Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
W kwestii płaczu nad niżem demograficznym niektórzy dzietni wyświadczają naszym kochanym rządzącym przysługę, najeżdżając na bezdzietnych. Bo przecież to nie wina sytuacji na rynku mieszkaniowym, to nie wina wątpliwej jakości opieki okołoporodowej, to nie wina problemów z powrotem kobiet do pracy po macierzyńskim, to nie wina koszmarnie drogiego leczenie bezpłodności. To wszystko wina kobiet, które wolą imprezować i dawać w szyję, to wina par, które adoptują psy zamiast zdecydować się na dziecko. Może jeszcze zwalmy winę na schroniska, które promują adopcję bezdomnych zwierząt. Każda taka osoba, która pluje na bezdzietnych w sieci, robi dobrze politykom, którzy nie są w stanie przyznać, że system kuleje, więc zwalają winę na obywateli. Just think about it.
i am a god
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Oj tak, to klasyczne odwracanie uwagi od realnych problemów. Za każdym razem, gdy mowa o niżu, uaktywnia się grupa osób, która zamiast o systemie, woli prawić morały o "psiarach". To zwykły brak wiedzy i ucieczka w prymitywne generalizacje, bo łatwiej zaatakować niewinną grupę niż przyznać, że państwo zawodzi na całej liniiJennifer pisze: ↑śr lut 25, 2026 6:45 pm W kwestii płaczu nad niżem demograficznym niektórzy dzietni wyświadczają naszym kochanym rządzącym przysługę, najeżdżając na bezdzietnych. Bo przecież to nie wina sytuacji na rynku mieszkaniowym, to nie wina wątpliwej jakości opieki okołoporodowej, to nie wina problemów z powrotem kobiet do pracy po macierzyńskim, to nie wina koszmarnie drogiego leczenie bezpłodności. To wszystko wina kobiet, które wolą imprezować i dawać w szyję, to wina par, które adoptują psy zamiast zdecydować się na dziecko. Może jeszcze zwalmy winę na schroniska, które promują adopcję bezdomnych zwierząt. Każda taka osoba, która pluje na bezdzietnych w sieci, robi dobrze politykom, którzy nie są w stanie przyznać, że system kuleje, więc zwalają winę na obywateli. Just think about it.
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Może to są rządowe boty i specjalnie sieją hejt na bezdzietnych psiarzy 
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Głośniej!chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr lut 25, 2026 2:19 pm No tak, bo nie ma nic pomiedzy. Jest albo akceptowanie wszystkiego jak leci albo izolowanie sie, bo ktos sie krzywo spojrzał. Skrajności są w internetach, ale to nie norma w prawdziwym życiu.
A i postawienie komuś granic nie równa się izolowaniu się od niego, można powiedzieć dokładnie o jakie zachowania chodzi i dlaczego a jak nie poskutkuje, to ograniczyć kontakt.
Znalazłam ten post o stroju teściowej i myślę, że to zwykły bait. Tak samo jak posty które pojawiają się co kilka stron o tym jak strasznie ciemiężone są madki, szczególnie przez złych psiarzach, egoistycznych bezdzietnych i braku relacji które doprowadzają społeczeństwo do rozpadu. Bo przecież NIKT NIE JEST SAMOWYSTARCZALNY I ŻYJEMY W SPOŁECZEŃSTWIEto brzmi jak pisane przez jedną i ta sama osobę żeby podburzyć dyskusję.
Ale zagrajmy w tą grę: i jak ktoś jasno mówi ci, że na jego imprezie na którą cię zaprasza obowiązuje dany dress code a ty z premedytacją go łamiesz a później zapierasz się, że go nie złamałaś i gaslightujesz osobę której zrobiłaś ewidentną przykrość, że jest przewrażliwiona, to jesteś toksycznym chamem i nie zasługujesz dalszą uwagę od tej osoby. Jak nie dostrzegasz niczego złego w takim zachowaniu i nie dasz sobie przetłumaczyć, że komuś może być przykro, to masz problem z relacjami społecznymi o które tak się srasz w komentarzach.
Dokładnie tak, cieszę się, że nie jestem jedyną osobą tak właśnie interpretującą tą sałatkę słowną. Bo dokładnie tak jest.
To jest na zasadzie: "stawiaj granice, ale tylko tam, gzie MI to pasuje, czyli nie stawiaj granic. Jak to, stawiasz granice, no chyba przewrażliwiony jesteś (i chyba za młody, żeby mnie zrozumieć, bo urodzony po 1995 iksde), musisz się chyba leczyć. Ale: ja chcę żebyśmy wszyscy zgodnie żyli w społeczeństwie. I: dlaczego ludzie nie chcą się ze sobą porozumieć i mnie zrozumieć, tylko się izolują? Przecież ja dla wszystkich chcę dobrze. Bardzo mi przykro, że tak odbierasz to, co mówię."
See what I did here?
To jak z tą anegdotą gdzie dwóch pracowników idzie do szefa firmy XYZ po podwyżkę. I jeden, mimo tego, że ma 30 lat, pracuje w tej firmie od 10 lat - slyszy ze jest za młody na podwyżke, bo ma tylko 30 lat życia na karku, wiec idzie drugi pracownik, ktory jest przed 50tką, i pracuje w tej firmie xyz od lat 2, lecz tez slyszy że jest zbyt mlodym pracownikiem (bo pracuje mniej stażowo w xyz niż pozostali). Interpretacja zawsze na korzyść szefa.
Czyichś*Jynna pisze: ↑śr lut 25, 2026 4:48 pm 1. Kocham beagle.
2. Kiwi obieram ze skórki - inaczej wypala mi język
2a. Polecam kiwi gold. - droższe, slodsze, łagodniejsze.
3. Tez nie lubię jak ludzie:
plują pestkami, nie zbierają psich kup po swoich pupilach w przestrzeni publicznej.
4. Nie szanują czyiś granic, a szczerą prawdę czasem mylą z czystym chamstwem.
5. Denerwują mnie kierowcy samochodów/motocykli , ktorzy jeżdzą i robią glośne powyzej x decybeli "brum brum" przez rury wydechowe - i moja niepopularna opinia jest taka, że to powinno być zakazane. Pojazdy z "takimi efektami" starannie spisane do bazy z przeznaczeniem tylko na tor wyścigowy, odpowiedni tor.
Ogolnie dobrnęlam tutaj czytajac wszystkie te wiadomosci i skonczył mi się popcorn.![]()
Granice to liczba mnoga
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3677
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Jeszcze tak nawiązując do tych wpisów o kolorze sukienki na weselu to moja siostra oznajmiła również nie chciałaby aby goście ubierali białe, jasne sukienki. Mowila to do kobiet wiec użyła słowa sukienki. Więc jej tesciowa ubrala biala bialutka garsonkę xd byla wielce zdziwiona ze siostra ma z tym problem. No tak to jej wina bo użyła słowa sukienki a nie jakiekolwiek ubrania. I tez wyszła na ta zła przewrazliwiona synowa
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
I to jest sedno tego o czym piszę. Takie sprawy normalnie można przecież przegadać, wyjaśnić swoje stanowisko. Zamiast się obrazić lub wyzywać od przewrażliwionych. Dlaczego na tych wszystkich forach, radach nikt nie pisze jak to robić? Nawet głupie ai po wpisaniu podobnego problemu wpisało mi bardzo sensowne rady. Żadna z tych rad nie zakłada konfliktu rodzinnego na lata. Tak naprawdę głębiej każda inteligentna osoba widzi, że nie chodzi tu o kolorki czy stawianie granic, ale o problemy z komunikacją. O stawianie się (nie ważne jaka strona) zamiast komunikacji. W wyboldowanym tekście osoba dziwi się, więc po prostu inaczej interpretuje sprawę. Co za problem jej wytłumaczyć?123wiosna123 pisze: ↑czw lut 26, 2026 6:13 am Jeszcze tak nawiązując do tych wpisów o kolorze sukienki na weselu to moja siostra oznajmiła również nie chciałaby aby goście ubierali białe, jasne sukienki. Mowila to do kobiet wiec użyła słowa sukienki. Więc jej tesciowa ubrala biala bialutka garsonkę xdbyla wielce zdziwiona ze siostra ma z tym problem. No tak to jej wina bo użyła słowa sukienki a nie jakiekolwiek ubrania. I tez wyszła na ta zła przewrazliwiona synowa
Ja nie jestem dobra w przelewaniu swoich myśli na papier / ekran. Nie czuję się już na siłach ciągnąć tematu. :D Także z mojej strony tyle. Mam super niepopularną opinię w odpowiednim wątku. Peace.
naprawdę większość konfliktów z teściową to ich wina, bo zapewniam cię, że młode pokolenie wbrew pozorom umie się komunikować i rozmawiać o problemach.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw lut 26, 2026 9:23 am I to jest sedno tego o czym piszę. Takie sprawy normalnie można przecież przegadać, wyjaśnić swoje stanowisko. Zamiast się obrazić lub wyzywać od przewrażliwionych. Dlaczego na tych wszystkich forach, radach nikt nie pisze jak to robić? Nawet głupie ai po wpisaniu podobnego problemu wpisało mi bardzo sensowne rady. Żadna z tych rad nie zakłada konfliktu rodzinnego na lata. Tak naprawdę głębiej każda inteligentna osoba widzi, że nie chodzi tu o kolorki czy stawianie granic, ale o problemy z komunikacją. O stawianie się (nie ważne jaka strona) zamiast komunikacji. W wyboldowanym tekście osoba dziwi się, więc po prostu inaczej interpretuje sprawę. Co za problem jej wytłumaczyć?
Ja nie jestem dobra w przelewaniu swoich myśli na papier / ekran. Nie czuję się już na siłach ciągnąć tematu. :D Także z mojej strony tyle. Mam super niepopularną opinię w odpowiednim wątku. Peace.
- porzonnymaz
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1375
- Rejestracja: czw maja 22, 2025 8:03 am
A ja totalnie nigdy nie zrozumiem starych bab (przepraszam, że prosto z mostu ale inaczej się nie da) ubierających się na silę w te jasne białe rzeczy co by zwrócić na siebie uwagę. Tak naprawdę to one mają jakiś konflikt z mózgiem, bo przy gamie teoretycznie nieskończonej liczby kolorów trzeba być chamówą, żeby robić tej przyszłej synowej na złość i ubierać się na biało, kremowo czy tam perłowo
szczególnie jeśli ta Panna Młoda ma takie życzenie, i zależy jej na tym, że chciałaby być jedyną "białą" na sali 
-
sergioleone
- Channelka
- Posty: 32
- Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am
To jeszcze się pokuszę o akurat popularną opinię: ludzie czytają początek i koniec wypowiedzi, środek dosyć luźno. Siadają do czytania z jasno określoną tezą, bo im się już z góry nie podoba, że ktoś ma inne zdanie. Stawiają potem te chochoły (np. czepiając się przykładu z teściową, wyizolowanego z dosyć długiego posta) i w nie walą, bo przecież świetnie wiedzą, co ktoś powiedział. Zwykle jednak nie wiedzą, dodali sobie w głowie i przestali widzieć las spoza drzew. Tryb agresja, tryb konfrontacja, syndrom oblężonej twierdzy.
I potem człowiek się dowiaduje, że robi sałatki słowne, sra się, a w ogóle to na pewno multikonto, bo przecież niemożliwe, żeby więcej osób tak (głupio) myślało.
Więcej luzu i dystansu, jeez.
Niepopularna, niechciana i odrzucana opinia: zacznij od siebie zamiast wytykać w kółko wszystkim, co "oni powinni, bo ja nie będę". Tzn, zacznij, jeśli chcesz dojść do porozumienia i kompromisu, ofc, bo jak nie chcesz, to jest to twoja decyzja, ale i twoja odpowiedzialność. Tak, tam też, analogicznie, bo strony są zawsze dwie (to jest to, czego sympatyczne komentujące od "srania się" nie wyłapują z mojej hehe "sałatki słownej" - że strony są dwie i obie powinny do tematu podchodzić tak samo).
(Edit
A żeby nie być gołosłowną, to zacznę od siebie - niepotrzebnie się wypowiadam, bo jest to odbierane jak pouczanie i atak. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić dyskusję, ustąpić, wzruszyć ramionami nawet. Nie zależy mi, żeby przekonywać. Jak ktoś się ma przekonać, to się przekona, że tak powiem, w życiu, kiedy sam stanie się celem pasywno-agresywnych ataków młodszego pokolenia, że jest taki i owaki, i nie szanuje granic. Zdziwi się wtedy. Mam wrażenie, że plusy przy mojej oryginalnej wypowiedzi dały osoby, które do takiego etapu w życiu już doszły. I które umieją w dystans. Ale spokojnie, tego się idzie nauczyć, czego wszystkim dyskutującym życzę - bez złośliwości!
I potem człowiek się dowiaduje, że robi sałatki słowne, sra się, a w ogóle to na pewno multikonto, bo przecież niemożliwe, żeby więcej osób tak (głupio) myślało.
Więcej luzu i dystansu, jeez.
Niepopularna, niechciana i odrzucana opinia: zacznij od siebie zamiast wytykać w kółko wszystkim, co "oni powinni, bo ja nie będę". Tzn, zacznij, jeśli chcesz dojść do porozumienia i kompromisu, ofc, bo jak nie chcesz, to jest to twoja decyzja, ale i twoja odpowiedzialność. Tak, tam też, analogicznie, bo strony są zawsze dwie (to jest to, czego sympatyczne komentujące od "srania się" nie wyłapują z mojej hehe "sałatki słownej" - że strony są dwie i obie powinny do tematu podchodzić tak samo).
(Edit
Tu nie tyle nawet chodzi o umiejętność rozmawiania o problemach, ile o umiejętność zrozumienia drugiej strony, postawienia się w jej sytuacji, spojrzenia na sprawy z jej perspektywy, a nie tylko z (jedynej słusznej) swojej. I ustąpienia, zamiast się szarpać. Tego młode pokolenie często nie umie. I nazywa to wyznaczaniem granic, moim zdaniem mylnie.)
A żeby nie być gołosłowną, to zacznę od siebie - niepotrzebnie się wypowiadam, bo jest to odbierane jak pouczanie i atak. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić dyskusję, ustąpić, wzruszyć ramionami nawet. Nie zależy mi, żeby przekonywać. Jak ktoś się ma przekonać, to się przekona, że tak powiem, w życiu, kiedy sam stanie się celem pasywno-agresywnych ataków młodszego pokolenia, że jest taki i owaki, i nie szanuje granic. Zdziwi się wtedy. Mam wrażenie, że plusy przy mojej oryginalnej wypowiedzi dały osoby, które do takiego etapu w życiu już doszły. I które umieją w dystans. Ale spokojnie, tego się idzie nauczyć, czego wszystkim dyskutującym życzę - bez złośliwości!
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Na pewno ludzie młodsi przynajmniej nad tym pracują. I to jest jakiś plus. Ale starsi (może akurat nie te teściowe :D) mają więcej luzu. Przynajmniej w moim otoczeniu to prędzej od starszych usłyszę "a czym ty się przejmujesz, odpuść, ustąp, zignoruj, miej spokojną głowę, to tylko pierdoła". I pewnie dla niektórych takie podejście to bagatelizowanie wszystkiego. Rozumiem to, ale też rozumiem, że osoba starsza ma inne problemy niż kolorek i nie przykłada do tego takiej wagi, jak osoba młoda, siedząca na insta i myśląca o sesji czy tam kolorystyce wesela. I po prostu można sobie swoje stanowiska wyjaśnić. Dwie strony skorzystają.
W tym przykładzie nie chodzi o komunikację, a o zwykłą złośliwość. No na Boga, od wieków w Polsce kolorem panny młodej jest biały, trzeba być ciężkim imbecylem by tego nie wiedzieć. I nie ma znaczenia, czy ktoś powie, że nie chce w białej sukience, garsonce czy spodniach, to każda osoba mająca przynajmniej przeciętne IQ zrozumie. I na pewno rozumie, tylko z czystej złośliwości się nie dostosuje.Rzeka.chaosu pisze: ↑czw lut 26, 2026 9:23 am I to jest sedno tego o czym piszę. Takie sprawy normalnie można przecież przegadać, wyjaśnić swoje stanowisko. Zamiast się obrazić lub wyzywać od przewrażliwionych. Dlaczego na tych wszystkich forach, radach nikt nie pisze jak to robić? Nawet głupie ai po wpisaniu podobnego problemu wpisało mi bardzo sensowne rady. Żadna z tych rad nie zakłada konfliktu rodzinnego na lata. Tak naprawdę głębiej każda inteligentna osoba widzi, że nie chodzi tu o kolorki czy stawianie granic, ale o problemy z komunikacją. O stawianie się (nie ważne jaka strona) zamiast komunikacji. W wyboldowanym tekście osoba dziwi się, więc po prostu inaczej interpretuje sprawę. Co za problem jej wytłumaczyć?
Ja nie jestem dobra w przelewaniu swoich myśli na papier / ekran. Nie czuję się już na siłach ciągnąć tematu. :D Także z mojej strony tyle. Mam super niepopularną opinię w odpowiednim wątku. Peace.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Jakie wyjaśnianie, jakie tłumaczenie? Dlaczego to odpowiedzialność tylko jednej strony? Dlaczego empatia ze strony teściowej w tej historii nie istnieje? Dlaczego w ogóle trzeba dalej coś komuś tłumaczyć, jeśli prośba jest jasna i klarowna, a druga strona jej nie szanuje?
Mamy dwa scenariusze:
1. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: ok.
Następnie teściowa i tak zakłada kolor biały lub pochodny. Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Alternatywnie:
2. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: łojezu, wymyślasz, ale robisz problemy, ci młodzi to mają wymysły.
Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Jedyna normalna sytuacja to ta, w której panna młoda prosi o uszanowanie prośby, a teściowa się dostosowuje. Ewentualnie mówi językiem zdrowej komunikacji: ojej, no za moich czasów to tak nie było, ale rozumiem że Ci zależy więc spoczko.
Ile można wałkować ten sam temat? Rzeka to faktycznie taka teściowa, która założy co będzie chciała: musi bo się udusi.
Mamy dwa scenariusze:
1. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: ok.
Następnie teściowa i tak zakłada kolor biały lub pochodny. Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Alternatywnie:
2. Panna młoda mówi: proszę żebyś ubrała na moje wesele kolor inny niż biały i pochodne. Teściowa: łojezu, wymyślasz, ale robisz problemy, ci młodzi to mają wymysły.
Gdzie tutaj miejsce na jakieś tłumaczenia ze strony panny młodej i dlaczego miałyby mieć miejsce? Teściowa zachowała się chamsko.
Jedyna normalna sytuacja to ta, w której panna młoda prosi o uszanowanie prośby, a teściowa się dostosowuje. Ewentualnie mówi językiem zdrowej komunikacji: ojej, no za moich czasów to tak nie było, ale rozumiem że Ci zależy więc spoczko.
Ile można wałkować ten sam temat? Rzeka to faktycznie taka teściowa, która założy co będzie chciała: musi bo się udusi.
Czy tylko ja uważałam, że narzucenie koloru ubioru moim gościom, byłoby chamówą z mojej strony ? Bo najważniejsze było dla mnie żeby po prostu byli
I tak na moim weselu kobitki były ubrane na biało, czarno, kolorowo, byli panowie w dżinsach i serio totalnie mam to gdzies
Mysle, że i tak wszyscy wiedzieli kto tu jest panną młodą


I tak na moim weselu kobitki były ubrane na biało, czarno, kolorowo, byli panowie w dżinsach i serio totalnie mam to gdzies
Mysle, że i tak wszyscy wiedzieli kto tu jest panną młodą
Zasady kultury ale także tradycja narzucają kolorystykę. Jeśli pannie młodej zależy, by się tego trzymać, to powinno się to uszanować. Osobiście nie wyobrażam sobie iść na czyjś ślub w białym stroju czy ecru bo właśnie tradycyjnie jest on zarezerwowany dla panny młodej. I tu nie chodzi o to, że ktoś się pomyli co do tego kto jest panną młodą, ale o zwykłą kulturę.GapaGlapa pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:31 am Czy tylko ja uważałam, że narzucenie koloru ubioru moim gościom, byłoby chamówą z mojej strony ? Bo najważniejsze było dla mnie żeby po prostu byli
I tak na moim weselu kobitki były ubrane na biało, czarno, kolorowo, byli panowie w dżinsach i serio totalnie mam to gdzies
Mysle, że i tak wszyscy wiedzieli kto tu jest panną młodą![]()
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Dziwnym trafem mężczyźni do dress code się dostosowują bez większych skarg. Na letni ślub w nadmorskiej miejscowości jedna gwiazda ubrała się w ciemne bordo lub marsalę. Jej wybór gryzł się mocno z innymi uczestnikami, którzy dopasowali się do życzenia panny młodej. W tłumie różnych odcieni bieli, jasnego lnu i niebieskości pasowała jak kwiatek do kożucha.Fjoki pisze: ↑czw lut 26, 2026 10:39 am W tym przykładzie nie chodzi o komunikację, a o zwykłą złośliwość. No na Boga, od wieków w Polsce kolorem panny młodej jest biały, trzeba być ciężkim imbecylem by tego nie wiedzieć. I nie ma znaczenia, czy ktoś powie, że nie chce w białej sukience, garsonce czy spodniach, to każda osoba mająca przynajmniej przeciętne IQ zrozumie. I na pewno rozumie, tylko z czystej złośliwości się nie dostosuje.
Czyli jestem " tylko" niekulturalnaFjoki pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:39 am Zasady kultury ale także tradycja narzucają kolorystykę. Jeśli pannie młodej zależy, by się tego trzymać, to powinno się to uszanować. Osobiście nie wyobrażam sobie iść na czyjś ślub w białym stroju czy ecru bo właśnie tradycyjnie jest on zarezerwowany dla panny młodej. I tu nie chodzi o to, że ktoś się pomyli co do tego kto jest panną młodą, ale o zwykłą kulturę.
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Jejku strach ubrać się po swojemu bo ludzie obgadajo że pasujesz jak kwiatek do kożucha
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?
Wczoraj też się o tym wypowiedzialam. Ja ogólnie jestem people pleaserem, więc w temacie ślubów raczej pannie młodej nie podskakuję. Większość bab ma jakiegoś totalnego fisia na tym punkcie, więc robię, co każą, czasem nawet więcej. Ale to nie znaczy, że to rozumiem. Na moje wesele wolałabym, żeby ktoś przyszedł w czarnej czy czerwonej kiecce, czuł się w niej dobrze i się wybawił, niż żeby męczył się w jakimś satynowym wynalazku, gdzie po dwóch tańcach cycki żyją własnym życiemAnastazja_smietana pisze: ↑czw lut 26, 2026 11:57 am Jejku strach ubrać się po swojemu bo ludzie obgadajo że pasujesz jak kwiatek do kożucha![]()
Rozumiem że biała kreacja może nie być mile widziana, ale z niektórych wpisów naprawdę przebija małostkowość. Nie chciałabym żeby panna młoda narzuciła mi i 10 innym dziewczynom ten sam kolor i kreację, jak jakieś klony. A już zwłaszcza źle bym się czuła przebrana w jakieś satynowe zielenie i niebieskości. Żadna kobieta nie chce pojawiać się na imprezie w takiej samej kreacji jak reszta. Kiedyś wesela były imprezą dla gości i najważniejsze było dobre żarcie, a teraz nie wiem... foty na insta?