Żłobek
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
janeczkaKundelek
- Channelka
- Posty: 38
- Rejestracja: czw wrz 05, 2024 3:44 pm
Żłobek
Tak czy nie ? Co sądzicie?
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1258
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Nie (w mojej sytuacji, co innego, gdy ktoś nie ma wyjścia). Moje dziecko i tak za wcześnie wg mnie poszło do przedszkola. 
-
Potuleczka
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 4
- Rejestracja: śr maja 22, 2024 12:04 pm
My niestety oboje pracujemy, musimy posłać bejbika do żłobka. Nie mamy nikogo do pomocy z rodziny:( serce pęka ale po macierzyńskim muszę wracać na etat
-
Taktylko
Tl:dr:Dziecko rozwija się diabelnie szybko, za to bardzo dużo choruje. Plus jest taki, że co odchoruje w żłobie, to ma spokój w p-kolu.
Moj poszedł do żłoba dość szybko (mial 10mcy), adaptacja była sprawna. Teraz ma 2 lata, mówi, śpiewa piosenki, jest bardzo otwarty na innych ludzi. Jak porównuje jego i jego kolegów i koleżanki z grupy to są tak z pół roku albo i lepiej do przodu, zwłaszcza intelektualnie, przed dzieciakami które do żłoba nie chodzą. No ale umówmy się, koniec końców one wszystkie będą gadać jak najęte, a to ułatwienie głównie dla nas, bo dziecko mówi czego chce i potrzebuje.
Plus jest taki, że jak się dobrze żłobek wybierze, to dziecko się będzie uczyć rzeczy których w domu może nie zaznać. My mamy placówkę muzyczna (a ja akurat słuchu nie mam za grosz) - no i ekstra, bo naszemu młodemu już wychodzą zdolności muzyczne, a przy nas pewnie by się z trudem ujawniły (on się denerwuje jak ja śpiewam xd mimo, że lubi muzykę), ma rytmikę, jakieś spotkania z muzykami, tancerzami. Do tego jest to „żłobkole” - klub malucha połączony z przedszkolem, więc ma dużo starszych kolegów i koleżanek. Placówka kładzie nacisk na to, by te dzieci się ze sobą integrowały, więc te starsze dzieciaki uczone są wspierania młodszych. No i tak wyszło, że mój jedynak ma namiastkę starszego rodzeństwa, bardzo mu to procentuje w relacjach ze starszymi dzieciakami spoza placówki (nie ma problemów podbić do 7, 10 czy nawet 14 latków :D).
I w ogóle, dzieci mają skuteczniejsze metody wychowawcze nic dorośli czasami. Nikt lepiej dwulatkowi nie przetłumaczy, że się nie gryzie albo nie szczypie innych niż drugi dwulatek :D po prostu dziecko uczy się życia w stadku. Moj syn super odczytuje emocje, potrafi ja nazywać, wie kto jest smutny albo zły, no nie wiem, mi to imponuje u dwulatka bo znam wielu dorosłych którzy nie mają tej umiejętności :D
Z drugiej strony co się nachorowalosmy to nasze. Nie oszuka się statystyki, dziecko na placówce ma rocznie 8-12 infekcji (czyli raz w miesiącu). I one na szczęście szybko przechodzą, ale najgorsze jest chorowanie symultaniczne - najpierw dziecko, potem mama, tata, a na końcu jeszcze babcie które też w tą opiekę są angażowane. Więc raz że budżet jest drenowany lekami, to jeszcze jednak się człowiek chce zabezpieczyć i leci na szczepienia.
Kolejna sprawa to taka, że jednak jest ta pewność opieki - jak się babcia rozchoruje albo opiekunka to klops. Jak „ciocia” w żłobku to już jest sprawa palcówki zapewnić zastępstwo.
Sama nie wiem, co bym zrobiła jakbym miała drugie dziecko, bo i plusy są duże, i minusy obciążające.
Moj poszedł do żłoba dość szybko (mial 10mcy), adaptacja była sprawna. Teraz ma 2 lata, mówi, śpiewa piosenki, jest bardzo otwarty na innych ludzi. Jak porównuje jego i jego kolegów i koleżanki z grupy to są tak z pół roku albo i lepiej do przodu, zwłaszcza intelektualnie, przed dzieciakami które do żłoba nie chodzą. No ale umówmy się, koniec końców one wszystkie będą gadać jak najęte, a to ułatwienie głównie dla nas, bo dziecko mówi czego chce i potrzebuje.
Plus jest taki, że jak się dobrze żłobek wybierze, to dziecko się będzie uczyć rzeczy których w domu może nie zaznać. My mamy placówkę muzyczna (a ja akurat słuchu nie mam za grosz) - no i ekstra, bo naszemu młodemu już wychodzą zdolności muzyczne, a przy nas pewnie by się z trudem ujawniły (on się denerwuje jak ja śpiewam xd mimo, że lubi muzykę), ma rytmikę, jakieś spotkania z muzykami, tancerzami. Do tego jest to „żłobkole” - klub malucha połączony z przedszkolem, więc ma dużo starszych kolegów i koleżanek. Placówka kładzie nacisk na to, by te dzieci się ze sobą integrowały, więc te starsze dzieciaki uczone są wspierania młodszych. No i tak wyszło, że mój jedynak ma namiastkę starszego rodzeństwa, bardzo mu to procentuje w relacjach ze starszymi dzieciakami spoza placówki (nie ma problemów podbić do 7, 10 czy nawet 14 latków :D).
I w ogóle, dzieci mają skuteczniejsze metody wychowawcze nic dorośli czasami. Nikt lepiej dwulatkowi nie przetłumaczy, że się nie gryzie albo nie szczypie innych niż drugi dwulatek :D po prostu dziecko uczy się życia w stadku. Moj syn super odczytuje emocje, potrafi ja nazywać, wie kto jest smutny albo zły, no nie wiem, mi to imponuje u dwulatka bo znam wielu dorosłych którzy nie mają tej umiejętności :D
Z drugiej strony co się nachorowalosmy to nasze. Nie oszuka się statystyki, dziecko na placówce ma rocznie 8-12 infekcji (czyli raz w miesiącu). I one na szczęście szybko przechodzą, ale najgorsze jest chorowanie symultaniczne - najpierw dziecko, potem mama, tata, a na końcu jeszcze babcie które też w tą opiekę są angażowane. Więc raz że budżet jest drenowany lekami, to jeszcze jednak się człowiek chce zabezpieczyć i leci na szczepienia.
Kolejna sprawa to taka, że jednak jest ta pewność opieki - jak się babcia rozchoruje albo opiekunka to klops. Jak „ciocia” w żłobku to już jest sprawa palcówki zapewnić zastępstwo.
Sama nie wiem, co bym zrobiła jakbym miała drugie dziecko, bo i plusy są duże, i minusy obciążające.