rosesandpeonies pisze: ↑czw lut 12, 2026 12:34 pm
Nie chcę pytać po znajomych, bo trochę mi głupio, a potrzebuję większej liczby opinii na ten temat.
Niedługo mam obronę pracy magisterskiej (studia jednolite) i bardzo, bardzo się stresuję. Mam pulę pytań, z której będzie jedno pytanie, a drugie dotyczyć będzie mojej pracy dyplomowej. Mam do Was kilka pytań:
1. Jak ogólnie przebiega taki egzamin?
2. Czy daje się jakieś upominki komisji, czy raczej już się tego nie praktykuje?
3. Ile czasowo trwały Wasze obrony? Z jednej strony słyszałam od kogoś, że trwało to maksymalnie 5 minut, prawie nic nie powiedzieli i była piątka, bo to już tylko formalność. Z drugiej strony słyszałam o osobach, które się nie obroniły. Czy komisja oczekuje bardzo szczegółowych odpowiedzi, czy zwykle 2–3 zdania są wystarczające?
4. Mam stwierdzone ADHD i w zasadzie zdawałam wszystko do tej pory na luzie skoro doszłam aż do obrony, to może macie jakieś super sprawdzone metody lub techniki nauki na ten etap?
Najbardziej zależy mi na odpowiedziach do punktu 3 będę bardzo wdzięczna za opis, jak to wyglądało u Was, najlepiej ze szczegółami.
Proszę bez wyśmiewania
Z góry zaznaczam, że ja się broniłam parę lat temu i nie wiem, jak to teraz wygląda, ale "za moich czasów" :
1. Przed wejściem na egzamin jeszcze wchodziliśmy się podpisać na listę. Sam egzamin przebiega tak, że się wchodzi, siedzi komisja, u mnie próbowali coś pogadać na początek, żeby rozluźnić atmosferę. Komisja zadaje pytania i przynajmniej mi przerywali wypowiedź i przechodzili do następnego pytania, gdy za dużo mówiłam na dany temat lub schodziłam na jakieś wątki poboczne. Potem się wychodzi i czeka z resztą do ostatniej osoby na wyniki. U nas jeszcze na koniec były upominki, ściskanie rączek, gratulacje, itp. itd.
2. My dawaliśmy upominki, od całej grupy dla każdego z komisji, nikt tego nie robił indywidualnie, ale wiem, że nie wszyscy to praktykują (tu najlepiej podpytać poprzedniego roku albo wykładowców poza komisją lub sprawdzić nawet na fejsie czy może ktoś rzucił jakieś zdjęcia z poprzednich lat). Zwykle słyszałam, że ludzie jakieś kwiatki chociaż dają. U nas nie było to nic wielkiego i starosta grupy to organizował. I spokojnie, nikt, jak zapytasz, nie będzie się z Ciebie śmiał.
3. Nasze nie trwały długo, ale też nie było to 5 minut. Może koło 15 jakoś. Komisji też zależy, żeby długo nie siedzieć. Trust me. Mają sporo osób do przepytania.
2-3 zdania u mnie nie wystarczyły, ale nikt nie oczekiwał, że będziesz książkę cytować. Nie wiem, co dokładnie studiujesz, ale u mnie liczyło się to, czy rozumiem temat i czy wiem, o czym mówię, a nie jakieś suche definicje. Z pulą pytań jest łatwiej, masz czas, żeby je opracować I się nauczyć, a do tego często poprzednie lata też miały te same lub podobne i ktoś być może się nawet podzieli już opracowaniami. Nie musi być niesamowicie szczegółowo, ale warto sobie wcześniej przygotować rozwinięcie tematu, zeby nie odpowiadać w jednym kierunku, tylko móc rozważyć ze trzy opcje/kierunki wypowiedzi. Z pytaniem z Twojej pracy będzie łatwiej. Skoro ją sama pisałaś, to podejrzewam, że spędziłaś dużo czasu nad materiałami, więc łatwiej jest się przygotować. Tak na szybko komisja też nie pamięta, co ci wszyscy ludzie pisali w swoich pracach, więc często patrzą na nazwy rozdziałów i z tego zadają pytania. Słyszałam jednak o przypadkach, gdzie faktycznie trwało to pięć minut i ktoś dostał za darmo 5 na innych uczelniach. :D
4. ADHD czy nie ADHD, skoro zdawałaś do tej pory, to nie widzę przeszkód, żeby nie miało być dobrze i teraz.

Tu się troche powtórzę - skoro masz pulę pytań, to wcześniej opracuj sobie każdy temat tak, żeby móc go rozważyć chociaż na dwa/trzy sposoby, żeby nie było, że nic więcej na dany temat nie wiesz. Nie szykuj skomplikowanych definicji, nie ucz się formułek na pamięć. To nie ma być rozprawka tylko omówienie tematu. Z pytaniem o Twoją pracę - dobrze sobie poczytać nazwy rozdziałów i wiedzieć, jak je w miarę omówić. Nie ma sensu tu przesadzać ogólnie I szykować drugiej pracy dyplomowej, jedną już napisałaś. ;) Nikt od Ciebie nie będzie wymagał bardzo szczegółowych wynużeń.
Od siebie jeszcze dodam, że nasz promotor sam z siebie na jednych zajęciach wspomniał, jak wygląda taka obrona, bo wszyscy byli ciekawi, parę osób nawet na zajęciach dopytywało. Dał parę dobrych rad, wytłumaczył i powiedział, żeby się nie stresować. I faktycznie nie było czym się stresować koniec końców. Komisja była bardzo w porządku, po prostu oczekiwała odpowiedzi na pytania. A pytanie o pracę to czysta formalność, jeśli się pisało ją samemu i czytało literaturę. Jak jednak pisałaś z czyjąś "pomocą", to przynajmniej ją przeczytaj porządnie. :p I jak napiszesz do znajomych, to nikt nie powinien się z Ciebie śmiać. Każdy był w tej samej pozycji, serio.
Jestem pewna, że pójdzie Ci dobrze. Daj znać, kiedy trzymać kciuki i jak było.

Pamiętaj, że po zdanej obronie trzeba się odstresować. Najlepiej z napojami o charakterze wyżej oprocentowanym niż konta oszczędnościowe.
