...lub koledzy!
Cześć!
Każdy z nas pewnie prędzej czy później natrafia w swoim życiu na taką osobę, której przydarzają się nieprawdopodobne historie, aż w końcu zaczynamy wątpić w ich prawdziwość. Czy miałyście do czynienia z takimi ludźmi? Czy macie coś ciekawego do przytoczenia? Kiedy otworzyliście oczy?
U mnie to zaczęło się niewinnie - od opowiadania historii, których byłam świadkiem, które nagle były dość mocno wyolbrzymione. Ja mam dość dobrą pamięć i przywiązuję uwagę do szczegółów, więc to mnie dość irytowało. Ale potem było tego więcej i więcej, i za każdym razem rzeczywistość była zupełnie inna. Np. jakiś znajomy, który miał być super ważnym prezesem, był po prostu typem na jdg. Jak usłyszałam, że jak pracujesz w Sephorze, to oni od razu wysyłają ciebie na powiększenie ust itp, to myślałam, że padnę. No i oczywiście, sprawy zdrowotne - na wszystko chorowała ta osoba, co chwilę podejrzewali u niej raka. Duuuuużo tego było.
Koleżanki mitomanki
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 942
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
U mnie raczej standardowo, u niektórych wszystkie choroby tego świata, u innych posada prezesa i miliony na koncie. Kłamanie na tematy związków, czyli małżeństwo na papierze ale przez ludźmi rodzina jak z obrazka. Wyolbrzymianie ile zapłaciło się za coś, jak długo coś trwało itp.
Z takich grubszych rzeczy to znam mitomanke. Skłamała swoim znajomym o tym jak się znamy, później zdarzyło się tak, że spotkałam tych znajomych z nią, oni zapytali o naszą relację a ta zaczęła palić głupa i oczekiwała, że potwierdzę jej kłamstwo. Nie potwierdziłam. Innym znajomym nawijała makaron na uszy o tym gdzie była i ile krajów zwiedziła. Przy kolejnym spotkaniu jej znajoma mówi jak bardzo ją podziwia za te wszystkie podróże i zwiedzanie tylu miejsc, że ona taka światowa i zna tyle języków. Ta osoba zna tylko jeden język obcy na poziomie komunikatywnym i była w dosłownie kilku krajach na normalnych wakacjach, to nie żadna podróżniczka. I tak wiem to na 100% bo to osoba z dalszej rodziny, nasze matki mają bliski kontakt. Było tam też wiele innych kłamstw, to jest osoba która skłamałaby ci jakbyś się zapytała jaka jest pogoda za oknem.
Z takich grubszych rzeczy to znam mitomanke. Skłamała swoim znajomym o tym jak się znamy, później zdarzyło się tak, że spotkałam tych znajomych z nią, oni zapytali o naszą relację a ta zaczęła palić głupa i oczekiwała, że potwierdzę jej kłamstwo. Nie potwierdziłam. Innym znajomym nawijała makaron na uszy o tym gdzie była i ile krajów zwiedziła. Przy kolejnym spotkaniu jej znajoma mówi jak bardzo ją podziwia za te wszystkie podróże i zwiedzanie tylu miejsc, że ona taka światowa i zna tyle języków. Ta osoba zna tylko jeden język obcy na poziomie komunikatywnym i była w dosłownie kilku krajach na normalnych wakacjach, to nie żadna podróżniczka. I tak wiem to na 100% bo to osoba z dalszej rodziny, nasze matki mają bliski kontakt. Było tam też wiele innych kłamstw, to jest osoba która skłamałaby ci jakbyś się zapytała jaka jest pogoda za oknem.
- Lapis_lazuri
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: pn sie 31, 2026 4:14 pm
Czyli z tego wynika, że jednak była trochę świadoma tych kłamstw? U mnie był taki przypadek, że ja widziałam, że ona autentycznie wierzyła w te kłamstwa. Albo tak dobrze grałachleb_ze_smalcem pisze: ↑pt wrz 18, 2026 1:12 pm Z takich grubszych rzeczy to znam mitomanke. Skłamała swoim znajomym o tym jak się znamy, później zdarzyło się tak, że spotkałam tych znajomych z nią, oni zapytali o naszą relację a ta zaczęła palić głupa i oczekiwała, że potwierdzę jej kłamstwo. Nie potwierdziłam.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 942
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Wiedziała, że kłamie. Kłamała bo nawymyślała, że jest z bogatszej rodziny niż w rzeczywistości i się chyba wstydziła mieć za kuzynkę biedaka. Później jak moja rodzina wyemigrowała to się mną chwaliła i zapraszała na swoje ważne wydarzenia. Kłamie też, że bywa u mnie non stop - nigdy jej nie zaprosiłam do siebie, że właściwie zna ten kraj od podszewki, że załatwiam jej wizę itp. Nie wiem czy to jakaś przypadłość czy co.Lapis_lazuri pisze: ↑pt wrz 18, 2026 2:18 pm Czyli z tego wynika, że jednak była trochę świadoma tych kłamstw? U mnie był taki przypadek, że ja widziałam, że ona autentycznie wierzyła w te kłamstwa. Albo tak dobrze grałaAle było żadnej autorefleksji w tym.
-
LauraBacha3
- KlasaBiznes
- Posty: 560
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
W pracy mieliśmy takiego kolegę, co albo robił wszystko albo miał kolegę, którego spotkało wszystko.
Pamiętacie sprawę jak komuś uciekł pyton w Warszawie? Jego koledze też uciekł.
Koleżanka wrzuciła film z występu jej chóru. To on go pokazał koledze, który jest dyrygentem Dubajskiego chóru i powiedział, że fałszują w górnych tonach.
A on sam mimo pracy w naszej firmie od kiedy skończył technikum w między czasie zarządzał 200 osobową firmą jego kolegi, gdy tamten był chory. Przez lata spawał pod wodą za granicą. Był wielokrotnie na mistrzostwach świata w CS w USA. Brał udział w zawodach downhillowych. Co roku jeździł do kolegi na winobranie na Węgrzech, gdyż kolega ma winnicę (szkoda że brak urlop tylko na żniwa, bo jego rodzice są rolnikami i bral w nich czynny udział). Zna właściciela zamku w okolicy i co roku jeździ na 4dniowego sylwestra rycerskiego, który nie występuje w ofercie zamkowej, bo jest tajny. Tworzył prototypy zegarków dziecięcych z lokalizacją. Z okolic pochodzi pewien gangster swego czasu milioner, to on go oczywiście znał w prime time.
Ma słynny kanał na YT, z którego zarabia ale nie poda nazwy.
Nieważne jaki temat poruszyliśmy przy nim - on wszystko o tym wiedział, bo albo dotyczyło jego albo jego kolegi.
Pamiętacie sprawę jak komuś uciekł pyton w Warszawie? Jego koledze też uciekł.
Koleżanka wrzuciła film z występu jej chóru. To on go pokazał koledze, który jest dyrygentem Dubajskiego chóru i powiedział, że fałszują w górnych tonach.
A on sam mimo pracy w naszej firmie od kiedy skończył technikum w między czasie zarządzał 200 osobową firmą jego kolegi, gdy tamten był chory. Przez lata spawał pod wodą za granicą. Był wielokrotnie na mistrzostwach świata w CS w USA. Brał udział w zawodach downhillowych. Co roku jeździł do kolegi na winobranie na Węgrzech, gdyż kolega ma winnicę (szkoda że brak urlop tylko na żniwa, bo jego rodzice są rolnikami i bral w nich czynny udział). Zna właściciela zamku w okolicy i co roku jeździ na 4dniowego sylwestra rycerskiego, który nie występuje w ofercie zamkowej, bo jest tajny. Tworzył prototypy zegarków dziecięcych z lokalizacją. Z okolic pochodzi pewien gangster swego czasu milioner, to on go oczywiście znał w prime time.
Ma słynny kanał na YT, z którego zarabia ale nie poda nazwy.
Nieważne jaki temat poruszyliśmy przy nim - on wszystko o tym wiedział, bo albo dotyczyło jego albo jego kolegi.
Z mitomanami jest jeszcze jeden problem...Mitoman ZAWSZE sam posądza innych o kłamstwa i zmyślanie. ZAWSZE. Tak działa ich psychika. Sami kłamią i zmyślają, więc jeśli tylko Ty coś im powiesz, to posądzają Ciebie o to. Moja przyjaciółka była mitomanką - ale to już było stadium takie, że to się chyba leczy xd Jej mama była chora onkologicznie, miała zmyśloną siostrę, ojciec stosował przemoc, nawet potrafiła oszukiwać, że nosi soczewki kontaktowe na oczach xD Gdy ktoś jej mówił, że kłamie to dalej zaprzeczała. Trzymam się z daleka od takich osób - mitomani są po prostu niebezpieczni i bardzo dołują, taka relacja nie jest prawdziwa.
- fairyunicorn
- RoyalBaby
- Posty: 16
- Rejestracja: czw wrz 10, 2026 10:58 pm
Kiedyś miałam taką kumpelę, co wymyśliła partnera z zagranicy, po którym odziedziczyła miliony, gdy zmarł na raka. Milionów nie otrzymała, bo przegrała sprawę w sądzie z jego matką. Na zapytanie, skąd znała takiego milionera zza granicy, bo przecież nie podróżuje i nie zna angielskiego, odpowiedziała, że to on mieszkał we wsi na północy Polski o ludności 2000. 
Tańczyła balet i miała główną rolę w jeziorze łabędzim, mimo, że do sportu było jej daleko i ogólnie pochodziła z niezamożnej rodziny, a balet jest dosyć drogim hobby.
Potem spełnienie mokrego snu każdej nastolatki - jakiś menedżer ds. modelingu zauważył ją na ulicy i zaproponował karierę. Startowała na wybiegach w Paryżu, poznała Johna Deppa, DiCaprio itp. Na pytanie, jak trafiała na te wybiegi w Paryżu z małej wsi w Polsce, skoro mówiła, że nigdy nie leciała samolotem odpowiadała - autokarem.
Nie przyjaźnimy się od lat, ale raz do roku się sporadycznie odezwie i dalej pi*rdoli straszne śmieci xD
Tańczyła balet i miała główną rolę w jeziorze łabędzim, mimo, że do sportu było jej daleko i ogólnie pochodziła z niezamożnej rodziny, a balet jest dosyć drogim hobby.
Potem spełnienie mokrego snu każdej nastolatki - jakiś menedżer ds. modelingu zauważył ją na ulicy i zaproponował karierę. Startowała na wybiegach w Paryżu, poznała Johna Deppa, DiCaprio itp. Na pytanie, jak trafiała na te wybiegi w Paryżu z małej wsi w Polsce, skoro mówiła, że nigdy nie leciała samolotem odpowiadała - autokarem.
Nie przyjaźnimy się od lat, ale raz do roku się sporadycznie odezwie i dalej pi*rdoli straszne śmieci xD
- kombuchawsloiku
- Koczkodan
- Posty: 104
- Rejestracja: czw kwie 04, 2024 6:04 pm
Ooooo, to dobre miejsce na moją historię sprzed kilkunastu lat, z czasów studenckich
Mój znajomek ze studiów wynajmował pokój i pewnego dnia do innego pokoju w tym mieszkaniu wprowadził się kilka lat starszy od nas koleś. Po jakimś czasie, gdy wpadałam z innymi w odwiedziny, ten koleś, nazwijmy go Arek (imię ofc zmienione), zaczął też do nas przychodzić i trochę się przed nami otwierać. Okazało się, że Arek jest wykładowcą na polibudzie i wcześniej mieszkał ze swoim partnerem, ale się rozstali i ten wyrzucił go ze swojego mieszkania. Miał doktorat a do tego miał jeszcze po pracy otrzymywać zlecenia od dużych firm. Chwalił się, jakich to on stron internetowych nie zrobił. Na początku nikt nie miał powodów, żeby mu nie wierzyć, prawda wyszła przypadkiem, bo hehe, świat jest mały i okazało się, że brat jednej z naszych znajomych robił na tym samym wydziale doktorat i powiedział, że nie kojarzy nikogo takiego xD. Po tym już sami zaczęliśmy grzebać, a jak kolega to skonfrontował i powiedział, że szukaliśmy info o nim w necie i niczego nie znaleźliśmy, to z dnia na dzień wyprowadził się bez słowa z mieszkania. Właścicielowi mieszkania powiedział, że wraca do swojego ex do Berlina xD. Po tej sytuacji zaczęliśmy też łączyć kropki, że w sumie to nasza znajoma prosiła go przez długi czas, żeby zrobił jej (za hajs) stronkę www z jej pracami, ale zawsze się tłumaczył, że teraz nie ma czasu, albo nawet taka głupota, że on w sumie to miał małego, starego laptopa bez jakichkolwiek dodatkowych monitorów, co wydaje mi się było normą u informatyków już w tamtych czasach. Podsumowując, do dzisiaj się z tego śmiejemy i rozmyślamy, czy Areczek w ogóle skończył szkołę średnią i gdzie wychodził, kiedy udawał, że zmyka na uczelnię.
Mój znajomek ze studiów wynajmował pokój i pewnego dnia do innego pokoju w tym mieszkaniu wprowadził się kilka lat starszy od nas koleś. Po jakimś czasie, gdy wpadałam z innymi w odwiedziny, ten koleś, nazwijmy go Arek (imię ofc zmienione), zaczął też do nas przychodzić i trochę się przed nami otwierać. Okazało się, że Arek jest wykładowcą na polibudzie i wcześniej mieszkał ze swoim partnerem, ale się rozstali i ten wyrzucił go ze swojego mieszkania. Miał doktorat a do tego miał jeszcze po pracy otrzymywać zlecenia od dużych firm. Chwalił się, jakich to on stron internetowych nie zrobił. Na początku nikt nie miał powodów, żeby mu nie wierzyć, prawda wyszła przypadkiem, bo hehe, świat jest mały i okazało się, że brat jednej z naszych znajomych robił na tym samym wydziale doktorat i powiedział, że nie kojarzy nikogo takiego xD. Po tym już sami zaczęliśmy grzebać, a jak kolega to skonfrontował i powiedział, że szukaliśmy info o nim w necie i niczego nie znaleźliśmy, to z dnia na dzień wyprowadził się bez słowa z mieszkania. Właścicielowi mieszkania powiedział, że wraca do swojego ex do Berlina xD. Po tej sytuacji zaczęliśmy też łączyć kropki, że w sumie to nasza znajoma prosiła go przez długi czas, żeby zrobił jej (za hajs) stronkę www z jej pracami, ale zawsze się tłumaczył, że teraz nie ma czasu, albo nawet taka głupota, że on w sumie to miał małego, starego laptopa bez jakichkolwiek dodatkowych monitorów, co wydaje mi się było normą u informatyków już w tamtych czasach. Podsumowując, do dzisiaj się z tego śmiejemy i rozmyślamy, czy Areczek w ogóle skończył szkołę średnią i gdzie wychodził, kiedy udawał, że zmyka na uczelnię.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 942
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
To u informatyków chyba stały element magalomanskie fantasmagorie. Jeden taki chujek z mojej starej dzielni poszedł na studia informatyczne i mydlił wszystkim oczy jakie są okropnie trudne, jak nikt sobie nie poradzi, ile to musi się uczyć i zakuwać a najbardziej swoim starym. Każdy go podziwiał, bo wtedy to był prestiżowy kierunek. Kiedyś jak wspomniałam w grupie znajomych, że myślę o informatyce jakbym się nie dostała na mój wymarzony kierunek, to mało nie dostał zawału tak się odpalił, że ktoś mogły studiować tam gdzie on i to jeszcze dziewczyna i wszystkie jego kłamstwa wyszyłyby ją jaw. Bo kierunek wcale nie był trudny, tylko on był kiepskim informatykiem.kombuchawsloiku pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 4:53 pm Ooooo, to dobre miejsce na moją historię sprzed kilkunastu lat, z czasów studenckich![]()
Mój znajomek ze studiów wynajmował pokój i pewnego dnia do innego pokoju w tym mieszkaniu wprowadził się kilka lat starszy od nas koleś. Po jakimś czasie, gdy wpadałam z innymi w odwiedziny, ten koleś, nazwijmy go Arek (imię ofc zmienione), zaczął też do nas przychodzić i trochę się przed nami otwierać. Okazało się, że Arek jest wykładowcą na polibudzie i wcześniej mieszkał ze swoim partnerem, ale się rozstali i ten wyrzucił go ze swojego mieszkania. Miał doktorat a do tego miał jeszcze po pracy otrzymywać zlecenia od dużych firm. Chwalił się, jakich to on stron internetowych nie zrobił. Na początku nikt nie miał powodów, żeby mu nie wierzyć, prawda wyszła przypadkiem, bo hehe, świat jest mały i okazało się, że brat jednej z naszych znajomych robił na tym samym wydziale doktorat i powiedział, że nie kojarzy nikogo takiego xD. Po tym już sami zaczęliśmy grzebać, a jak kolega to skonfrontował i powiedział, że szukaliśmy info o nim w necie i niczego nie znaleźliśmy, to z dnia na dzień wyprowadził się bez słowa z mieszkania. Właścicielowi mieszkania powiedział, że wraca do swojego ex do Berlina xD. Po tej sytuacji zaczęliśmy też łączyć kropki, że w sumie to nasza znajoma prosiła go przez długi czas, żeby zrobił jej (za hajs) stronkę www z jej pracami, ale zawsze się tłumaczył, że teraz nie ma czasu, albo nawet taka głupota, że on w sumie to miał małego, starego laptopa bez jakichkolwiek dodatkowych monitorów, co wydaje mi się było normą u informatyków już w tamtych czasach. Podsumowując, do dzisiaj się z tego śmiejemy i rozmyślamy, czy Areczek w ogóle skończył szkołę średnią i gdzie wychodził, kiedy udawał, że zmyka na uczelnię.
- Echoidalia
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1378
- Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm
W moim otoczeniu to najczęściej dotyczyło, kto kogo poznał w swoim życiu oraz związków. Przykłady: jedna laska się chwaliła, że pisal do niej sławny raper i ma taką z nim kilkuletnią znajomość, bo mieszkał niedaleko niej w czasach szkolnych. Co się okazało - fakt, pisał jej na Naszej Klasie, żeby odsłuchała jego utwory, bo robil muzykę i jeszcze nie miał milionowych odtworzeń i w ten sposób pozyskiwał potencjalnych fanów. Ale ona już zdążyła wmówić nam, że ja podrywał, a to ona go nie chciała, bo był dla niej za niski
Związki i mitomańskie opowieści o nich: jak to facet nie kocha tej swojej dziewczyny/żony, jakie romantyczne gesty wykonuje, prezenty daje,podróże wspólne sponsoruje, normalnie róże pod stopy sypie. Oczy ,sporo zdjęć na SM wspólnych w różnych konfiguracjach. Ale zdjęcia są wyłącznie pozowane, częściej to laska wstawia niż facet, który w normalnej rozmowie potrafi się ostro na nią czerwiec i sypać co drugie słowo na 'k'. Ale laska żyje w swoim delulu,że to książę z bajki i każda może jej tylko takiego pozazdrościć. TW realu te podróże to co najwyżej Słowacja albo Mazury na kilka dni, prezenty często nie aż tak drogie jak wieść niesie, a na zdjęciach często to ona klei się do niego,a nie on do niej. Ale co tu gadać z taką osobą... Chyba trzeba po prostu wszystko co mówi dzielić przez 2 i dać jej cieszyć się ta ułuda,która sama sobie kreuje na potrzeby SM. W jej mniemaniu inni (zwłaszcza kobiety) jej zazdroszczą
Związki i mitomańskie opowieści o nich: jak to facet nie kocha tej swojej dziewczyny/żony, jakie romantyczne gesty wykonuje, prezenty daje,podróże wspólne sponsoruje, normalnie róże pod stopy sypie. Oczy ,sporo zdjęć na SM wspólnych w różnych konfiguracjach. Ale zdjęcia są wyłącznie pozowane, częściej to laska wstawia niż facet, który w normalnej rozmowie potrafi się ostro na nią czerwiec i sypać co drugie słowo na 'k'. Ale laska żyje w swoim delulu,że to książę z bajki i każda może jej tylko takiego pozazdrościć. TW realu te podróże to co najwyżej Słowacja albo Mazury na kilka dni, prezenty często nie aż tak drogie jak wieść niesie, a na zdjęciach często to ona klei się do niego,a nie on do niej. Ale co tu gadać z taką osobą... Chyba trzeba po prostu wszystko co mówi dzielić przez 2 i dać jej cieszyć się ta ułuda,która sama sobie kreuje na potrzeby SM. W jej mniemaniu inni (zwłaszcza kobiety) jej zazdroszczą
- kombuchawsloiku
- Koczkodan
- Posty: 104
- Rejestracja: czw kwie 04, 2024 6:04 pm
W przypadku tamtego chłopa rozkminialiśmy czy on w ogóle skończył jakąkolwiek szkołę, nawet średniąchleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 6:35 pm To u informatyków chyba stały element magalomanskie fantasmagorie. Jeden taki chujek z mojej starej dzielni poszedł na studia informatyczne i mydlił wszystkim oczy jakie są okropnie trudne, jak nikt sobie nie poradzi, ile to musi się uczyć i zakuwać a najbardziej swoim starym. Każdy go podziwiał, bo wtedy to był prestiżowy kierunek. Kiedyś jak wspomniałam w grupie znajomych, że myślę o informatyce jakbym się nie dostała na mój wymarzony kierunek, to mało nie dostał zawału tak się odpalił, że ktoś mogły studiować tam gdzie on i to jeszcze dziewczyna i wszystkie jego kłamstwa wyszyłyby ją jaw. Bo kierunek wcale nie był trudny, tylko on był kiepskim informatykiem.
U mnie to były dwa typy osób:
1) Osoby opowiadające w towarzystwie o rzeczach, których byłam świadkiem i docierało do mnie, że regularnie kolorują pewne sprawy lub po prostu je celowo przekręcają
2) Osoby okazujące się chodzącym syndromem Dunninga-Krugera, które są bardzo pewne siebie i regularnie mają silne opinię i "wiedzę" na każdy temat, jednak gdy docierało do tematów na których znałam się lepiej zaczęłam rozumieć, że nie mają o niczym pojęcia mimo zachowywania się jak eksperci.
1) Osoby opowiadające w towarzystwie o rzeczach, których byłam świadkiem i docierało do mnie, że regularnie kolorują pewne sprawy lub po prostu je celowo przekręcają
2) Osoby okazujące się chodzącym syndromem Dunninga-Krugera, które są bardzo pewne siebie i regularnie mają silne opinię i "wiedzę" na każdy temat, jednak gdy docierało do tematów na których znałam się lepiej zaczęłam rozumieć, że nie mają o niczym pojęcia mimo zachowywania się jak eksperci.