Brzmi jak 100% madka, nie ma życia poza dziećmi. Albo same słabo sobie radziły z materiałem i zachwycone, że ich dziecko to wie.dziwnerzeczy pisze: ↑czw sty 29, 2026 4:23 pm Tak, tak znienacka. Wytrzymałam już parę miesięcy, ale powoli mam dość czucia się jak na kartkówce, to bardziej stresujące niż się wydaje. "Wyciągamy karteczki!"
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
astronautka123
Re: Niepopularne opinie o życiu
Większość ludzi jest przeciętna lub nawet niżej przeciętna, nieszczególnie zdolna i przedsiębiorcza, po prostu stara się "przetrwać", założyć rodzinę, mieć jakąś pracę i płynność finansową i tyle, wiele zależy od szczęścia, od tego czy akurat nam się coś w życiu nie spier... i czy akurat trafimy na dobre otoczenie, trafi nam się spoko partner (tak, trafi, jakkolwiek to źle nie brzmi to o ile nie mieszkamy w metropolii lub nie mamy jakichś szczególnych zapędów randkowych spotykamy na swojej drodze niewielu potencjalnych partnerów). Tymczasem obecnie mam wrażenie, że panuje jakaś taka presja i gra pozorów, że każdy chce uchodzić za tego "mądrzejszego", każda jego decyzja jest super przemyślana, każdy chce mieć dużo kasy, praca za najniższą to wielki obciach, każdy niby się rozwija, porażki ukrywa i wiele koloryzuje żeby lepiej wypaść w oczach innych... G. prawda, większość to po prostu splot wydarzeń, tak uważam, większość łapie pracę i jeżeli jest do zniesienia to w niej zostaje, nie chce żadnej kariery itd. Ale "wypada" udawać, że się jest człowiekiem sukcesu. Moim zdaniem to szkodliwe i wszyscy biegniemy w jakimś wyścigu szczurów komu się lepiej powodzi, ludzie się przechwalają między sobą a tak naprawdę to są puste słowa i ludzie stają się tylko bardziej nieszczęśliwi.
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Moim zdaniem medycyna estetyczna aktualnie jest zbyt promowana przez wszystkich dookoła. Zachęca się do robienia botoksu już młodym osobom. Ostatnio widziałam jakaś "specjalistkę" (była to pani posiadająca własny gabinet medycyny estetycznej), która mówiła o tym że botoks lepiej zacząć WCZESNIEJ żeby przeciwdziałać. Ostatnio chcąc się zapisać na higienizacje zębów przez aplikację znany lekarz trafiłam na zabieg nazwany - nawilżanie ust kwasem hialuronowym - weszłam w to z ciekawości bo pomyślałam, że może jest to jakiś zabieg typowo pielęgnacyjny, ale nie, okazało się że jest to zwyczajne powiększanie ust tylko nazwane w inny sposób. Powiększanie ust, botoks, wolumetria - często jest już kojarzone z "dbaniem o siebie" a nie z ostatecznością. Ostatnio jedna z influ Kinga Banaś pokazała, że rozpuściła usta - w komentarzach wylała się fala krytyki ze ma za małe usta i wcześniej wyglądała lepiej X.D. Mam wrażenie, że ludzie zapomnieli jak wyglądają normalne, naturalne twarze bo zbyt długo patrzą na Influencerki i celebrytki, które zaczynają wyglądać tak samo i tracą tym samym swoją autentyczność i wyjątkowość.
I zaraz na pewno znajdą się komentarze "niech każdy wygląda jak chce" "niech kazdy robi co chce" - to prawda ale wolny wybór kończy się tam, gdzie zaczyna się pranie mózgu przez społeczeństwo i media. Dzisiejsze dążenie do ideału to nie tyle wyraz wolności, co rozpaczliwa próba dostosowania się do narzuconej normy. Przestajemy odróżniać własne potrzeby od lęku przed wykluczeniem z kręgu osób uznawanych za "atrakcyjne".
I zaraz na pewno znajdą się komentarze "niech każdy wygląda jak chce" "niech kazdy robi co chce" - to prawda ale wolny wybór kończy się tam, gdzie zaczyna się pranie mózgu przez społeczeństwo i media. Dzisiejsze dążenie do ideału to nie tyle wyraz wolności, co rozpaczliwa próba dostosowania się do narzuconej normy. Przestajemy odróżniać własne potrzeby od lęku przed wykluczeniem z kręgu osób uznawanych za "atrakcyjne".
- gunernialne
- KołczGrzesiu
- Posty: 1521
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Pojęcie "samodzielna matka" (ojciec) powstało bo komuś się mocno nudziło. Forsowanie używania tego zwrotu w miejsce "samotnej matki" (ojca) i robienie z tego wielkiego halo też wynika z tego, że komuś chyba brakuje ważniejszych zajęć w życiu.
Każdy kto słyszy zwrot "samotna matka" (ojciec) myśli po prostu o osobie, która jest matką (ojcem) i nie ma partnera, nie wychowuje z drugim rodzicem dziecka.
Nikt nigdy nie odbierał "samotnej" samodzielności, siły czy zdolności do poradzenia sobie samej z sytuacją. Tak samo nikt nigdy nie myślał o "samotnej matce" jako osobie dosłownie samotnej, pozostawionej przez wszystkich na pastwę losu.
Cała ideologia zbudowana wokół problemu, którego nie ma
Każdy kto słyszy zwrot "samotna matka" (ojciec) myśli po prostu o osobie, która jest matką (ojcem) i nie ma partnera, nie wychowuje z drugim rodzicem dziecka.
Nikt nigdy nie odbierał "samotnej" samodzielności, siły czy zdolności do poradzenia sobie samej z sytuacją. Tak samo nikt nigdy nie myślał o "samotnej matce" jako osobie dosłownie samotnej, pozostawionej przez wszystkich na pastwę losu.
Cała ideologia zbudowana wokół problemu, którego nie ma
wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd
- Juliaturczyniak
- Dieta 600 kcal
- Posty: 2304
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Bardzo długo pracowałam w sklepie i się z tym zgodzę.Jennifer pisze: ↑czw sty 29, 2026 12:51 pm Bardzo ciesze się z tego, że powoli odchodzimy od podejścia "klient nasz pan" w sklepach, restauracjach i innych usługach, cieszę się, że pracownicy nie dają sobie wejść na głowę. ALE mam wrażenie, że to wszystko poszło odrobinę za daleko i odwraca się w drugą stronę. Nie ukrywam, że głównie na social mediach regularnie obserwuję narzekania kelnerek, ekspedientek, itd. na niemal każde zachowanie klienta - a to strasznym problemem jest, że starszy pan nie znał różnicy między cappuccino a cafe late, a to jakaś alergiczka pytała, czy w danej potrawie są orzechy, a to ktoś nie mógł znaleźć w sklepie jakiegoś produktu i poprosił o pomoc. No i klasyczne teksty w stylu "kto pracuje w gastro, ten w cyrku się nie śmieje", "każda osoba powinna popracować na kasie przynajmniej przez jeden dzień". Ale i tak hitem dla mnie jest to jak pracownice sephory czy douglasa otwarcie mówią, że klienci nie powinni prosić o radę np. w doborze koloru podkładu, bo one mają tylko rozłożyć towar na półki i skasować produkty na kasie (btw, czy przypadkiem te panie nie mają na plakietkach napisane "konsultantka"?).
Nie przeczę, że praca z klientem to twardy orzech do zgryzienia. Sama jestem zawsze turbo uprzejma dla pracowników. Wielu ludzi nie zostało nauczonych kultury i przerastają ich słowa "dzień dobry", "dziękuję", wyżywają się na obsłudze, bo mieli gorszy dzień. Ale jak już pracownik danego sklepu będzie dla ciebie nieuprzejmy, to według niektórych jest okej, bo przecież musi cały dzień użerać się z wrednymi klientami. Ciekawe, że tej samej logiki nie stosujemy już wobec nauczycieli, lekarzy, policjantów - im jak coś się nie podoba, radzi się zmienić pracę. A gdy próbujesz podyskutować, to pada stwierdzenie "widać, nigdy nie pracowałaś w gastro" i koniec rozmowy.
Za bardzo dajemy sie manipulować politykom i wierzymy w populizmy. Szukamy wrogów narodu, kogoś do nienawidzenia. Dopóki grają nam na emocjach dopóty będziemy j*bani z każdej strony
Ostatnio zmieniony czw sty 29, 2026 11:13 pm przez mvxcia, łącznie zmieniany 1 raz.
Ludzie nie są świadomi tego jak ogromne są dysproporcje w tym kraju. Wystarczy czasem wyjechać 100km od dużego miasta i Polska jest zupełnie inna.
Powinnismy wszyscy dążyć do równości szans i zmniejszania różnic „klasowych”, patrzeć nie tylko na siebie, ale na całe społeczeństwo. W kraju, w którym są zbyt duże dysproporcje nikomu dobrze się nie żyje.
Powinnismy wszyscy dążyć do równości szans i zmniejszania różnic „klasowych”, patrzeć nie tylko na siebie, ale na całe społeczeństwo. W kraju, w którym są zbyt duże dysproporcje nikomu dobrze się nie żyje.
Nie mamy czym się chwalić, ze jesteśmy 20 gospodarka świata.
Działamy jako outsourcing, jesteśmy Indiami Europy. Brak własnych dużych przedsiębiorstw, przedsiębiorstwa narodowe powyprzedawane.
Jak międzynarodowe korpo znajda nowy kraj z tania siła robocza to upadniemy
Działamy jako outsourcing, jesteśmy Indiami Europy. Brak własnych dużych przedsiębiorstw, przedsiębiorstwa narodowe powyprzedawane.
Jak międzynarodowe korpo znajda nowy kraj z tania siła robocza to upadniemy
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Ale plot twist! Po pierwszym zdaniu byłam pewna że nie dam serduszkaJennifer pisze: ↑czw sty 29, 2026 12:51 pm Bardzo ciesze się z tego, że powoli odchodzimy od podejścia "klient nasz pan" w sklepach, restauracjach i innych usługach, cieszę się, że pracownicy nie dają sobie wejść na głowę. ALE mam wrażenie, że to wszystko poszło odrobinę za daleko i odwraca się w drugą stronę.
Super to podsumowałaś, wczoraj miałam podobną rozkminę na ten temat czytając komentarze na wątku o normalnych rzeczach których się wstydzimy.
Ktoś wspominał np o tym ze wstydzi się iść na jakąś basic usługę u kosmetyczki bo jest za tania i ta za mało zarobi.
Widywałam też komentarze na tiktoku o tym, że jak zamawiasz w żabie coś z tej ich oferty gastro to tylko dokładasz pracownikom roboty. A jak krytykujesz Sinsay za złą organizację zamówień przed świętami to pastwisz się nad biednymi pracownikami którzy je pakują.
I ja mam takie podejście, że jak gdzieś pracuję w obsłudze klienta i dojdzie do jakiegoś fuckupu ze strony firmy to przepraszam klienta w jej imieniu. Nawet jesli to nie ja osobiście zawiniłam. (Zaznaczę że to się tyczyło także pracy w call center)
Uwazam że to są podstawowe standardy obsługi klienta.
Oczywiście nie mówię o kłanianiu się w pas albo akceptowaniu chamstwa klientów.
Ale zdarzało mi się, że wracam do kasy bo coś zostało źle naliczone i nie słyszę nawet tego głupiego "przepraszam".
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
A z kontrowersyjnych tematów to mam jeszcze jeden i chcę zrobić ankietę, bo jestem ciekawa jak się rozkładają odpowiedzi.
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
- australijska
- LouiBag
- Posty: 306
- Rejestracja: czw kwie 25, 2024 12:30 pm
Dałam Ci dwie reakcje, bo raz mówię a raz nie mówię, zależy jaki mam humorstonkabiedry pisze: ↑pt sty 30, 2026 12:10 am A z kontrowersyjnych tematów to mam jeszcze jeden i chcę zrobić ankietę, bo jestem ciekawa jak się rozkładają odpowiedzi.
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
BTW ostatnio jakaś starsza pani oburzyła się, że nie jesteśmy koleżankami, aby sobie mówić "cześć" (ktoś wszedł do szatni i automatycznie się przywitał) i zaczęła wszystkich strofować, że mówi się "dzień dobry".
- gunernialne
- KołczGrzesiu
- Posty: 1521
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
I miała dużo racji. Jak widać dla niej to miejsce, w którym korzysta z usług a nie nawiązuje znajomości.australijska pisze: ↑pt sty 30, 2026 6:29 am Dałam Ci dwie reakcje, bo raz mówię a raz nie mówię, zależy jaki mam humor![]()
BTW ostatnio jakaś starsza pani oburzyła się, że nie jesteśmy koleżankami, aby sobie mówić "cześć" (ktoś wszedł do szatni i automatycznie się przywitał) i zaczęła wszystkich strofować, że mówi się "dzień dobry".
Wchodząc do względnie publicznego miejsca, w którym nie zna się z każdą osobą najlepiej przecież przywitać się neutralnie xd wiadomo że siłka to akurat specyficzne miejsce, więc tam bardziej powiedziałabym coś w stylu "dzień dobry, cześć", gdybym widziała osoby inne niż te, które spotykam codziennie, ale w innych miejscach no nie xd nie każdy chce z automatu skróconego dystansu.
Co tak wszystkich zaczęło parzyć te "dzień dobry" i "pan/pani" xD
wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Przeważnie tak, ale prawie zawsze bez odzewu. Zdarza się, że jest jedna osoba, mówię głośno, uśmiecham się, patrzę na nią i nie odpowiada nawet skinieniem (nie ma słuchawek, itp.). Jeśli co chwilę ktoś wchodzi i wychodzi, to trochę trudniej ze wszystkimi witać się i żegnać. No ale przy 1 czy 2 osobach można. Jeśli jest ktoś znajomy (chodzę długo, znam parę osób) to na ogół pogadamy.stonkabiedry pisze: ↑pt sty 30, 2026 12:10 am A z kontrowersyjnych tematów to mam jeszcze jeden i chcę zrobić ankietę, bo jestem ciekawa jak się rozkładają odpowiedzi.
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
Nie wiem, może obecnie witanie się to jakiś afront albo jest internetowy trend na nieprzeszkadzanie innym. Czasem na zajęciach grupowych, gdy na sali jest 30 osób, wchodzi prowadzący, wita się - odpowiedzą mu ze dwie. :D U mnie na siłce też dziewczyny na recepcji narzekają w żartach (widać, że mają dystans), bo mają w zaleceniach witać się "cześć" lub "hej", robić kontakt i miłą atmosferę. Chodzę na bardzo dużą siłownię i troszkę rozumiem, że 1000 razy dziennie "hej" może męczyć. Ale z drugiej strony dużo osób wchodzi na apkę przez bramki i te osoby odpadają. Chodziłam też na siłkę w biurowcu, wysokie piętro z widokiem, dużo obcokrajowców, często przychodziły nowe osoby. Tam paradoksalnie chyba było wiecej "Hi" i często nawet same dziewczyny zaczynały rozmowy. Nawet czasem to było męczące.
-
Clark-Kowalska
- Channelka
- Posty: 35
- Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm
Zgadzam się z tym. Stosowanie medycyny estetycznej z umiarem nie jest niczym złym, ale normalizacja kolosalnych ingerencji w wygląd stawia nas o krok bliżej do transhumanizmu. Sama robiłam już kilka razy wypełnienie bruzd nosowo-wargowych kwasem hialuronowym (czego zresztą nie powtórzę, i spróbuję zamiast tego dodać objętości policzkom), bo zawsze miałam bardzo szczupłą twarz i nawet małe bruzdy dają u mnie efekt zapadającej się, „zabiedzonej” twarzy, co mi przeszkadza. Uważam jednak, że granica między małymi poprawkami dla polepszenia samooceny a dużą ingerencją jest bardzo cienka, czego efektem jest wysyp ludzi wyglądających jak z „Uncanny Valley”, i mam nadzieję, że nigdy nie o*ipieję do tego stopnia, żeby stać się karykaturą samej siebie przez własne kompleksy.agbmrctorakwin pisze: ↑czw sty 29, 2026 6:04 pm Moim zdaniem medycyna estetyczna aktualnie jest zbyt promowana przez wszystkich dookoła. Zachęca się do robienia botoksu już młodym osobom. Ostatnio widziałam jakaś "specjalistkę" (była to pani posiadająca własny gabinet medycyny estetycznej), która mówiła o tym że botoks lepiej zacząć WCZESNIEJ żeby przeciwdziałać. Ostatnio chcąc się zapisać na higienizacje zębów przez aplikację znany lekarz trafiłam na zabieg nazwany - nawilżanie ust kwasem hialuronowym - weszłam w to z ciekawości bo pomyślałam, że może jest to jakiś zabieg typowo pielęgnacyjny, ale nie, okazało się że jest to zwyczajne powiększanie ust tylko nazwane w inny sposób. Powiększanie ust, botoks, wolumetria - często jest już kojarzone z "dbaniem o siebie" a nie z ostatecznością. Ostatnio jedna z influ Kinga Banaś pokazała, że rozpuściła usta - w komentarzach wylała się fala krytyki ze ma za małe usta i wcześniej wyglądała lepiej X.D. Mam wrażenie, że ludzie zapomnieli jak wyglądają normalne, naturalne twarze bo zbyt długo patrzą na Influencerki i celebrytki, które zaczynają wyglądać tak samo i tracą tym samym swoją autentyczność i wyjątkowość.
I zaraz na pewno znajdą się komentarze "niech każdy wygląda jak chce" "niech kazdy robi co chce" - to prawda ale wolny wybór kończy się tam, gdzie zaczyna się pranie mózgu przez społeczeństwo i media. Dzisiejsze dążenie do ideału to nie tyle wyraz wolności, co rozpaczliwa próba dostosowania się do narzuconej normy. Przestajemy odróżniać własne potrzeby od lęku przed wykluczeniem z kręgu osób uznawanych za "atrakcyjne".
Zabiegowcy i lekarze postępują też nieetycznie godząc się na absurdalne zachcianki klientów/pacjentów (np. niedorzecznie wręcz duże biusty stanowiące ryzyko dla kręgosłupa; nosy tak małe i zadarte, że ludzie mają problemy z oddychaniem) i reklamując swoje usługi w mediach społecznościowych jak manicure (bardzo dobry notabene chirurg reklamuje liposukcję wodną jako wspaniałą metodę na osiągnięcie zgrabnych nóg przed wakacjami). Uważam, że inwazyjne zabiegi chirurgiczne nie powinny być traktowane przez opinię publiczną tak samo jak zafarbowanie włosów u fryzjera. Mam wrażenie, że już lepiej było, gdy przebyte operacje plastyczne były traktowane jak skrzętnie ukrywane tabu.
I jeszcze szlag mnie trafia, gdy ludzie z oszczędności wykonują operacje w szemranych klinikach w Turcji, a potem niejednokrotnie przechodzą leczenie ratujące zdrowie i życie w Polsce na NFZ, bo wcześniej szkoda im było kilku tysięcy więcej na zabieg w kraju. Oczywiście, każda osoba płacąca podatki w PL ma prawo do leczenia na NFZ, ale od kogoś decydującego się na tak radykalny zabieg jak liposukcja czy powiększanie piersi oczekiwałabym minimum zdrowego rozsądku, a nie oddawania się w ręce podejrzanych klinik na drugim końcu kontynentu, bo jest trochę taniej.
Ludzkie pragnienie piękna i wybicia się ponad własną przeciętność i biologiczne ograniczenia jest normalnym zjawiskiem, ale jeśli doprowadza niektórych do obłędu i podejmowania idiotycznych decyzji, to trzeba o tym mówić głośno, a nie zbywać tekstami w stylu „każdy może wyglądać jak chce”.
Mądrzysz się na temat innych, mówiąc o granicach i niebezpieczeństwach z taką egzaltacją, a sama dalas sobie zrobić zabieg który jest skrajnie niebezpieczny…Clark-Kowalska pisze: ↑pt sty 30, 2026 9:39 am
Ludzkie pragnienie piękna i wybicia się ponad własną przeciętność i biologiczne ograniczenia jest normalnym zjawiskiem, ale jeśli doprowadza niektórych do obłędu i podejmowania idiotycznych decyzji, to trzeba o tym mówić głośno, a nie zbywać tekstami w stylu „każdy może wyglądać jak chce”.
-
Clark-Kowalska
- Channelka
- Posty: 35
- Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm
Nie wiem, czy piszę z egzaltacją, ale zgadzam się z tym, że sama jestem ofiarą swoich kompleksów, skoro postanowiłam wypełnić bruzdy u lekarza - przecież dlatego o tym wspomniałam, więc chill. xD
Mam pytanie do osób chodzących na siłownię - czemu ten temat witania się w szatni stał się kontrowersyjny?stonkabiedry pisze: ↑pt sty 30, 2026 12:10 am A z kontrowersyjnych tematów to mam jeszcze jeden i chcę zrobić ankietę, bo jestem ciekawa jak się rozkładają odpowiedzi.
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
Z perspektywy osoby niechodzącej na siłownie - prawie zawsze jak wchodzimy do pomieszczenia, w którym są inni (szczególnie jeśli planujemy przebywać w tym pomieszczeniu nieco dłużej, tj. stworzymy jakąś tymczasową "wspólnotę"), np. przychodnia u lekarza, sklep, przedział w wagonie, winda, czy też szatnia - witamy się.
Uważam że pod względem kultury osobistej zdecydowanie następuje regres w społeczeństwie
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ja to robię z automatu i dziwi mnie brak odpowiedzi, jeśli na 100% wiem, że ktoś mnie widzi i słyszy. Tak jak już pisałam - co innego w tłumie. Dlatego pytałam czy teraz niewitanie się to rodzaj jakiegoś trendu (nie śledzę zbyt wielu influ).Seyyy pisze: ↑pt sty 30, 2026 9:56 am Mam pytanie do osób chodzących na siłownię - czemu ten temat witania się w szatni stał się kontrowersyjny?Czemu w ogóle pojawiła się jakaś dyskusja społeczna na temat tego, czy mówić dzień dobry czy nie? Czy my się cofamy w rozwoju?
Z perspektywy osoby niechodzącej na siłownie - prawie zawsze jak wchodzimy do pomieszczenia, w którym są inni (szczególnie jeśli planujemy przebywać w tym pomieszczeniu nieco dłużej, tj. stworzymy jakąś tymczasową "wspólnotę"), np. przychodnia u lekarza, sklep, przedział w wagonie, winda, czy też szatnia - witamy się.
Uważam że pod względem kultury osobistej zdecydowanie następuje regres w społeczeństwie
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 51
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Nie wiem, o co chodzi z tym, że jak prowadząca zajęcia pyta się "Jak nastroje?" czy coś w tym stylu, to ludzie stoją i nie odpowiadają :D Chodzę na pole dance i jeśli nie jest to już zgrana, dobrze znana sobie grupa, to oprócz mnie (bo dla mnie to jest jakoś dziko, siedzieć cicho i nie odpowiedzieć) odezwie się może jeszcze jedna laska, i to raz na kilka zajęć :D A sala była mała (8 rur), dziewczyn też, siłą rzeczy, było mało- to nie była sytuacja, że w tłumie instruktorka nie usłyszałaby odpowiedzi :D Ale nie sądzę, żeby to była jakaś nowa cecha, jesteśmy wycofanym i trochę "dzkim" w kontaktach społecznych narodem. Gdyby takie zajęcia odbywały się 15 lat temu, to byłby podobny brak reakcjiRzeka.chaosu pisze: ↑pt sty 30, 2026 8:42 am Przeważnie tak, ale prawie zawsze bez odzewu. Zdarza się, że jest jedna osoba, mówię głośno, uśmiecham się, patrzę na nią i nie odpowiada nawet skinieniem (nie ma słuchawek, itp.). Jeśli co chwilę ktoś wchodzi i wychodzi, to trochę trudniej ze wszystkimi witać się i żegnać. No ale przy 1 czy 2 osobach można. Jeśli jest ktoś znajomy (chodzę długo, znam parę osób) to na ogół pogadamy.
Nie wiem, może obecnie witanie się to jakiś afront albo jest internetowy trend na nieprzeszkadzanie innym. Czasem na zajęciach grupowych, gdy na sali jest 30 osób, wchodzi prowadzący, wita się - odpowiedzą mu ze dwie. :D U mnie na siłce też dziewczyny na recepcji narzekają w żartach (widać, że mają dystans), bo mają w zaleceniach witać się "cześć" lub "hej", robić kontakt i miłą atmosferę. Chodzę na bardzo dużą siłownię i troszkę rozumiem, że 1000 razy dziennie "hej" może męczyć. Ale z drugiej strony dużo osób wchodzi na apkę przez bramki i te osoby odpadają. Chodziłam też na siłkę w biurowcu, wysokie piętro z widokiem, dużo obcokrajowców, często przychodziły nowe osoby. Tam paradoksalnie chyba było wiecej "Hi" i często nawet same dziewczyny zaczynały rozmowy. Nawet czasem to było męczące.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
U mnie nawet nie odpowiedzą na pytanie typu "czy słychać mnie w ostatnim rzędzie". Ja nie ukrywam, że zdarza mi się zamyśleć i na pytania otwarte rzadziej odpowiadam. Ale jak prowadzący pyta czy każdy go słyszy albo czy klima nie za mocno, to jednak chyba wypada odpowiedzieć. Nie mówię, że wszyscy mają mówić chórem, ale głupio jest, gdy nikt nic nie mówi.PrincessKitty pisze: ↑pt sty 30, 2026 10:14 am Nie wiem, o co chodzi z tym, że jak prowadząca zajęcia pyta się "Jak nastroje?" czy coś w tym stylu, to ludzie stoją i nie odpowiadają :D Chodzę na pole dance i jeśli nie jest to już zgrana, dobrze znana sobie grupa, to oprócz mnie (bo dla mnie to jest jakoś dziko, siedzieć cicho i nie odpowiedzieć) odezwie się może jeszcze jedna laska, i to raz na kilka zajęć :D A sala była mała (8 rur), dziewczyn też, siłą rzeczy, było mało- to nie była sytuacja, że w tłumie instruktorka nie usłyszałaby odpowiedzi :D Ale nie sądzę, żeby to była jakaś nowa cecha, jesteśmy wycofanym i trochę "dzkim" w kontaktach społecznych narodem. Gdyby takie zajęcia odbywały się 15 lat temu, to byłby podobny brak reakcji![]()
A gdy ćwiczę na sprzęcie, czasem zdarzalo się, że pytałam kogoś za ile będzie kończyć (nie wiedziałam czy czatować na sprzęt czy iść dalej). Wtedy zdarzało się, że ktoś nic nie odpowiadał i schodził z fochem. To mi się zdarzyło kilka razy, aż po prostu przestałam pytać. Faceci raczej odpowiadali, ale dziewczyny zachowywały się jakbym je poganiała / jakby nie wolno było się odezwać. Może jest jakaś etykieta, o której nie wiem i takie zachowania nie są dobrze widziane? W każdym razie już tego nie robię.
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 51
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Pierwsza sytuacja: zgoda, bardzo często się zdarza, i kompletnie tego nie rozumiem, dlaczego tacy ludzie nie odezwą się.Rzeka.chaosu pisze: ↑pt sty 30, 2026 10:24 am U mnie nawet nie odpowiedzą na pytanie typu "czy słychać mnie w ostatnim rzędzie". Ja nie ukrywam, że zdarza mi się zamyśleć i na pytania otwarte rzadziej odpowiadam. Ale jak prowadzący pyta czy każdy go słyszy albo czy klima nie za mocno, to jednak chyba wypada odpowiedzieć. Nie mówię, że wszyscy mają mówić chórem, ale głupio jest, gdy nikt nic nie mówi.
A gdy ćwiczę na sprzęcie, czasem zdarzalo się, że pytałam kogoś za ile będzie kończyć (nie wiedziałam czy czatować na sprzęt czy iść dalej). Wtedy zdarzało się, że ktoś nic nie odpowiadał i schodził z fochem. To mi się zdarzyło kilka razy, aż po prostu przestałam pytać. Faceci raczej odpowiadali, ale dziewczyny zachowywały się jakbym je poganiała / jakby nie wolno było się odezwać. Może jest jakaś etykieta, o której nie wiem i takie zachowania nie są dobrze widziane? W każdym razie już tego nie robię.
Druga- ciekawe, bo nigdy czegoś takiego nie miałam. Zawsze dostaję normalną odpowiedź typu "zostały mi jeszcze dwie serie", niezależnie od tego, czy pytam się o to kobiety czy mężczyzny, czasami wręcz wychodzi z tego sympatyczny small talk. Chodzę do wielkiej, sieciówkowej siłowni w jednym z największych polskich miast, więc to nie jest kameralne miejsca z rodzinną atmosferą, gdzie wszyscy się znają.
Z mojego doświadczenia lata temu jak przychodziłam na siłkę i mówiłam cześć to część lasek nie odpowiadała i w ogóle patrzyła jakoś z góry na wszystkich. Zero rozmów czy integracji grupy jeśli to były zajęcia. Teraz to się zmienia, natomiast najczęściej jak już ktoś się dużo odzywa, żartuje i próbuje wprowadzić fajną atmosferę o jest to osoba 40+, może to wynika z większej pewności siebie nabytej z wiekiem.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Mnie też nie zdarzało się to często, może ze 3 razy. I faktycznie większość reakcji jest spoko na zasadzie small talk. Ale te negatywne reakcje były na tyle mocne, że uznałm, że chyba ktoś się czuje ciśnięty. Teraz grzecznie czekam :D lub mówię, że chciałabym po kimś. Moze jest jakaś szansa, ze to osoba spoza Polski i nie rozumiala co mówię. Ale tak na moje wyczucie, raczej moje pytanie bylo odebrane jako poganianie.PrincessKitty pisze: ↑pt sty 30, 2026 10:44 am Pierwsza sytuacja: zgoda, bardzo często się zdarza, i kompletnie tego nie rozumiem, dlaczego tacy ludzie nie odezwą się.
Druga- ciekawe, bo nigdy czegoś takiego nie miałam. Zawsze dostaję normalną odpowiedź typu "zostały mi jeszcze dwie serie", niezależnie od tego, czy pytam się o to kobiety czy mężczyzny, czasami wręcz wychodzi z tego sympatyczny small talk. Chodzę do wielkiej, sieciówkowej siłowni w jednym z największych polskich miast, więc to nie jest kameralne miejsca z rodzinną atmosferą, gdzie wszyscy się znają.
To ja mialam babki 50 plus,ktore były niezadowolone,bo ja jednej z ich grupy zajęłam "jej" miejsce na sali... nie widziałam ,by bylo wykupioneg_girl pisze: ↑pt sty 30, 2026 10:54 am Z mojego doświadczenia lata temu jak przychodziłam na siłkę i mówiłam cześć to część lasek nie odpowiadała i w ogóle patrzyła jakoś z góry na wszystkich. Zero rozmów czy integracji grupy jeśli to były zajęcia. Teraz to się zmienia, natomiast najczęściej jak już ktoś się dużo odzywa, żartuje i próbuje wprowadzić fajną atmosferę o jest to osoba 40+, może to wynika z większej pewności siebie nabytej z wiekiem.
A odnośnie siłki to Jedyne czego nie lubiłam to wszelkich okrzyków np na rowerkach. Na maksa nie lubie wydzierać się na sali...a prowadząca do mojej grupy miala o to pretensje ...
-
PrincessKitty
- Mokra Włoszka
- Posty: 51
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
O matko, to z kolei jak widzę kogoś stojącego nade mną/przy mnie bądź krążącego wokół mnie, kto ewidentnie czai się cichaczem na maszynę/stanowisko po mnie, to szlag mnie trafia, czemu ta osoba po prostu nie spyta się, ile mi jeszcze zostało :DRzeka.chaosu pisze: ↑pt sty 30, 2026 11:02 am Mnie też nie zdarzało się to często, może ze 3 razy. I faktycznie większość reakcji jest spoko na zasadzie small talk. Ale te negatywne reakcje były na tyle mocne, że uznałm, że chyba ktoś się czuje ciśnięty. Teraz grzecznie czekam :D lub mówię, że chciałabym po kimś. Moze jest jakaś szansa, ze to osoba spoza Polski i nie rozumiala co mówię. Ale tak na moje wyczucie, raczej moje pytanie bylo odebrane jako poganianie.
Ale to się łączy też z moją opinią, że wielu ludzi sami robią sobie problemy, bo boją się otworzyć buzię by o coś zapytać bądź coś powiedzieć. Znam też ludzi, którzy mają pretensje do osób nie mających problemu z odezwaniem się, dzięki czemu np. szybciej rozwiązują problemy, zamiast robić coś samodzielnie tylko i wyłącznie po to, żeby przypadkiem nie odezwać się do drugiej osoby.