Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Czy jestem złą koleżanką?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
stokrotka11
Channelka
Posty: 37
Rejestracja: czw sty 04, 2024 7:46 am

Czy jestem złą koleżanką?

Post autor: stokrotka11 »

Dostałam zaproszenie na wesele koleżanki. Znamy się kilka lat, lubię i ją i jej narzeczonego. Fajni jako para i fajni jako osobni ludzie. Niestety, nie potrafię cieszyć się aż tak jej weselem, jak myślę, że powinnam.

Gdy rozmawiamy to kontynuuję temat sali, całego wydarzenia. Pytam o tort, atrakcje itd. Naprawdę cieszę się, że ma dobry związek i zaraz będzie żoną. Zależy mi na niej i chcę jej szczęścia. Jednak mam wrażenie, że powinnam bardziej ekscytowac się tym przedsięwzięciem, a nie umiem, bo gdzieś w środku wywołuje u mnie smutek, że mnie to nie spotka.

Sama jestem wieczną singielką, ona doskonale wie, że wybitnie nie mam szczęścia w miłości. Nie mam kogo zabrać, wszyscy koledzy już zajęci. Jeśli przyjdę sama to będę siedzieć sama, bo znajomych młodej pary nie znam i wiem już, że wszyscy zaproszeni są sparowani. Jeśli nie przyjdę to zapowiedziała mi już, że będzie jej przykro. Cieszę się, że jej się tak układa, ale jednocześnie jest mi przykro, że dla mnie wizja ślubu pewnie nawet nie będzie nigdy realna.

Czy jestem złą koleżanką? Powinnam jej to jakoś wyjaśnić? Jak wlasciwie powinnam się zachowywać, jak się przeżywa te śluby? Myślę, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że dla mnie to obce rzeczy, bo przy zaręczynach też pogratulowałam, obejrzałam pierścionek, ale szczerze powiedziałam, że nie wiem jak mam jeszcze zareagować. Help i nie osądzajcie mnie za mocno....
Jynna
Tritonotti
Posty: 198
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Wg mnie, wszystko z Tobą okej. Nie jesteś złą koleżanką.
Ona/oni wykonują ważny krok w swoim życiu i naturalnym jest, że liczy na Twoją obecność.

Oczekiwanie od siebie, że powinnaś być bardziej: zaangażowana, szczęśliwa, odpowiednio reagująca, wg mnie utrudnia i zaburza Twoje odczucia co do tego wydarzenia. Bo przecież nie ma z góry ustalonych zasad jak masz się czuć w takich sytuacjach. A dodatkowe zapytania co robić i dlaczego tak lub inaczej, potęguje mętlik i natłok myśli, który pojawia się u Ciebie. Daj sobie czas na akceptację tego, że u kogoś coś się zmienia. Daj sobie czas na "ojojanie" tęsknoty za tym co naturalnie odczuwasz, z czym się mierzysz- brak wizji własnego ślubu itp.


To jej wydarzenie może wpływać na Twój nastrój i samopoczucie- to naturalne. Jednak nie tłumaczyłabym się jejj/ im dlaczego się cieszysz lub nie. Z czego wynika brak takiej czy śmakiej reakcji.

Jednak, czy wizja braku tego ślubu u Ciebie itp. powinna przekreślić i wpłynąć jakoś na dobrą zabawę lub uczestnictwo na jej/ ich weselu/ ślubie?
Jeśli aż tak będziesz się czuć niekomfortowo to odpuść - nic na siłę. Jednak czasem takie spotkania z obcymi to dobre miejsce do budowania siatki kontaktów. Przy okazji zobaczenia innych miejscowości/ okolicy w ramach urlopu itp.
mariaow
Currently:Top
Posty: 701
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Masz prawo tak się czuć, nie musisz się nie wiadomo jak ekscytować. Po prostu nie robiłabym z tego tematu „o sobie”, że mi smutno bo ja nie mam faceta.

Możesz zabrać koleżankę jako osobę towarzyszącą. Wielokrotnie się z tym spotkałam, dziewczyny się dobrze bawiły, może nie tańczyły w parze ze sobą wiadomo ale przynajmniej ta zaproszona nie czuła się samotna, towarzyszyła parze młodej, pojadła i to w komfortowym towarzystwie kogoś kogo zna i lubi a nie z obcym gosciem byle na siłę przyjść z jakimś facetem. Ale zdaję sobie sprawę że to nie rozwiązanie dla każdego, niektórzy mogliby się czuć niekomfortowo.
Rzeka.chaosu
Amigo
Posty: 1629
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

stokrotka11 pisze: śr lut 11, 2026 10:52 pm Dostałam zaproszenie na wesele koleżanki. Znamy się kilka lat, lubię i ją i jej narzeczonego. Fajni jako para i fajni jako osobni ludzie. Niestety, nie potrafię cieszyć się aż tak jej weselem, jak myślę, że powinnam.

Gdy rozmawiamy to kontynuuję temat sali, całego wydarzenia. Pytam o tort, atrakcje itd. Naprawdę cieszę się, że ma dobry związek i zaraz będzie żoną. Zależy mi na niej i chcę jej szczęścia. Jednak mam wrażenie, że powinnam bardziej ekscytowac się tym przedsięwzięciem, a nie umiem, bo gdzieś w środku wywołuje u mnie smutek, że mnie to nie spotka.

Sama jestem wieczną singielką, ona doskonale wie, że wybitnie nie mam szczęścia w miłości. Nie mam kogo zabrać, wszyscy koledzy już zajęci. Jeśli przyjdę sama to będę siedzieć sama, bo znajomych młodej pary nie znam i wiem już, że wszyscy zaproszeni są sparowani. Jeśli nie przyjdę to zapowiedziała mi już, że będzie jej przykro. Cieszę się, że jej się tak układa, ale jednocześnie jest mi przykro, że dla mnie wizja ślubu pewnie nawet nie będzie nigdy realna.

Czy jestem złą koleżanką? Powinnam jej to jakoś wyjaśnić? Jak wlasciwie powinnam się zachowywać, jak się przeżywa te śluby? Myślę, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że dla mnie to obce rzeczy, bo przy zaręczynach też pogratulowałam, obejrzałam pierścionek, ale szczerze powiedziałam, że nie wiem jak mam jeszcze zareagować. Help i nie osądzajcie mnie za mocno....
To jest dla ciebie trudne i po pierwsze musisz ten temat sama przepracować. Inaczej z każdym innym znajomym czy osobą z rodziny będzie to samo. Za każdym razem będziesz czuć żal.

I nie chodzi o to, że ty nie masz partnera, tylko o to, że pozwalasz zalać się złymi emocjami, gdy coś dobrego dzieje się u innych. To może ci się powtarzać w każdej innej życiowej sytuacji o podobnychm schemacie. Nie daj się temu. Trzymam kciuki. 👍
Awatar użytkownika
HeyJude
MiamiBicz
Posty: 378
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

stokrotka11 pisze: śr lut 11, 2026 10:52 pm Dostałam zaproszenie na wesele koleżanki. Znamy się kilka lat, lubię i ją i jej narzeczonego. Fajni jako para i fajni jako osobni ludzie. Niestety, nie potrafię cieszyć się aż tak jej weselem, jak myślę, że powinnam.

Gdy rozmawiamy to kontynuuję temat sali, całego wydarzenia. Pytam o tort, atrakcje itd. Naprawdę cieszę się, że ma dobry związek i zaraz będzie żoną. Zależy mi na niej i chcę jej szczęścia. Jednak mam wrażenie, że powinnam bardziej ekscytowac się tym przedsięwzięciem, a nie umiem, bo gdzieś w środku wywołuje u mnie smutek, że mnie to nie spotka.

Sama jestem wieczną singielką, ona doskonale wie, że wybitnie nie mam szczęścia w miłości. Nie mam kogo zabrać, wszyscy koledzy już zajęci. Jeśli przyjdę sama to będę siedzieć sama, bo znajomych młodej pary nie znam i wiem już, że wszyscy zaproszeni są sparowani. Jeśli nie przyjdę to zapowiedziała mi już, że będzie jej przykro. Cieszę się, że jej się tak układa, ale jednocześnie jest mi przykro, że dla mnie wizja ślubu pewnie nawet nie będzie nigdy realna.

Czy jestem złą koleżanką? Powinnam jej to jakoś wyjaśnić? Jak wlasciwie powinnam się zachowywać, jak się przeżywa te śluby? Myślę, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że dla mnie to obce rzeczy, bo przy zaręczynach też pogratulowałam, obejrzałam pierścionek, ale szczerze powiedziałam, że nie wiem jak mam jeszcze zareagować. Help i nie osądzajcie mnie za mocno....
Nie jesteś złą koleżanką. Jest to ludzkie, że odczuwasz żal za czymś, czego Ci brakuje. Tak długo, jak Twoje uczucia nie są przelewane negatywnie na koleżankę i wspierasz ją, jest dobrze. Problem by się zaczął, gdybyś była zawistna, zaczęła jej podcinać skrzydła i bojkotować sytuację.

Nie jest powiedziane, że dla Ciebie jest już droga do małżeństwa zamknięta - ludzie biorą śluby w wieku bardzo eleganckim, odnajdują się, kiedy się tego nie spodziewają, więc nic nie jest przesądzone.

Jeśli zależy Ci, żeby być koleżanką swojej koleżanki, to po prostu idź na ślub. Zostało jeszcze trochę czasu, więc w trakcie tego czasu postaraj się zmienić nastawienie, że jednak dasz radę się dobrze bawić. To nie jest tydzień, miesiąc czy rok, żeby było ciężko wytrzymać, tylko parę godzin w ciągu jednego dnia. W kościele/urzędzie nie będziesz musiała z nikim gadać, a na sali zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie akurat chciał tańczyć albo potańczysz ze znajomymi. Nie jest też powiedziane, że akurat nikogo nie znajdziesz. A może akurat jakiś kolega będzie dostępny. Albo nawet koleżanka.

I mówię to jako osoba, która najchętniej by się wykręciła ze wszystkich wyjść - w tym przypadku należy po prostu iść, jeśli Ci zależy na dziewczynie. :) Ona nie jest winna tej sytuacji. Ty też byś chciała, żeby u Ciebie się ktoś pojawił w ważnych chwilach. Pomyśl o fajnym prezencie, fajnej kiecce, jeszcze fajniejszych butach. To tylko kilka godzin dla Ciebie, a dla koleżanki bezcenne. ;)
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
Jynna
Tritonotti
Posty: 198
Rejestracja: sob lis 08, 2025 5:54 pm

Post autor: Jynna »

Rzeka.chaosu poruszył/a tutaj bardzo ważną kwestię.
Podpisuję się pod tym, że kluczem jest przepracowanie tego tematu. Lecz nie siedź w tym bagienku " rozkminiania" zbyt długo, nie taplaj się w tym. Spróbuj "rozwalić" temat z pozycji emocji, ale przede wszystkim skup się na faktach.

Czasem tęskni się za czymś czego się nie doświadczyło, uważa że się nie doświadczy, bo znamy tylko wyobrażenia. Nie widzimy pracy w coś lub idealizujemy wyobrażenie.. SM sprzyjają rozpaczy, gdy widzi sie idealne życie i sielankę.
A życie to orka na ugorze, z elementami dobrych i złych wydarzeń. I wg mnie uwalniające jest to, gdy można sobie zdać sprawę, że życie nie jest idealne, nie jest scenariuszem jak z bajki, a przede wszystkim jest nieprzewidywalne i sa takie sprawy/ rzeczy, na które nie ma się wplywu.

Dodam jeszcze, iż właściwie dużo zamętu robi nasz wewnętrzny krytyk, który czasem robi z igły widły i wmawia nam, że czegoś/ kogoś potrzebujemy bardziej by być szczęsliwymi.

Powodzenia!
waltherp99
Skarpeta Rakieta
Posty: 82
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: waltherp99 »

Na wstępie chciałam napisać, że dostałaś bardzo wartościowe odpowiedzi, aż miło na serduszku mi się zrobiło jak je czytałam.

A ode mnie: to nie jest o Tobie. To, że u Twojej koleżanki dzieją się takie rzeczy, których Ty na ten moment nie masz, nie czyni Cię gorszą. Uważam, że jesteś dobrą osobą, bo zastanawiasz się jak mogłabyś celebrować z nią bardziej te chwile, myślisz o swoich reakcjach. To jest bardzo empatyczne. Moja koleżanka np. kiedy byłam w sytuacji tej Twojej kumpeli potrafiła rzucać w zawiści tekstami "ale ładne badyle", "o kolejny wiecheć", kiedy dostawałam kwiaty od partnera. To zachowanie nie jest dobre.

Musisz po prostu w jakiś sposób zaakceptować ten fakt i uświadomić sobie, że to nie mówi o Tobie, że jesteś gorsza czy mniej wartościowa, bo nie masz w tym momencie partnera. Życie każdej osoby układa się zupełnie inaczej i to jest normalne. I nie jesteś z tego powodu osobą o niższym statusie społecznym. Nie miej do siebie żalu, żyj w teraźniejszości, bo zamartwianiem się tym co było lub co będzie tylko nakręcasz się w smutną spiralę.
Awatar użytkownika
FashFash
Collagen z chlorellą
Posty: 3915
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

Mi też się miło zrobiło czytając powyższe wpisy, bo to są naprawdę dobre, wartościowe rady. Jestem team -> pójść tylko na ślub i złożyć życzenia od serca parze młodej lub -> pójść z kumpelą i świetnie się bawić :) są też ewentualnie grupki na fb gdzie szuka się osoby na wesele a wcześniej można umówić się na kawę aby poznać się na żywo. Daj nam proszę feedback po jak potoczyła się ta historia. Ściskam i pamiętaj, że miłość może nas odnaleźć w każdym wieku <3