Bieda to bieda.[email protected] pisze: ↑czw kwie 02, 2026 3:16 am I trzecie, nie ma gorszego kalectwa niż życie w biedzie. Trochę prawdy jest w tym, że z biedą często idzie pewien mindset i zniekształcanie rzeczywistości. Gdy jesteś naprawdę biednym dzieckiem, nawet na prowincji, trudno znaleźć ludzi w podobnej sytuacji, szczególnie w tych czasach bo poziom życia ludzi się bardzo odbił i tylko garstka została w tyle. Zresztą nie każda bieda to brak pracy czy pieniędzy, czasem to zwyczajne zaniedbanie i spaprane priorytety. Czasem to i to.
Są rodziny, które absolutnie nic nie robią, żeby poprawić dziecku byt czy sprawić, by nie czuło się gorsze. Zdarza się, że nawet przy skrajnej biedzie starają się jakoś ogarnąć kupić coś firmowego z drugiej ręki, zadłużyć się, żeby dziecko miało telefon, mogło pójść do fryzjera czy nie odstawało na zewnątrz. A inni, mając niewiele więcej, potrafią zupełnie się poddać dzieci latają w szmatach, brak dbałości o wygląd, zamiast fryzjera śmieszne obcinanie przez matkę i robienie z dziecka pajaca, znoszone ciuchy po rodzinie czy koleżankach.
Nie masz pokoju, nie latasz na wakacje, nie było wyjazdów ani rozrywek w domu a i tak słyszysz, że to normalne, jak większość, a jednocześnie oczekuje się od ciebie rzeczy nierealnych. Tymczasem w większości miejsc nawet mniejszych są ludzie w średniej sytuacji, około 30–40 lat, i znalezienie kogoś, kto nie wyjeżdża na wakacje za granicę, staje się dziś coraz trudniejsze. Tylko w takich rodzinach nadal funkcjonuje przekonanie, że wyjazd to coś „dla elit”, a dzieci wychowywane w ograniczeniach są później postrzegane jako roszczeniowe. Czasem też widzę że narracja się zmienia np. w zależności od tego czy dziecko jest w pełni biologiczne rodziców albo czy jest chciane.
Jednocześnie te same rodziny potrafią mieć bardzo wysokie oczekiwania daliśmy ci nic, a ty i tak powinieneś zostać drugim Einsteinem. Tylko że życie bez podstawowych możliwości i wsparcia nie przekłada się automatycznie na spektakularne sukcesy. Plus taki dzieciak zawsze będzie wypychany z towarzystwa albo redukowany do frajera, jak jest to dziewczynka to matki dzieci na które mają jakiś pomysł plan będą niechętnie dopuszczały ją np do synów, jak to chłopak to będzie obwiniany za „demoralizowanie” kolegów, przyszłych lekarzy i urzędników np.
Żadne kalectwo, żaden mindset.
Biedni ludzie nie mieszkają tylko ma wioskach, ale też w Warszawie gdzie koszty życia są wyższe niż ich zarobki.
A nawet jeśli chodzi o “spaprane piorytety” to od pomocy w takich sytuacjach powinno być Państwo, które pomoże Ci funkcjonować pod warunkiem podjęcia pracy. Ale pomoże konkretnie rozwiązując źródło problemu, a nie po prostu da ci pieniądze, za ktore kupisz dziecku markowe buty. Darowany pieniądz traci na wartości, na zasadzie łatwo przyszło, łatwo poszło.
Co do “dawania” - jak dla mnie nawet rodzice w kiepskiej sytuacji materialnej mogą dziecku wiele dać : poczucie własnej wartości, zainteresowanie, rozmowy, czas. Te niematerialne rzeczy są niezwykle istotne, bo dzięki temu nawet bez wykształcenia i pomocy materialnej jesteś w stanie coś ze sobą zrobić. Masz wysokie poczucie własnej wartości więc może w przyszłości zaryzykujesz. Z pracą, przeprowadzka do innego kraju, otworzeniem własnej firmy.
Najgorzej jest jeśli nie masz wsparcia ani mentalnego ani finansowego, wtedy o ile sam nie masz silnego charakteru i chęci zmiany nic z tego nie będzie. Łatwiej jest stanąć na nogi finansowo niż mentalnie. Znam parę osób które są naprawdę zamożne i pochodziły z domów gdzie nie było wsparcia. Ciągle leczą swoje kompleksy, nie umieją egzystować w rodzinie, nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi bo rodzice też z nimi nigdy nie rozmawiali. Wakacje ? Z czasem okazuje się że twoje dziecko nie chce już 5 raz lecieć do Dubaju. Tak naprawdę typowo turystycznych kierunków na świecie jest kilkanaście, jesteś w stanie je zrobić przez 10-15 lat, a potem w sumie nadal nie wiesz co ze sobą robić.
Brak markowych butów w dzieciństwie możesz sobie skompensować torebka LV czy luksusowymi wakacjami w dorosłym życiu, ale traum i psychicznych deficytów raczej nie. To lata terapii.