Problem z partnerem
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryProblem z partnerem
Jestem w związku 6 lat. Związek ciężki, dużo emocji, nerwów, ale gdzieś to uczucie jest. Mam problem bo od dłuższego czasu nie mam ochoty na mojego partnera, w ogóle na zbliżenia. Poznaliśmy się na portalu randkowym, na początku relacja miała się opierać tylko na seksie, oboje mieliśmy duże libido, podobne upodobania. Z czasem zaczęłam używać plastrów, korzystałam z nich rok i mam wrażenie że po nich do siebie nie doszłam. Wyniki mam w normie, jestem zdrowa, nie mam nadwagi. 3 lata temu byłam w ciąży (ciąże straciłam). Nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale psychicznie trochę mnie to wytyrało. Dzieci nie będę mieć, mimo że partner naciska coraz bardziej. Jak już dojdzie do stosunku to odmawia prezerwatyw, kończy we mnie a później się złości że ratuję się antykoncepcją awaryjną. Nie chcę brać hormonów bo wiem jak na mnie działają. Myślałam jeszcze że może moja "niechęć" do niego wynika z tego powodu, że on jest jak dziecko. On nie pracuje, robi jakieś interesy, zarobi kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy i siedzi w domu (wszystko legalnie) ja mam pracę na etat, praca dobra, bardzo ją lubię i nie ma szans że z niej zrezygnuję. Kiedyś próbowałam pracować z nim ,ale się nie da więc to nie wchodzi w grę mimo iż widzę że moja praca go denerwuje. W domu - sprzątanie, gotowanie, zakupy - wszystko robię ja, mimo że on siedzi całe dnie w domu. Jadę do pracy - muszę mu zostawiać posiłki na cały dzień, schudnie to się złości że jest z mojej winy "niedożywiony" on nie zrobi sobie nic, mimo że lodówka jest zawsze pełna. Prace wokół domu - czasami wracam z pracy (pracuję umysłowo, stanowisko techniczne) muszę iść mu pomagać z pracami wokół domu, czy pracami budowlanymi. Zbieram po nim skarpety, bokserki, buty, śmieci ze stołu, z łóżka itp kłócimy się coraz częściej o brak seksu, coraz częściej wywiera na mnie presję, nie mogę się skupić w pracy bo mam monologi na telefonie z pretensjami, wszystkie jego zamówienia, zwroty, przeglądy aut itp wszystko jest na mojej głowie. Zapomnę o czymś to się obraża. Do tego dużo teraz ćwiczy i naprawdę dobrze wygląda i zaczął sobie robić milion zdjęć. Czasami jestem zniesmaczona jak na niego patrzę, bo robi sobie zdjęcia w absolutnie każdej sytuacji. Przestał dla mnie być "interesujący" siedzi cały czas w domu, ćwiczy, marudzi albo ogląda milion filmów. Nie mogę się go doprosić o wyjście do kina, o nic. Bardziej o mnie "zabiegają" koledzy z pracy niż własny facet. Wracam z pracy, gotuję, sprzątam, piorę, przynoszę drewno i idę spać bo nie mam siły. W weekend kiedy on leży ja nadrabiam "zaległości" jakie według niego mam, co też się później kończy fochem bo nie "interesuję się jego osobą" jestem na granicy - gdyby nie wspólny kredyt pomyślałabym nad rozstaniem....
Do wymiany zdecydowanie, tu nawet nie ma z czym dyskutować.Glowacka pisze: ↑pt sty 16, 2026 1:34 pm Jestem w związku 6 lat. Związek ciężki, dużo emocji, nerwów, ale gdzieś to uczucie jest. Mam problem bo od dłuższego czasu nie mam ochoty na mojego partnera, w ogóle na zbliżenia. Poznaliśmy się na portalu randkowym, na początku relacja miała się opierać tylko na seksie, oboje mieliśmy duże libido, podobne upodobania. Z czasem zaczęłam używać plastrów, korzystałam z nich rok i mam wrażenie że po nich do siebie nie doszłam. Wyniki mam w normie, jestem zdrowa, nie mam nadwagi. 3 lata temu byłam w ciąży (ciąże straciłam). Nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale psychicznie trochę mnie to wytyrało. Dzieci nie będę mieć, mimo że partner naciska coraz bardziej. Jak już dojdzie do stosunku to odmawia prezerwatyw, kończy we mnie a później się złości że ratuję się antykoncepcją awaryjną. Nie chcę brać hormonów bo wiem jak na mnie działają. Myślałam jeszcze że może moja "niechęć" do niego wynika z tego powodu, że on jest jak dziecko. On nie pracuje, robi jakieś interesy, zarobi kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy i siedzi w domu (wszystko legalnie) ja mam pracę na etat, praca dobra, bardzo ją lubię i nie ma szans że z niej zrezygnuję. Kiedyś próbowałam pracować z nim ,ale się nie da więc to nie wchodzi w grę mimo iż widzę że moja praca go denerwuje. W domu - sprzątanie, gotowanie, zakupy - wszystko robię ja, mimo że on siedzi całe dnie w domu. Jadę do pracy - muszę mu zostawiać posiłki na cały dzień, schudnie to się złości że jest z mojej winy "niedożywiony" on nie zrobi sobie nic, mimo że lodówka jest zawsze pełna. Prace wokół domu - czasami wracam z pracy (pracuję umysłowo, stanowisko techniczne) muszę iść mu pomagać z pracami wokół domu, czy pracami budowlanymi. Zbieram po nim skarpety, bokserki, buty, śmieci ze stołu, z łóżka itp kłócimy się coraz częściej o brak seksu, coraz częściej wywiera na mnie presję, nie mogę się skupić w pracy bo mam monologi na telefonie z pretensjami, wszystkie jego zamówienia, zwroty, przeglądy aut itp wszystko jest na mojej głowie. Zapomnę o czymś to się obraża. Do tego dużo teraz ćwiczy i naprawdę dobrze wygląda i zaczął sobie robić milion zdjęć. Czasami jestem zniesmaczona jak na niego patrzę, bo robi sobie zdjęcia w absolutnie każdej sytuacji. Przestał dla mnie być "interesujący" siedzi cały czas w domu, ćwiczy, marudzi albo ogląda milion filmów. Nie mogę się go doprosić o wyjście do kina, o nic. Bardziej o mnie "zabiegają" koledzy z pracy niż własny facet. Wracam z pracy, gotuję, sprzątam, piorę, przynoszę drewno i idę spać bo nie mam siły. W weekend kiedy on leży ja nadrabiam "zaległości" jakie według niego mam, co też się później kończy fochem bo nie "interesuję się jego osobą" jestem na granicy - gdyby nie wspólny kredyt pomyślałabym nad rozstaniem....
Przecież Ty tracisz z nim czas, a z czasem będzie coraz gorzej. No, chyba że chcesz być w przyszłości jego sprzątaczką, kucharką, pomocą domową, itd. I co z tego masz? ,,Jakieś'' uczucie. Pakuj się i w nogi.Glowacka pisze: ↑pt sty 16, 2026 1:34 pm Jestem w związku 6 lat. Związek ciężki, dużo emocji, nerwów, ale gdzieś to uczucie jest. Mam problem bo od dłuższego czasu nie mam ochoty na mojego partnera, w ogóle na zbliżenia. Poznaliśmy się na portalu randkowym, na początku relacja miała się opierać tylko na seksie, oboje mieliśmy duże libido, podobne upodobania. Z czasem zaczęłam używać plastrów, korzystałam z nich rok i mam wrażenie że po nich do siebie nie doszłam. Wyniki mam w normie, jestem zdrowa, nie mam nadwagi. 3 lata temu byłam w ciąży (ciąże straciłam). Nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale psychicznie trochę mnie to wytyrało. Dzieci nie będę mieć, mimo że partner naciska coraz bardziej. Jak już dojdzie do stosunku to odmawia prezerwatyw, kończy we mnie a później się złości że ratuję się antykoncepcją awaryjną. Nie chcę brać hormonów bo wiem jak na mnie działają. Myślałam jeszcze że może moja "niechęć" do niego wynika z tego powodu, że on jest jak dziecko. On nie pracuje, robi jakieś interesy, zarobi kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy i siedzi w domu (wszystko legalnie) ja mam pracę na etat, praca dobra, bardzo ją lubię i nie ma szans że z niej zrezygnuję. Kiedyś próbowałam pracować z nim ,ale się nie da więc to nie wchodzi w grę mimo iż widzę że moja praca go denerwuje. W domu - sprzątanie, gotowanie, zakupy - wszystko robię ja, mimo że on siedzi całe dnie w domu. Jadę do pracy - muszę mu zostawiać posiłki na cały dzień, schudnie to się złości że jest z mojej winy "niedożywiony" on nie zrobi sobie nic, mimo że lodówka jest zawsze pełna. Prace wokół domu - czasami wracam z pracy (pracuję umysłowo, stanowisko techniczne) muszę iść mu pomagać z pracami wokół domu, czy pracami budowlanymi. Zbieram po nim skarpety, bokserki, buty, śmieci ze stołu, z łóżka itp kłócimy się coraz częściej o brak seksu, coraz częściej wywiera na mnie presję, nie mogę się skupić w pracy bo mam monologi na telefonie z pretensjami, wszystkie jego zamówienia, zwroty, przeglądy aut itp wszystko jest na mojej głowie. Zapomnę o czymś to się obraża. Do tego dużo teraz ćwiczy i naprawdę dobrze wygląda i zaczął sobie robić milion zdjęć. Czasami jestem zniesmaczona jak na niego patrzę, bo robi sobie zdjęcia w absolutnie każdej sytuacji. Przestał dla mnie być "interesujący" siedzi cały czas w domu, ćwiczy, marudzi albo ogląda milion filmów. Nie mogę się go doprosić o wyjście do kina, o nic. Bardziej o mnie "zabiegają" koledzy z pracy niż własny facet. Wracam z pracy, gotuję, sprzątam, piorę, przynoszę drewno i idę spać bo nie mam siły. W weekend kiedy on leży ja nadrabiam "zaległości" jakie według niego mam, co też się później kończy fochem bo nie "interesuję się jego osobą" jestem na granicy - gdyby nie wspólny kredyt pomyślałabym nad rozstaniem....
- Pamieculotna
- BlondDoczep
- Posty: 126
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Myślę, że kredyt to Twój najmniejszy problem.Glowacka pisze: ↑pt sty 16, 2026 1:34 pm Jestem w związku 6 lat. Związek ciężki, dużo emocji, nerwów, ale gdzieś to uczucie jest. Mam problem bo od dłuższego czasu nie mam ochoty na mojego partnera, w ogóle na zbliżenia. Poznaliśmy się na portalu randkowym, na początku relacja miała się opierać tylko na seksie, oboje mieliśmy duże libido, podobne upodobania. Z czasem zaczęłam używać plastrów, korzystałam z nich rok i mam wrażenie że po nich do siebie nie doszłam. Wyniki mam w normie, jestem zdrowa, nie mam nadwagi. 3 lata temu byłam w ciąży (ciąże straciłam). Nigdy nie chciałam mieć dzieci, ale psychicznie trochę mnie to wytyrało. Dzieci nie będę mieć, mimo że partner naciska coraz bardziej. Jak już dojdzie do stosunku to odmawia prezerwatyw, kończy we mnie a później się złości że ratuję się antykoncepcją awaryjną. Nie chcę brać hormonów bo wiem jak na mnie działają. Myślałam jeszcze że może moja "niechęć" do niego wynika z tego powodu, że on jest jak dziecko. On nie pracuje, robi jakieś interesy, zarobi kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy i siedzi w domu (wszystko legalnie) ja mam pracę na etat, praca dobra, bardzo ją lubię i nie ma szans że z niej zrezygnuję. Kiedyś próbowałam pracować z nim ,ale się nie da więc to nie wchodzi w grę mimo iż widzę że moja praca go denerwuje. W domu - sprzątanie, gotowanie, zakupy - wszystko robię ja, mimo że on siedzi całe dnie w domu. Jadę do pracy - muszę mu zostawiać posiłki na cały dzień, schudnie to się złości że jest z mojej winy "niedożywiony" on nie zrobi sobie nic, mimo że lodówka jest zawsze pełna. Prace wokół domu - czasami wracam z pracy (pracuję umysłowo, stanowisko techniczne) muszę iść mu pomagać z pracami wokół domu, czy pracami budowlanymi. Zbieram po nim skarpety, bokserki, buty, śmieci ze stołu, z łóżka itp kłócimy się coraz częściej o brak seksu, coraz częściej wywiera na mnie presję, nie mogę się skupić w pracy bo mam monologi na telefonie z pretensjami, wszystkie jego zamówienia, zwroty, przeglądy aut itp wszystko jest na mojej głowie. Zapomnę o czymś to się obraża. Do tego dużo teraz ćwiczy i naprawdę dobrze wygląda i zaczął sobie robić milion zdjęć. Czasami jestem zniesmaczona jak na niego patrzę, bo robi sobie zdjęcia w absolutnie każdej sytuacji. Przestał dla mnie być "interesujący" siedzi cały czas w domu, ćwiczy, marudzi albo ogląda milion filmów. Nie mogę się go doprosić o wyjście do kina, o nic. Bardziej o mnie "zabiegają" koledzy z pracy niż własny facet. Wracam z pracy, gotuję, sprzątam, piorę, przynoszę drewno i idę spać bo nie mam siły. W weekend kiedy on leży ja nadrabiam "zaległości" jakie według niego mam, co też się później kończy fochem bo nie "interesuję się jego osobą" jestem na granicy - gdyby nie wspólny kredyt pomyślałabym nad rozstaniem....
Nie zastanawiaj się nawet.
Dobrze wiesz, co powinnaś zrobić.
-
[email protected]
- RoyalBaby
- Posty: 23
- Rejestracja: czw gru 14, 2023 12:05 am
- Instagram: Justynaxv
Mam ten sam problem tylko ja już tkwię w tym 13 lat