Rodzice Anny zginęli dość szybko w wypadku samochodowym, co też może rodzić różne domysły i spiskowe teorie dziejów, zwłaszcza wobec teorii tego zakopiańskiego gliniarza o tym, że jeden z ojców był oficerem wywiadu. Nie pamiętam daty, może ktoś pamięta? Ale tak, od początku rzucało się w oczy wielkie zaangażowanie rodziców Ernestyny, którzy faktycznie poruszyli niebo i ziemię, a wokół Anny chyba była cisza.
Ernestyna Wieruszewska i Anna Semczuk
Moderator: verysweetcherryRe: Ernestyna Wieruszewska i Anna Semczuk
-
rachelkarengreen
- KlasaBiznes
- Posty: 588
- Rejestracja: sob kwie 13, 2024 7:35 am
Słyszałam narrację że byli zbyt załamani żeby działać.zzz pisze: ↑śr sty 21, 2026 11:22 am Rodzice Anny zginęli dość szybko w wypadku samochodowym, co też może rodzić różne domysły i spiskowe teorie dziejów, zwłaszcza wobec teorii tego zakopiańskiego gliniarza o tym, że jeden z ojców był oficerem wywiadu. Nie pamiętam daty, może ktoś pamięta? Ale tak, od początku rzucało się w oczy wielkie zaangażowanie rodziców Ernestyny, którzy faktycznie poruszyli niebo i ziemię, a wokół Anny chyba była cisza.
-
KoneserSera
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: czw wrz 05, 2024 1:31 am
Przeczytałam właśnie linkowany tu artykuł o możliwym połączeniu Ernestyny z Gdańskiem i jej zetknięciu z tamtejszą sektą w 1991 roku. To jest aż dwa lata przed zaginięciem, więc mocno zastanawia mnie, czy w ciągu tych dwóch lat jej zachowanie zupełnie nie uległo zmianie? Dlaczego akurat na tym wyjeździe do Zakopanego miała porwać ją (oraz Anię) ta konkretna organizacja? Wygląda jakby Ernestyna była bardzo „upatrzoną” przez tę sektę dziewczyną, więc równie dobrze mogli ją porwać z Warszawy/okolic, gdzie mieszkała albo (najprościej) zwabić ponownie do Trójmiasta. Jakoś tak do końca mi się to nie spina. No i podstawowe pytanie, czy Ernestyna w ogóle była w kontakcie z tymi ludźmi z sekty i miała szansę się z nimi umówić.
Natomiast pamiętam, że dziewczyny w pociągu do Zakopanego spotkały kogoś „ciekawego”, co było wspomniane w pamiętniku czy liście którejś z nich. Trudno mi wyobrazić sobie gangsterów w pociągu, raczej byliby to właśnie pozornie mili naganiacze, którzy „wystawiają” konkretne osoby innym organizacjom/mafiom. Również w czasie wyjazdu została wykonana fotografia Ernestyny, której rodzice nie pamiętają i niewiadomo, skąd pochodzi. Przypominam, że żadni napotkani na miejscu znajomi nigdy się nie odnaleźli i nie zeznawali, a dziewczyny wychodziły na spotkanie z nimi wg gaździny. Mi się zawsze ci ludzie z pociągu wydawali podejrzani, bo jednak kiedyś ludzie faktycznie rozmawiali w przedziałach.
Natomiast pamiętam, że dziewczyny w pociągu do Zakopanego spotkały kogoś „ciekawego”, co było wspomniane w pamiętniku czy liście którejś z nich. Trudno mi wyobrazić sobie gangsterów w pociągu, raczej byliby to właśnie pozornie mili naganiacze, którzy „wystawiają” konkretne osoby innym organizacjom/mafiom. Również w czasie wyjazdu została wykonana fotografia Ernestyny, której rodzice nie pamiętają i niewiadomo, skąd pochodzi. Przypominam, że żadni napotkani na miejscu znajomi nigdy się nie odnaleźli i nie zeznawali, a dziewczyny wychodziły na spotkanie z nimi wg gaździny. Mi się zawsze ci ludzie z pociągu wydawali podejrzani, bo jednak kiedyś ludzie faktycznie rozmawiali w przedziałach.
Nie jest tak łatwo złowić kogoś do sekty, zwłaszcza gdy żyje się w 1993 roku i nie ma się internetu. Nie zdziwiłabym się, gdyby każda zainteresowana jakkolwiek osoba była przez nich intensywnie nagabywana z różnych stron. Nie zapomnę, jak w zbliżonym czasie będąc w podobnym co te dziewczyny wieku razem z koleżanką nawiązałyśmy w parku rozmowę z mężczyzną, który był w towarzystwie dwójki dzieci - o książkach, filozofii, religii. Od słowa do słowa ta koleżanka podała im swój numer telefonu (oczywiście stacjonarny, nie było komórek), tak żeby jeszcze kiedyś pogadać, bo dobrze się rozmawiało na takie uduchowione tematy. Następnego dnia rano ktoś zadzwonił jej do mieszkania domofonem i to był ten facet. Znalazł adres w książce telefonicznej, to było wtedy możliwe, a może w jakiś inny sposób? Z tego co wiem ona zeszła na dół na klatkę cała zesrana i powiedziała, żeby nie przychodził tam więcej i chyba na tym się to skończyło. To była mega nauczka dla nas, a naprawdę ci ludzie wydawali się fajni i ciekawi takim małolatom... Nie wiem, czy to była sekta( tematyka tej rozmowy mogła na to wskazywać) czy może coś jeszcze gorszego, ale ktoś zadał sobie niemało trudu, bo miejsce, w którym się spotkaliśmy było daleko od tego mieszkania, więc to było naprawdę creepy. Potrafię sobie wyobrazić, że Ernestyna w swojej naiwności i niewinności po kryjomu odpisywała temu Czerwińskiemu, napisała o planach wakacyjnych, może on wysłał jakiegoś umyślnego, żeby niby przypadkiem wpaść na siebie w pociągu? To była okazja - bez rodziców, wakacyjny klimat... Co do zmiany zachowania nie musiało jej tak od razu być. Sekta nie od razu mówi: "Hej, rzuć rodzinę, rozbieraj się i wyskakuj z kasy". Najpierw jest bardzo miło i niewinnie, to schemat stary jak świat. Niestety to możliwe, że dziewczyna była urabiana od dawna, ale póki co tylko tak, by tylko nabrała do kogoś zaufania.KoneserSera pisze: ↑śr sty 21, 2026 12:52 pm Przeczytałam właśnie linkowany tu artykuł o możliwym połączeniu Ernestyny z Gdańskiem i jej zetknięciu z tamtejszą sektą w 1991 roku. To jest aż dwa lata przed zaginięciem, więc mocno zastanawia mnie, czy w ciągu tych dwóch lat jej zachowanie zupełnie nie uległo zmianie? Dlaczego akurat na tym wyjeździe do Zakopanego miała porwać ją (oraz Anię) ta konkretna organizacja? Wygląda jakby Ernestyna była bardzo „upatrzoną” przez tę sektę dziewczyną, więc równie dobrze mogli ją porwać z Warszawy/okolic, gdzie mieszkała albo (najprościej) zwabić ponownie do Trójmiasta. Jakoś tak do końca mi się to nie spina. No i podstawowe pytanie, czy Ernestyna w ogóle była w kontakcie z tymi ludźmi z sekty i miała szansę się z nimi umówić.
Natomiast pamiętam, że dziewczyny w pociągu do Zakopanego spotkały kogoś „ciekawego”, co było wspomniane w pamiętniku czy liście którejś z nich. Trudno mi wyobrazić sobie gangsterów w pociągu, raczej byliby to właśnie pozornie mili naganiacze, którzy „wystawiają” konkretne osoby innym organizacjom/mafiom. Również w czasie wyjazdu została wykonana fotografia Ernestyny, której rodzice nie pamiętają i niewiadomo, skąd pochodzi. Przypominam, że żadni napotkani na miejscu znajomi nigdy się nie odnaleźli i nie zeznawali, a dziewczyny wychodziły na spotkanie z nimi wg gaździny. Mi się zawsze ci ludzie z pociągu wydawali podejrzani, bo jednak kiedyś ludzie faktycznie rozmawiali w przedziałach.
-
rachelkarengreen
- KlasaBiznes
- Posty: 588
- Rejestracja: sob kwie 13, 2024 7:35 am
Tam nie było napisane że spotkały kogoś ciekawego tylko że podróż była ciekawa i opowiedzą jak wrócąKoneserSera pisze: ↑śr sty 21, 2026 12:52 pm Przeczytałam właśnie linkowany tu artykuł o możliwym połączeniu Ernestyny z Gdańskiem i jej zetknięciu z tamtejszą sektą w 1991 roku. To jest aż dwa lata przed zaginięciem, więc mocno zastanawia mnie, czy w ciągu tych dwóch lat jej zachowanie zupełnie nie uległo zmianie? Dlaczego akurat na tym wyjeździe do Zakopanego miała porwać ją (oraz Anię) ta konkretna organizacja? Wygląda jakby Ernestyna była bardzo „upatrzoną” przez tę sektę dziewczyną, więc równie dobrze mogli ją porwać z Warszawy/okolic, gdzie mieszkała albo (najprościej) zwabić ponownie do Trójmiasta. Jakoś tak do końca mi się to nie spina. No i podstawowe pytanie, czy Ernestyna w ogóle była w kontakcie z tymi ludźmi z sekty i miała szansę się z nimi umówić.
Natomiast pamiętam, że dziewczyny w pociągu do Zakopanego spotkały kogoś „ciekawego”, co było wspomniane w pamiętniku czy liście którejś z nich. Trudno mi wyobrazić sobie gangsterów w pociągu, raczej byliby to właśnie pozornie mili naganiacze, którzy „wystawiają” konkretne osoby innym organizacjom/mafiom. Również w czasie wyjazdu została wykonana fotografia Ernestyny, której rodzice nie pamiętają i niewiadomo, skąd pochodzi. Przypominam, że żadni napotkani na miejscu znajomi nigdy się nie odnaleźli i nie zeznawali, a dziewczyny wychodziły na spotkanie z nimi wg gaździny. Mi się zawsze ci ludzie z pociągu wydawali podejrzani, bo jednak kiedyś ludzie faktycznie rozmawiali w przedziałach.
-
KoneserSera
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: czw wrz 05, 2024 1:31 am
Masz rację - mój błąd. Natomiast żeby podróż była ciekawa, to moim zdaniem musi wydarzyć się coś lekko niespodziewanego - ale to już moja interpretacja w kierunku spotkań z kimś później w Zakopanem, które to najprawdopodobniej miały miejsce. Jednocześnie musi być to coś w miarę niewinnego, czym młoda dziewczyna chciałaby się podzielić z rodzicami. Ogółem sprawdziłam, że informacja ta pochodzi z pocztówki Ernestyny do rodziców i była pisana bardzo skrótowo.rachelkarengreen pisze: ↑śr sty 21, 2026 2:18 pm Tam nie było napisane że spotkały kogoś ciekawego tylko że podróż była ciekawa i opowiedzą jak wrócą
-
rachelkarengreen
- KlasaBiznes
- Posty: 588
- Rejestracja: sob kwie 13, 2024 7:35 am
Ja myślę że to jakiś banał, związany z ilością osób w pociągu. Wtedy jazda pociągiem nie była taka jak teraz, ludzi był tłum, tylko nieliczni mieli miejscówki. Ludzie potrafili wchodzić przez okna. Ja myślę że to miało z tym związekKoneserSera pisze: ↑śr sty 21, 2026 5:27 pm Masz rację - mój błąd. Natomiast żeby podróż była ciekawa, to moim zdaniem musi wydarzyć się coś lekko niespodziewanego - ale to już moja interpretacja w kierunku spotkań z kimś później w Zakopanem, które to najprawdopodobniej miały miejsce. Jednocześnie musi być to coś w miarę niewinnego, czym młoda dziewczyna chciałaby się podzielić z rodzicami. Ogółem sprawdziłam, że informacja ta pochodzi z pocztówki Ernestyny do rodziców i była pisana bardzo skrótowo.
-
rachelkarengreen
- KlasaBiznes
- Posty: 588
- Rejestracja: sob kwie 13, 2024 7:35 am
Zaginięcie Ernestyny i Anny to sprawa, której rozwiązania chyba najbardziej czekam. Fakt, że zginęły we dwie jest bardzo tajemnicze. Dotychczas myślałam, że ona nigdy nie wyszły z tego domu, że to może syn. Ale teraz już sama nie wiem