Ja tak samo nigdy nie przechodzę o ile nie widzę, że auto jest w bezpiecznej odległości lub kierowca się całkowicie się nie zatrzyma - i nie zlicze ile razy zostałam za to strąbiona XDD Uważam, że trzeba zachować zasadę ograniczonego zaufania bo nawet jeśli ktoś jedzie "powoli" nie mam pewności,że przed przejściem się zatrzyma. I tak samo jak drażni mnie widok kierowców korzystających z telefonu podczas jazdy, drażnią mnie piesi z głową w telefonie gdy przechodzą przez przejściemariaow pisze: ↑czw mar 19, 2026 11:30 pm Zgadzam sie, tez patrze nawet jesli mam zielone światło na przejściu. Zawsze upewniam sie, czy kierowca hamuje. Co nie zmienia faktu, że tak jak pisałam kierowcy regularnie robią głupie miny i wymachują rękami, bo za długo zwlekam z wejściem na jezdnię, albo jak napisał ktoś wyżej - toczą sie niby zwalniając ale się nie zatrzymują, jakby ich ktoś raził prądem w jądra za zatrzymanie samochodu. Raz kobieta czekając aż przejdę dodawała gazu „poganiając” mnie, a wierzcie mi, jestem zdrowa i poruszam się sprawnie. Współczuję starszym ludziom.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 313
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
Ja kiedyś widzialam typa co prowadził auto i trzymał telefon w poziomie wiec zakładam ze cos ogladal (hę?????????????agbmrctorakwin pisze: ↑pt mar 20, 2026 5:30 pm Ja tak samo nigdy nie przechodzę o ile nie widzę, że auto jest w bezpiecznej odległości lub kierowca się całkowicie się nie zatrzyma - i nie zlicze ile razy zostałam za to strąbiona XDD Uważam, że trzeba zachować zasadę ograniczonego zaufania bo nawet jeśli ktoś jedzie "powoli" nie mam pewności,że przed przejściem się zatrzyma. I tak samo jak drażni mnie widok kierowców korzystających z telefonu podczas jazdy, drażnią mnie piesi z głową w telefonie gdy przechodzą przez przejście
- CzarnyPigularz
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pt lut 20, 2026 1:10 pm
Miłość i zakochanie to oszustwo natury, chemia, które ma spowodować, że dzięki rozmnażaniu, czy też w przypadku ludzi bzykaniu (mówię tu o naturalnym kopulowaniu bez antykoncepcji) dążymy podświadomie do przedłużenia linii genowej i tym samym przetrwania gatunku. Prawdziwe uczucie istnieje gdy łączą nas więzy krwi, a reszta przypadków czyli pożądanie, zakochanie i reszta z tym związana to nasze hormony. Dlatego mąż i żona czy tam poprostu patner i partnerka są tak naprawde dla siebie obcy, no chyba że jakiś wykolejeniec posuwa siostre, ale to raczej rzadkość.
Czarna piguła wyzwala i przywraca światło niszcząc czerwoną zarazę 
Trochę się zgodzę, a trochę nie do końca. Kocha się nie tylko partnera i rodzinę, a do tego istnieje nieheteronormatywność, która nie prowadzi do rozpłoduCzarnyPigularz pisze: ↑sob mar 21, 2026 11:23 pm Miłość i zakochanie to oszustwo natury, chemia, które ma spowodować, że dzięki rozmnażaniu, czy też w przypadku ludzi bzykaniu (mówię tu o naturalnym kopulowaniu bez antykoncepcji) dążymy podświadomie do przedłużenia linii genowej i tym samym przetrwania gatunku. Prawdziwe uczucie istnieje gdy łączą nas więzy krwi, a reszta przypadków czyli pożądanie, zakochanie i reszta z tym związana to nasze hormony. Dlatego mąż i żona czy tam poprostu patner i partnerka są tak naprawde dla siebie obcy, no chyba że jakiś wykolejeniec posuwa siostre, ale to raczej rzadkość.
- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 313
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Gdyby miłość była tylko oszustwem mającym na celu prokreację, pary nie zostawałyby ze sobą na starość, a ludzie nie adoptowaliby dzieci, z którymi nie mają wspólnego DNA. Biologia daje nam impuls, to fakt ale to my decydujemy, co z tym zrobimy - budowanie życia z "obcą" osobą na podstawie zaufania i wspólnych przeżyć jest często trudniejsze i głębsze niż automatyczna miłość do rodziny, bo wynika z wyboru, a nie tylko z więzów krwi. Z resztą nie zawsze kocha się osoby z nami spokrewnione, nie wszyscy będący w związkachCzarnyPigularz pisze: ↑sob mar 21, 2026 11:23 pm Miłość i zakochanie to oszustwo natury, chemia, które ma spowodować, że dzięki rozmnażaniu, czy też w przypadku ludzi bzykaniu (mówię tu o naturalnym kopulowaniu bez antykoncepcji) dążymy podświadomie do przedłużenia linii genowej i tym samym przetrwania gatunku. Prawdziwe uczucie istnieje gdy łączą nas więzy krwi, a reszta przypadków czyli pożądanie, zakochanie i reszta z tym związana to nasze hormony. Dlatego mąż i żona czy tam poprostu patner i partnerka są tak naprawde dla siebie obcy, no chyba że jakiś wykolejeniec posuwa siostre, ale to raczej rzadkość.
chcą mieć potomstwo, a nawet nie wszyscy którzy się kochają uprawiają keks. Do tego keks często przedstawia się jako fundament związku, ale dla wielu par to tylko jeden z wielu elementów wspólnego życia, a nie jego główny cel. Można budować głęboką, wartościową relację opartą na przyjaźni, wspólnym światopoglądzie i wzajemnym wsparciu, gdzie bliskość fizyczna jest miłym dodatkiem, a nie czymś bez czego związek się rozpada. Ludzie potrafią kochać się i być sobie oddani z powodów znacznie trwalszych niż biologia i hormony
- gunernialne
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2235
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Człowiek nie jest z natury monogamiczny. Nie jest stworzony do tego, żeby całe swoje życie spędzić u boku jednej osoby. Taki model po prostu został nam wpojony i z pewnością wiele osób odnajduje się w nim lepiej lub gorzej, ale nie jest to coś do czego jesteśmy stworzeni. Bez społecznych norm monogamia byłaby czymś wyjątkowym
Sto razy chciałem się zabić, kiedy nie mogłem już wytrzymać, ale nigdy tego nie zrobiłem. Chyba podświadomie pragnąłem jeszcze raz pocałować usta rzeki i łowić srebrne ryby
- CzarnyPigularz
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pt lut 20, 2026 1:10 pm
To akurat prawda, niemniej jednak gdybym chciał z kimś być to i tak nie wyobrażam sobie innego związku jak monogamiagunernialne pisze: ↑ndz mar 22, 2026 10:49 am Człowiek nie jest z natury monogamiczny. Nie jest stworzony do tego, żeby całe swoje życie spędzić u boku jednej osoby. Taki model po prostu został nam wpojony i z pewnością wiele osób odnajduje się w nim lepiej lub gorzej, ale nie jest to coś do czego jesteśmy stworzeni. Bez społecznych norm monogamia byłaby czymś wyjątkowym
Czarna piguła wyzwala i przywraca światło niszcząc czerwoną zarazę 
-
Welociraptor1
- Mokra Włoszka
- Posty: 51
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Ja potrafię wytłumaczyć tę logikę - początek macierzyństwa jest niesamowicie dużym wydarzeniem emocjonalnym, obejmuje wiele sfer, od ciała, przez organizację życia, wpływa na życie codzienne i zawodowe. Chodziłam na grupy wsparcia dla mam i każda, dosłownie każda miała potrzebę przegadania różnych spraw. Jak się przegada np. ciężki poród, to w którymś momencie się emocjonalnie zamyka ten etap i idzie dalej. Ale potrzeba do tego sporo wsparcia od innych. To wsparcie powinna dać bliska rodzina, partner, koleżanki, no ale jeżeli jest go za mało, to się jednak szuka dalej.ballerinacappuccina pisze: ↑ndz mar 15, 2026 3:10 pm To nie lewackie aktywistki, media, gazety wyborcze i Marta Lempart demonizują macierzyństwo innym kobietom, tylko - surprise surprise - matki. Te matki, które komentują pod podróżniczymi rolkami na IG ,,ciesz się, że jeszcze możesz jeździć, gdzie chcesz, jak pojawią się dzieci, to skończy się ta swoboda''. Te matki, które godzinami z makabrycznymi szczegółami opowiadają, jak wyglądała ich ciąża i poród. Te matki, które narzekają na to, że nie mogą sobie pozwolić na spontaniczne wyjście ze znajomymi, że nie mogą sobie zaplanować jakiejś wycieczki, bo mają dziecko. Te matki, które heheszkują, że jak pijesz ciepłą kawę i możesz się wysrać w spokoju, to na pewno nie masz dzieci. Także te same matki gdy słyszą, że nie chcesz mieć dzieci, mówią ,,ale jak to? to najwspanialsze, co może cię spotkać!''
Czy ktoś może potrafi wytłumaczyć tę logikę?
Ja osobiście naprawdę miałam potrzebę wygadania się i poużalania, że dzidziuś w nocy obudził się kilka razy, a rano pokłóciłam się z przedszkolakiem o założenie majtek - no hello, miałam zarwaną nockę i musiałam zmierzyć się z czyjąś histerią, i to przed śniadaniem
- gunernialne
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2235
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
To też rozumiem i w sumie sama też tak mam.CzarnyPigularz pisze: ↑ndz mar 22, 2026 11:00 am To akurat prawda, niemniej jednak gdybym chciał z kimś być to i tak nie wyobrażam sobie innego związku jak monogamia
Myślę, że obok tego wątku z monogamią zawsze będziemy mieli też wątek z potrzebą posiadania swojej własności. Tutaj akurat w postaci partnera, przyjaciela czy jakiejkolwiek relacji. Na zasadzie "chce, żebyś był tylko mój" czy "chce, żebyś był moim najlepszym przyjacielem" itd.
Fizjologia vs umysł. Może stąd ta hipokryzja w zdradzaniu kogoś z jednoczesnym brakiem zgody na bycie zdradzonym
Sto razy chciałem się zabić, kiedy nie mogłem już wytrzymać, ale nigdy tego nie zrobiłem. Chyba podświadomie pragnąłem jeszcze raz pocałować usta rzeki i łowić srebrne ryby
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
No dobrze ale byłaś na grupie wsparcia gdzie byly również osoby ktore chcialby o tym rozmawiać, chciały o tym słuchać. Ja np nie mam ochoty wysłuchiwać takich historii i uważam ze mam do tego prawo. Mimo tego muszę w pracy wysłuchiwać takich opowieści mimo ze otwarcie mowie ze mnie to nie interesuje. I raczej o to wlasnie chodzi, o to ze jeśli ktoś chce słuchać tych zali to niech słucha a jest cała masa ludzi którzy tego nie chca a i tak muszą.Welociraptor1 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 11:02 am Ja potrafię wytłumaczyć tę logikę - początek macierzyństwa jest niesamowicie dużym wydarzeniem emocjonalnym, obejmuje wiele sfer, od ciała, przez organizację życia, wpływa na życie codzienne i zawodowe. Chodziłam na grupy wsparcia dla mam i każda, dosłownie każda miała potrzebę przegadania różnych spraw. Jak się przegada np. ciężki poród, to w którymś momencie się emocjonalnie zamyka ten etap i idzie dalej. Ale potrzeba do tego sporo wsparcia od innych. To wsparcie powinna dać bliska rodzina, partner, koleżanki, no ale jeżeli jest go za mało, to się jednak szuka dalej.
Ja osobiście naprawdę miałam potrzebę wygadania się i poużalania, że dzidziuś w nocy obudził się kilka razy, a rano pokłóciłam się z przedszkolakiem o założenie majtek - no hello, miałam zarwaną nockę i musiałam zmierzyć się z czyjąś histerią, i to przed śniadaniemjak koleżanki z grupy mnie wysłuchały, zrobiły "ojojoj, biedactwo", to zostawiałam to za sobą. Jeżeli nie było okazji, to cały dzień upływał mi pod znakiem "jestem biedna i niezrozumiana".
Ja wiem ze według matek ich dziecko jest najpiękniejsze, najwspanialsze itd ale no mnie to nie interesuje naprawdę. Ani zale na temat macierzystwa ani historie o wspaniałości dzieci mnie nie obchodza I uważam ze to powinno się uszanowac
Zreszta tez takie historie o tym jak to zle, jak to nie ma jak wypić kawy, jak nie ma zycia z dzieckiem naprawdę przynajmniej poki co obrzydzily mi wystarczająco macierzyństwo. Bo skoro jest tak zle, beznadziejnie to w sumie po co sie w to pchac
-
Welociraptor1
- Mokra Włoszka
- Posty: 51
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Rozumiem, cóż, niektórzy tacy są, że pomimo otwartych komunikatów będą zamęczać opowieściami o swoim dziecku/problemach/chorobach/religii/miesiączce itp itd123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 11:27 am No dobrze ale byłaś na grupie wsparcia gdzie byly również osoby ktore chcialby o tym rozmawiać, chciały o tym słuchać. Ja np nie mam ochoty wysłuchiwać takich historii i uważam ze mam do tego prawo. Mimo tego muszę w pracy wysłuchiwać takich opowieści mimo ze otwarcie mowie ze mnie to nie interesuje. I raczej o to wlasnie chodzi, o to ze jeśli ktoś chce słuchać tych zali to niech słucha a jest cała masa ludzi którzy tego nie chca a i tak muszą.
Ja wiem ze według matek ich dziecko jest najpiękniejsze, najwspanialsze itd ale no mnie to nie interesuje naprawdę. Ani zale na temat macierzystwa ani historie o wspaniałości dzieci mnie nie obchodza I uważam ze to powinno się uszanowac
Zreszta tez takie historie o tym jak to zle, jak to nie ma jak wypić kawy, jak nie ma zycia z dzieckiem naprawdę przynajmniej poki co obrzydzily mi wystarczająco macierzyństwo. Bo skoro jest tak zle, beznadziejnie to w sumie po co sie w to pchac
Zgadzam sie, bardzo mnie obrzydza promowanie „owierania związków”, poliamoria i inne takie… sorry ale jak można być pogodzonym z tym, że mąż/żona ciupcia na boku?CzarnyPigularz pisze: ↑ndz mar 22, 2026 11:00 am To akurat prawda, niemniej jednak gdybym chciał z kimś być to i tak nie wyobrażam sobie innego związku jak monogamia
Dodam do tego jeszcze inna opinię: jeśli mieć dzieci, to tylko w małżeństwie. (nie zamierzam tłumaczyć, dlaczego)
Teraz jest dużo kobiet, które na cos takiego reagują, że one tak lubią, po co papierek, są z kimś 7 lat i co im to zmieni. Wierzę, że są kobiety które naprawdę tak myślą, ale uważam, że jest ich mniej niż się deklaruje. Chyba że są z tymi facetami z braku laku, to wtedy wierzę, że wolałyby nawet nie brać ślubu, bo liczą, że trafi się ktoś lepszy. Jest to niepojęte dla mnie, ile kobiet bez ślubu wciska kasę i czas w mieszkania, domy i działki swoich chłopców, do których nie mają żadnych praw. Ile rodzi kolejne dziecko nie dostając nawet głupiego pierścionka. Jak to czyta jakaś której to pasuje, podkreślam TO NIE JEST O TOBIE. To o kobietach, które się godzą i wmawiają sobie, że jest ok, ale nie jest. Kiedyś chociaż była presja społeczna, teraz już nie ma i facetowi łatwo okręcić kobietę wokół narracji po co i na co ci to.
Tak im nigdy nic nie zmienia ten „ tylko papierek” póki coś nie wydarzy i okazuje się ile podatki mają do zapłacenia w skarbówce, że rodzina chce zachowek albo jest właścicielem części Twojego mieszkania/ domu a są i ananasy co potem są w szoku, że dom wybudowany na działce chłopaka/ dziewczyny nie jest ich w 1% nawet,lalisa pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:12 pm Teraz jest dużo kobiet, które na cos takiego reagują, że one tak lubią, po co papierek, są z kimś 7 lat i co im to zmieni. Wierzę, że są kobiety które naprawdę tak myślą, ale uważam, że jest ich mniej niż się deklaruje. Chyba że są z tymi facetami z braku laku, to wtedy wierzę, że wolałyby nawet nie brać ślubu, bo liczą, że trafi się ktoś lepszy. Jest to niepojęte dla mnie, ile kobiet bez ślubu wciska kasę i czas w mieszkania, domy i działki swoich chłopców, do których nie mają żadnych praw. Ile rodzi kolejne dziecko nie dostając nawet głupiego pierścionka. Jak to czyta jakaś której to pasuje, podkreślam TO NIE JEST O TOBIE. To o kobietach, które się godzą i wmawiają sobie, że jest ok, ale nie jest. Kiedyś chociaż była presja społeczna, teraz już nie ma i facetowi łatwo okręcić kobietę wokół narracji po co i na co ci to.
Bez ślubu to sobie można żyć jak macie 20 lat i nie macie nic albo każdy ma swoje i macie dość luźną relacje. Biorąc pod uwagę prawo w Polsce w życiu bym nie budowała z kimś rodziny bez ślubu
Swoją drogą jest dla mnie oznaką niedojrzałości nie być świadomym jakie konsekwencje prawne wiążą się z sytuacjami typu „budujemy razem dom na jego działce”. To wielkie zdziwienie kiedy coś się wydarzy i nagle okazuje się, że laska nic nie ma. No cóż, trzeba było poświęcić trochę czasu i się zastanowić jak to wygląda od strony prawnej, na tym polega dorosłość. No ale to „tylko papierek”, one są fajniejsze niż te gupie baby którym zależy na pierścionkach i ślubach ;)PEONIA pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:49 pm Tak im nigdy nic nie zmienia ten „ tylko papierek” póki coś nie wydarzy i okazuje się ile podatki mają do zapłacenia w skarbówce, że rodzina chce zachowek albo jest właścicielem części Twojego mieszkania/ domu a są i ananasy co potem są w szoku, że dom wybudowany na działce chłopaka/ dziewczyny nie jest ich w 1% nawet,
Bez ślubu to sobie można żyć jak macie 20 lat i nie macie nic albo każdy ma swoje i macie dość luźną relacje. Biorąc pod uwagę prawo w Polsce w życiu bym nie budowała z kimś rodziny bez ślubu
Dlatego nie jest mi już szkoda takich kobiet. W ogóle im bardziej ktoś się komukolwiek podkłada i na im więcej krzywdy pozwala, jednocześnie wznosząc swoją głupotę na piedestał, a krytykując osoby trzeźwo myślące, tym sama mam mniejsze współczucie jak potem dosięgają ich konsekwencje bajkowego spojrzenia na życie i miłość. Uczucia są ważne i niezbędne w związku, ale nie powinny wykluczać rozsądku, bo wtedy miłość przeradza się w chorą obsesję.mariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:54 pm Swoją drogą jest dla mnie oznaką niedojrzałości nie być świadomym jakie konsekwencje prawne wiążą się z sytuacjami typu „budujemy razem dom na jego działce”. To wielkie zdziwienie kiedy coś się wydarzy i nagle okazuje się, że laska nic nie ma. No cóż, trzeba było poświęcić trochę czasu i się zastanowić jak to wygląda od strony prawnej, na tym polega dorosłość. No ale to „tylko papierek”, one są fajniejsze niż te gupie baby którym zależy na pierścionkach i ślubach ;)
Ja sie z tobą zgadzam, ale szczerze myślałam że cie tu zjedząmalapanda pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:03 pm Zgadzam sie, bardzo mnie obrzydza promowanie „owierania związków”, poliamoria i inne takie… sorry ale jak można być pogodzonym z tym, że mąż/żona ciupcia na boku?
Dodam do tego jeszcze inna opinię: jeśli mieć dzieci, to tylko w małżeństwie. (nie zamierzam tłumaczyć, dlaczego)
Dodałabym jeszcze jak sądzę niepopularną opinię: oglądanie corn nie jest spoko. Wiem, że teraz jest popularny pogląd typu „ja oglądam z moim facetem”, „każdy facet ogląda” i takie tam, ale nope, nie mój klimat.malapanda pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:03 pm Zgadzam sie, bardzo mnie obrzydza promowanie „owierania związków”, poliamoria i inne takie… sorry ale jak można być pogodzonym z tym, że mąż/żona ciupcia na boku?
Dodam do tego jeszcze inna opinię: jeśli mieć dzieci, to tylko w małżeństwie. (nie zamierzam tłumaczyć, dlaczego)
Oczywiście, że nie jest spoko, to jest kolejny wymiar prania naszych mózgów.
Mam wrażenie, że sporo osób głoso takie „cool” poglądy, żeby nikomu sie nie narazić w dzisiejszych czasach… wszystko dosłownie może kogoś dotknąć
- MissNobody66
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Naprawdę tego typu poglądy są teraz popularne? Bo ja słyszę coś zupełnie innego, przede wszystkim że zryta psychika, że nierealne oczekiwania i że ogólnie wpływa bardzo negatywnie zwłaszcza w młodym wieku, a nie słyszałam w ogóle ostatnio żeby ktoś to pochwalał.
- CzarnyPigularz
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pt lut 20, 2026 1:10 pm
Jeśli ktoś nie ma jak pobzykać to raz na jakiś czas może sobie sklepać kindybała do jakiegoś filmiku, ale to raz na jakiś czas. Reszta to tylko pamięciówa żeby sobie bereta nie porył za bardzo
Czarna piguła wyzwala i przywraca światło niszcząc czerwoną zarazę 
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ja uważam ze te kobiety w 99 procentach mówią ze nie chca ślubu bo ich facet nie chce ślubu. Jak sie zapyta takiej kobiety czy przyjęłaby pierścionek zaręczynowy to odpowiedź brzmi oczywiscie ze tak wiec no w jaki sposób taka kobieta nie chce tego slubu. Chce ślubu ale facet nie chce a ona zeby go zatrzymać udaje ze ma takie samo zdanie jak on licząc ze on jednak zmieni zdanie.lalisa pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:12 pm Teraz jest dużo kobiet, które na cos takiego reagują, że one tak lubią, po co papierek, są z kimś 7 lat i co im to zmieni. Wierzę, że są kobiety które naprawdę tak myślą, ale uważam, że jest ich mniej niż się deklaruje. Chyba że są z tymi facetami z braku laku, to wtedy wierzę, że wolałyby nawet nie brać ślubu, bo liczą, że trafi się ktoś lepszy. Jest to niepojęte dla mnie, ile kobiet bez ślubu wciska kasę i czas w mieszkania, domy i działki swoich chłopców, do których nie mają żadnych praw. Ile rodzi kolejne dziecko nie dostając nawet głupiego pierścionka. Jak to czyta jakaś której to pasuje, podkreślam TO NIE JEST O TOBIE. To o kobietach, które się godzą i wmawiają sobie, że jest ok, ale nie jest. Kiedyś chociaż była presja społeczna, teraz już nie ma i facetowi łatwo okręcić kobietę wokół narracji po co i na co ci to.
Juz nie mówiąc jak zalosne są te tik toki i relacje typu "jestem zazdrosna bo moja polroczna córka dostała
nazwisko po tacie a ja mam swoje". Kobieta byla w ciąży, męczyła sie przy porodzie, przechodziła połog a dziecko dostało nazwisko faceta ktory nawet nie chce sie z nią ożenić. No brawo
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale to chyba nie jest niedojrzalosc ale nieznajomość prawa. Ludzie w Polsce nie maja pojęcia jakie sa przepisy, jest ich dużo, nie da sie wszystkiego wiedzieć. W takiej szkole ktos ci cokolwiek powie ze jest taki przepis? Nie a po comariaow pisze: ↑ndz mar 22, 2026 1:54 pm Swoją drogą jest dla mnie oznaką niedojrzałości nie być świadomym jakie konsekwencje prawne wiążą się z sytuacjami typu „budujemy razem dom na jego działce”. To wielkie zdziwienie kiedy coś się wydarzy i nagle okazuje się, że laska nic nie ma. No cóż, trzeba było poświęcić trochę czasu i się zastanowić jak to wygląda od strony prawnej, na tym polega dorosłość. No ale to „tylko papierek”, one są fajniejsze niż te gupie baby którym zależy na pierścionkach i ślubach ;)
Ja np. zawsze chciałam zmienić nazwisko po ślubie, żebyśmy my, jako rodzina, wszyscy mieli takie same. Tak nam o wiele łatwiej123wiosna123 pisze: ↑ndz mar 22, 2026 5:16 pm Ja uważam ze te kobiety w 99 procentach mówią ze nie chca ślubu bo ich facet nie chce ślubu. Jak sie zapyta takiej kobiety czy przyjęłaby pierścionek zaręczynowy to odpowiedź brzmi oczywiscie ze tak wiec no w jaki sposób taka kobieta nie chce tego slubu. Chce ślubu ale facet nie chce a ona zeby go zatrzymać udaje ze ma takie samo zdanie jak on licząc ze on jednak zmieni zdanie.
Juz nie mówiąc jak zalosne są te tik toki i relacje typu "jestem zazdrosna bo moja polroczna córka dostała
nazwisko po tacie a ja mam swoje". Kobieta byla w ciąży, męczyła sie przy porodzie, przechodziła połog a dziecko dostało nazwisko faceta ktory nawet nie chce sie z nią ożenić. No brawo
-
123wiosna123
- Luźny dzień ze mną
- Posty: 4760
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Bez urazy ale co to ma do tego co napisałam?
Przeciez piszesz o zmianie nazwiska po ślubie a ja okobietach ktore mowia ze nie chca ślubu lub ich faceci chca ślubu.