Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

wasze true crime

Moderator: verysweetcherry
LauraBacha3
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Re: wasze true crime

Post autor: LauraBacha3 »

Rzeka.chaosu pisze: ndz paź 19, 2025 7:25 pm Przerażające jak wiele jest historii z zaczepianiem i macaniem. Mogłabym się podłączyć pod te historie. Co ciekawe to nie mija z wiekiem, nie pomaga obecność partnera. Mnie ostatnio jakiś tatuś głaskał w kinie, kiedy byłam sama z dzieckiem. On też z dziećmi. Myślałam, że mnie z kimś pomylił. Siedział za mną, dotykał ramienia i włosów. Jak wychodziliśmy to się o mnie ocierał, mimo, że nie było tłumów. I jeszcze ten wzrok pewnego siebie zboka. Nie chciałabym go spotkać po ciemku w nocy - odklejony lub jakiś niezdrowy na głowę.
W 2011 roku jechałam 5 godzin PKS do Warszawy z papierami na studia. Zasnęłam oparta o szybę. Budzę się i czuję, że ktoś masuje mi głowę. Podniosłam się i spojrzałam na dziada siedzącego za mną. Usiadłam i do końca drogi wciskał swoje paluchy między moje siedzenie a oparcie wciskając je mi pod tyłek. Nie wiedziałam co zrobić i siedziałam na skrawku siedzenia jak najdalej od jego łap
LauraBacha3
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

Limonene pisze: wt gru 23, 2025 11:47 am Dokładnie o tym samym pomyślałam, moi rodzice by ewentualnie mi zlali tyłek w takiej sytuacji
Miałam 12 może 13 lat. Ktoś wrzucił do skrzynki na listy kartę z wyzwiskami. Kurwo, szmato, zgwalce cię. Co zrobili moi rodzice? Postawili mnie na środku pokoju, darli mordy, czytali mi te kartkę sto razy i TO MOJA WINA BO SKORO TAK KTOŚ NAPISAL TO JA SIĘ TAK ZACHOWUJĘ a ja stałam i płakałam
GapaGlapa
Migocząca Świeczka
Posty: 360
Rejestracja: pt gru 13, 2024 10:01 pm

Post autor: GapaGlapa »

LauraBacha3 pisze: śr gru 24, 2025 12:40 am Miałam 12 może 13 lat. Ktoś wrzucił do skrzynki na listy kartę z wyzwiskami. Kurwo, szmato, zgwalce cię. Co zrobili moi rodzice? Postawili mnie na środku pokoju, darli mordy, czytali mi te kartkę sto razy i TO MOJA WINA BO SKORO TAK KTOŚ NAPISAL TO JA SIĘ TAK ZACHOWUJĘ a ja stałam i płakałam
Tak bardzo mi przykro i tak Ci współczuję :'(

Jednocześnie wiem co przeżywałaś, bo pochodzę z domu gdzie też zawsze wszystko bylo moją winą
Awatar użytkownika
Rukola1
LemonkowaCola
Posty: 535
Rejestracja: pt sie 13, 2021 1:47 pm

Post autor: Rukola1 »

Może nie do końca true crime ale ta sytuacja sprawiła, że poczułam się dzisiaj jak w matrixie i wpłynęła mocno na moje myślenie względem wiary
23 października moja babcia trafiła do szpitala i od tamtego czasu jest w śpiączce. Nasze relacje zawsze były bardzo silne bo babcia mnie wychowywała i kiedy mieszkałam w rodzinnym mieście byłam u niej codziennie. Cała sytuacja z nią związana i ta niepewność czy będzie żyć tak mocno na mnie wpłynęła, że 25.10 w notatkach w telefonie napisałam bardzo osobisty list którego nigdy jej nie przeczytam. Było tam jedno zdanie które jest widoczne na screenie. Dotyczyło to tego że jeśli jakimś cudem to co opisałam dojdzie do babci niech da mi jakiś znak np motyl. Dziś 24.12 kiedy byłam w drodze do szpitala do niej przy temperaturach na minusie w aucie przy oknie zobaczyłam żyjącego motyla i zamarłam. Drzwi nie otwierałam przez całą drogę do szpitala a w połowie drogi motyl nagle wyparował. Sprawdzałam czy nie jest na ziemi, pod fotelem -nie ma.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Cwel9
BlondDoczep
Posty: 131
Rejestracja: wt wrz 16, 2025 11:49 am

Post autor: Cwel9 »

Rukola1 pisze: śr gru 24, 2025 10:15 pm Może nie do końca true crime ale ta sytuacja sprawiła, że poczułam się dzisiaj jak w matrixie i wpłynęła mocno na moje myślenie względem wiary
23 października moja babcia trafiła do szpitala i od tamtego czasu jest w śpiączce. Nasze relacje zawsze były bardzo silne bo babcia mnie wychowywała i kiedy mieszkałam w rodzinnym mieście byłam u niej codziennie. Cała sytuacja z nią związana i ta niepewność czy będzie żyć tak mocno na mnie wpłynęła, że 25.10 w notatkach w telefonie napisałam bardzo osobisty list którego nigdy jej nie przeczytam. Było tam jedno zdanie które jest widoczne na screenie. Dotyczyło to tego że jeśli jakimś cudem to co opisałam dojdzie do babci niech da mi jakiś znak np motyl. Dziś 24.12 kiedy byłam w drodze do szpitala do niej przy temperaturach na minusie w aucie przy oknie zobaczyłam żyjącego motyla i zamarłam. Drzwi nie otwierałam przez całą drogę do szpitala a w połowie drogi motyl nagle wyparował. Sprawdzałam czy nie jest na ziemi, pod fotelem -nie ma.
życzę ci wytrwałości! to napewno babcia ❤️ wesołych świąt, oby wszystko było dobrze :)
Awatar użytkownika
Arzena
Drama Maker
Posty: 2392
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

Rukola1 pisze: śr gru 24, 2025 10:15 pm Może nie do końca true crime ale ta sytuacja sprawiła, że poczułam się dzisiaj jak w matrixie i wpłynęła mocno na moje myślenie względem wiary
23 października moja babcia trafiła do szpitala i od tamtego czasu jest w śpiączce. Nasze relacje zawsze były bardzo silne bo babcia mnie wychowywała i kiedy mieszkałam w rodzinnym mieście byłam u niej codziennie. Cała sytuacja z nią związana i ta niepewność czy będzie żyć tak mocno na mnie wpłynęła, że 25.10 w notatkach w telefonie napisałam bardzo osobisty list którego nigdy jej nie przeczytam. Było tam jedno zdanie które jest widoczne na screenie. Dotyczyło to tego że jeśli jakimś cudem to co opisałam dojdzie do babci niech da mi jakiś znak np motyl. Dziś 24.12 kiedy byłam w drodze do szpitala do niej przy temperaturach na minusie w aucie przy oknie zobaczyłam żyjącego motyla i zamarłam. Drzwi nie otwierałam przez całą drogę do szpitala a w połowie drogi motyl nagle wyparował. Sprawdzałam czy nie jest na ziemi, pod fotelem -nie ma.
Super,ze sie podzieliłaś ta historia ❤️
Orzeszek44
BlondDoczep
Posty: 138
Rejestracja: ndz wrz 24, 2023 7:14 pm

Post autor: Orzeszek44 »

sarenka.lesna pisze: wt lis 04, 2025 6:33 pm Nie wiem, może właśnie to kwestia tego, że zwyczajnie nie przyłożyli zbyt dużej uwagi do znalezienia go. Odezwę się do nich. Zobaczymy.
Jesteśmy w podobnym wieku. Niestety właśnie w moich okolicach roiło się od patologii, co gorsza ja byłam nawet wśród niej, z tej gorszej, cięższej. Może dlatego łatwiej było właśnie "dźwignąć" mi tą sytuację, bo spotykały mnie równie straszne rzeczy w domu. Co gorsza mam wrażenie, że ten zwyrol o tym dobrze widział i nie bez powodu wybrał mnie. Słynęłam na podwórku z tego, że po jakimś upadku z rowera czy nawet dachu garaży (takie mieliśmy wtedy pomysł), nigdy nie płakałam, może to był jakiś powodów dlaczego trafiło na mnie. Byłam też podobna z wyglądu do zamordowanej Kamili. Często o tym myślę.
Chyba Twoja historia tutaj najbardziej mnie poruszyła. Czy masz jakieś wieści od archiwum X?
Awatar użytkownika
sarenka.lesna
Mokra Włoszka
Posty: 63
Rejestracja: ndz cze 02, 2024 8:06 am

Post autor: sarenka.lesna »

Orzeszek44 pisze: sob gru 27, 2025 1:27 pm Chyba Twoja historia tutaj najbardziej mnie poruszyła. Czy masz jakieś wieści od archiwum X?
Mają się do mnie odezwać, żebym złożyła zeznania w charakterze świadka. Czekam na datę spotkania. Mam nadzieję, że to co pamiętam, jakoś pomoże w znalezieniu sprawcy..
aga2115
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: ndz sty 14, 2024 12:46 am

Post autor: aga2115 »

Chwilę po tym jak szłam do szkoły, na mojej trasie mąż zastrzelił swoją żonę pod jej zakładem fryzjerskim, i też odrazy siebie. Jakiś czas wcześniej złożyła pozew o rozwód, były plotki że znęcał się nad nią. Moja mama często do niej chodziła i nawet była umówiona na wizytę jakoś w ten sam tydzień.
Gigi2662
BlondDoczep
Posty: 142
Rejestracja: ndz lis 30, 2025 8:33 am

Post autor: Gigi2662 »

Aż strach ile tu jest tych historii. Przerażające.
Jako dziecko urodzone na początku lat 90 tych również pamiętam dwie historie, które były mocno niepokojące.
Pierwsza- miałam może 7 lat, całymi dniami bawiłam się z ekipą innych dzieciaków, które mieszkały obok. Zazwyczaj chodziliśmy do pobliskiego lasku, który był zaraz obok mojego domu. I to była wtedy norma. W wakacje przychodziło się tylko na chwilę do domu aby coś zjeść i się napić. I tak od rana do wieczora poza domem.
Pewnego razu właśnie w tym lasku zaczepił nas facet, który był bardzo dziwny, wypytywał gdzie mieszkamy, ile mamy lat i czy jesteśmy tu sami. Zachęcał abyśmy poszłi gdzieś z nim. Ja byłam od zawsze bardzo bojaźliwa, byłam najmłodsza z grupy 4 dzieci i od razu chciałam wracać do domu. Ogólnie podzieliliśmy się na dwa obozy, ja i inny chłopiec chcieliśmy wracać do domu, a pozostała dwójka chciała z nim iść. Facet widząc, że to chyba się nie uda powiedział, że w takim razie on jutro będzie czekał na nas o tej samej porze i miejscu. Żebyśmy wtedy z nim poszli.
Oczywiście jak tylko wróciłam do domu od razu powiedziałam o tym mamie. Która zaalarmowała innych rodziców o sytuacji. Dla mnie to było oczywiste, że ten gość nie miał dobrych zamiarów. Było to mega creepy...
A druga sytuacja wydarzyła się zaraz obok mojego domu, szłam w wakacje do pobliskiego sklepu, sama, miałam wtedy może 9 lat. I nagle zatrzymał się koło mnie czerwony samochód, w nim młody facet. I zaczął mnie zagadywać jak dojechać nad rzekę. A ja po prostu powiedziałam mu, że nie wiem. Nie chciałam w ogóle z nim gadać. Na co on zagadywał mnie, czy może spróbujemy poszukać razem itd. zapraszał do auta, ja stanowczo odmówiłam i poszłam dalej. On zawrócił na najbliższym skrzyżowaniu i w efekcie pojechał w innym kierunku.
Można jedynie rozmyślać czy to były sytuacje z realnym zagrożeniem. Ale uważam, że takie zaczepianie dzieci jest już samo w sobie bardzo niepokojące.
Ogólnie dziś nie wyobrażam sobie puścić tak dziecko w samopas, ale wtedy to była norma. Wszystkie dzieci z okolicy tak się plątały w mniejszych lub większych grupkach same całymi dniami.
Itstoolatex33
PsychoFanka
Posty: 93
Rejestracja: czw sty 23, 2025 5:44 pm

Post autor: Itstoolatex33 »

1. Moja była sąsiadka roztrzaskała swojemu mężowi głowę siekiera. Jak przyjechała policja to podobno mózg był już przyschnięty do podłogi. Kobieta kilka miesięcy była chyba w areszcie i wróciła do tego domu i do dziś tam mieszka, nie mam pojęcia dlaczego nie siedzi w więzieniu.

2. Kilka lat temu, gdy moje dziecko miało około 6-8 miesięcy wybraliśmy się na spacer. W pewnym momencie zauważyłam że idzie na nami chłopak około 18-20 lat. Zwolniłam, żeby mógł nas ominąć bo wiadomo jak to z dzieckiem na spacerze a nie chciałam go spowalniać bo szedł twardym krokiem przed siebie. Przystanelam, ale nie minął nas więc popatrzyłam do tyłu a on też stał i na mnie patrzył. Przestraszyłam się, bo miał coś takiego przerażającego w oczach, do tego ubrany cały na czarno w skórę z ćwiekami. Przyspieszyłam więc kroku wracając już do domu, a on ciągle szedł za nami. W pewnym momencie trochę zwolniłam bo moje dziecko domagało się pić, więc podałam mu bidon z wodą i zerknelam ukradkiem za siebie a on stał za nami i bawił się nożem. Zaczęłam dosłownie spierdalać z tym wózkiem, skręciłam z głównej drogi do domu a on stał i patrzył się jak wchodzę do domu, potem widziałam jeszcze przez okno jak stał pod domem i patrzył w okna. Zadzwoniłam na policję, ale zanim przyjechali już go nie było i nikt go nie widział. Przez pół roku wychodząc z domu sama z dzieckiem rozglądałam się ciągle wokół siebie tak mnie to przeraziło.
Awatar użytkownika
ana_novicka
LouiBag
Posty: 308
Rejestracja: czw lip 25, 2024 10:48 am

Post autor: ana_novicka »

Czytam na bieżąco wątki kryminalne a dopiero dziś przewertowałam ten temat… i czuję się przytłoczona i smutna, że tyle tego zła wciąż jest dookoła nas.

Również jestem dzieckiem lat 90. z małej wsi, jednak - i ta myśł pojawiła się w momencie pisania tego komentarza- jestem wdzięczna w szczególności matce, że trzymała mnie „krótko” w porównaniu do rówieśników- którzy mieli więcej swobody niż ja - latali gdzie chcieli, całe dnie. Ja zawsze musiałam pytać czy mogę gdzieś iść, gdzie, z kim i o której mam wrócić.
Ale teraz przypominam sobie wiele wiele sytuacji gdzie mimo nadopiekuńczości matki mogło coś się stać. Normą było samotne jeżdżenie rowerem lub 5 km piesze wędrówki przy trasie albo drugą polną drogą przy lesie.

Dziś sama zajmuje się sprawami karnymi (jednak bardziej karno gospodarcze), mam rodzinę i kilkuletnie dziecko i w życiu bym go nigdzie nie wypuściła. Ostatnio właśnie będąc u matki dowiedziałam się, że puścila moje dziecko do kolegi w ciągu dnia SAME bo to przecież tylko trzy domy dalej obok nas i nie musi przechodzić przez ulicę.

I przykro mi się czytało Wasze historie o dosypywaniu czegoś. Niestety syndrom wyparcia jest bardzo silny bo i ja byłam „ofiarą” dosypania mi czegoś trzykrotnie ale przez mojego byłego narzeczonego. I dopiero za trzecim razem zrozumiałam, że nie mogę się oszukiwać. Byłam z nim wiele lat, był typem bardzo chorobliwie zazdrosnym i chyba narcyzem.

Pierwsze dwa razy - pamiętam że piłam wino w naszym mieszkaniu i dwa razy pod rząd traciłam chyba świadomość i budziłam się rano. Nie miałam żadnego przejściowego stanu jak niektóre z Was- nie pamiętam ani pogorszenia samopoczucia, zawrotów głowy. Nic. Całkowite odcięcie. Po pierwszej nocy - żartował, że nieźle mnie ścięło. Powiedziałam mu, że dziwne że przecież wypiłam kieliszek wina, ale że może to ze zmęczenia. Zapytałam go wtedy też czy uprawialiśmy s*ks - bo zobaczyłam moją se*y bieliznę - na co on radośnie mi odpowiedział- no tak i to za*ebisty- nie mów że nie pamiętasz.
Tego samego wieczora ten sam schemat - namówił mnie na wspólne obejrzenie filmu z Netflixa którego miałam na iphone. Zapytałam czemu nie możemy w salonie na TV- odpowiedziałnże wygodniej będzie się przytulić nam w łóżku. Czaicie - to był mój kilkuletni partner, narzeczony - nie miałam wtedy powodu aby coś podejrzewać.
I znowu to samo. Obudziłam się rano sama. Nic - kompletne odcięcie. Ale on już był inny. Zaczął mi robić pretensje, wyrzuty i cytować praktycznie moje wiadomości z przyjaciółką. Pamiętam że do niej napisałam, czy się z nim kontaktowała ( co zacząl sugerować) i że chyba dorzucił mi coś do wina.
Wielka awantura była i to było nasze pierwszy wielkie rozstanie wraz z moją wyprowadzką. Wtedy znalazłam opakowanie leku NASEN gdzie z blistra 10tab zostały dwie. Poczytałam o tym leku, skutki uboczne to niepamięc następcza.

Przyznał się, przepraszał, chciał dostać się do mojej komórki bo podejrzewał że go zdradzam i szukał na mnie dowodów a jedyne co znalazł to prywatną korespondencję gdzie żaliłam się na niego i nasze problemy z przyjaciółką.
I co? I wybaczyłam mu.

Jednak - sytuacja powtórzyła się po 3 latach znowu ale nie użył już tego leku tylko ketaminy. Nie piłam nawet alkoholu - odcięło mnie jak po narkozie - obudziłam się rano w łóżku na piętrze naszego ówczesnego domu - i obok mnie leżała moja rozblokowana komórka. Wtedy mimo tego że czułam się bardzo zdezorientowana- wyskoczyłam do niego, zaczęłam się ubierać i napisałam do tej samej - mojej jedynej kilkunastoletniej przyjaciółki - że znowu to zrobił i że wychodzę i potrzebuję by po mnie przyjechał i zabrała mnie do siebie. Potem odsypiałam u niej chyba 24h.
Ponieważ byłam już w trakcie aplikacji adwokackiej, miałam już trochę więcej stażu w pracy i zajmowałam się karnymi sprawami - przeanalizowałam pewne rzeczy i doszłam że zdobył ketaminę. Oczywiście skonfrontowałam go z tym - napisałam mu wiadomość że wiem że użył ketaminy i naraził moje zdrowie ( przyjmuje leki przeciwpadaczkowe na stałe ) i nawet nie zaprzeczył.

I wiecie co się okazało? Że zdradzał mnie praktycznie cały nasz związek - i przez to że zdradzał - w swoich urojeniach uważał że ja też muszę go zdradzać. Przerzucał to na mnie w swej głowie - i szukał na to dowodów i „haków” których ostatecznie nie znalazł. Jedyne co go najbardziej bolało to jak pisałam i płakałam do przyjaciółki.


Czytając dzisiaj wasze historie przypomniały mi się tamte wydarzenia, te poczucie bezradności, ta straszna niepamięć, nawet poczucie wstydu że uprawiałam s*ks z moim narzeczonym i nic nie pamiętam i tak naprawdę nie wiem co ze mną robił.
Gdyby nie ta jedna przyjaciólka - u której wtedy zamieszkałam - która mnie odcięła od niego - nie wiem w jakim miejscu bym teraz była.
Dlatego zresztą - przeszłam do działu karno-gospo bo nie dałabym rady mierzyć się z tymi tragediami kobiet, dzieci… i dobrze zrobiłam bo mój były szef dziś jest obrońcą oskarżonego dosyć głośnej sprawy kryminalnej w Polsce z tego roku… i byłam w jego zespole i gdybym miała np razem z nim bronić tego człowieka - wiem że nie byłabym dobrym obrońcą. Pewne wydarzenia, ukryta trauma, PTSD wykluczają Cię a przynajmniej uważam że powinny wykluczać z pewnych zawodów.

Mam jeszcze wiele historii, włącznie z byciem śledzoną przez „detektywa” kryminalistę - ale to już chyba za duży offtop.

Ściskam Was wszystkie drogie kobietki, które kiedyś były być może niezaopiekowanymi małymi dziewczynkami - którym dorośli nie dali wsparcia.
Im dłużej tu jestem, tym bardziej rozumiem Skaże :')
yaxc
RoyalBaby
Posty: 25
Rejestracja: wt paź 07, 2025 8:09 pm

Post autor: yaxc »

Rukola1 pisze: śr gru 24, 2025 10:15 pm Może nie do końca true crime ale ta sytuacja sprawiła, że poczułam się dzisiaj jak w matrixie i wpłynęła mocno na moje myślenie względem wiary
Piękna historia! To na pewno była Twoja babcia. Świat jest bardziej skomplikowany niż nam się wydaje. Na pogrzebie mojego kochanego dziadka, z którym łączyła mnie wyjątkowa więź, ciągle latała wokół mnie jedna pszczoła. Prawie za każdym razem kiedy jestem u niego na cmentarzu to przylatuje do mnie jedna pszczoła. Do nikogo innego, nikt tego nie zauważa, nie ma też żadnych uli blisko, to po prostu jedna “zagubiona” pszczółka. Nieważne czy jest lato, jesień czy zima, przelatuje mi obok ucha. Nie wiem jak to jest możliwe ale wiem, że to dziadek :)
Awatar użytkownika
elobates
MoetGlass
Posty: 266
Rejestracja: sob mar 02, 2024 8:06 pm

Post autor: elobates »

Czytałam ten wątek, nie sądząc, ze kiedykolwiek cokolwiek mi się zdarzy o czym będę mogła napisać, aż do Sylwestra. Kojarzycie sprawę zadźganego taksówkarza w Giżycku? Akurat przechodziłam obok miejsca „zatrzymania” taksówki. Gapie mówili, że kierowca taksówki prawdopodobnie jest pijany, ale jak zajrzeli tylko do środka to okazało się że jest pchnięty nożem kilka-kilkanaście razy. Niestety, ale zdążyliśmy zobaczyć ten widok człowieka całego we krwi, miejscami ta krew mocno, że tak powiem „chlupała”. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji i strasznie słabo mi się zrobiło. Szliśmy akurat na kolację sylwestrową do centrum z chłopakiem i odechciało mi się wszystkiego. W sumie dopiero teraz się po tym otrząsnęłam. Jak tylko zamykałam oczy to widziałam tą krew. Myślałam o rodzinie zamordowanego. Straszna tragedia, która wywołała duże poruszenie w naszym miasteczku.
Hinata99
Koczkodan
Posty: 100
Rejestracja: sob gru 30, 2023 6:24 pm

Post autor: Hinata99 »

elobates pisze: ndz sty 04, 2026 4:26 pm Czytałam ten wątek, nie sądząc, ze kiedykolwiek cokolwiek mi się zdarzy o czym będę mogła napisać, aż do Sylwestra. Kojarzycie sprawę zadźganego taksówkarza w Giżycku? Akurat przechodziłam obok miejsca „zatrzymania” taksówki. Gapie mówili, że kierowca taksówki prawdopodobnie jest pijany, ale jak zajrzeli tylko do środka to okazało się że jest pchnięty nożem kilka-kilkanaście razy. Niestety, ale zdążyliśmy zobaczyć ten widok człowieka całego we krwi, miejscami ta krew mocno, że tak powiem „chlupała”. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji i strasznie słabo mi się zrobiło. Szliśmy akurat na kolację sylwestrową do centrum z chłopakiem i odechciało mi się wszystkiego. W sumie dopiero teraz się po tym otrząsnęłam. Jak tylko zamykałam oczy to widziałam tą krew. Myślałam o rodzinie zamordowanego. Straszna tragedia, która wywołała duże poruszenie w naszym miasteczku.
To jest tak smutna sprawa. Starszy mężczyzna pewnie dorabiał sobie do emerytury i zmarł w tak strasznych okolicznościach. Czy coś więcej Ci wiadomo na temat mordercy, dlaczego to zrobił poza tym że był pijany jak bela?
Awatar użytkownika
elobates
MoetGlass
Posty: 266
Rejestracja: sob mar 02, 2024 8:06 pm

Post autor: elobates »

Hinata99 pisze: ndz sty 04, 2026 6:15 pm To jest tak smutna sprawa. Starszy mężczyzna pewnie dorabiał sobie do emerytury i zmarł w tak strasznych okolicznościach. Czy coś więcej Ci wiadomo na temat mordercy, dlaczego to zrobił poza tym że był pijany jak bela?
Ogólnie morderca był z patologicznego środowiska, tzw. wilanowska (mieszkają tam osoby które lubią nadużywać różnych substancji, robić dzieci na potęgę i wszczynać awantury). Znany był u Giżyckich taksówkarzy z tego, że lubił się wykłócać o to, że „za drogo za kurs”, typowy patus co tu mówić. Z tego samego powodu zamordował Pana Lecha, za 40 zł. Zrobił to już pod adresem do którego taksówkarz go zawiózł. Wysiadł z auta i poszedł do siebie (zaznaczę, że było to kilka km od Gizycka). Pan Lech chyba w tej adrenalinie i szoku, próbował prawdopodobnie samodzielnie dojechać do szpitala. Ludzie zauważyli, że taksa jedzie krzywo i wolno, po prostu jakby ktoś pijany siedział za kierownicą. Kierowca zdołał dojechać do Gizycka jakimś cudem, ale auto zatrzymało się na zaspie śniegu, wtedy wkroczyła policja
Ivinka
BlondDoczep
Posty: 136
Rejestracja: pn cze 09, 2025 5:37 pm

Post autor: Ivinka »

Moja kolezanka pracowała w hotelu, którego właścicielami była włoska mafia. Nic się tam nie działało takiego, ale któregoś dnia ojciec i syn się pokłócili i ganiali z pistoletem po korytarzach. Na szczęście nic się nikomu nie stało, hotel już nie istnieje, a Pan mafiozo siedzi.
A.aleksandrowicz
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: sob lut 08, 2025 4:03 pm

Post autor: A.aleksandrowicz »

Miałam kiedyś bardzo dziwną sytuację.

Od dziecka mam bardzo silną intuicję. Wyczuwam zagrożenie, coś mi po prostu „nie daje” spokoju, kiedy coś ma się wydarzyć. Dzięki temu kilkukrotne uniknęłam różnych dziwnych akcji bo mam wrażenie, że coś mnie chroni.

Moi rodzice pracowali w branży meblarskiej. Mieszkaliśmy z babcią w bloku. Blok dwupiętrowy, dwie klatki. Mało mieszańców. Wtedy nie było jeszcze domofonu i do bloku mógł sobie wejść każdy kto chciał. Zazwyczaj rodzice wychodzili koło 8 do pracy, a babcia po nich na zakupy, na rynek etc. Byłam w ten dzień w domu. Nie wiem dlaczego, czy miałam zwolnienie ze szkoły czy byłam na wagarach xd taki miałam zwyczaj że idąc na wagary szłam do domu po prostu. To było koło 11 przed południem. Coś mnie tknęło, żeby sprawdzić czy drzwi są zamknięte: no i były otwarte. Nagle słyszę przez okno że podjeżdża jakaś wielka ciężarówka, dokładnie taka jak do pakowania wielkogabarytowych rzeczy. No i obserwuję sytuację, czemu? Nie wiem. Wychodzą faceci z tej ciężarówki. Było ich dwóch. Idę patrzeć przez judasza co się dzieje na klatce. No i wyobraźcie sobie, że tych typów idzie pod nasze mieszkanie, przekręca klamkę ale zamknięte i idą do tej ciężarówki i odjeżdżają. Oni jakby wiedzieli, że nikogo w domu nie będzie. Nie chcę myśleć co byłoby gdyby te drzwi były otwarte.
meskalina88
RóżowePolo
Posty: 13
Rejestracja: pt sty 10, 2025 10:15 pm

Post autor: meskalina88 »

LauraBacha3 pisze: śr gru 24, 2025 12:40 am Miałam 12 może 13 lat. Ktoś wrzucił do skrzynki na listy kartę z wyzwiskami. Kurwo, szmato, zgwalce cię. Co zrobili moi rodzice? Postawili mnie na środku pokoju, darli mordy, czytali mi te kartkę sto razy i TO MOJA WINA BO SKORO TAK KTOŚ NAPISAL TO JA SIĘ TAK ZACHOWUJĘ a ja stałam i płakałam
Jprdl 🤦‍♀️ nietuzinkowe podejście do dziecka.
Kaniunia
Channelka
Posty: 38
Rejestracja: pn wrz 29, 2025 4:06 pm

Post autor: Kaniunia »

sarenka.lesna pisze: sob gru 27, 2025 3:35 pm Mają się do mnie odezwać, żebym złożyła zeznania w charakterze świadka. Czekam na datę spotkania. Mam nadzieję, że to co pamiętam, jakoś pomoże w znalezieniu sprawcy..
Sarenka.lesna i jak tam? Kontaktował sie ktos z Tobą?
A jak ta sytuacja wpłynęła na Ciebie? Twoje dzieciństwo...? Relacje z rodzicami? I jak musiałaś sie poczuć, widząc portret pamięciowy tego zwrócą... rany.
Awatar użytkownika
sarenka.lesna
Mokra Włoszka
Posty: 63
Rejestracja: ndz cze 02, 2024 8:06 am

Post autor: sarenka.lesna »

Kaniunia pisze: ndz sty 11, 2026 2:10 pm Sarenka.lesna i jak tam? Kontaktował sie ktos z Tobą?
A jak ta sytuacja wpłynęła na Ciebie? Twoje dzieciństwo...? Relacje z rodzicami? I jak musiałaś sie poczuć, widząc portret pamięciowy tego zwrócą... rany.
Nie, przestali się odzywać.. Chyba się przypomnę, choć to dziwne bo wydawali się zainteresowani spotkaniem, a później cisza.

Wiesz co, miałam na tyle zły kontakt z rodzicami, nawet w bardziej brutalnych sytuacjach (choć ciężko w to uwierzyć), że ta sytuacja więcej nie napsuła. Tak samo jeśli chodzi o wpływ na dzieciństwo, choć po tej sytuacji zrobiłam się na pewno bardziej wylękniona, długo bałam się wychodzić z domu. Byłam bardzo nie ufna, choć wydaje mi się, że nałożyły się na to również inne sytuację, już w domu, bo dzieciństwo miałam naprawdę koszmarne.. Dalej jestem bardzo ostrożna, jeśli kogoś poznaję i myślę, że ta sytuacja na pewno w jakimś stopniu się do tego przyczyniła. Nie miałam też nigdy takiego typowego nastoletniego życia, nigdy nie wychodziłam na żadne imprezy, bo miałam z tyłu głowy zawsze, że ktoś może mnie porwać, coś mi zrobić. Ale to chyba jedyny bezpośredni "objaw" tego jednego wydarzenia na moje życie.

Teraz tak naprawdę, wiedząc o tym, że mogłam coś zrobić wtedy, mając pewność, że to ta sama osoba z rysopisu, czuję złość i mam takie mocne poczucie niesprawiedliwości. Nawet teraz, czekając aż się odezwą z Archiwum X..
meskalina88
RóżowePolo
Posty: 13
Rejestracja: pt sty 10, 2025 10:15 pm

Post autor: meskalina88 »

Arabella133 pisze: czw gru 18, 2025 10:55 am Czytając o zbrodni z Jeleniej Góry, przypomniała mi się pewna sprawa dotyczącą kolegi mojego męża
Koleś ten zawsze przejawiał cech psychopatyczne Mordował
zwierzęta , narkotyzował się i upijał, napastował kobiety, pozorował samob* i ect.
Rodzina która go zaadoptowała była dla niego bardzo dobra ale on i tak po ukończeniu 18 roku życia zaczął pomieszkiwać z rodziną biologiczną- skrajną patologią Matkę biologiczną zastraszał i okradał. W zasadzie bał się tylko silniejszych i mocniej zaburzonych niż on
W końcu wylądował w więzieniu za zabójstwo Pokłócił się z jakimś żulem i zadźgał go nożem Ponieważ był pijany, sąd uznał to za okoliczność łagodzącą i dostał tylko kilka lat Po wyjściu z więzienia, zawiązał się z kobietą ( która jest psychologiem!) i manipuluje nią w ten sposób, że ona go utrzymuje i odseparowała swoje dzieci od siebie, żeby mieć więcej czasu dla partnera
Zdarzyło mi się kilka razy rozmawiać z nim przez telefon ( ponieważ z więzienia dzwonił do mojego męża) Naprawdę miałam wrażenie, że rozmawiam z wężem Miał przerażający ton głosu i sposób wypowiedzi Niby uprzejmy ale manipulujący i usiłujący natychmiast coś narzucić Widziałam go kiedyś na żywo - jeszcze przed zbrodnią i nadal pamiętam jego psychopatyczny wzrok Takie puste spojrzenie i ograniczoną mimikę
W zasadzie jestem pewna, że on coś jeszcze odwali, bo to zabójstwo spłynęło po nim jak woda po kaczce
To dla mnie totalnie chore.
Ciekawa jestem kiedy wreszcie bycie pijanym przestanie być pretekstem do łagodzenia wyroku a stanie się "okolicznością" obciążającą.
meskalina88
RóżowePolo
Posty: 13
Rejestracja: pt sty 10, 2025 10:15 pm

Post autor: meskalina88 »

Hunde pisze: pn lis 17, 2025 3:15 pm Bardzo współczuję Tobie, dziewczynom wyżej i innym osobom, które tego doświadczyły. Słuchając takich historii mam wrażenie, że policja niechętnie zajmuje się stalkingiem i często olewają sprawy, a ofiary żyją w ciągłym strachu 😢. Dlaczego tak się dzieje?
Podejście "sama tego chciała" jest niestety cały czas aktualne.
meskalina88
RóżowePolo
Posty: 13
Rejestracja: pt sty 10, 2025 10:15 pm

Post autor: meskalina88 »

sarenka.lesna pisze: pn lis 03, 2025 10:33 pm Dziękuję choć jednocześnie bardzo mi przykro, że aż tyle nas jest. Miałyśmy szczęście w tej chorej rzeczywistości, w której się wychowywaliśmy (ale raczej hodowaliśmy) ale pewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy ile dzieci z tych lat ich nie miało. Dziś nie mieści się to nam w głowach i chyba wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, właśnie przez częste powtarzanie, że "wtedy było lepiej". Było ale tym z nielicznych dobrych domów albo rodzicom, bo było społeczne przyzwolenie na nie interesowanie się swoimi dziećmi, więc było im wygodnie. Pamiętam, że jako dziecko zakradałam się do różnych pijaczków prosząc ich o papierosy, bo uwierzyłam rodzicom, że dzięki nim są szczęśliwi i spokojniejsi, a widziałam, że fajki są ważniejsze niż jedzenie. Myślę, że to i Wasze historie tutaj dużo mówią o tym, dlaczego w latach 80-00 znikało i ginęło aż tyle dzieci.
Smutne, ale prawdziwe do bólu.
I pomyśleć, że użalałam się nad sobą, bo Mama trzymała mnie krótko i "nie miałam wolności": nieśmiertelne "inni mogą a ja nie". 🤦‍♀️
meskalina88
RóżowePolo
Posty: 13
Rejestracja: pt sty 10, 2025 10:15 pm

Post autor: meskalina88 »

ana_novicka pisze: ndz sty 04, 2026 12:12 am Czytam na bieżąco wątki kryminalne a dopiero dziś przewertowałam ten temat… i czuję się przytłoczona i smutna, że tyle tego zła wciąż jest dookoła nas.

Również jestem dzieckiem lat 90. z małej wsi, jednak - i ta myśł pojawiła się w momencie pisania tego komentarza- jestem wdzięczna w szczególności matce, że trzymała mnie „krótko” w porównaniu do rówieśników- którzy mieli więcej swobody niż ja - latali gdzie chcieli, całe dnie. Ja zawsze musiałam pytać czy mogę gdzieś iść, gdzie, z kim i o której mam wrócić.
Ale teraz przypominam sobie wiele wiele sytuacji gdzie mimo nadopiekuńczości matki mogło coś się stać. Normą było samotne jeżdżenie rowerem lub 5 km piesze wędrówki przy trasie albo drugą polną drogą przy lesie.

Dziś sama zajmuje się sprawami karnymi (jednak bardziej karno gospodarcze), mam rodzinę i kilkuletnie dziecko i w życiu bym go nigdzie nie wypuściła. Ostatnio właśnie będąc u matki dowiedziałam się, że puścila moje dziecko do kolegi w ciągu dnia SAME bo to przecież tylko trzy domy dalej obok nas i nie musi przechodzić przez ulicę.

I przykro mi się czytało Wasze historie o dosypywaniu czegoś. Niestety syndrom wyparcia jest bardzo silny bo i ja byłam „ofiarą” dosypania mi czegoś trzykrotnie ale przez mojego byłego narzeczonego. I dopiero za trzecim razem zrozumiałam, że nie mogę się oszukiwać. Byłam z nim wiele lat, był typem bardzo chorobliwie zazdrosnym i chyba narcyzem.

Pierwsze dwa razy - pamiętam że piłam wino w naszym mieszkaniu i dwa razy pod rząd traciłam chyba świadomość i budziłam się rano. Nie miałam żadnego przejściowego stanu jak niektóre z Was- nie pamiętam ani pogorszenia samopoczucia, zawrotów głowy. Nic. Całkowite odcięcie. Po pierwszej nocy - żartował, że nieźle mnie ścięło. Powiedziałam mu, że dziwne że przecież wypiłam kieliszek wina, ale że może to ze zmęczenia. Zapytałam go wtedy też czy uprawialiśmy keks - bo zobaczyłam moją se*y bieliznę - na co on radośnie mi odpowiedział- no tak i to za*ebisty- nie mów że nie pamiętasz.
Tego samego wieczora ten sam schemat - namówił mnie na wspólne obejrzenie filmu z Netflixa którego miałam na iphone. Zapytałam czemu nie możemy w salonie na TV- odpowiedziałnże wygodniej będzie się przytulić nam w łóżku. Czaicie - to był mój kilkuletni partner, narzeczony - nie miałam wtedy powodu aby coś podejrzewać.
I znowu to samo. Obudziłam się rano sama. Nic - kompletne odcięcie. Ale on już był inny. Zaczął mi robić pretensje, wyrzuty i cytować praktycznie moje wiadomości z przyjaciółką. Pamiętam że do niej napisałam, czy się z nim kontaktowała ( co zacząl sugerować) i że chyba dorzucił mi coś do wina.
Wielka awantura była i to było nasze pierwszy wielkie rozstanie wraz z moją wyprowadzką. Wtedy znalazłam opakowanie leku NASEN gdzie z blistra 10tab zostały dwie. Poczytałam o tym leku, skutki uboczne to niepamięc następcza.

Przyznał się, przepraszał, chciał dostać się do mojej komórki bo podejrzewał że go zdradzam i szukał na mnie dowodów a jedyne co znalazł to prywatną korespondencję gdzie żaliłam się na niego i nasze problemy z przyjaciółką.
I co? I wybaczyłam mu.

Jednak - sytuacja powtórzyła się po 3 latach znowu ale nie użył już tego leku tylko ketaminy. Nie piłam nawet alkoholu - odcięło mnie jak po narkozie - obudziłam się rano w łóżku na piętrze naszego ówczesnego domu - i obok mnie leżała moja rozblokowana komórka. Wtedy mimo tego że czułam się bardzo zdezorientowana- wyskoczyłam do niego, zaczęłam się ubierać i napisałam do tej samej - mojej jedynej kilkunastoletniej przyjaciółki - że znowu to zrobił i że wychodzę i potrzebuję by po mnie przyjechał i zabrała mnie do siebie. Potem odsypiałam u niej chyba 24h.
Ponieważ byłam już w trakcie aplikacji adwokackiej, miałam już trochę więcej stażu w pracy i zajmowałam się karnymi sprawami - przeanalizowałam pewne rzeczy i doszłam że zdobył ketaminę. Oczywiście skonfrontowałam go z tym - napisałam mu wiadomość że wiem że użył ketaminy i naraził moje zdrowie ( przyjmuje leki przeciwpadaczkowe na stałe ) i nawet nie zaprzeczył.

I wiecie co się okazało? Że zdradzał mnie praktycznie cały nasz związek - i przez to że zdradzał - w swoich urojeniach uważał że ja też muszę go zdradzać. Przerzucał to na mnie w swej głowie - i szukał na to dowodów i „haków” których ostatecznie nie znalazł. Jedyne co go najbardziej bolało to jak pisałam i płakałam do przyjaciółki.


Czytając dzisiaj wasze historie przypomniały mi się tamte wydarzenia, te poczucie bezradności, ta straszna niepamięć, nawet poczucie wstydu że uprawiałam keks z moim narzeczonym i nic nie pamiętam i tak naprawdę nie wiem co ze mną robił.
Gdyby nie ta jedna przyjaciólka - u której wtedy zamieszkałam - która mnie odcięła od niego - nie wiem w jakim miejscu bym teraz była.
Dlatego zresztą - przeszłam do działu karno-gospo bo nie dałabym rady mierzyć się z tymi tragediami kobiet, dzieci… i dobrze zrobiłam bo mój były szef dziś jest obrońcą oskarżonego dosyć głośnej sprawy kryminalnej w Polsce z tego roku… i byłam w jego zespole i gdybym miała np razem z nim bronić tego człowieka - wiem że nie byłabym dobrym obrońcą. Pewne wydarzenia, ukryta trauma, PTSD wykluczają Cię a przynajmniej uważam że powinny wykluczać z pewnych zawodów.

Mam jeszcze wiele historii, włącznie z byciem śledzoną przez „detektywa” kryminalistę - ale to już chyba za duży offtop.

Ściskam Was wszystkie drogie kobietki, które kiedyś były być może niezaopiekowanymi małymi dziewczynkami - którym dorośli nie dali wsparcia.
Zwyrol i psychopata. Ściskam.