Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

hipochondria

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
zlotachmurka
Koczkodan
Posty: 101
Rejestracja: pt kwie 18, 2025 8:45 am

hipochondria

Post autor: zlotachmurka »

widziałam podobny temat ale mało odpowiedzi..
jak z tym walczyć? nie wiem kiedy się zaczęło najpierw wyczułam coś na szyi 3 razy w roku badania krwi wszystkie ok usg ok kontrola każdego pieprzyka teraz co chwilę macanie biustu znów stres szukanie jak sobie z tym poradzić? wyjdę z tego sama czy zostaje tylko terapia ?
może polecacie jakieś książki jakiegoś terapeutę odebralo mi to radość z życia zatraciłam się w tym całkowicie
anekumena
Siatkarka
Posty: 2
Rejestracja: śr lip 09, 2025 1:42 pm

Post autor: anekumena »

Cześć, niestety nie jestem w stanie doradzić niczego innego prócz spotkania się z terapeutą. Również choruję na hipochondrie (oraz ocd co tylko to pogarsza) i ciężko jest samemu z tego wyjść :( Sama aktualnie szukam jakiś dobrych lekarzy więc nie mogę nikogo polecic ale z tego co słyszałam to właśnie najlepsze wyniki są po terapii CBT (poznawczo-behawioralnej) oraz ERP (terapia ekspozycji i powstrzymywania się od reakcji).
Trzymam kciuki, że wszystko się ułoży <3
Awatar użytkownika
aba145
Mokra Włoszka
Posty: 57
Rejestracja: ndz lip 13, 2025 10:44 pm

Post autor: aba145 »

zlotachmurka pisze: wt cze 10, 2025 4:44 pm widziałam podobny temat ale mało odpowiedzi..
jak z tym walczyć? nie wiem kiedy się zaczęło najpierw wyczułam coś na szyi 3 razy w roku badania krwi wszystkie ok usg ok kontrola każdego pieprzyka teraz co chwilę macanie biustu znów stres szukanie jak sobie z tym poradzić? wyjdę z tego sama czy zostaje tylko terapia ?
może polecacie jakieś książki jakiegoś terapeutę odebralo mi to radość z życia zatraciłam się w tym całkowicie
Może to trochę śmieszne, ale miałam takie tendencje i one zelżały z wiekiem. Doszłam do łopatologicznych wniosków: skoro mam już te dziwne dolegliwości od 10 lat i wciąż żyję, to nie mogą być groźne...
wiki123456
Ciastko
Posty: 6
Rejestracja: ndz maja 26, 2024 4:19 am

Post autor: wiki123456 »

hej, od wczoraj mam wręcz paranoje na temat wścieklizny i nie wiem jak sobie z nią poradzić. Od kilku tygodni do mojego ogrodu przychodzi obcy kot. Wygląda na zadbanego ale jest bardzo chudziutki i nie ma obroży więc nie wiem czy to jakiegoś sąsiada czy bezpański. Od kilku dni dokarmiam go smaczkami dla kotów rzucam mu z daleka. Wczoraj na wieczku od pudełka dałam mu troche mokrej karmy wszystko zjadł i długo wylizywał to wieczko. Chwile po tym jak poszedł wzięłam je w rękę i zawinęłam w worek. Po fakcie uświadomiłam sobie że na kciuku mam małą rane. Od razu umyłam ręce. Teraz mam paranoje, że mogłam sie zarazić wścieklizną. Przekopałam w nocy wszystkie możliwe fora na ten temat. Dowiedziałam się, że w ślinie wirus jest obecny 3dni przed wystąpieniem pierwszych objawów. Kot zachowuje sie normalnie jest płochliwy oczka ma zdrowe żadna ślina mu nie leci koordynacja ruchowa też okej. Dziś też przyszedł zachowywał sie tak samo. Czy jest jakieś prawdopodobieństwo że mogłam sie zarazić? Nie wiem co mam zrobić nie chcę brać zastrzyków niepotrzebnie. Cały czas o tym myślę i nie moge normalnie funkcjonować.
Rachell88
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: pn cze 24, 2024 11:06 pm

Post autor: Rachell88 »

A czy moze ktoś z Was boryka się z hipochondria, ale taka ze wkręcam sobie różne choroby (uslysze w radio/TV, ktoś zachoruje bądź nie daj Boże na coś umrze i ja juz to mam) , ale panicznie boję sie pójść do lekarza to sprawdzić, bo....boję sie ze moje obawy sie potwierdza. Kiedyś gdzies wyczytałam na jednym blogu, ze to jazochondria, ale nigdzie nie znalazlam ponownie takiej nazwy w literaturze.
chester06
ŚpioszkiKenzo
Posty: 3
Rejestracja: czw wrz 11, 2025 12:35 pm

Post autor: chester06 »

Ja mam hipochondrię i chodzę na terapię, wcześniej behawioralno-poznawcza a teraz psychodynamiczna. Jestem na początku drogi, terapia ma na celu poznać źródło tego myślenia i zauważać schematy. Narazie nie mogę nic powiedzieć oprócz tego, że zauważyłam korelację im większy ogólny poziom stresu czy lęku to hipochondryczne myśli się nasilają.
Rachell88
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: pn cze 24, 2024 11:06 pm

Post autor: Rachell88 »

Podjęłam terapię, ale zrezygnowałam z niej po około 10 miesiącach. Stan moj sie nie poprawial, a doszły do tego sprawy, z których problemami nie poszłam, a Pani terapeutka akurat je uznała za najważniejsze. U mnie hipochondria najprawdopodobniej ma podłoże nieprzepracowanej żałoby po śmierci ukochanej Babci, która "zostawila" mnie na tym swiecie w wieku 13 lat. Okazało sie, ze na tamte czasy miala nowotwór mózgu w miejscu nieoperacyjnym. Rodzice wciąż powtarzali mi, ze bedzie dobrze, ale tak nie było i z perspektywy lat sami sie do tego przyznali, ze nie wiedzieli co mowic. W mojej głowie zrodził sie "skrot" tj. Lekarz=badania=napewno źle wyniki=śmierć. Mam teraz ponad 40 lat, a za Babcia potrafię płakać jak małe dziecko. Im jestem starsza tym lek przed chorobami/śmiercią jest większy...np. obecnie mamy pazdziernik tj. Miesiąc walki z rakiem piersi. Od pierwszych dni października juz "mam" raka, ale strach paraliżuje, aby isc to sprawdzić.
Awatar użytkownika
Brida
Migocząca Świeczka
Posty: 363
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Rachell88 pisze: czw paź 16, 2025 11:26 pm A czy moze ktoś z Was boryka się z hipochondria, ale taka ze wkręcam sobie różne choroby (uslysze w radio/TV, ktoś zachoruje bądź nie daj Boże na coś umrze i ja juz to mam) , ale panicznie boję sie pójść do lekarza to sprawdzić, bo....boję sie ze moje obawy sie potwierdza. Kiedyś gdzies wyczytałam na jednym blogu, ze to jazochondria, ale nigdzie nie znalazlam ponownie takiej nazwy w literaturze.
Mi pomogło po prostu zrobienie badań i powtarzanie ich co rok. Najgorzej jest zrobić je pierwszy raz, bo nie wiadomo czego się spodziewać 😉 ale u mnie np. pomimo, że spodziewałam się najgorszego, wszystko wyszło super i teraz co roku powtarzam badania już bez stresu, bo nawet jak coś wyjdzie nie tak, to wiem, że zadziało się to w rok tylko a nie rozwijało się przez lata. Także zacisnąć zęby i przebadać się. Teraz jest nawet rządowy program, w którym wypełniasz ankietę online i idziesz do swojego lekarza, który zleca Ci pakiet badań.
lucyandloulou
RoyalBaby
Posty: 26
Rejestracja: sob lip 06, 2024 8:15 pm

Post autor: lucyandloulou »

Rachell88 pisze: czw paź 23, 2025 10:16 pm Podjęłam terapię, ale zrezygnowałam z niej po około 10 miesiącach. Stan moj sie nie poprawial, a doszły do tego sprawy, z których problemami nie poszłam, a Pani terapeutka akurat je uznała za najważniejsze. U mnie hipochondria najprawdopodobniej ma podłoże nieprzepracowanej żałoby po śmierci ukochanej Babci, która "zostawila" mnie na tym swiecie w wieku 13 lat. Okazało sie, ze na tamte czasy miala nowotwór mózgu w miejscu nieoperacyjnym. Rodzice wciąż powtarzali mi, ze bedzie dobrze, ale tak nie było i z perspektywy lat sami sie do tego przyznali, ze nie wiedzieli co mowic. W mojej głowie zrodził sie "skrot" tj. Lekarz=badania=napewno źle wyniki=śmierć. Mam teraz ponad 40 lat, a za Babcia potrafię płakać jak małe dziecko. Im jestem starsza tym lek przed chorobami/śmiercią jest większy...np. obecnie mamy pazdziernik tj. Miesiąc walki z rakiem piersi. Od pierwszych dni października juz "mam" raka, ale strach paraliżuje, aby isc to sprawdzić.
U mnie historia wygląda podobnie z hipochondrią, też zaczęło się przez chorobę i śmierć babci i tak od 10 lat towarzyszy mi na każdym kroku. Każda zmiana w moim organizmie wywołuje u mnie wręcz panikę, ale boje się też iść do lekarza, żeby sprawdzić czy faktycznie coś jest nie tak. Najgorsze jest chyba to, że choroby i śmierć to temat, który poruszany jest na każdym kroku, co w ogóle nie pomaga z radzeniem sobie z tym. O ktoś z rodziny zmarł na raka płuc? Nagle ja nie mogę normalnie oddychać. I tak ciągle, niekończący się cykl.
Awatar użytkownika
Brida
Migocząca Świeczka
Posty: 363
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

lucyandloulou pisze: śr lut 11, 2026 1:49 pm U mnie historia wygląda podobnie z hipochondrią, też zaczęło się przez chorobę i śmierć babci i tak od 10 lat towarzyszy mi na każdym kroku. Każda zmiana w moim organizmie wywołuje u mnie wręcz panikę, ale boje się też iść do lekarza, żeby sprawdzić czy faktycznie coś jest nie tak. Najgorsze jest chyba to, że choroby i śmierć to temat, który poruszany jest na każdym kroku, co w ogóle nie pomaga z radzeniem sobie z tym. O ktoś z rodziny zmarł na raka płuc? Nagle ja nie mogę normalnie oddychać. I tak ciągle, niekończący się cykl.
Zgadzam się, wszelkie wiadomości czy stacje informacyjne to ciągłe bombardowanie informacjami o chorobach. Mnie jeszcze triggeruje ciągłe namawianie do badań wszelakich, bo pomimo, że je robię, to myślę, że może jeszcze to, a może to powinnam zrobić... A tak pół żartem - pół serio to nie wiem czy to dobry pomysł namawiać ludzi na badania przy tak niewydolnej służbie zdrowia.
lalamonia
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: wt mar 11, 2025 2:39 pm

Post autor: lalamonia »

Też na nią cierpię. Doszło do tego, że zaczęło mi siadać zdrowie, mimo że wszystkie wyniki ok. Na razie biorę leki od psychiatry, jest nieco lepiej, ale najbardziej pomaga mi odcięcie się od social mediów i wychodzenie na dwór. W mediach ciągle ktoś umiera, choruje - i ja od razu to mam. Jak ktoś umiera na raka jelita grubego, ja od razu mam boleści i doszukuję sie nie wiadomo czego.
Zaczęło się od śmierci babci 6 lat temu, nasiliło po śmierci cioci 3 lata temu. Szykuję sie do tego, żeby udać się na psychoterapię, bo leki niby pomagają, ale rzutują na inne sfery życia (intymną) i to takie niekończące się pasmo złego.
Rachell88
RoyalBaby
Posty: 21
Rejestracja: pn cze 24, 2024 11:06 pm

Post autor: Rachell88 »

Może nie zabrzmi to dobrze z racji naszej nerwicy lekowej, ale dobrze wiedzieć, ze ktoś ma podobnie i najważniejsze to ze Cie rozumie. Wiele osób nie potrafi tego zrozumieć, a wręcz nawet straszy np. ze zaciągnie Cie na siłę do lekarza, aby ten zdiagnozowal Cie i potwierdził ze jest sie zdrowa osoba...niestety takie straszenie ma skutek odwrotny i wywołuje dodatkowy, oprócz hipochondrii, stres....zdaje sobie sprawę ze ciezko żyć z hipochondrykiem, ale "straszenie" Go jego największym lekiem nic nie da, a moze nawet wywołać efekt ze ta osoba bedzie chciała sie odciąć od tej osoby.