nie czaje, to on sie rzucił z czegoś z tymi kwiatami czy jej dał te kwiaty?plotki3030 pisze: ↑pn gru 29, 2025 7:00 pm Oczywiście nie siedzę w jego głowie a ludzie różne mają reakcje ale gdyby to matka mu kazała zerwać to czy na logikę nie próbował by się buntować i mimo wszystko być z tą dziewczyną? Miał 17 lat, prawie dorosły, rok by wytrzymali i wtedy mogliby sami decydować.
Dlatego bardziej logiczne wydaje się, że to ta dziewczyna z nim zerwała (i miała do tego prawo) i on nie umiał się pogodzić z tym do tego stopnia że stwierdził że życie nie ma sensu. Złamane serce to ciężki temat. Zwłaszcza ten pierwszy raz.
Na 100% myślał o tej dziewczynie skoro miał tego kwiatka, z jakichs względów akurat ten przedmiot zabrał z domu.
Zaginięcie (?) Krzysztofa Dymińskiego
Moderator: verysweetcherryRe: Zaginięcie (?) Krzysztofa Dymińskiego
Niekoniecznie rok by wytrzymali i mogliby być razem. W wieku 18 lat trwa jeszcze szkoła. Dla wielu osób nie jest to takie oczywiste, że się wtedy wyprowadzą z domu i beda robić, co chcą. Jeżeli rodzice są zaborczy i kontrolujący tym bardziej.plotki3030 pisze: ↑pn gru 29, 2025 7:00 pm Oczywiście nie siedzę w jego głowie a ludzie różne mają reakcje ale gdyby to matka mu kazała zerwać to czy na logikę nie próbował by się buntować i mimo wszystko być z tą dziewczyną? Miał 17 lat, prawie dorosły, rok by wytrzymali i wtedy mogliby sami decydować.
Dlatego bardziej logiczne wydaje się, że to ta dziewczyna z nim zerwała (i miała do tego prawo) i on nie umiał się pogodzić z tym do tego stopnia że stwierdził że życie nie ma sensu. Złamane serce to ciężki temat. Zwłaszcza ten pierwszy raz.
Na 100% myślał o tej dziewczynie skoro miał tego kwiatka, z jakichs względów akurat ten przedmiot zabrał z domu.
- MichalScott
- MoetGlass
- Posty: 268
- Rejestracja: pn lut 24, 2025 8:33 am
No jasne, że miała prawo. Każde z nich miało. Ale to on zaginął i może sobie dziewczyna różne rzeczy wyrzucać (nie twierdzę, że powinna, tylko tak działa ludzka psychika). Mam nadzieję że miała pomoc psychologiczną. Tyle.
Lola23 pisze: ↑ndz gru 21, 2025 12:09 pm To że nastolatek się nie buntuje to nic złego? No chyba nie. Bunt jest zdrowym etapem dla dziecka i niepokojące powinno być to właśnie jak go nie ma. Ja się nie buntowałam bo byłam tak zastraszona przez rodziców, nasza rodzina też wyglądała normalnie a co się odwalalo za zamkniętymi drzwiami to głowa mała. Moim zdaniem tam coś się wydarzyło bo ta szybka reakcja rodziców i takie szukanie bez końca to dla mnie jedno wielkie poczucie winy.
Każdy psycholog robi diagnozę i się wypowiada. Ty nie zrobiłaś profesjonalnej diagnozy tej rodzinyLola23 pisze: ↑ndz gru 21, 2025 6:29 pm Każdy psycholog ci powie że bunt jest zdrowy i potrzebny. Ale ok,możesz twierdzić swoje. Szybka reakcja to jedno a potrzeba mocnej kontroli to drugie. I skoro wychowałam się w tak dysfunkcyjnej rodzinie, potrafie też to bezbłędnie rozpoznać. Czy jakaś inna rodzina tak rozpaczliwie szuka swojego zaginionego dziecka w Polsce jak oni? Ja nie znam.
Bunt jest mechanizmem budowania autonomii. A jak dziecko jest bezpiecznie przywiązane, to nie zawsze się buntuje, często negocjuje. Więc nie bunt nie jest niezbędnym etapem rozwoju. Może się pojawić ale nie musi. A szukanie dziecka od razu nie jest objawem patologii
„Twój umysł odda ci dokładnie tyle, ile w niego włożysz.”
Przecież zawsze to się słyszy. - Wróć bez względu na wszystko, -Chcemy tylko żebyś wrócił.
To brzmi jak rodzice, którzy przekazują synowi żeby wrócił do domu i nie liczy się to, że postawili świat na głowie żeby go znalazł. Bo przecież widząc rozmach poszukiwań, dziecko może się bać konsekwencji, choćby tych społecznych i związanych z kosztami za służby publiczne.
„Twój umysł odda ci dokładnie tyle, ile w niego włożysz.”
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1820
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
A może nie był bliski jej sercusosczosnkowy pisze: ↑wt gru 30, 2025 10:30 pm no nie wiem, mpze dlatego, ze gdyby ktoś bliski mojemu sercu z(a)ginął to po ludzku byłoby mi przykro
rozumiem ja
to chyba normalne![]()
Nie musiał być bliski sercu - wystarczyło, że się znali.
Dziewczyna nie musi się obwiniać, zadręczać, ale jestem przekonana o tym, że średnio rozwinięty emocjonalnie człowiek miałby jednak refleksję, chociażby w stylu "o kur, ale się odwaliło" po zaginięciu kogoś znajomego, kto był w nas zakochany - nawet, jeżeli koło kolana by nam ta jego miłość latała.
Dlatego proponuję zejść z tematu dziewczyny.
Nie zawiniła. Mam nadzieję, że już zawsze będzie anonimowa, internet to obrzydliwe miejsce.
Dziewczyna nie musi się obwiniać, zadręczać, ale jestem przekonana o tym, że średnio rozwinięty emocjonalnie człowiek miałby jednak refleksję, chociażby w stylu "o kur, ale się odwaliło" po zaginięciu kogoś znajomego, kto był w nas zakochany - nawet, jeżeli koło kolana by nam ta jego miłość latała.
Dlatego proponuję zejść z tematu dziewczyny.
Nie zawiniła. Mam nadzieję, że już zawsze będzie anonimowa, internet to obrzydliwe miejsce.
Czy ktoś tutaj tak zupełnie bez ironii wierzy w to, że ten chłopak żyje? Szczerze mówiąc większe szanse daje na to, że jak otworzę szafę na strychu to znajdę w niej rodzinę Bogdańskich. Każdy o zdrowym rozsądku zna finał tej sprawy, więc mam szczerą nadzieję że Wisła wreszcie się zlituje i da ukojenie rodzinie. Argument "ale to dziwne bo inne ciała się znalazły a jego jeszcze nie" jest kompletnie nietrafiony i jeśli ktoś miał okazję nurkować w Wiśle, będzie w stanie to potwierdzić
Racjonalnie: nie wierzę w to, że żyje.
Natomiast jestem w stanie zrozumieć, że rodzice mogą myśleć, czuć inaczej.
Tak jeszcze pomyślałam: czy te obrotowe kamery na moście można podglądać na telefonie tak, jak inne live cams na miasto?
Natomiast jestem w stanie zrozumieć, że rodzice mogą myśleć, czuć inaczej.
Tak jeszcze pomyślałam: czy te obrotowe kamery na moście można podglądać na telefonie tak, jak inne live cams na miasto?
tylko ze wytrzuty sumienia mozna dostac jezeli obarczasz się jakąś winą, dziwne jakby ta dziewczyna miałą wyrzuty sumieania bo z nim zerwała czy tam zaakceptowała że on z nią zrywasosczosnkowy pisze: ↑wt gru 30, 2025 10:30 pm no nie wiem, mpze dlatego, ze gdyby ktoś bliski mojemu sercu z(a)ginął to po ludzku byłoby mi przykro
rozumiem ja
to chyba normalne![]()
-
Dobrochoczy
- Tritonotti
- Posty: 183
- Rejestracja: czw sty 09, 2025 9:02 am
-
Dobrochoczy
- Tritonotti
- Posty: 183
- Rejestracja: czw sty 09, 2025 9:02 am
w tej sprawie informacje o dziewczynie podała matka Krzyśka, ale to były informacje zmanipulowane. Matka powiedziała również że nie ma sobie nic do zarzucenia ale to ona chciała aby Krzysiek zakończył tą znajomosć. Było to podawane w podcastach o zrzucenie których tak walczyli rodzice Krzyśka. Matka blokuje różne info na temat sprawy. Sama twierdziła również że np. nie miała instagrama ( a miała) .. itepemarley71 pisze: ↑śr gru 31, 2025 3:53 pm Nie musiał być bliski sercu - wystarczyło, że się znali.
Dziewczyna nie musi się obwiniać, zadręczać, ale jestem przekonana o tym, że średnio rozwinięty emocjonalnie człowiek miałby jednak refleksję, chociażby w stylu "o kur, ale się odwaliło" po zaginięciu kogoś znajomego, kto był w nas zakochany - nawet, jeżeli koło kolana by nam ta jego miłość latała.
Dlatego proponuję zejść z tematu dziewczyny.
Nie zawiniła. Mam nadzieję, że już zawsze będzie anonimowa, internet to obrzydliwe miejsce.
Strach tnie głębiej niż miecze.
- eszability
- SushiRoll
- Posty: 233
- Rejestracja: sob mar 02, 2024 8:56 pm
Ja się tylko pytam, luz.eszability pisze: ↑sob sty 10, 2026 9:46 am No to jest akurat wniosek, który dość łatwo wyciągnąć znając temat choć minimalnie...
Nie zagłębiałam się tak bardzo ale wydaje mi sie po prostu że zajmują jakieś managerskie stanowiska. Mają elegancko urządzony dom, co widać na wielu nagraniach. Może stąd te wnioski.
-
LobuzKochany
- Mokra Włoszka
- Posty: 54
- Rejestracja: pt lip 18, 2025 4:32 pm
Wczoraj te tłuki napisały o użyciu psów tropiących , żeby szukać Krzysztofa...Kajtek667 pisze: ↑ndz gru 28, 2025 1:59 pm Czy zauważliście też to, że redakcja Gońca wypełnia swoją nową stronę (Gorące Tematy) informacjami o Krzysztofie, które są powieleniem starych?
W grudniu powielili fejka o tym, że gdzieś na Śląsku znaleziono kartę płatniczą Dymińskiego. 22 grudnia napisali o stronie z wiadomością do Krzysztofa, co istnieje od półtora roku. 23 grudnia napisali o zbiórce, którą rodzina uruchomiła 2 lata temu. Po co to jest?
Oczywiście odnośniki z kupionych farm troli trafiają na grupy poszukiwawcze i zdobywają rozgłos. Jedna grupa to 60k użytkowników, druga 20k to jest sporo potencjalnych wejść. Czy wydawnictwo Iberion dostało kasę za zajęcie się tą sprawą, czy może są tylko pazerni i myślą, że zwabią ludzi na swój serwis starymi informacjami?
![]()
Jestem skrajnie negatywnie nastawiony do tych wypocin Iberionu, bo to, co oni robią z tą sprawą, to nie jest informowanie, tylko ordynarny clickbait. Teksty wrzucane dzień po dniu wyłącznie po to, żeby sprawa nie wypadła z algorytmów, to jakaś hybryda pseudo-portalu informacyjnego z tabloidowym ściekiem. Formalnie wszystko się zgadza: daty, nazwiska, najnowsze informacje, rodzina zabrała głos, ojciec Krzysztofa przekazał wieści, ale realnie nie ma tam absolutnie nic nowego. To jest ciągłe odgrzewanie tych samych historii i pompowanie emocji zamiast faktów. Tytuły i nagłówki są wyraźnie emocjonalne, celowo nieprecyzyjne, kłamliwe, sugerujące przełom i zmianę statusu sprawy
Schemat jest zawsze ten sam. Wystarczy byle pretekst: post z Facebooka, komentarz rodzica sprzed miesięcy lub roku, reakcję na cudzą publikację (np. wywiad dla Wprost), zbiórka uruchomiona dawno temu, psy tropiące, które coś wskazały, ale nic z tego nie wynikło. Albo jeszcze lepiej – stara historia z 2023 roku o rzekome widzenie na Pomorzu czy nagranie z kamerki, które od dwóch lat niczego nie rozstrzygnęło. Z tego robi się „nowe światło na sprawę” albo „rodzina wciąż wierzy”. To nie są newsy, to jest recykling.
Same artykuły to w większości streszczenie tego, co każdy zainteresowany sprawą już zna. Cytaty powycinane z kontekstu, brak ciągu dalszego, brak sprostowań. Przykład z kartą płatniczą jest podręcznikowy: informacja szybko została wyjaśniona na Facebooku, że chodzi o imiennika, ale w artykule tego już nie ma, bo zabiłoby narrację on może żyć. Podobnie ze zbiórką – raz piszą, jakby dopiero co została założona, innym razem, że wciąż trwa, choć wiadomo, że to temat sprzed wielu miesięcy. Albo psy tropiące – tytuł sugeruje coś przełomowego, a w treści na końcu jedno zdanie, że niczego nie odnaleziono.
To wszystko jest pisane pod bardzo konkretnego odbiorcę: mało krytycznego, czytającego nagłówki, niepamiętającego, co było wczoraj, a co dwa lata temu. Język jest uproszczony, patetyczny, pełen fraz w stylu „aż ściska w gardle”, „poruszające słowa”, „niebywałe poświęcenie”. Zero kontekstu prawnego, zero informacji, na jakim etapie realnie jest sprawa. To jest infantylizacja czyjejś tragedii, a nie jej rzetelny opis.
Najgorsze jest to, że to nie wygląda na przypadek, tylko na model biznesowy oparty na naruszaniu standardów etycznych. Seryjna produkcja tekstów opartych na cudzym nieszczęściu, podtrzymywanie fałszywej narracji „ciągle coś się dzieje”, sugerowanie przełomów bez podstaw, wzbudzanie nadziei, która za każdym razem kończy się tym samym – niczym. Te artykuły nie spełniają żadnej funkcji informacyjnej ani społecznej, jedyne co robią, to generują ruch i reklamy.
Dla rodzin zaginionych to musi być psychicznie wyniszczające. Każdy taki tekst wrzucany potem na grupy czy rozsyłany w komentarzach znowu podkręca emocje. A po chwili przychodzi zjazd, bo znowu okazuje się, że to puste słowa. I tak w kółko. Zamiast pozwolić ludziom żyć z tą straszną niepewnością, media im ją stale rozgrzebują. Na grupach poszukiwawczych to samo - brak konkretu w komentarzach, życzenia, łechtanie ego rodziców, jakieś liściki do Krzysztofa.
Jeśli Krzysztof Dymiński żyje i śledzi takie publikacje, mogą one działać na niego wyjątkowo destrukcyjnie. Sensacyjne nagłówki i ciągłe sugestie nowych tropów wzmacniają poczucie bycia ściganym i obserwowanym. Zamiast tworzyć przestrzeń do bezpiecznego powrotu, media podsycają w nim lęk przed reakcją otoczenia i przed tym, że jego powrót stanie się medialnym spektaklem. Widząc to wszystko paradoksalnie jeszcze bardziej może nie podejmować decyzji o ujawnieniu się. W efekcie taki przekaz nie przybliża rozwiązania sprawy, lecz może utrwalać jego ucieczkę, wzmacniając przekonanie, że powrót oznacza chaos, presję i utratę kontroli nad własnym życiem.
-
LobuzKochany
- Mokra Włoszka
- Posty: 54
- Rejestracja: pt lip 18, 2025 4:32 pm
Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że taki ściek puszczany jest w obieg bez udziału rodziny. Bo jeśli Dymińscy uważają, że nie ważne co piszą, byle pisali to radzę im się jeszcze raz dobrze zastanowić, bo powrót Krzysztofa to bycie internetowym celebrytą wbrew własnej woli
This! Gdyby on żył i faktycznie wrócił, to tabloidy i ludzie żądni sensacji nie daliby mu żyć!
A co jadł? A o której wstał? A robił kupę?
Obrzydliwa perspektywa.
Nigdy po czymś takim nie zdecydowałabym się na powrót do dawnego życia. Conajwyżej dałabym znać rodzicom i zażądała zakończenia poszukiwań.
A co jadł? A o której wstał? A robił kupę?
Obrzydliwa perspektywa.
Nigdy po czymś takim nie zdecydowałabym się na powrót do dawnego życia. Conajwyżej dałabym znać rodzicom i zażądała zakończenia poszukiwań.