Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Zwątpienie w związku

Moderator: Moderatorzy lokalni
niewaznejaka

Zwątpienie w związku

Post autor: niewaznejaka »

Postaram się opisać mój problem, myślę że może być to trochę obszerne, ale liczę na wasz punkt widzenia.

Jestem w związku od 3 lat. Ja mam 22 a on 24 lata. Poznaliśmy się na tinderze. Na początku jak to zawsze było pięknie, kolorowo, miłość rosła wokół nas itp itd.
Od dłuższego czasu coś się popsuło. Nie wiem czy to kwestia czasu w związku czy po prostu zaczynam dostrzegać pewne rzeczy, ale związek zaczyna mnie męczyć, irytować.
Jak już wspomniałam wyżej, na początku było super, wykazywał chęci, inicjatywę, starał się. Aktualnie? Nie liczę nawet na to żeby dostać kwiaty bez okazji. Nie dostaję od niego żadnych prezentów i nie to żeby mi na tym zależało tylko chodzi o sam gest, którego u niego nie ma ja mi się wydaje.
W ogóle nie chce mu się dbać o siebie, muszę mu przypominać żeby umył zęby, żeby spuścił wodę w toalecie po sobie. Nie odkłada nic na swoje miejsce, potrafi wyjąć Kubek z szafki i zostawić ją otwartą. Gdy proszę żeby wyrzucił śmieci zanim to nastąpi mija 3 dni. Jeśli w ogóle zobaczy pełny kosz to nie ogarnie tego tylko będzie pchał na umór. Ciągle muszę mu mówić że trzeba zrobić pranie, nastawić zmywarkę. Nie chce mu się wychodzić na spacery z psami bo jemu jest za zimno. Bardzo często jest u nas jego kolega, ciągle razem piją, kolega potrafi spędzać u nas po kilka dni. Często jego mama jest u nas, po prostu oznajmiając że będzie, a nie pytając czy w ogóle może, a on w ogóle jej się w żaden sposób nie przeciwstawia.
Nie chce mu się nigdzie wychodzić, na miasto, na jedzenie. Nie chce razem oglądać filmów czy seriali bo wiecznie nic mu nie pasuje. Często mało ze soba gadamy nawet. Czuję się w ogóle nie słuchana i mam wrażenie że w ogóle mu nie zależy na tym żeby choć trochę zadowolić mnie. Gdy go o coś proszę tak jak dzisiaj prosiłam o kupienie mapkę butelki wody, on wraca z wielką butla. Tu nie chodzi o takie głupoty, tylko o sam fakt tego ze nie słucha co do niego mówię.
Ma 24 lata i od początku związku wiedział ze chce wziąć ślub itp a ostatnio wyleciał mi z tekstem ze ok nadal jest dzieckiem, co patrząc po jego zachowaniu jest dosyć oczywiste, bo najchętniej spotykałby się tylko z kolegą i grał w gry.
Nie chce mi się z nim uprawiać seksu nawet bo o sobie nie dba. Nie dba o higienę ani żadne zasady savoir vivre, kiedy ja jem obok potrafi bekać czy wydawać z siebie inne dźwięki. Odkąd jesteśmy razem strasznie dużo przytył a kiedy o tym wspominam on robi sobie z tego żarty.
Naprawde zastanawiam się czy to ja jestem taka czepliwa czy to nie ze mną jest tu problem.
Ja jestem perfekcjonistką, cenię sobie spokojny, czysty tryb życia a on jest tego przeciwieństwem, nie przeszkadza mu żaden bałagan (potrafi brudna bieliznę rzucić obok kosza na pranie a nie do niego) wprowadza chaos. Z drugiej strony niby czuje ze go kocham, ale już naprawdę coraz bardzie męczy mnie takie życie z nim, gdzie wszystko jest na mojej głowie.
Niby mogłabym odejść ale wynajmujemy razem mieszkanie, mamy dwa psy i się kochamy, albo po prostu może boimy się samotności i życia bez siebie. Nie mam pojęcia co o tym myśleć 🙁🙁🙁
Clientela

Post autor: Clientela »

Na pierwszy rzut oka można powiedzieć że dojeżdża Was codzienność mieszkania razem. Z tego co piszesz to Wasze wymagania dotyczące porządku w domu itp są skrajnie różne, przy czym zaznaczę że ani Twój perfekcjonizm,ani jego bałaganiarstwo czy niechlujstwo są tu dobre/złe. Kwestia wypracowania kompromisów gdzie jednak trzeba będzie poświęcić w jakimś stopniu "swoje" i włożyć wysiłek w, w Twoim przypadku nie zwracania na pewne rzeczy , a w przypadku partnera na staranie się bardziej o porządek w przestrzeniach wspólnych. Odpowiedzialność za psy - tu już grubszy temat ale to trochę tak jak z dziećmi, oboje macie ją po równo i cóż tu na kompromisy pójść nie można. Jego dbanie/nie dbanie o siebie: jaka jest sytuacja osobista partnera? Mierzy się z czymś stresującym teraz? Może coś go przerasta? Może ma problemu natury zdrowia psychicznego? Myślę że warto szczerze i otwarcie porozmawiać, biorąc pod uwagę że podczas szczerej rozmowy może się okazać że usłyszysz coś czego się nie spodziewasz, partner rzeczywiście zdaje się być mniej dojrzały i gotowy na założenie rodziny niż Ty, kwestia jednak z czego to wynika. Na Twoim miejscu porozmawiałbym z nim z pozycji nie tyle roszczeniowej co po prostu zapytania czy wszystko okej, co się u niego dzieje, jak Ty czujesz się w relacji, itp. ale bez oceniania i stawiania warunków póki co.
Może się okazać że partner ma w czymś sporą trudność o której nie wiesz a nad którą zechce popracować jeśli znajdzie bezpieczną przestrzeń i akceptację. I jasne, nie chodzi tu o głaskanie po głowie,ale na pewno o wysłuchanie siebie NAWZAJEM bez oceniania i bez roszczeń.
Wiem że łatwiej poradzić niż faktycznie coś takiego zrobić, ale z doświadczenia powiem że warto.
Dziendobrykochamcie

Post autor: Dziendobrykochamcie »

Musisz się otrząsnąć i otworzyć oczy. Bo lepiej nie będzie. On się nie zmieni, bo żył tak całe życie. Wyobrażasz sobie być z takim chłopem cały czas, jak będzie miał 30,40 lat?
bemetyou

Post autor: bemetyou »

Mój się tak zachowywał jak miał depresję. Dodatkowo ma ADHD (nie zamykanie szafek, "nie słuchanie", brak chęci do mycia się, niezauważanie problemów z czystością w domu, ogólne przebodźcowanie). Jednak postanowiłam mu pomóc, bo go kochałam. Najpierw był psychiatra i leczenie depresji, później diagnoza ADHD i leki. Trwało wszystko jakieś 3 lata, były wzloty i upadki. Nadal jesteśmy razem, a on w końcu jest partnerem
las_kotki

Post autor: las_kotki »

Oczywiście zawsze przy takich tematach pojawiają się stwierdzenia w stylu "on się nie zmieni", "zostaw go" albo "chcesz tak żyć 50 lat".
Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale moim zdaniem warto tutaj zwrócić też uwagę na jego zdrowie psychiczne. Może ma jakieś problemy? Zdrowotne, w pracy?
Rozmowa, rozmowa, rozmowa
Smiechu warte

Post autor: Smiechu warte »

O jesu, nie warto. Nie kupuję wersji o nagłych zaburzeniach psychicznych, jak dla mnie chłop wszedł w tryb "już nic nie musze". Mieszkacie razem, psy itd. BĘDZIE GORZEJ. A ty masz dopiero 22 lata. Wyrzucanie brudnych gaci obok kosza na pranie to oznaka braku szacunku do ciebie. W tym wieku powinniście wychodzić i korzystać z życia. Bo w przyszłości naprawdę nastanie moment, że nie będzie kiedy, kiedy pojawią sie zobowiązania, dzieci. Wtedy człowiek z smutkiem przyzna że nie nacieszył się życiem kiedy był na to czas. 3 lata to bardzo krótki staż, nie ma co marnować na brudasa więcej czasu. A ty jesteś za młoda żeby to znosić dobrowolnie.