Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Czy bycie jedynakiem i brak rodzeństwa jest złe?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
BlackSwan@1
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm

Re: Czy bycie jedynakiem i brak rodzeństwa jest złe?

Post autor: BlackSwan@1 »

Ja też jestem jedynaczką i zawsze wkurzały mnie komentarze: "ojej ale ty biedna", "na pewno chciałabyś mieć brata albo siostrę". Nie, nigdy nie chciałam i zbytnio nie zastanawiałam się jakby było gdybym miała rodzeństwo. Po co w ogóle rozważać takie scenariusze? Nie ma to nie ma. To nie moja ,,wina". Tak jak pisała poprzedniczka zawsze wszystko było moje i dla mnie, bo byłam jedna. Moich rodziców też nie byłoby stać na drugie dziecko, ale to już inna kwestia. Sama zastanawiam czy chciałabym mieć więcej niż jedno dziecko w przyszłości.
martyna0020

Post autor: martyna0020 »

BlackSwan@1 pisze: wt mar 17, 2026 12:16 am Ja też jestem jedynaczką i zawsze wkurzały mnie komentarze: "ojej ale ty biedna", "na pewno chciałabyś mieć brata albo siostrę". Nie, nigdy nie chciałam i zbytnio nie zastanawiałam się jakby było gdybym miała rodzeństwo. Po co w ogóle rozważać takie scenariusze? Nie ma to nie ma. To nie moja ,,wina". Tak jak pisała poprzedniczka zawsze wszystko było moje i dla mnie, bo byłam jedna. Moich rodziców też nie byłoby stać na drugie dziecko, ale to już inna kwestia. Sama zastanawiam czy chciałabym mieć więcej niż jedno dziecko w przyszłości.
Jestem jedynaczką i mnie nie również bardzo denerwowały tego typu komentarze, dodatkowo nienawidzę, gdy ludzie mówią, że po pierwszym dziecku należy decydować się na drugie, żeby to pierwsze nie było samotne (nie wiem co mają wtedy na myśli, przecież dzieci mają rodziców, znajomych w szkole, przedszkolu itp.). Uważam, że jest bardzo dużo straszanych i krzywdzących stereotypów o jedynakach, na które od zawsze odczuwam społeczne przyzwolenie. Mam tu na myśli uwagi, że jedynaki są rozpieszczone lub egoistyczne, mam sporo koleżanek i kolegów jedynaczek i jedynaków i nie zauważam w nich takich cech. Często było mi przykro, że dostaję jakąś łatkę od dzieci i dorosłych, od dziecka denerwowało jojczenie dorosłych, że jaka biedna samotna dziewczynka, tymczasem ja zasze byłam zadowolona z tego stanu braku rodzeństwa. Do tej pory już jako dorosła kobieta, gdy tłumaczę to ludziom oni nie są w stanie tego zaakceptować, że można być zadowolonym z bycia jedynaczą. Wiem, że dzięki braku rodzeństwa moi rodzice byli w stanie poświęcić mi 100 % uwagi gdy miałam trudniejsze czasy, miałam swój pokój ciszę i spokój (a przy okazji rodzice), a także nie jestem pewna czy gdybym miała rodzenstwo to wciąż miałabym szansę na podróżowanie do odległych miejsc (z 2 lub więcej dzieci jest to większe wyzwanie logistyczne i finansowe), a musze przyznać, że właśnie podróże te bliższe, jak i dalsze mnie najbardziej w dzieciństwie ukształtowały i dały mi bardzo, bardzo dużo owartości i ciekawości świata, które są cechami, które cenię w sobie najbardziej. Natomisast zdaję sobie sprawę, z odpowidzialności jaka na mnie będzie ciążyłą, gdy rodzice będą potrzebować mojej pomocy w przyszłości, ale nie ja pierwsza i nie ostatania, szczególnie, że często obecnośc rodzeństwa nic nie gwarantuje. Znam wiele przypadów, gdzie tylko jedno z kilku opiekuję się rodzicami, znam również wiele przypadków rodzeństwa, które nie utrzymuję kontaktu wcale.
martyna0020

Post autor: martyna0020 »

Ocziwiście powinnam zacząć Jestem jedynaczką i mnie również bardzo denerwowały.." Nie wiem skąd pojawiło się tam nie :angel:
martyna0020 pisze: wt mar 17, 2026 6:59 am Jestem jedynaczką i mnie nie również bardzo denerwowały tego typu komentarze, dodatkowo nienawidzę, gdy ludzie mówią, że po pierwszym dziecku należy decydować się na drugie, żeby to pierwsze nie było samotne (nie wiem co mają wtedy na myśli, przecież dzieci mają rodziców, znajomych w szkole, przedszkolu itp.). Uważam, że jest bardzo dużo straszanych i krzywdzących stereotypów o jedynakach, na które od zawsze odczuwam społeczne przyzwolenie. Mam tu na myśli uwagi, że jedynaki są rozpieszczone lub egoistyczne, mam sporo koleżanek i kolegów jedynaczek i jedynaków i nie zauważam w nich takich cech. Często było mi przykro, że dostaję jakąś łatkę od dzieci i dorosłych, od dziecka denerwowało jojczenie dorosłych, że jaka biedna samotna dziewczynka, tymczasem ja zasze byłam zadowolona z tego stanu braku rodzeństwa. Do tej pory już jako dorosła kobieta, gdy tłumaczę to ludziom oni nie są w stanie tego zaakceptować, że można być zadowolonym z bycia jedynaczą. Wiem, że dzięki braku rodzeństwa moi rodzice byli w stanie poświęcić mi 100 % uwagi gdy miałam trudniejsze czasy, miałam swój pokój ciszę i spokój (a przy okazji rodzice), a także nie jestem pewna czy gdybym miała rodzenstwo to wciąż miałabym szansę na podróżowanie do odległych miejsc (z 2 lub więcej dzieci jest to większe wyzwanie logistyczne i finansowe), a musze przyznać, że właśnie podróże te bliższe, jak i dalsze mnie najbardziej w dzieciństwie ukształtowały i dały mi bardzo, bardzo dużo owartości i ciekawości świata, które są cechami, które cenię w sobie najbardziej. Natomisast zdaję sobie sprawę, z odpowidzialności jaka na mnie będzie ciążyłą, gdy rodzice będą potrzebować mojej pomocy w przyszłości, ale nie ja pierwsza i nie ostatania, szczególnie, że często obecnośc rodzeństwa nic nie gwarantuje. Znam wiele przypadów, gdzie tylko jedno z kilku opiekuję się rodzicami, znam również wiele przypadków rodzeństwa, które nie utrzymuję kontaktu wcale.
Awatar użytkownika
AureliaDiana
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: pt maja 03, 2024 8:19 am

Post autor: AureliaDiana »

Jestem jedynaczką i tego nienawidzę, zwłaszcza w dorosłym życiu zostajesz ze wszystkim sama, gdy rodzice odchodzą. Tak, tak, przyjaciele, ale oni tez mają swoje życie i swoje zmartwienia. Bliskiej rodziny brak, gdyby nie ówczesny narzeczony ( teraz mąż), byłoby mi mega ciężko.
Welociraptor1
Gacie z oceanu
Posty: 40
Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am

Post autor: Welociraptor1 »

Jestem jedynaczką i o ile w dzieciństwie rzeczywiście było to ok, bo nie musiałam się dzielić z rodzeństwem, to z czasem już jest coraz trudniej. Jak pisała ktosia na poprzedniej stronie, rodzice (moi też około 60 r.ż.) w którymś momencie się starzeją i pomimo wsparcia partnera jestem z tym sama. I nie mówię tu o sprawach typu "trzeba pomóc z lekarzem/zakupami" - starzejący się rodzice podupadają również mentalnie, psychicznie, trzeba się z tym mierzyć w pojedynkę. W dodatku rodzicom daje się we znaki syndrom opuszczonego (przed 15 laty 😅) gniazda i stają się coraz bardziej zaborczy, jestem dla nich najbliższą rodziną i momentami czuję się, jakby próbowali się uwiesić na mnie, bo oni zbudowali swoje życie głównie wokół nas (rodzice+ja) i pracy. Zwyczajnie jest za mało osób, żeby rozłożyć różne sprawy równomiernie.
Rzecz jasna dużo zależy jak widać jak funkcjonuje rodzina, jak się dba o więzi, jak przydziela role, no ale właśnie teraz czuję to przesuwanie funkcji od osoby, której się daje, do osoby, która ma dawać od siebie, a jest z tym sama.
123wiosna123
Luźny dzień ze mną
Posty: 4707
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Mam wrażenie ze część osób myśli ze juz jak dziecko ma rodzenstwo to wlasnie to rodzeństwo bedzie miało cudowna relacje, więzi do końca itd no tylko tak to nie dziala. To ze ktokolwiek ma lub bedzie mial rodzenstwo tego nie zagwarantuje. Często juz w dorosłym zyciu bracia nie maja ze soba żadnego kontaktu.
Tak samo ktos tu pisał ze np opieka nad rodzicami byłaby łatwiejsza gdyby mial rodzenstwo. No tylko te rodzenstwo mogłoby równie dobrze zyc w takich stanach i przylecieć raz na kilka lat.
No moje podsumowanie jest takoe ze jak to w zyciu nigdy nie wiadomo jakby bylo lepiej xd
Barasia
Mokra Włoszka
Posty: 59
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Wiesz co.... Nie ma sensu z takiego powodu "robić" rodzeństwa, bo nie przewidzisz, czy oni dla siebie będą wsparciem, czy wręcz przeciwnie.
Rodzeństwo mojej mamy - żarło się po śmierci dziadków o "majątek" (kurzą chatkę gdzieś w górach), "wsparcie" polegało na tym, że mojej mamie dali znać dopiero jak babcia zmarła, a nie od razu jak trafiła do szpitala (babcia zmarła nagle, w przeciągu doby od trafienia do szpitala), bo w międzyczasie zrobili kipisz w domu, żeby co cenniejsze pamiątki zabrać sobie. A za dziecka to podobno, wg mamy, byli zgrani, zgodni i w ogóle szczęśliwa rodzinka.
Nie sądzę też żeby mi mój brat jakoś szczególnie mógł pomóc w razie czego. W jednej podbramkowej sytuacji uważał, że mam rzucić swoją pracę i życie, i zjechać do rodzinnego miasta, a on będzie zarabiał na wszystko... Co się by ze mną stało potem, gdy już sytuacja podbramkowa by się skończyła? Miałabym zostać bez środków do życia, w mieście, w którym nikogo nie znam, czy próbować gdzieś zacząć niemal od zera?
Bisienka
RoyalBaby
Posty: 22
Rejestracja: pt lut 06, 2026 8:46 pm

Post autor: Bisienka »

Jako jedynaczka i córka jedynaka powiem, że powiedziałam sobie jedno- jeśli kiedyś zdecyduje się na dzieci to nigdy nie skaże ich na jedynactwo.
rockshoot
Currently:home
Posty: 1108
Rejestracja: pn mar 18, 2024 8:32 am

Post autor: rockshoot »

Bisienka pisze: sob cze 06, 2026 10:11 pm Jako jedynaczka i córka jedynaka powiem, że powiedziałam sobie jedno- jeśli kiedyś zdecyduje się na dzieci to nigdy nie skaże ich na jedynactwo.
Rozwiń wypowiedź proszę
piorunek18
RoyalBaby
Posty: 27
Rejestracja: wt kwie 29, 2025 7:43 pm

Post autor: piorunek18 »

Mam wrażenie, że niektórzy tutaj bardzo romantyzują kwestie posiadania rodzeństwa. Dla mnie osobiście rodzeństwo to najczęściej totalnie różni ludzie, z różnymi poglądami, upodobaniami których prędzej czy później łączy tylko genetyka. Tak się jakoś złożyło, że w moim otoczeniu większość ludzi którzy mają rodzeństwo, nie lubią się lub w ogóle już nie utrzymują ze sobą kontaktu. Najczęściej w życiu dorosłym pojawiają się konflikty, zazdrość, zawiść, jakaś chora rywalizacja o to kto ma lepiej, więcej i porównywanie dzieci do siebie. Potem kłótnie o opiekę nad rodzicami i o spadek kiedy już odchodzą. Oczywiście nie musi tak być, ale według mnie tak jest częściej niz rzadziej.
123wiosna123
Luźny dzień ze mną
Posty: 4707
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

piorunek18 pisze: czw cze 11, 2026 10:57 pm Mam wrażenie, że niektórzy tutaj bardzo romantyzują kwestie posiadania rodzeństwa. Dla mnie osobiście rodzeństwo to najczęściej totalnie różni ludzie, z różnymi poglądami, upodobaniami których prędzej czy później łączy tylko genetyka. Tak się jakoś złożyło, że w moim otoczeniu większość ludzi którzy mają rodzeństwo, nie lubią się lub w ogóle już nie utrzymują ze sobą kontaktu. Najczęściej w życiu dorosłym pojawiają się konflikty, zazdrość, zawiść, jakaś chora rywalizacja o to kto ma lepiej, więcej i porównywanie dzieci do siebie. Potem kłótnie o opiekę nad rodzicami i o spadek kiedy już odchodzą. Oczywiście nie musi tak być, ale według mnie tak jest częściej niz rzadziej.
Oczywiscie ze tak jest. Ludzie maja jakies wizje tego ze te rodzenstwo to beda przyjaciele na zawsze, magiczna wiez i bedzie ta cudownie. Moze tak jest kiedy dzieci sa małe bo fajnie jest sie z kims bawić. Jednak w dorosłym zyciu to malo kto ma z tym rodzeństwem super kontakt.