Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Zmiany w życiu po porodzie

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
fvtmv23
Mokra Włoszka
Posty: 60
Rejestracja: śr gru 03, 2025 9:17 pm

Zmiany w życiu po porodzie

Post autor: fvtmv23 »

Nie znalazłam wątku o takim temacie a zastanawiam się, czy więcej mam boryka się z podobnym problemem. Bardzo kocham swoje maleństwo, jest cudowny i nie żałuję, że zostałam mamą, mam natomiast często tęsknotę za dawnym życiem, za tym, że mogłam się spakować i gdzieś jechać, wyjść na imprezę czy po prostu spędzić czas w samotności. Tata opiekuje się dzieckiem aczkolwiek często go nie ma przez parę dni ze względu na pracę, wraca zazwyczaj na góra 2 dni. Czuję wręcz zazdrość o to, że jego życie się jakoś bardzo nie zmieniło, dalej może wychodzić ze znajomymi, pracować i żyć normalnie kiedy ja muszę pytać się o zgodę żeby wyjść gdzieś samej z domu i pozałatwiać rzeczy, bo jak jego nie ma to ktoś z rodziny musi wyrazić zgodę żeby zostawić mu maluszka na godzinkę. Za 4 miesiące kończy mi się urlop i też będę mogła wrócić do pracy, niestety mam wrażenie, że to nie będzie to samo, wiem że będę tęskniła za dzieckiem i oddanie go do żłobka też mnie przytłacza. Jak to poukładać sobie w głowie? Czy któraś z was też miała tyle sprzecznych odczuć?
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Hej, przemyśl sobie czy powrót do pracy jest konieczny. Żłobek to fajtcznie ostateczność i masz prawo mieć wątpliwości. Sama dwałam dziecko 2-letnie na 4h i było bardzo trudno.

Odnośnie wyjść / wyjazdów. To tylko początek. Potem, moim zdaniem, jest łatwiej. Zależy czy masz babcię, nianie, ciocie. Wyjazdy z dziećmi też są spoko.
Agneess
Mokra Włoszka
Posty: 67
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: Agneess »

Przy pierwszym dziecku miałam to samo. Przytłaczało mnie bardzo, że jestem tak obciążona mentalnie i fizycznie. Brak tej swobody, która do tej pory była standardem. Dziecko należało do tych wymagających, nieodkładalnych, do tego moje lęki, czułam się bardzo źle, a z drugiej strony gdy tylko gdzieś mogłam wyskoczyć to już chciałam wracać. Miałam poczucie, że cofam się w rozwoju, marzyłam o jakiejś chociaż drobnej aktywności tylko dla siebie, typu nauka języka raz w tygodniu.
Ale z czasem powoli jakoś zaczęło się układać, zaczęłam więcej wychodzić ze strefy komfortu. Zabierać dziecko to tu, to tam. Powoli uczyć się tego nowego życia.
Ja nie zdążyłam wrócić do pracy, bo zaszłam w drugą ciążę i teraz z dwójką jestem zupełnie innym czlowiekiem, z innym nastawieniem i systemem wartości. Raz, że szczerze już zapomniałam jak to było wcześniej. Dwa, że naprawdę nie tęsknię za tym poprzednim życiem. Trzy, po tym co przeszłam nic mi już nie jest straszne. Cztery, z dwójką naprawdę ogarniam lepiej niż przed porodem drugiego dziecka. Mam świadomość, że teraz jestem potrzebna tutaj i nikt tak naprawdę mnie nie zastąpi dzieciom, a czas na mnie jeszcze wróci. Zdążę jeszcze wrócić do pracy, osiągnąć swoje sukcesy. To jest naprawdę chwila w perspektywie całego życia.

To minie, nie martw się na zapas. Czerp z tych chwil ile się da. Czas zapieprza bardzo szybko. Jeśli jest Ci trudno, a mąż nie rozumie o co Ci chodzi tak jak i mój nie rozumiał to rozważ psychologa, nie mówię o terapii ale chociaż kilka spotkań żeby sobie to poukładać. Jak nie masz możliwości to zawsze możesz popisać z Chatem GPT, nie żartuję :D Będzie dobrze, trzymaj się ❤️
rockshoot
PrinTu
Posty: 973
Rejestracja: pn mar 18, 2024 8:32 am

Post autor: rockshoot »

A ja powiem inaczej. Oddałam dziecko do żłobka jak miał rok i to była najlepsza decyzja. Pozbierałam się psychicznie, wróciłam do siebie, dosłownie odżyłam, bo rok w domu mnie przeorał. Widząc, jak moje dziecko rozwinęło się przez żłobek, w ogóle nie żałuję. Teraz, mając 2,5 latka jest naprawdę super i jest świetnym kompanem. No ale to trzeba przeżyć.
LauraBacha3
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

Córka ma prawie 4 miesiące. Nawet nie tyle co tęsknię za niewiadomo jakim życiem ale czuję, że nie mam swobody w żadnej dziedzinie życia, nawet w tym żeby się umyć kiedy chcę, poczytać książkę czy poćwiczyć. Na początku córka spala w dzień nawet 2h w ciągu więc ćwiczyłam, poczytałam czy sama spałam. Teraz w dzień śpi 3-4 razy po 20minut. Od rana do powrotu męża udaje mi się przebrać z piżamy w coś domowe, zjeść śniadanie, wypić kawę/herbatę, czasami wstawić pranie, wyjść na spacer i to tyle. Nawet mam wrażenie, że na kanapie pojawiło się wgłębienie tam gdzie siedzę. Do tego od tygodnia jestem chora. Normalnie bym umierała na L4 a tak każda godzina się dłuży w nieskończoność. Patrzę w lustro i widzę zmęczoną, opuchniętą, starą babę i zastanawiam się czy jeszcze kiedyś będę żyła jak kiedyś.
Nie chcę mieć czasu dla siebie w jakiś wyznaczonych dniach i godzinach tylko naprawdę wtedy kiedy chcę. Czuję, że oczy mi się zamykają to chcę móc się zdrzemnąć, czuję że energia mnie rozsadza to chcę iść na rower itd. A to pewnie nadejdzie dopiero za kilka lat. Ten mityczny uśmiech bąbelka naprawdę wiele wynagradza ale ostatnio jedyne na co czekam to noce gdy mogę poleżeć w spokoju, porozmyślać i poczuć się jak kiedyś. A każdego ranka zanim wstanę mam niestety myśl "ehhh i od nowa".
Do tego strasznie się boję jeździć samochodem z córką sama. Nie wiem co miałabym zrobić, gdy zacznie płakać a ja będę prowadzić. Zjeżdżać co 5 minut? Olać? Naprawdę nie wyobrazam sobie tego póki co
fvtmv23
Mokra Włoszka
Posty: 60
Rejestracja: śr gru 03, 2025 9:17 pm

Post autor: fvtmv23 »

LauraBacha3 pisze: sob gru 20, 2025 7:33 pm Córka ma prawie 4 miesiące. Nawet nie tyle co tęsknię za niewiadomo jakim życiem ale czuję, że nie mam swobody w żadnej dziedzinie życia, nawet w tym żeby się umyć kiedy chcę, poczytać książkę czy poćwiczyć. Na początku córka spala w dzień nawet 2h w ciągu więc ćwiczyłam, poczytałam czy sama spałam. Teraz w dzień śpi 3-4 razy po 20minut. Od rana do powrotu męża udaje mi się przebrać z piżamy w coś domowe, zjeść śniadanie, wypić kawę/herbatę, czasami wstawić pranie, wyjść na spacer i to tyle. Nawet mam wrażenie, że na kanapie pojawiło się wgłębienie tam gdzie siedzę. Do tego od tygodnia jestem chora. Normalnie bym umierała na L4 a tak każda godzina się dłuży w nieskończoność. Patrzę w lustro i widzę zmęczoną, opuchniętą, starą babę i zastanawiam się czy jeszcze kiedyś będę żyła jak kiedyś.
Nie chcę mieć czasu dla siebie w jakiś wyznaczonych dniach i godzinach tylko naprawdę wtedy kiedy chcę. Czuję, że oczy mi się zamykają to chcę móc się zdrzemnąć, czuję że energia mnie rozsadza to chcę iść na rower itd. A to pewnie nadejdzie dopiero za kilka lat. Ten mityczny uśmiech bąbelka naprawdę wiele wynagradza ale ostatnio jedyne na co czekam to noce gdy mogę poleżeć w spokoju, porozmyślać i poczuć się jak kiedyś. A każdego ranka zanim wstanę mam niestety myśl "ehhh i od nowa".
Do tego strasznie się boję jeździć samochodem z córką sama. Nie wiem co miałabym zrobić, gdy zacznie płakać a ja będę prowadzić. Zjeżdżać co 5 minut? Olać? Naprawdę nie wyobrazam sobie tego póki co
Kochana jak ja Cię rozumiem. Czuję się wręcz nieporadna życiowo, nawet na przejazd samochodem potrzebuje kogoś, kto albo poprowadzi, albo będzie przy dziecku. Mam wrażenie, że od czasu porodu jestem ubezwłasnowolniona…
mariaow
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

LauraBacha3 pisze: sob gru 20, 2025 7:33 pm Córka ma prawie 4 miesiące. Nawet nie tyle co tęsknię za niewiadomo jakim życiem ale czuję, że nie mam swobody w żadnej dziedzinie życia, nawet w tym żeby się umyć kiedy chcę, poczytać książkę czy poćwiczyć. Na początku córka spala w dzień nawet 2h w ciągu więc ćwiczyłam, poczytałam czy sama spałam. Teraz w dzień śpi 3-4 razy po 20minut. Od rana do powrotu męża udaje mi się przebrać z piżamy w coś domowe, zjeść śniadanie, wypić kawę/herbatę, czasami wstawić pranie, wyjść na spacer i to tyle. Nawet mam wrażenie, że na kanapie pojawiło się wgłębienie tam gdzie siedzę. Do tego od tygodnia jestem chora. Normalnie bym umierała na L4 a tak każda godzina się dłuży w nieskończoność. Patrzę w lustro i widzę zmęczoną, opuchniętą, starą babę i zastanawiam się czy jeszcze kiedyś będę żyła jak kiedyś.
Nie chcę mieć czasu dla siebie w jakiś wyznaczonych dniach i godzinach tylko naprawdę wtedy kiedy chcę. Czuję, że oczy mi się zamykają to chcę móc się zdrzemnąć, czuję że energia mnie rozsadza to chcę iść na rower itd. A to pewnie nadejdzie dopiero za kilka lat. Ten mityczny uśmiech bąbelka naprawdę wiele wynagradza ale ostatnio jedyne na co czekam to noce gdy mogę poleżeć w spokoju, porozmyślać i poczuć się jak kiedyś. A każdego ranka zanim wstanę mam niestety myśl "ehhh i od nowa".
Do tego strasznie się boję jeździć samochodem z córką sama. Nie wiem co miałabym zrobić, gdy zacznie płakać a ja będę prowadzić. Zjeżdżać co 5 minut? Olać? Naprawdę nie wyobrazam sobie tego póki co
Bez złośliwości, ale nie byłaś świadoma że tak wyglada wczesne macierzyństwo? Przeciez na początku wszystko jest dostosowane pod dziecko, nie da się inaczej. W sensie rozumiem to pragnienie, ale z czystej ciekawości: nie przygotowywałaś się na to wcześniej psychicznie? Czy mimo nastawienia że tak będzie tak Cię to dojeżdża?
PEONIA
Forma życia
Posty: 3623
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

mariaow pisze: czw sty 01, 2026 1:49 pm Bez złośliwości, ale nie byłaś świadoma że tak wyglada wczesne macierzyństwo? Przeciez na początku wszystko jest dostosowane pod dziecko, nie da się inaczej. W sensie rozumiem to pragnienie, ale z czystej ciekawości: nie przygotowywałaś się na to wcześniej psychicznie? Czy mimo nastawienia że tak będzie tak Cię to dojeżdża?
Wiele kobiet nie jest tego świadomych wiesz, bo mamusie, ciocię i starsze koleżanki często "nie widza potrzeby o tym opowiadać" XD no i bombardują nas komentarze mamuś jak to dziecko nic nie zmienia w życiu i w niczym nie przeszkadza, wszystko jest jak gdyby nie miały dziecka ;P
mariaow
ZdalnaFanka
Posty: 487
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

PEONIA pisze: ndz sty 04, 2026 12:46 am Wiele kobiet nie jest tego świadomych wiesz, bo mamusie, ciocię i starsze koleżanki często "nie widza potrzeby o tym opowiadać" XD no i bombardują nas komentarze mamuś jak to dziecko nic nie zmienia w życiu i w niczym nie przeszkadza, wszystko jest jak gdyby nie miały dziecka ;P
Rozumiem. Ja właśnie słyszałam dotychczas dużo zniechęcających rzeczy o macierzyństwie i stąd moje pytanie, ale może obracam się w bańce matek narzekających 😂
Dzięki za odpowiedź bo widzę że jest sporo reakcji wkurzenia a ja naprawdę nie mam nic złośliwego na myśli, pytam z czystej ciekawości bo zastanawiam się na ile świadomość/nastawienie przed porodem pomaga jakoś oswoić rzeczywistość później, a na ile jest to mimo wszystko jakiś tam szok.
PEONIA
Forma życia
Posty: 3623
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

mariaow pisze: ndz sty 04, 2026 6:18 pm Rozumiem. Ja właśnie słyszałam dotychczas dużo zniechęcających rzeczy o macierzyństwie i stąd moje pytanie, ale może obracam się w bańce matek narzekających 😂
Dzięki za odpowiedź bo widzę że jest sporo reakcji wkurzenia a ja naprawdę nie mam nic złośliwego na myśli, pytam z czystej ciekawości bo zastanawiam się na ile świadomość/nastawienie przed porodem pomaga jakoś oswoić rzeczywistość później, a na ile jest to mimo wszystko jakiś tam szok.
spoko. Powiem Ci, ze kobiety strasznie zakłamują rzeczywistość. Wejdź na tik toku w jakąkolwiek rolkę o tym czemu ktoś nie chce dzieci a są tłumy mamusiek przekonujących bezdzietne kobiety ze dziecko nic nie zmieniło w ich życiu, ze one podróżują Azję na piechotę wzdłuż i wszerz przeszły z miesięcznym niemowlakiem, po ciąży wręcz schudły i mają lepsze ciało a ich kariera wystrzeliła w kosmos i żyją jak wcześniej. Jeżeli ktoś musiał z czegoś zrezygnować to jest nieogarniety i sam sobie winien.

I są babki które się nabierają na to. Jedna z moich koleżanek jest w ciązy i boje się co będzie jak to dziecko się urodzi i ona odkryje, ze słodki niemowlaczek nie tylko słodko sobie beka po jedzeniu i śpi.....
Limonene
SushiAddict
Posty: 834
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Limonene »

mariaow pisze: czw sty 01, 2026 1:49 pm Bez złośliwości, ale nie byłaś świadoma że tak wyglada wczesne macierzyństwo? Przeciez na początku wszystko jest dostosowane pod dziecko, nie da się inaczej. W sensie rozumiem to pragnienie, ale z czystej ciekawości: nie przygotowywałaś się na to wcześniej psychicznie? Czy mimo nastawienia że tak będzie tak Cię to dojeżdża?
Można być czegoś świadomym a i tak ciężko to przechodzić. Nie da się przygotować na wszystko, teoria jedno a praktyka drugie.
Jeszcze odpowiadając na twój drugi komentarz że nie wiesz skąd wkurzone reakcje — wydaje mi się że dlatego, że często po jakimkolwiek, chociażby lekkim narzekaniu na rodzicielstwo, wiele osób słyszy "a to nie wiedziałaś że tak będzie? Sama chciałaś dziecko to teraz nie narzekaj ze płacze/nie śpi/cokolwiek". I ja twoje pytanie też tak trochę odebrałam
Damulka123
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: pt sty 10, 2025 11:24 pm

Post autor: Damulka123 »

LauraBacha3 pisze: sob gru 20, 2025 7:33 pm Córka ma prawie 4 miesiące. Nawet nie tyle co tęsknię za niewiadomo jakim życiem ale czuję, że nie mam swobody w żadnej dziedzinie życia, nawet w tym żeby się umyć kiedy chcę, poczytać książkę czy poćwiczyć. Na początku córka spala w dzień nawet 2h w ciągu więc ćwiczyłam, poczytałam czy sama spałam. Teraz w dzień śpi 3-4 razy po 20minut. Od rana do powrotu męża udaje mi się przebrać z piżamy w coś domowe, zjeść śniadanie, wypić kawę/herbatę, czasami wstawić pranie, wyjść na spacer i to tyle. Nawet mam wrażenie, że na kanapie pojawiło się wgłębienie tam gdzie siedzę. Do tego od tygodnia jestem chora. Normalnie bym umierała na L4 a tak każda godzina się dłuży w nieskończoność. Patrzę w lustro i widzę zmęczoną, opuchniętą, starą babę i zastanawiam się czy jeszcze kiedyś będę żyła jak kiedyś.
Nie chcę mieć czasu dla siebie w jakiś wyznaczonych dniach i godzinach tylko naprawdę wtedy kiedy chcę. Czuję, że oczy mi się zamykają to chcę móc się zdrzemnąć, czuję że energia mnie rozsadza to chcę iść na rower itd. A to pewnie nadejdzie dopiero za kilka lat. Ten mityczny uśmiech bąbelka naprawdę wiele wynagradza ale ostatnio jedyne na co czekam to noce gdy mogę poleżeć w spokoju, porozmyślać i poczuć się jak kiedyś. A każdego ranka zanim wstanę mam niestety myśl "ehhh i od nowa".
Do tego strasznie się boję jeździć samochodem z córką sama. Nie wiem co miałabym zrobić, gdy zacznie płakać a ja będę prowadzić. Zjeżdżać co 5 minut? Olać? Naprawdę nie wyobrazam sobie tego póki co
Mam 7 miesiecznego bąbelka i nie jest lepiej. Nie pocieszę Cie. Regres, zeby itp.
Najlepiej żebyś skorzystała z rady psychologa albo porozmawiała z mężem. Niestety ale tak chyba wyglada pierwszych kilka lat życia.
Co do jazdy samochodem. Wsiadaj i jedz. Moze uwolnisz sie troche i wyjdziesz z domu. Ja jeżdżę od samego poczatku. Moja teściowa pukała sie w głowę jak mowilam, ze jadę sama 3h z córką. Nie słuchaj takiego gadania. Jak jadę dalej to staram sie wybrac w porze drzemki. Jeśli jadę np do galerii, na spacer czy cos to ignoruje placz. Wiem, ze dziecku krzywda się nie dzieje i to tylko placz z powodu siedzenia w foteliku a akurat chciałaby raczkowac.
W dalszych trasach masz możliwość zatrzymania sie nakarmić bąbelka czy zmienić pieluchę czy chociażby sie przejść kawałek żeby dziecko sie uspokoiło.
Zawsze wsiadaj do samochodu jak dziecko jest najedzone i ma czysta pieluszkę. Wiadomo zdarzają sie wpadki i wtedy nic nie zrobisz i trzeba stanąć i sobie radzić :)
Moze kup tez takie kreciolki przyklejane do szyby ( nie wiem jak to sie nazywa) moze to odwroci uwage dziecka od jazdy samochodem.
Wiem, ze takie wyjscie to nadal wyjscie z dzieckiem ale moze pomoze spojrzec na macierzynstwo troche inaczej. Ja pezez to ze przelamalam strach jazdy z noworodkiem czuje wieksza wolnosc i sprawczosc.
LauraBacha3
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

Jeśli chodzi o nastawienie, to nie jest tak źle jak myślałam, że będzie, co wcale nie oznacza, że jest fajnie. Bo nie jest. Przynajmniej przesypiam noce ale brakuje mi pracy, nawet zwykłego "nicnierobienia" ale takiego, na które mam ochotę a nie wymuszonego
Znajoma w podobnym czasie urodziła. Ciąża planowana, upragniona, cała ciąża w skowronkach. Na Instagramie dalej idealne życie, idealne macierzyństwo, idealne małżeństwo. Tylko poza instagramem brak chęci do życia, zmęczenie, nawet jej mina gdy buja wózkiem wyraża więcej niż tysiąc słów. Nie wierzę, że można się pozytywnie nastawić i nie mieć chwil albo i całych dni zwątpienia, bo to jest całkowita zmiana życia. Każdego najdrobniejszego fragmentu życia.
Ja też mam dobre dni, budzę się wyspana, chodzę do fryzjera, odwiedzają mnie koleżanki, jeżdżę na zakupy czy piekę sobie ciasto ale to wcale nie podnosi oceny tego urlopu macierzyńskiego. 2/10, teraz może 3/10, bo nie muszę w śniegu po kolana odśnieżać samochodu tylko sobie leżę w łóżku w tym czasie
LauraBacha3
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

LauraBacha3 pisze: wt sty 13, 2026 6:26 pm Jeśli chodzi o nastawienie, to nie jest tak źle jak myślałam, że będzie, co wcale nie oznacza, że jest fajnie. Bo nie jest. Przynajmniej przesypiam noce ale brakuje mi pracy, nawet zwykłego "nicnierobienia" ale takiego, na które mam ochotę a nie wymuszonego
Znajoma w podobnym czasie urodziła. Ciąża planowana, upragniona, cała ciąża w skowronkach. Na Instagramie dalej idealne życie, idealne macierzyństwo, idealne małżeństwo. Tylko poza instagramem brak chęci do życia, zmęczenie, nawet jej mina gdy buja wózkiem wyraża więcej niż tysiąc słów. Nie wierzę, że można się pozytywnie nastawić i nie mieć chwil albo i całych dni zwątpienia, bo to jest całkowita zmiana życia. Każdego najdrobniejszego fragmentu życia.
Ja też mam dobre dni, budzę się wyspana, chodzę do fryzjera, odwiedzają mnie koleżanki, jeżdżę na zakupy czy piekę sobie ciasto ale to wcale nie podnosi oceny tego urlopu macierzyńskiego. 2/10, teraz może 3/10, bo nie muszę w śniegu po kolana odśnieżać samochodu tylko sobie leżę w łóżku w tym czasie
Nie mogłam już edytować ale chciałam dopisać, że chociażby wczoraj miałam bardzo zły dzień. Co coś dotknelam to się psuło, córka prawie cały dzień krzyczała i jak tylko mąż wrócił to wyszlam, bo bym naprawdę oszalała. Większość moich dni to siedzenie na kanapie albo na podłodze obok maty i wiem, że zdecydowana większość kobiet tak właśnie żyje na macierzyńskim. Dziś było już zupełnie inaczej ale nadal - to nie jest to samo co przed dzieckiem 🤷🏻‍♀️ i mnie tylko zastanawia czy jeszcze kiedyś poczuję się jak kiedyś - swobodnie
Limonene
SushiAddict
Posty: 834
Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm

Post autor: Limonene »

LauraBacha3 pisze: wt sty 13, 2026 6:34 pm Nie mogłam już edytować ale chciałam dopisać, że chociażby wczoraj miałam bardzo zły dzień. Co coś dotknelam to się psuło, córka prawie cały dzień krzyczała i jak tylko mąż wrócił to wyszlam, bo bym naprawdę oszalała. Większość moich dni to siedzenie na kanapie albo na podłodze obok maty i wiem, że zdecydowana większość kobiet tak właśnie żyje na macierzyńskim. Dziś było już zupełnie inaczej ale nadal - to nie jest to samo co przed dzieckiem 🤷🏻‍♀️ i mnie tylko zastanawia czy jeszcze kiedyś poczuję się jak kiedyś - swobodnie
może to źle zabrzmi, ale poczułam się lepiej po przeczytaniu tego, bo to znaczy, że nie tylko ja tak mam.
Jeszcze co do poprzedniego twojego postu o koleżance — moja bardzo bliska przyjaciółka urodziła w styczniu, w tym samym roku ale w grudniu urodziła się moja córka. Gdy tylko chciałam z nią porozmawiać o jakichś trudnościach, to ona patrzyła na mnie jak na debilkę, że u nich nie ma żadnych problemów, wszystko wspaniale. Jak kiedyś były rozmowy o porodzie i ktoś wspomniał, że poród to jest traumatyczne wydarzenie dla każdej kobiety, to oburzona zaczęła się kłócić, że dla niej to było coś pięknego, a nie żadna trauma. Od początku zauważyłam, że ma taką narrację, więc unikałam zwierzania się, ale jednego dnia miałam taki ogromny kryzys, idę na spacer, pcham tę spacerówkę, dziecko płacze, ja już mam dość i mam ochotę usiąść pod drzewem w lesie i samej się rozpłakać. Wróciłam do domu ze łzami w oczach, napisałam do tej przyjaciółki, żeby zagaić, że może też ma gorsze dni — ależ skąd. U nich wszystko idealnie, dziecko nigdy nie płacze, ona nigdy nie jest zmęczona.
Ze względu na to, że między naszymi dziećmi jest rok różnicy (mimo że to ten sam rocznik) to z oczywistych względów jest widoczna różnica w rozwoju, więc jak czasem spytałam o jakieś rzeczy rozwojowe, np. kiedy zaczęła podciągać się przy meblach albo składać zdania trzywyrazowe to zawsze słyszałam "ale nie wiem, czy coś ci pomoże ta informacja, bo ona bardzo szybko zaczęła, szybciej niż inne dzieci". Tak że nigdy się nie dowiadywałam tych odpowiedzi :P
Relacja się niestety rozpadła, teraz powoli już sobie "domiera" śmiercią naturalną i wiem, że nie wszystko, co mi mówiła to byłą prawdą i na pewno miała jakieś kryzysy. Ale w początkowym macierzyństwie ta znajomość bardzo mnie przeczołgała.
Agneess
Mokra Włoszka
Posty: 67
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: Agneess »

To jak juz jesteśmy przy dobijających relacjach w macierzyństwie to dla mnie takim typem wysysacza była własna matka i teściowa.
Obie wszystko najlepiej wiedziały, obie mam wrażenie za punkt honoru postawiły sobie (ale na różnych etapach, żebym nie miala za nudno) udowodnienie, że są leoszymi babciami niż ja matką. Nie mówiąc tu o wyscigach między sobą Jedna zobaczyła ze druga miala gest bez okazji, to zaraz była wizyta żeby być lepszym.
Albo dokarmialam MM i od matki krytyka, ze jak tak mogę, a potem wyszlo na jaw, ze i ja i brat byliśmy na butli xd albo bez proszenia myje mi dziecko zeby udowodnić, ze przy niej nie drze się jak myje wlosy i próby pokazania się mimo, że doskonale słyszałam spazmy z drugiego końca domu.
Teściowa mi dyktowala kiedy mam butle dawac, a kiedy cyca a tak w ogóle to "mamusia sie chyba za mocno nad sobą użala" - takie teksty kierowala do mojego malego dziecka, kiedy mialam czelnosc powiedziec, że jest mi ciężko ogarniać malucha będąc w ciąży.
Przez pierwsze dobre 1 5 roku mojej przygody z macierzynstwem chodziłam przez nie na wiecznym wku.rwie. Teraz ograniczylam kontakt do minimum i jest cudowne. Tzn. tesciowa i tak na ogół ma wywalone w nas, więc znoszę ją pd wielkiego dzwonu. I jakoś tak przyjemniej się w życiu zrobiło. Żałuję, że tak późno
astronautka123
SushiRoll
Posty: 222
Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm

Post autor: astronautka123 »

W późniejszym życiu i tak większość się kręci dookoła rodziny, znajomości się rozjeżdżają, życie towarzyskie jest mniej intensywne, również dlatego, że taka potrzeba zmniejsza się. Ja nie uznaje tego za coś złego a za naturalny proces. Po porodzie też byłam rozżalona rozpadem życia towarzyskiego, 10 lat później została mi jedna koleżanka a i tak mamy czas raz na pół roku, żeby się spotkać. Obecnie nie czuję potrzeb towarzyskich, dobrze się czuje w domu.