziwiam za charakter i sposób ubierania? Czy to, co podziwiam, mogłoby być ze mną spójne? Na ile ekstrawagancji mogę sobie pozwolić bez poczucia, że jestem przebrana, a nie ubrana?
Jak poznasz tę swoją bazę, to możliwe, że staniesz się bardziej odporna na trendy, które zmieniają się coraz szybciej i nie zawsze pasują do każdej sylwetki czy typu urody.

Moje dbanie o siebie ogranicza się do higieny, rozwiązywania problemów skórnych (mam rogowacenie około mieszkowe) i takiej podstawowej rutyny dotyczącej twarzy: żel do mycia, tonik, krem na dzień i na noc, droższy krem pod oczy (właśnie droższy, żeby pamiętać o jego stosowaniu xd), przed wyjściem z domu filtry na twarz, na koniec dnia koniecznie demakijaż. Kombinowałam z bardziej zaawansowaną rutyną czy zestawem droższych albo bardziej specjalistycznych kosmetyków, ale jak nawet po kosmetykach AA dostałam uczulenia, to machnęłam na to ręką. Mam dobrą cerę jak na swój wiek, nigdy nie doświadczyłam większego trądziku, to po co miałabym to psuć?

Włosy - też bym chciała coś z nimi zrobić, ale regularne mycie i dopasowana odżywka + termoochrona dają radę. W takich modnych falach spod dysona to będę wyglądać komicznie.

Co mogę więc poradzić - może przemyślenie, czy te rozważania wynikają z porównywania się z otoczeniem, czy rzeczywiście sytuacja (np. praca) wymaga większej dbałości o wygląd. Może jednak brakuje Ci rutyny? - jeśli to ostatnie, to w zależności od potrzeb bym postarała się zoptymalizować ten proces, żeby weszło w nawyk jak najmniejszym kosztem. Mam podobne podejście do Ciebie - też wolę ubierać się na luzie, z jak najmniejszą ilością makijażu. Staram się nie przymuszać do czegoś wbrew sobie, bo takie próby zmiany wynikały z porównywania się z innymi i tylko wpędziły mnie w niepotrzebny kryzys. Kosmetyki to też nie jest moje szczególne zainteresowanie, więc chcąc nauczyć się makijażu, planuję jakieś lekcje 1:1 z makijażystką, żeby odpuścić sobie ten etap prób i błędów. Tak samo z układaniem fryzury - testuję fryzjerów w moim mieście, patrzę, jak układają mi włosy po podcięciu. Jeśli coś im fajnie wychodzi, to proszę o rady bezpośrednio od nich. Jakoś nie potrafię szukać inspiracji na tiktoku czy Instagramie, za dużo tam wszystkiego.

I jeszcze może taka rada z dupy, bo nie wiem, jak to wygląda w Twoim przypadku, ale wiele w odejściu od łatki szarej myszki (może przede wszystkim we własnych oczach) pomaga praca nad właściwą postawą, żeby nie mieć skulonych ramion, nie garbić się xd
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Post autor: lolenson »

smutna_zaba pisze: wt kwie 14, 2026 12:02 pm Daleko mi do typowej clean girl, właściwie w tych wszystkich beżach i stonowanych kolorach będę wyglądać właśnie jak szara myszka, więc zgodzę się z tym, co napisała Rzeka, że dobór kolorów ubrań pod typ urody to podstawa, żeby iwyglądać dobrze, i czuć się ze sobą dobrze. Tak samo ustalenie typu sylwetki - co pasuje, co wydobywa atuty, a co zmienia proporcje na niekorzyść? Bym przemyślała też swój styl - co przykuwa moją uwagę w kobietach, które podziwiam za charakter i sposób ubierania? Czy to, co podziwiam, mogłoby być ze mną spójne? Na ile ekstrawagancji mogę sobie pozwolić bez poczucia, że jestem przebrana, a nie ubrana?
Jak poznasz tę swoją bazę, to możliwe, że staniesz się bardziej odporna na trendy, które zmieniają się coraz szybciej i nie zawsze pasują do każdej sylwetki czy typu urody.

Włosy - też bym chciała coś z nimi zrobić, ale regularne mycie i dopasowana odżywka + termoochrona dają radę. W takich modnych falach spod dysona to będę wyglądać komicznie.

Co mogę więc poradzić - może przemyślenie, czy te rozważania wynikają z porównywania się z otoczeniem, czy rzeczywiście sytuacja (np. praca) wymaga większej dbałości o wygląd. Może jednak brakuje Ci rutyny? - jeśli to ostatnie, to w zależności od potrzeb bym postarała się zoptymalizować ten proces, żeby weszło w nawyk jak najmniejszym kosztem.

I jeszcze może taka rada z dupy, bo nie wiem, jak to wygląda w Twoim przypadku, ale wiele w odejściu od łatki szarej myszki (może przede wszystkim we własnych oczach) pomaga praca nad właściwą postawą, żeby nie mieć skulonych ramion, nie garbić się xd
Na szczęście dobór ubrań do sylwetki i kolory mam już dopracowane - zajęło mi to lata, ale no nie lubię się stroić stąd mój opór do eksperymentów, kiedyś pamiętam, że znienawidziłam świeżo kupione trampki w kolorze czerwonym, bo czułam się jak klaun - a to właśnie u innych bardzo spodobały mi się czerwone elementy typu buty czy płaszczyk :/ Także staram się ostrożnie inspirować. Ale przyznaję, że chyba weszłam w comfort zone i przestało mi się chcieć coś zmieniać - teraz myślę o biżuterii, jak fajnie złoto potrafi wyglądać - a ja od lat te same metalowe kulki :( początkowo śmieszyły mnie laski obładowane złotem na bogato, ciężkie ogromne kolczyki, bo u mnie musi być subtelnie i lekko, ale już zaczęłam dostrzegać, jak fajnie potrafią wyglądać małe, zwykłe złote, cienkie kółeczka.

Włosy to chyba numer 1 co chciałabym od razu zmienić, żeby ich układanie było przyjemną rutyną. Pół roku temu kupiłam szczotkę do układania włosów i dopiero w zeszłą niedzielę pierwszy raz ją użyłam :') no jest progres, nie tracę motywacji :) Szampony i odżywki mam dopracowane, był epizod włosomaniactwa i cieszę się niezmiernie, że kondycja moich włosów jest fajna, tylko trzeba je ujarzmić bo to kapryśne średniopory i same się nie ułożą.

Jak najbardziej pracuję właśnie nad wyeliminowaniem głupich przyzwyczajeń np. zadzieram mordkę do góry bez sensu (bo okulary) a niska nie jestem.
lolenson
BlondDoczep
Posty: 143
Rejestracja: czw cze 26, 2025 10:08 am

Post autor: lolenson »

gunernialne pisze: pn kwie 13, 2026 7:51 pm W swoim wyglądzie stawiam w sumie głównie na makijaż, więc o tym mogę powiedzieć. Mnie motywuje to, że mam droższe kosmetyki. Wiem, że ten sam mejkap zrobiłabym pewnie i tanimi zamiennikami, ale jak już mam te z wyższej półki to chętniej siadam, żeby się pomalować, bardziej się przy tym staram. No i mam też w głowie, że jak już wydałam na ten głupi róż stówkę czy dwie to nie chce, żeby leżał i się kurzył.
Może właśnie jakiś nowy kosmetyk do makijażu czy coś do włosów dałoby tej świeżości i chęci do poświęcenia większej uwagi swojemu wyglądowi?
Jeszcze mam teraz rozkminę po czasie - może faktycznie zamknęłam się w bezpiecznych, bazowych kolorach i nie mam odwagi wyjść poza schemat... lubię oglądać dziewczyny bawiące się makijażem na youtubie od Maxineczki po małe, niepopularne konta i do tej pory z politowaniem się uśmiechałam, że one wciąż na bieżąco muszą kupować coś nowego, a ja zadowolona mam już sprawdzony asortyment i mi nie trzeba :P Oczywiście nie mam zamiaru być od razu iskrzącą bombką, ale faktycznie bywały sytuacje, że miałam ochotę coś zmienić, ale wygrała bezpieczna baza...