To jest temat, który zawsze mnie zastanawiał, a teraz nawet zastanawia jeszcze bardziej.
Związki z mężczyznami - policjantami lub żołnierzami...czy uważacie, że mężczyźni wykonujący taki zawód są w jakiś sposób specyficzni i te związki nierzadko rządzą się podobnymi zasadami?
Nie wiem, czy te profesje przyciągają częściej pewien typ mężczyzn, ale jeśli tak jest, to nie będę zdziwiona.
Kiedyś na jednym z popularnych for internetowych założono nawet temat "Wątek dla dziewczyn będących w związku z policjantami, żołnierzami" i sporo kobiet było w nim aktywnych.
Czyli może coś jest na rzeczy, skoro nawet powstają specjalnie do tego przeznaczone wątki?
Nie chcę pisać na starcie co akurat myślę, żeby nie narzucać innym zdania, ale...No cóż - opinie o naszej policji są jakie są, sama mam nienajlepszą, zetknęłam się z kilkoma policjantami i...wywarli na mnie...delikatnie mówiąc - specyficzne wrażenie.
Pytanie, czy znacie bliżej jakichś policjantów lub żołnierzy (może w rodzinie lub wśród znajomych) i i mieliscie okazję poobserwować ich relacje/związki, to jak się zachowują w rodzinie, jak traktują żony/partnerki i dzieci?
Tak, WIEM że w profesji, którą wykonuje dobre 100 tys. ludzi znajdziesz osoby o przeróżnych charakterach, ale...opinie z jakimi często się spotykam , jednak się powtarzają i...no, nie są pozytywne.
Ja znam opinie i w realu tylko jedną dziewczynę w związku z policjantem i no cóż...on akurat potwierdza to, co zawsze słyszałam o ludziach wykonujących ten zawód. Ale to tylko jeden przypadek, więc raczej nie mogę na jego podstawie budować konkretnej opinii.
Proszę, piszcie tylko o znajomych Wam związkach kobiet z policjantami, mężczyznami w służbach mundurowych - nie z gazety czy tego, co powiedziała jakaś Z. Czy te związki są jakoś inne, bardziej specyficzne, czy niestety powtarzają się w nich jakieś problemy albo schematy?
NIE planuję związku z żadnym policjantem, SERIO. Randki też nie;)
Relacje - związki z policjantami, żołnierzami, itd.
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryNie jestem w związku z żadnym z takich ludzi ale....
W rodzinie mam dwóch policjantów i nie widzę w nich tego stereotypu musztra w pracy - musztra w domu.
Ten jeden miał może trochę bardziej trwade zasady jeśli chodzi o wychodne dzieci, ale też nic nienormalnego czy coś.
Natomiast moja kuzynka miała (lub ma) męża wojskowego i tam to już był typowy stereotyp. Miało się rozwodzić ale nie wiem czy w końcu do tego doszło, bo mam słaby kontakt z tamtą częścią rodziny w tym momencie.
W rodzinie mam dwóch policjantów i nie widzę w nich tego stereotypu musztra w pracy - musztra w domu.
Ten jeden miał może trochę bardziej trwade zasady jeśli chodzi o wychodne dzieci, ale też nic nienormalnego czy coś.
Natomiast moja kuzynka miała (lub ma) męża wojskowego i tam to już był typowy stereotyp. Miało się rozwodzić ale nie wiem czy w końcu do tego doszło, bo mam słaby kontakt z tamtą częścią rodziny w tym momencie.
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
Ojciec mojej przyjaciółki to emerytowany wojskowy. Kawał chuja, reszta dziada. Potrafił temperować i żonę i córki, dyscyplina, ostatnie zdanie należało do niego. Milion zakazów, kontrola, nawet gdy spóźniła się kilkanaście minut przez opóźnienie autobusu.
Spotykałam się z byłym żołnierzem, to był kawał kłamcy i manipulanta. Po kilku latach od rozstania napisał do mnie maila, że przeprasza za wszystko i że nie był szczery wobec mnie i (pewne szczegóły zachowam dla siebie bo po co to wywlekać) że dostał od księdza za pokutę że ma przeprosić wszystkich, których skrzywdził i stąd ten mail po latach....
Inny były żołnierz, mój znajomy jest w związku małżeńskim, z tego co zaobserwowałam to jest w domu potulnym misiem typu kapcie, kanapa, jamnik, książka.
Inny były żołnierz, mój znajomy jest w związku małżeńskim, z tego co zaobserwowałam to jest w domu potulnym misiem typu kapcie, kanapa, jamnik, książka.