Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
chleb_ze_smalcem
SkrzydełkaZhooters
Posty: 207
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: chleb_ze_smalcem »

astronautka123 pisze: pt sty 09, 2026 3:12 pm Imo to to samo co termoobieg w piekarniku. Nie widzę więcej plusów niż to, że być może szybciej się nagrzewa.
Bo tak jest. Mówią, że to szybsze i wydajniejsze ale jak chciałam zrobić obiad to musiałam stać i potrząsać jedzeniem, bo inaczej nie będzie chrupiące (i tak nie było). Ale nie można zostawić na choćby minutę dłużej, bo się zrobi suche jak wiór. Ciasta wychodziły spalone z wierzchu a surowe w środku. A cały proces łącznie z myciem tego ustrojstwa trwał dokładnie tyle ile upieczenie tego w normalnym piekarniku. Jak ktoś gotuje tylko dla siebie lub ewentualnie dwie małe porcje, to może jest wydajniejsze ale 4 porcje nie.
Napisałam posta na reddicie jak do diabła w tym gotować i oczywiście zlecieli się obrońcy, że trzeba znaleźć złoty środek dla ustawien swojego urządzenia i testować na metodzie prób i błędów, że 30 sec jest w stanie zrobić wielka różnicę. No zajebiscie, czyli pomimo tego, że są gotowe przepisy, to i tak mam nad tym sterczeć i sprawdzać co minutę przy okazji marnując jedzenie lub jedząc karton, aż się nauczę… serio, to jest „technologia” wymyślona przez jakiegoś psychopatę, jaki w tym cel i plus?
antygona0

Post autor: antygona0 »

- przekonanie że rodzina nie jest ci nic winna i niczego nie powinno się od niej oczekiwać to bzdura, bo od kogo? Dosłownie od tego kim są zależy twoje cale miejsce w świecie. Slysze dużo bab które tak gadają, że nic nie należy ci się od ludzi, którzy powołali cię na ten świat i nie masz prawa niczego oczekiwać od matki czy ojca a w świetle prawa jesteś praktycznie ich własnością przez prawie 20 lat.. ale te same baby nie mają oporu żeby oczekiwać że poznamy X miesięcy wcześniej obcy chłop będzie je utrzymywał i ogarnie im życie (mówię o typowych utrzymankach).. gdzie logika?? Najgorsze że same takie będą dla swoich dzieci i usprawiedliwia to że puszczą je w świat w majtkach - do tego uważam że powinna być opcja wzięcia rozwodu z rodziną tak jak z partnerem, kompletnego odcięcia się od nich prawnie ..
PEONIA
Forma życia
Posty: 3624
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Ludzie się nie zmieniają. Nie wierzę już w to. Mogą zaliczyć progres czy postęp w jakieś dziedzinie ale zmienić się nie zmieniają
123wiosna123
Licówka
Posty: 3212
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

joalla pisze: pt sty 09, 2026 10:55 am Pracuję między innymi z matkami i ojcami i z jednej strony masz rację, rzeczywiście idzie im się na rękę w temacie wcześniejszego wychodzenia, ale nie do końca z samej pracy, tylko ze spotkań integracyjnych, za to mają praktycznie zablokowane możliwości awansu i to mimo bardzo wysokich umiejętności. Obserwuję, jak różne osoby dostają te awanse i docierają stanowiskami do matek (częściej) i ojców (rzadziej) tkwiących x lat na tym samym stanowisku mimo znacznie większych umiejętności i zastanawiam się, czy to jakiś mój błąd poznawczy, czy tak sytuacja wygląda również w szerszym kontekście. Obserwuję ją z perspektywy wielkiej firmy, dzieci nie posiadając.
W mojej pracy jest notoryczne to ze matki i ojcowie wychodzą wcześniej w trakcie normalnego dnia pracy bo muszą odebrać dziecko, bo dziecko do lekarza itd jednocześnie nie robia nadgodzin, nie pracują w weekendy bo mają dzieci zarabiając tyle samo, dostając takie same premie. Awans tez nie jest niczym ograniczony gdzie siła rzeczy robia mniej. Także no wystarczy byc matka/ojcem i miec dzieci zeby miec lepsze warunki pracy. Później jeszcze takie osoby awansują zeby sie chwalić jakich to mamy pracowników, łączenie macierzyństwa z pracą a później inni muszą za nich tak właściwie wiecej pracować i kończyć ich projekty
PEONIA
Forma życia
Posty: 3624
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

123wiosna123 pisze: pt sty 09, 2026 6:41 pm W mojej pracy jest notoryczne to ze matki i ojcowie wychodzą wcześniej w trakcie normalnego dnia pracy bo muszą odebrać dziecko, bo dziecko do lekarza itd jednocześnie nie robia nadgodzin, nie pracują w weekendy bo mają dzieci zarabiając tyle samo, dostając takie same premie. Awans tez nie jest niczym ograniczony gdzie siła rzeczy robia mniej.
Ja w pracy miałam kiedyś taką, która ciągle "a to musi Swiętosławę odebrać ze szkoły" a to "Świętosława chora i ona musi wolne " a to "Świętosława ma koniec roku szkolnego" no bez przerwy coś ale nie przeszkadzało mi to....póki się nie dowiedziałam, że "Świętosława" ma 16 lat :P
Honoratalo
BlondDoczep
Posty: 145
Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm

Post autor: Honoratalo »

PEONIA pisze: pt sty 09, 2026 6:45 pm Ja w pracy miałam kiedyś taką, która ciągle "a to musi Swiętosławę odebrać ze szkoły" a to "Świętosława chora i ona musi wolne " a to "Świętosława ma koniec roku szkolnego" no bez przerwy coś ale nie przeszkadzało mi to....póki się nie dowiedziałam, że "Świętosława" ma 16 lat :P
Nie wiem czy tylko u nas w Polsce jest gloryfikacja rodzicielstwa, ale jakoś już nikt zdaje się tak samo nie gloryfikować ludzi, którzy np opiekują się chorymi, są wolontariuszami, opiekują się czy pomagają rodzicom, czy charytatywnie coś robią. Czemu ich wcześniej nie puszczają z pracy skoro tak dla dobra ogółu działają?
Awatar użytkownika
Fjoki
SushiAddict
Posty: 844
Rejestracja: wt lis 04, 2025 9:01 pm

Post autor: Fjoki »

Herbatazmiodem pisze: pt sty 09, 2026 11:52 am Znowu mnie ktoś wywołuje do tablicy nooo!

Jest za drogi, zgadzam się i przez lata myślałam, że to jakieś fikuśne budziewie dla nowobogackich. Aż nie dostałam na próbę i mam już swój. I właśnie zajadam pyszne domowe bułeczki.
I nie jest duży, mam małą kuchnię, małe mieszkanko, nie mam nawet mikrofali, bo nie ma gdzie trzymać tego wszystkiego. Zastępuje mi blender, garnek, michę do ciasta i fajnie długo trzyma temperaturę. Więc jak zjem zupę o 14, wracam o 18, to jeszcze jeszcze zupa jest ciepła.

Lepiej się odżywiam odkąd go mam, sama piekę pieczywo, jem więcej warzyw i generalnie jest różnica.

Ale no... jest drogi. I nie śpiewam mu piosenek, ani nie chodzę na wiece ku jego czci! Niestety tańszy lidlomix mu nie dorównuje.
Termomix I inne takie urządzenia są mega pomocne właśnie jak ma się malutką kuchnię albo tylko aneks, bo jak mówisz, bardzo dużo można w nim zrobić, nie da robić kilku dan na raz w tym samym czasie jak na kilku palnikach na płycie, ale i tak jest spoko. Powiedziałabym wręcz, że jak ktoś nie ma totalnie miejsca i nie ma wielu osób do wyżywienia a każdy inne preferencje, to wręcz zamiast zajmować miejsce kuchenką, mikrofalą i wspomnianymi wyżej blenderami, mikserami czy malakserami, to już chyba lepiej zainwestować w termomixa.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

maildonewsletterow pisze: pn sty 05, 2026 5:27 pm Z pierwsza czescia sie nawet zgodze - szacunek z automatu to przezytek. Jak czasem patrze, jak starsze kobiety wypowiadaja sie na forum o mlodych dziewczynach, to mi niedobrze i nie dziwie sie, ze te starsze czasem sa nazywane "starymi prukwami", bo za to, jak traktuja innych, ja do nich szacunku miec nie musze.

Ale nie zgodze sie z tym ustepowaniem - to tez nie tak, ze wstane i przepuszcze w autobusie kazda starsza osobe - nie. Ja tez kupilam bilet, mam prawo siedziec, zle sie czuc,byc po pracy itd. Ale jak widze ledwo idaca osobe lub ciezarna, to czy ustapie miejsca czy przepuszcze w kolejce. Dla mnie to naturalny odruch. Nie wiem, jak to byc w ciazy, ale podejrzewam, ze srednio komfortowo nosic przed soba ciezar, ktory Ci ugniata organy w ciele. A nie zamkniesz ciezarnej w domu. Niech sobie siadzie lub przejdzie szybciej do kasy, mi nic nie ubedzie przez to.
Ustępowanie to nie tylko kwestia widzimisię. Wynika to z regulaminu przewiźnika. Jeśli siedzisz na miejscu z plusem, to je zwalniasz i już, gdy podchodzi staruszka, a reszta miejsc jest zajęta. To teoria. :) Praktyka wiadomo. To samo z przewizem psów. Widziałam, że kierowcy potrafią nie ruszyć, jeśli pies nie ma smyczy i kagańca.

Te regulaminy wynikają z tego, że przewoźnik musi zapewnić bezpieczeństwo.
jaskana
MiamiBicz
Posty: 398
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

Fjoki pisze: pt sty 09, 2026 10:46 pm Termomix I inne takie urządzenia są mega pomocne właśnie jak ma się malutką kuchnię albo tylko aneks, bo jak mówisz, bardzo dużo można w nim zrobić, nie da robić kilku dan na raz w tym samym czasie jak na kilku palnikach na płycie, ale i tak jest spoko. Powiedziałabym wręcz, że jak ktoś nie ma totalnie miejsca i nie ma wielu osób do wyżywienia a każdy inne preferencje, to wręcz zamiast zajmować miejsce kuchenką, mikrofalą i wspomnianymi wyżej blenderami, mikserami czy malakserami, to już chyba lepiej zainwestować w termomixa.
jak już kupować to lidlomixa, bo można myć misę w zmywarce, a przy thermomixie się nie zaleca
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

g_girl pisze: pn sty 05, 2026 11:25 pm W fancy miejscach (np restauracje) gdzie 90% lasek jest odstrzelona od stóp do głów (szpilki, sukienki, pełna tapeta, markowe torebki) toalety damskie są w gorszym stanie niż na dworcach xd porozrzucany papier i ręczniki, zas*ane kible bo księżniczki nie umieją użyć szczotki, czasem leci woda z kranu bo komuś się nie chciało zakręcić. Zawsze mnie to szokuje że osoby niby dbające o estetykę nie potrafią pozostawić po sobie porządku
Oj chyba opinia mega popularna. Zgadzam się z tym w 100%. Rozumiem galerie handlowe - tam może trafić ktoś bardzo młody lub nie do końca zdrowy psychicznie. Taka osoba może nawet nie wie, że trzeba sprzątnąć lub jak to zrobić. No ale eleganckie biuro, 3 baby na piętro i syf! Dramat. :(
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

malapanda pisze: wt sty 06, 2026 7:18 am Absolutnie się nie zgadzam, ten czas jest wyjątkowy i przy odpowiednich warunkach, jest piękny. Ja tam uwielbiałam być w ciąży, a porody to były dla mnie naprawdę wydarzenia, które wspominam z sentymentem. Jestem zdania, że na to wszystko naprawdę można się odpowiednio przygotować.
Wkurza mnie demonizowanie tego specyficznego czasu, bo nie zawsze jest tak źle, jak kobiety opowiadają w necie. (Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się wszystkiego zaplanowć i przewidzieć i bywa cieżko).
Dokładnie. Ważne jest to, że każdy przechodzi ten czas inaczej. Ja rozumiem, że dla kogoś to upokorzenie i trauma, ale mam swoje zdanie i wspomnienia.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

malloryknox pisze: wt sty 06, 2026 1:25 pm Żeby oni jeszcze coś sobą reprezentowali. Przychodzą bez studiów, a czasem i nawet bez matury, a mają oczekiwania jakby mieli z dziesięć doktoratów (żeby nie było - do pracy, która wymaga określonego wykształcenia). Rok temu pracowałam przy rekrutacjach - spóźnianie się na rozmowy, pisanie dziesięć minut przed umówionym spotkaniem, czy możemy przełożyć, a po zatrudnieniu nie można było zwrócić uwagi, bo leciał mail do kadr, że mobbing. Wśród osób ze starszego pokolenia takie zachowanie zawsze było nieakceptowalne.
Smuci mnie, kiedy ktoś uważa brak podstawowego szacunku młodych ludzi do pracy za "walkę o swoje". Za szacunek do pracy uważam brak spóźnień, brak używania telefonu w sytuacji, kiedy powinno się pracować, sumienne wykonywanie obowiązków, przerwy w granicach rozsądku. Ja również w trakcie pracy lubię poprzeglądać instagrama i pójść na kawę, ale nie powinno być to notoryczne do tego stopnia, że twój szef chodzi po całym biurze i cię szuka, bo od godziny cię nigdzie nie ma.
Też chętnie wypowiem się w tym temacie. Dla mnie kluczem jest słowo odpowiedzialność. U pewnie procentowo jej mniej niż w starszych pokoleniach (!!!mocno podkreślam - nie wszyscy, po prostu więcej osób w pokoleniu tak ma). Sama robiłam kiedyś projekt, przy którym wydajność dosyć łatwo zmierzyć. Ja i parę zetek. Nie męcząc się (w międzyczasie sprzątałam, robiłam obiad) zrobiłam ze 20 razy tyle co każda Zetka. Przy czym jeden chłopak nie ukrywa, że gra w trakcie pracy. Dziewczyny vlogi, seriale, wyjścia do sklepu czy z psem - otwarcie o tym mówią. Pytanie czy nie wstyd im po 8h godzinach "pracy" oddać coś, co można ogarnąć w 20-30 minut? Nie moja sprawa. :) Ale na pewno opisywane tu zjawiska to fakt i dotyczą wielu osób w tym pokoleniu.

Przykład: programista z mojej dalszej rodziny. Była na B2B i pracowała za pełną stawkę realnie może jak na 1/4 etatu (z czego połowa czasu to calle). Była z siebie dumna i zadowolona. Miała czas na wszystko inne. Przyszły zwolnienia i wyleciała jako jedna z pierwszych. Do teraz szuka czegoś na podobnych warunkach, ale bez skutku.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

PEONIA pisze: wt sty 06, 2026 1:44 pm Każda z nas była lub jest młoda. Nie pytajcie ile razy starsi koledzy z pracy rękami i nogami się bronili byle mnie czegoś nie nauczyć i podzielić się wiedzą :P albo człowiek się angażował, brał dodatkowe obowiązki, wykazywał się i ......nic z tego nie miał poza uściskiem ręki szefa.

W dodatku śmiać mi się chce jak patrzę na odklejenie niektórych HR i szefów.

Wy naprawdę oczekuje, ze ambitna i zaangażowana osoba przyjdzie do prostej pracy za grosze i będzie w niej siedzieć po 10 lat na jednym stanowisku?

A już najbardziej mnie rozwala jak słyszę takie teksty od ludzi co zatrudniają na produkcję, restauracje czy mają sale weselną czy pralnie . Jakiego zaangażowania i ambicji oczekujesz od kogoś kto przyszedł obierać marchewkę za najniższa krajową? Co on realnie wynosi z tej pracy poza utrzymaniem się?
Zaangażowania w obieranie marchewki zamiast przeglądania tiktoka? :D
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

smutna_zaba pisze: wt sty 06, 2026 2:56 pm Jestem millenialsem i popieram, co piszesz.
W ogóle - ta cała dyskusja o różnicach między pokoleniami w podejściu do obowiązków to mam wrażenie, że bywa niekiedy wymówką dla starszych pracowników, by zwalać na młodsze wszelkie komplikacje w pracy, podczas gdy sami są oporni na zmiany czy naukę. Wiem, że kombinować można bez względu na wiek, ale te artykuły powielające stereotypy, jakieś obserwacje "zetki to, zetki tamto" robią więcej szkody niż pożytku. Widać to było zarówno w większym korpo, gdzie przyuczałam ludzi i była spora rotacja pracowników z różnych generacji i z różnym doświadczeniem, jak i w małym biurze w mieście powiatowym na wschodzie Polski, gdzie szefowa celowo wybierała młodsze dziewczyny, takie świeżo po maturze, by móc je*ać po nich do oporu. Mój ojciec, który jest pracownikiem fizycznym też to zauważa - przychodzi do pracy nowa osoba, starsza, i od razu ustawia młodszych, wręcz niekiedy im utrudnia działania, bo już na starcie wie, że to lenie, co życia nie znają
Ja mam inne doświadczenia. Moim zdaniem na młode osoby - słusznie - chucha się i dmucha. Tzn. oczywiście mówię o swoim środowisku i różnych korpo, z którymi pracuję. Onboardingi potrafią trwać miesiąc. Jest sporo spotkań i inicjatyw, podczas który każdy może opowiedzieć o swoich potrzebach i się wykazać. Mają naprawdę sporo luzu, możliwości wyjścia z pracy. Nawet uważam, że w sklepach czy kawiarniach już nie pracują tak intensywnie. Ten luz przekłada się na pewno na komfort psychiczny. To jest bardzo ważne i o to te zetki walczą. Natomias orzy tym wszystkim jednak powinni pracować zgodnie z umową, którą podpisywali. Obie strony powinny szanować te ustalenia.

Nie uważam ludzi z pokolenia X czy milenialsów za frajerów harujących za resztę. Każdy umie po swojemu odpocząć czy odpuścić. Sama pamiętam jak mając 20 parę lat na lunchu siedziałam 2h godziny, ale pracę zawsze miałam zrobioną. Uważałam to po prostu za uczciwe podejście.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

PEONIA pisze: pt sty 09, 2026 10:01 am Wszystkie wesela są takie same a przy okazji przepłacone i totalnie nie warte tej kasy jaka na to idzie. Jak nie raz widzę tik toki - "panny młode pokażcie swoje suknie czy wystrój sali " to komentarzy setki a 99% wyglada jakby jedną kieckę od siebie pożyczyły i na jednej sali brały ślub. Na co 18957894 modeli sukien skoro praktycznie wszystkie wyglądają tak samo?
Dla mnie najlepsza część wesela to spotkanie dawno niewidzianej rodziny lub znajomych ze szkoły. Dlatego nie chodzą do prawie obcych ludzi na wesela. Największy minus - przaśne atrakcje dla "ciotek". Na szczeście nie trzeba tego oglądać i są coraz rzadziej.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Anastazja_smietana pisze: pt sty 09, 2026 11:27 am Uważam że wydawanie tyle pieniędzy na jakiś termomiks jest głupotą :/
Jeśli ktoś korzysta, to spoko. U większości ludzi te sprzęty się kurzą. To samo drogie ekspresy - robią to samo, co te za 2k. Może warto kupić stylowy, pod mieszkanie, jeśli komuś zależy na estetyce. Ale te z milionem funkcji jako bajer są bez sensu.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Herbatazmiodem pisze: pt sty 09, 2026 12:09 pm Zgodzę się i nie zgodzę jednocześnie.
Wszystko co robi thermomix można zrobić samemu, to prawda.
Ale wyrabianie ciasta w trzy minuty, czy stanie nad garnkiem żeby zamieszać gulasz z wołowiny... w tym czasie odkurzę mieszkanie, ogarnę naczynia czy coś, a maszyna za mnie zamiesza i przypilnuje, żeby się nie przypaliło.
I nie wspominając, że tej jesieni absolutnie pomógł mi przerobić owoce i warzywa z działki w dwa wieczory. Bez maszyny zajęło mi to kilka dni poprzednim razem i byłam tak zmęczona, że do dziś pamiętam ten stan.
A apka thermomixowa... meh. Nie do końca polecam. Fajnie, że mam, ale masz rację. To samo znajdzie się na kanałach kulinarnych na yt, w ebookach czy na aniagotuje ;)
Sama korzystam na działce i nie przepadam za dżemami z termomixa. Jestem ciekawa jak robisz. U nas wszystkiemu bliżej do marmolady (gęste i mocno rozdrobnione). Ja tradycyjne dżemy robię stopniowo odparowując wodę bez mikswania owoców i są super w konsystencji. Teściowa co roku kombinuje i niestety efekty jakoś średnie. Robimy jeżyny, truskawki, śliwki, żurawinę.
Awatar użytkownika
berry blast
Currently:revenge
Posty: 1195
Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm

Post autor: berry blast »

Rzeka.chaosu pisze: sob sty 10, 2026 12:14 am Dla mnie najlepsza część wesela to spotkanie dawno niewidzianej rodziny lub znajomych ze szkoły. Dlatego nie chodzą do prawie obcych ludzi na wesela. Największy minus - przaśne atrakcje dla "ciotek". Na szczeście nie trzeba tego oglądać i są coraz rzadziej.
o, w kwestii wesel chętnie się wypowiem.
jest to dla mnie tak krindżowa impreza że - jeśli już muszę iść - to idę z zażenowaniem.
najgorsze są te wszystkie tradycyjne zabawy, przyśpiewki i oczepiny. jak słyszę "ona temu winna" to mam ochotę uciec pod stół (najlepiej ten z sałatkami). jak rzucają welonem to idę siku lub zapalić (chociaż nie palę). walka o krzesło? dziękuję, postoję. jeszcze kiedyś było ściąganie podwiązki zębami, jezu ale siara.
hmm co? jedzie pociąg z daleka? tworzymy długi łańcuch? ups, mój wagonik zboczył z toru.
zdobywanie fantów? znajomy ostatnio został w samych gaciach, a wszyscy śmiali się i dokazywali. nawet kierowca autobusu.

i nie, to nie jest tak, że disco polo nikt nie słucha a wszyscy znają i świetnie sprawdza się na weselach. ja na przykład nie umiem tyle wypić.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Moje niepopularne opinie:

1. Żyjemy w niezbyt czystym, chemicznym otoczeniu. Powinniśmy unikać chemii, kolejnych estrów, inwazyjnych zabiegów, itp. Tymczasem ludzie mają to gdzieś. Szególnie kobiety potrafią nakładać na siebie tony kosmetyków (normy są ustalane dla mniejszych ilości), nosić plastikowe ciuchy i bieliznę, sztuczne futra, otaczać się szajsem z pepco, sztucznymi perfumami i świeczkami. Z tego wynika wiele problemów zdrowotnych i hormonalnych. Ważniejszy jest wygląd niż zdrowie?

2. Irytuje mnie polaryzowanie społeczeństwa - szczególnie stosunkiem ludzi do zwierząt, dzieci, miejsca zamieszkania, poglądów politycznych. Np. robienie z kobiet posiadających psy - psieckowych oszołomek. Części osób to weszło za mocno, ale to tylko promil właścicieli zwierzaków. Tak samo jak promil wyborców pis czy po to dziwacy.

3. Większość dobrze ubranych ludzi na ulicy ma na sobie całkiem zwykłe ciuchy, ale fajnie wystylizowane, z fajnymi dodatkami, pasujące do ich urody i sytuacji. Osoby noszące efekciarskie ciuchy najczęściej wyglądają przaśnie. Za dużo u nas kalek z insta i ruskiego looku.

4. Legginsy sportowe modelujące tyłek przez zebranie materiału między pośladkami często wyglądają fatalnie. Jakby ktoś chciał pokreślić, że ma tam otwór. :D Po wizycie na siłowni mam straszne obrazy przed oczami. Dlaczego dziewczyny sobie to robią.

5. Polacy wcale nie są dużo brzydsi od mężczyzn z Zachodu. Są zaniedbani. Na zachodzie np. Hiszpanie czy Włosi na wsiach też bywają łysi, niscy i zaniedbani.
Introligatorka1980
Tritonotti
Posty: 179
Rejestracja: czw lis 10, 2022 12:13 pm

Post autor: Introligatorka1980 »

Felczi pisze: wt sty 06, 2026 11:43 am Ja im kibicuje, żeby zmienili ten świat. Oczywiście to pewnie Utopia, ale kto wie.
To myślenie, że poświęcanie 8/10/12h dziennie na pracę, kosztem własnego rozwoju jest normalne i szlachetne wydaje mi się mega dziwne.
Wydajność człowieka i jego dobrostan psychiczno-fizyczny zdecydowanie by wzrosła, gdyby praca nie pochłaniala tak dużej części naszego życia.
Ale to wszystko oczywiście sprowadza się do sztucznie napompowanej wartości pieniądza i że człowiek nie wyżyje pracując na pół etatu.
Nie no pewnie. Tylko po co pracować aż 5 godzin jak mozna np. 3.
Tylko uwaga pilatesik tez będzie czynny tylko 3 godziny, bo dlaczego osoba na recepcji czy instruktorka mają pracować dłużej.. a nie ma tyłu osób, zeby obstawić jeszcze ze dwie zmiany po 3 godziny. Sklepy tez niech będą czynne Tylko w godzinach 10-13. Wszystkie fabryki, przedsiębiorstwa produkujące jedzenie no tu powiedzmy po 4 niech pracują.

Lekarz dobrze zarabia to aby nikt go nie podejrzewał o "kult pieniadza" to moze godzinka? Skasuje 4 pacjentów po cztery stówy w tym czasie, no biedy miec nie będzie...

Komunikacja miejska 2 godzinki do południa, 2 po. Pilot powinien lądować po 3 godzinach, no to niedorzeczne, zeby tak tyrał i latał tyle godzin... dalsza część podróży jutro. Tylko zeby wbić sie do hotelu o odpowiedniej porze, bo noe wiadomo kto, ile i w jakich godzinach zapragnął przyjść do pracy.

Aaaa... chyba że ten skrócony czas pracy to tyczy sie tylko ludzi przed trzydziestką i tylko pracowników "korpo"... no to bardzo przepraszam.

Ps. Koniecznie zwolnienia chorobowe na pieski I NFZ dla kotków. Wszak teraz jeszcze nie, ale jak dorosną to pójdą do pracy i coś tam sie dołożą do składek do budżetu.
Awatar użytkownika
gunernialne
PrinTu
Posty: 972
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Coraz częściej mówi się o tym, że nie jesteśmy nic winni naszym rodzicom. Szczególnie w odniesieniu do opieki nad nimi na stare lata.
I chyba nie do końca się z tym zgadzam. Jestem rozdarta. Oczywiście w sytuacjach, gdy rola rodziców sprowadziła się tylko do powołania dziecka na świat nie ma żadnej dyskusji, ale myślę też, że jeśli mieliśmy naprawdę szczęśliwe dzieciństwo, dobre życie z rodzicami to jednak coś w jakimś stopniu jesteśmy im winni.. nie chodzi też o poświęcenia swojego życia dla opieki nad nimi, ale jakoś nie przemawia do mnie podejście "urodzili mnie, wychowali - taki był ich obowiązek, teraz mam swoje życie" i tyle
duppajasio
RoyalBaby
Posty: 27
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Introligatorka1980 pisze: sob sty 10, 2026 6:02 am Nie no pewnie. Tylko po co pracować aż 5 godzin jak mozna np. 3.
Tylko uwaga pilatesik tez będzie czynny tylko 3 godziny, bo dlaczego osoba na recepcji czy instruktorka mają pracować dłużej.. a nie ma tyłu osób, zeby obstawić jeszcze ze dwie zmiany po 3 godziny. Sklepy tez niech będą czynne Tylko w godzinach 10-13. Wszystkie fabryki, przedsiębiorstwa produkujące jedzenie no tu powiedzmy po 4 niech pracują.

Lekarz dobrze zarabia to aby nikt go nie podejrzewał o "kult pieniadza" to moze godzinka? Skasuje 4 pacjentów po cztery stówy w tym czasie, no biedy miec nie będzie...

Komunikacja miejska 2 godzinki do południa, 2 po. Pilot powinien lądować po 3 godzinach, no to niedorzeczne, zeby tak tyrał i latał tyle godzin... dalsza część podróży jutro. Tylko zeby wbić sie do hotelu o odpowiedniej porze, bo noe wiadomo kto, ile i w jakich godzinach zapragnął przyjść do pracy.

Aaaa... chyba że ten skrócony czas pracy to tyczy sie tylko ludzi przed trzydziestką i tylko pracowników "korpo"... no to bardzo przepraszam.

Ps. Koniecznie zwolnienia chorobowe na pieski I NFZ dla kotków. Wszak teraz jeszcze nie, ale jak dorosną to pójdą do pracy i coś tam sie dołożą do składek do budżetu.
Przecież pracę wykonuje się różnie. Recepcja albo sklep musi pracować w określonych godzinach, bo nie wiadomo, kiedy przyjdą klienci i ilu ich będzie. Wtedy płaci się nie tylko za obsługę klienta, ale też za czekanie, czyli gotowość do tej obsługi. Tak samo praca w fabryce musi trwać i być podzielona na kilka zmian, bo nie można zatrzymać maszyn.

Ale już zajęcia pilates (trzymając się Twoich przykładów) mogą trwać „3 godzinki” we wtorek, a dwie w czwartek, bo klientki są umówione na konkretne zajęcia. Tak samo hydraulik ma zlecenie naprawy WC, co może zająć pół godziny albo dwie, ale kwota za usługę będzie taka sama. Część prac biurowych działa tak jak w usługach - ktoś wykonał swoje zadanie, wie że feedback będzie dopiero jutro, to co ma robić przez pozostały czas? Jeśli wykonał swoją pracę jak trzeba, a ma płacone za tzw „pierdzenie w stolek” jak to się mówiło w dawnych czasach, to w sumie obojętne co wtedy robi. To jest kwestia tego, jak są formułowane umowy. Nie da się każdej pracy wyliczyć jednakowo.
duppajasio
RoyalBaby
Posty: 27
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Moja opinia może być wreszcie naprawdę niepopularna. Legginsy nie nadają się do chodzenia po ulicy i wyglądają jak kalesony. Wiem, że są wygodne, ale można przynajmniej założyć na nie długą bluzę albo tunikę. A w bezowych legginsach już w ogóle się wygląda jak goła albo jak wędlina w folii.
Introligatorka1980
Tritonotti
Posty: 179
Rejestracja: czw lis 10, 2022 12:13 pm

Post autor: Introligatorka1980 »

duppajasio pisze: sob sty 10, 2026 12:37 pm Przecież pracę wykonuje się różnie. Recepcja albo sklep musi pracować w określonych godzinach, bo nie wiadomo, kiedy przyjdą klienci i ilu ich będzie. Wtedy płaci się nie tylko za obsługę klienta, ale też za czekanie, czyli gotowość do tej obsługi. Tak samo praca w fabryce musi trwać i być podzielona na kilka zmian, bo nie można zatrzymać maszyn.

Ale już zajęcia pilates (trzymając się Twoich przykładów) mogą trwać „3 godzinki” we wtorek, a dwie w czwartek, bo klientki są umówione na konkretne zajęcia. Tak samo hydraulik ma zlecenie naprawy WC, co może zająć pół godziny albo dwie, ale kwota za usługę będzie taka sama. Część prac biurowych działa tak jak w usługach - ktoś wykonał swoje zadanie, wie że feedback będzie dopiero jutro, to co ma robić przez pozostały czas? Jeśli wykonał swoją pracę jak trzeba, a ma płacone za tzw „pierdzenie w stolek” jak to się mówiło w dawnych czasach, to w sumie obojętne co wtedy robi. To jest kwestia tego, jak są formułowane umowy. Nie da się każdej pracy wyliczyć jednakowo.
To znaczy wtedy, ze powinien pracować na pół etatu albo za dyzo ludzi pracuje w zespole.
bezfiranek
RoyalBaby
Posty: 19
Rejestracja: pn kwie 07, 2025 6:32 pm

Post autor: bezfiranek »

gunernialne pisze: sob sty 10, 2026 12:28 pm Coraz częściej mówi się o tym, że nie jesteśmy nic winni naszym rodzicom. Szczególnie w odniesieniu do opieki nad nimi na stare lata.
I chyba nie do końca się z tym zgadzam. Jestem rozdarta. Oczywiście w sytuacjach, gdy rola rodziców sprowadziła się tylko do powołania dziecka na świat nie ma żadnej dyskusji, ale myślę też, że jeśli mieliśmy naprawdę szczęśliwe dzieciństwo, dobre życie z rodzicami to jednak coś w jakimś stopniu jesteśmy im winni.. nie chodzi też o poświęcenia swojego życia dla opieki nad nimi, ale jakoś nie przemawia do mnie podejście "urodzili mnie, wychowali - taki był ich obowiązek, teraz mam swoje życie" i tyle
Gdy rola rodziców nie sprowadzała się tylko do powołania dziecka na świat i nic nie zepsuli po drodze, to dziecko (pomijam zaburzenia, choroby etc.) raczej ich kocha i lubi spędzać z nimi czas i nie rozpatruje opieki i kontaktów w kategoriach "jesteśmy im to winni". Moje kontakty z rodzicami nie należą do wzorowych, ale nie wyobrażam sobie zostawienia ich samym sobie za parę lat bez wsparcia przynajmniej finansowego.

Moja niepopularna (sądząc po reakcjach, komentarzach itd.) opinia w tym kontekście: wzruszający samotni staruszkowie, porzuceni przez własne dzieci (widuję takich w łzawych postach na fejsie przy okazji różnych świątecznych akcji pomocowych) mają od dzieci dokładnie to, co sami im dali za młodu