chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr mar 04, 2026 12:10 pm
Odpowiadałam na twój post gdzie pisałaś o matematyce i poezji, sztuce, czyli skrajności a tera wyjeżdżasz z prawem xd Ok, prawo jest ważne, myślę, że powstałoby tak czy siak.
Trzeba by rozgraniczyć ten podział na ważne i ważniejsze kierunki trochę bardziej szczegółowo. Matematyka, medycyna inne ścisłe, naukowcy, inżynieria (prawdziwa) - top; techniczne elektryk, mechanik itp- bardzo ważne; programista, infa - średnie; inżynieria komputerowa, bezpieczeństwo danych - ważne;
Prawo, ekonomia, logika, filozofia - top; socjologia, politologia i inne logie - ważne i bywa przydane ale dużo pitu-pitu; lingwistyka - średnie; historia, etyka, retoryka - bardzo ważne; studia językowe - ważne do średnie; literatura - średnie; inne - średnie do mnie ważne; inne typu gender studies, historia sztuki, wszelkie analizy mediów, tożsamości, języków które zna pięć osób, itp to już jest takie konkretne lelum polelum które wymyślili po to, żeby upchnąć gdzieś ludzi którzy nie nadają się ani do ścisłych ani do przydanych humanistycznych a chcieliby mieć dyplom. I żeby profesorowie mieli prace.
Ale to są tylko dziedziny, jak ktoś jest wybitnym historykiem, to wiadomo, że pożytek będzie z niego większy niż z kiepskiego informatyka. Ja bym nie przyrównała mojego zawodu do np lekarza, czy jakiegoś naukowca chemika, fizyka - szczególnie takiego który pracuje np na uniwersytecie a nie dla korporacji. Nawet głupio by mi było, bo jakoś naturalnie wiadomo, że to stoi wyżej w hierarchii niż moje klikanie w kąkuter parę godzin żeby bogaci stali się jeszcze bogatsi. Nie widzę sensu temu zaprzeczać. Osobiście jestem z pogranicza. Nie jest źle, nie jest też dobrze. Można powiedzieć, że jest średnio. I bardzo mi to wszystko jedno, dopóki hajs się zgadza.
Wspominałam o matematyce, poezji i sztuce bo odpowiadałam użytkowniczce, która właśnie do tego się odwoływała - to był tylko przykład. Logiczne, że dziedziny humanistyczne to coś więcej niż sztuka.
Ogólnie wszystkie moje wpisy na ten temat, dążyły do tego, że bezsensowne jest umniejszanie sobie nawzajem i licytowanie się co jest ważniejsze, co jest poważniejsze itd. A jak widać właśnie do tego doszło XDD Wiadomo, że istnieje jakaś hierarchia zawodowa, są zawody na które jest większe zapotrzebowanie, a są takie na które jest mniejsze - i to się może zmieniać w zależności od miejsca, czasu itd.
Uważam, że mamy niesamowity przywilej darmowej edukacji - jeśli ktoś chce sobie studiować "gowno-kierunki" to niech sobie studiuje, może akurat dla kogoś historia sztuki czy gender studies to coś więcej niż lelum polelum. Ja jestem zdania, że z każdego kierunku można wynieść coś przydatnego dla siebie samego czy dla społeczeństwa - to już każdego indywidualna sprawa czy to wykorzysta (pomijam oczywiście osoby, które idą tam z przymusu i przebimbają 3 czy 5 lat).
Już pisałam w innym wpisie, że pierwszy mój kierunek był humanistyczny (pewnie wiele osób zaliczyłoby go tutaj do gownokierunkow) i mimo, że trudno o pracę związaną z tym kierunkiem to niczego nie żałuję bo był dla mnie bardzo wartościowy i dużo z niego wyniosłam. Drugi kierunek za to, to coś już bardziej "praktycznego", po czym łatwiej znaleźć pracę - plułam sobie w brodę przez 2 lata bo dla mnie był tragiczny, nudny i już myślałam, że zrezygnuje w połowie (ale ukończyłam).
I też uważam, że nie ma co przyrównywać zawodów ze sobą,
i też w żadnym wypadku nie przyrównałabym się do lekarza. Po prostu mimo, że są zawody, które mogą być wyżej w hierarchii, nadal nie widzę sensu umniejszania innym zawodom czy kierunkom, i lekarze są potrzebni i ty klikająca w komputer, i filolodzy którzy są tłumaczami lub nauczycielami w szkołach, i osoby po historii sztuki, które wykładają lub pracują w muzeach, i ludzie po zawodówce