PIELĘGNACJA BARDZO JASNYCH/PLATYNOWYCH/BIAŁYCH WŁOSÓW
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryPIELĘGNACJA BARDZO JASNYCH/PLATYNOWYCH/BIAŁYCH WŁOSÓW
Hej. Mam blond wlosy, dosyc jasne, chlodniejszy odcien i marzy mi sie platyna, wrecz biel. Ma naturalnie wlosy w kolorze sredniego brazu i pewnie co miesiac musialabym sumiennie malowac odrosty. Czy jest tu ktos z bardzo, bardzo jasnymi blond/bialymi wlosami (coś jak Gwen Stefani albo nawet jasniejsze!) i powie jak dba? Wiem ze takie wlosy sie i tak niszcza. W razie co jestem gotowa je i tak sciac i przefarbowac sie na ciemno, poki co chce poeksperymentowac ze soba.
Przez 11 lat rozjaśniałam całe włosy do poziomu 11-12. Teraz wróciłam do naturalnych - poziom 5.
Pielęgnacja to pół biedy. Najtrudniej znaleźć dobrego fryzjera, który nie spali włosów. Moje kilka razy spalili i odpadały. Dojście do białych na długości wymaga kilkukrotnego rozjaśniania na jak najniższym oksydancie i dobrego tonowania.
Kosmetyki niestety trzeba dobrać sobie samemu. Nie wszystko u każdego się sprawdza.
U mnie najlepiej działały stosowane w dokładnie takiej kolejności:
1. Mycie delikatnym szamponem, koniecznie rozcieńczonym. Ulubiony to Fanola Nutri Care Restructuring. Fasola jest tania i dobra. Nie ma sensu przepłacać tam, gdzie nie trzeba.
2. Zapobieganie żółknięciu: fioletowy szampon Fanola No Yellow zostawiony na włosach przez 2-3 minuty. Nie dłużej, bo bardzo mocno barwi i wysusza. Przydają się rękawiczki.
3. Odżywianie i nawilżanie:
Po rozjaśnieniu całych K18 zgodnie z instrukcją.
Później maska L'Oréal Professionnel Paris Absolut Repair na 30 min pod folią.
Ostatnie płukanie chłodną wodą.
4. Olejek na długości Fanola Restructuring albo dowolny Kérastase.
Suszenie letnim powietrzem, zero prostownic, lokówek itp. Tylko grube wałki albo prostowanie na szczotce podczas suszenia.
Odrost raz w miesiącu.
I tyle. Urosły poniżej pasa bez kruszenia się.
Pielęgnacja to pół biedy. Najtrudniej znaleźć dobrego fryzjera, który nie spali włosów. Moje kilka razy spalili i odpadały. Dojście do białych na długości wymaga kilkukrotnego rozjaśniania na jak najniższym oksydancie i dobrego tonowania.
Kosmetyki niestety trzeba dobrać sobie samemu. Nie wszystko u każdego się sprawdza.
U mnie najlepiej działały stosowane w dokładnie takiej kolejności:
1. Mycie delikatnym szamponem, koniecznie rozcieńczonym. Ulubiony to Fanola Nutri Care Restructuring. Fasola jest tania i dobra. Nie ma sensu przepłacać tam, gdzie nie trzeba.
2. Zapobieganie żółknięciu: fioletowy szampon Fanola No Yellow zostawiony na włosach przez 2-3 minuty. Nie dłużej, bo bardzo mocno barwi i wysusza. Przydają się rękawiczki.
3. Odżywianie i nawilżanie:
Po rozjaśnieniu całych K18 zgodnie z instrukcją.
Później maska L'Oréal Professionnel Paris Absolut Repair na 30 min pod folią.
Ostatnie płukanie chłodną wodą.
4. Olejek na długości Fanola Restructuring albo dowolny Kérastase.
Suszenie letnim powietrzem, zero prostownic, lokówek itp. Tylko grube wałki albo prostowanie na szczotce podczas suszenia.
Odrost raz w miesiącu.
I tyle. Urosły poniżej pasa bez kruszenia się.
Ja rozjaśniam włosy od 9 lat. Po dojściu do platyny mając długość trochę za brodę, robię tylko odrost i nigdy nie dotykałam długości, poza płukankami. Mam grube i gęste włosy, mniej więcej do pasa, od kilku lat, teraz zapuszczam by były dłuższe. Odrost robię sobie sama, nie chodzę do fryzjerów.
Obecnie jeszcze stylizuję je na fale, ale dosyć często coś tam z nimi robiłam - np wałki, warkocze.
Mam swoje ulubione kosmetyki, których używam już od wielu lat, z czego najlepsze są maski do włosów - maska raz na tydzień albo raz na dwa, zostawiona na 20 minut. Są to: Stapiz Sleek Line, Dolce anti-age, Loreal Total Repair Extreme (fioletowa).
Odżywki drogeryjne: fioletowy Loreal lub olejkowy.
Szampony: Natei pokrzywowy z biedronki na co dzień, mocniejszy pod maskę to Head and Shoulders z dodatkiem sody oczyszczonej (którym się też ratowałam po zbyt mocnych płukankach).
Po myciu: różnie, nie mam swoich hitów. Może być spray Loreal olejkowy lub z tej serii olejek właśnie, jedwab biosilk, jedwab CHI czarny.
Aktualnie do stylizacji Yolyn pomarańczowy z Hebe.
Obecnie jeszcze stylizuję je na fale, ale dosyć często coś tam z nimi robiłam - np wałki, warkocze.
Mam swoje ulubione kosmetyki, których używam już od wielu lat, z czego najlepsze są maski do włosów - maska raz na tydzień albo raz na dwa, zostawiona na 20 minut. Są to: Stapiz Sleek Line, Dolce anti-age, Loreal Total Repair Extreme (fioletowa).
Odżywki drogeryjne: fioletowy Loreal lub olejkowy.
Szampony: Natei pokrzywowy z biedronki na co dzień, mocniejszy pod maskę to Head and Shoulders z dodatkiem sody oczyszczonej (którym się też ratowałam po zbyt mocnych płukankach).
Po myciu: różnie, nie mam swoich hitów. Może być spray Loreal olejkowy lub z tej serii olejek właśnie, jedwab biosilk, jedwab CHI czarny.
Aktualnie do stylizacji Yolyn pomarańczowy z Hebe.
-
ester i mydlo
- Mokra Włoszka
- Posty: 55
- Rejestracja: śr mar 27, 2024 1:05 pm
Dobry fryzjer to podstawa. Najlepiej specjalizujący się w blondach. Kiedyś w rodzinnym mieście chodziłam do zakładu pewnych sióstr, które miały autorską recepturę na pastę rozjaśniająca. Zwykły salon we wschodnim miasteczku, żadne prestiże, ale jak cudownie one robiły te włosy! Po pewnym czasie zajmowały się już TYLKO mocnym rozjaśnianiem. Siedziało się w salonie i po 4-5 godzin, ale włosy były idealnie platynowe i nadal zdrowe, grube, wiadomo, że ciut przesuszone, bo to jednak rozjaśnianie, ale o żadnym paleniu nie było mowy. Gdybym nie wyprowadziła się na studia bardzo daleko, to na pewno dalej bym korzystała. Niestety z moich doświadczeń w dużych miastach, w których mieszkałam - Warszawa i Kraków - fryzjerzy mogą Ci zniszczyć włosy z pośpiechu. Teraz chodzę do fryzjerki, która jest bardzo ostrożna, włosy są w dobrym stanie, za to często nie do końca rozjaśnione, żółkną... coś za coś.
Druga rzecz to niestety genetyka - grube, gęste, odporne na zniszczenia włosy wytrzymają po prostu więcej. Niestety są też takie, które się pokruszą, połamią, nie będzie się ich dało zapuścić. Warto szczerze spojrzeć na te włosy i sobie odpowiedzieć na pytanie czy wytrzymają.
Trzecia kwestia: platynowe włosy kosztują. I najlepszy jest po prostu Olaplex. Ja go dodatkowo mieszam z olejem z pestek winogron/macadamia (nie barwią, inne oleje mogą mieć takie skłonności) + z żelem aloesowym + kropla fioletowej maski/odżywki. Potrzymam z pół godziny, zmyję i włosy są ekstremalnie nawilżone.
Ogólnie, to u mnie bardziej od "gotowych" kosmetyków sprawdza się mieszanka dobrana pod włosy - jakiś olej/galaretka/żel/trochę Olaplexu... warto wyczaić co Twoje włosy lubią i robić "pod nie".
Druga rzecz to niestety genetyka - grube, gęste, odporne na zniszczenia włosy wytrzymają po prostu więcej. Niestety są też takie, które się pokruszą, połamią, nie będzie się ich dało zapuścić. Warto szczerze spojrzeć na te włosy i sobie odpowiedzieć na pytanie czy wytrzymają.
Trzecia kwestia: platynowe włosy kosztują. I najlepszy jest po prostu Olaplex. Ja go dodatkowo mieszam z olejem z pestek winogron/macadamia (nie barwią, inne oleje mogą mieć takie skłonności) + z żelem aloesowym + kropla fioletowej maski/odżywki. Potrzymam z pół godziny, zmyję i włosy są ekstremalnie nawilżone.
Ogólnie, to u mnie bardziej od "gotowych" kosmetyków sprawdza się mieszanka dobrana pod włosy - jakiś olej/galaretka/żel/trochę Olaplexu... warto wyczaić co Twoje włosy lubią i robić "pod nie".
Nie zawsze trzeba rozjaśniać na kilka razy. Zależy od twoich włosów. U mnie z jasny brąz na platyna za pierwszym razem i włosy nie były zniszczone, ale niestety zapłaciłam wtedy 1200 zł (rok 2022), wiec drugi raz już się nie zdecydowałam.