Czy każda zazdrość w związku jest zła czy może jej niewielka ilość jest wskazana?
Zawsze wychodziłem z założenia, że zazdrość nie jest czymś pozytywnym i starałem się trzymać na wodzy swoje emocje, nawet jeśli coś takiego czułem to starałem się nie dać po sobie poznać. Szczególnie, że nie chciałem by partnerka uznawała mnie za kontrolującego, ograniczającego ją tam gdzie nie potrzeba.
Jednak ostatnio dziewczyna próbowała we mnie wzbudzić zazdrość, ja to po prostu zbyłem i wydaje mi się, że jej się smutno zrobiło po tej rozmowie - dlatego zacząłem myśleć. Czy taka postawa nie wysyła wiadomości, że niby jest mi wszystko jedno, co będzie z tego związku? Że nie martwię się o to czy ktoś jej nie podrywa lub ona kogoś.
Ja się nie martwię, bo jej po prostu ufam, a jeśli się zawiodę to byłby jej wybór i tyle - tak zawsze myślałem - ale teraz zastanawiam się czy trochę nie powinno się choćby "udawać" zazdrości, albo coś w tym stylu.
Zazdrość?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Pamieculotna
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Udawać to może nie, bo skoro czegoś nie czujesz to nie ma co robić wbrew sobie, ale z perspektywy kobiety mogę napisać, że delikatna zazdrość jest wskazana, pokazuje nam, że facet nie wyobraża sobie nas oddać komuś innemu, że jesteśmy "jego".koparka_walec pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:12 am Czy każda zazdrość w związku jest zła czy może jej niewielka ilość jest wskazana?
Zawsze wychodziłem z założenia, że zazdrość nie jest czymś pozytywnym i starałem się trzymać na wodzy swoje emocje, nawet jeśli coś takiego czułem to starałem się nie dać po sobie poznać. Szczególnie, że nie chciałem by partnerka uznawała mnie za kontrolującego, ograniczającego ją tam gdzie nie potrzeba.
Jednak ostatnio dziewczyna próbowała we mnie wzbudzić zazdrość, ja to po prostu zbyłem i wydaje mi się, że jej się smutno zrobiło po tej rozmowie - dlatego zacząłem myśleć. Czy taka postawa nie wysyła wiadomości, że niby jest mi wszystko jedno, co będzie z tego związku? Że nie martwię się o to czy ktoś jej nie podrywa lub ona kogoś.
Ja się nie martwię, bo jej po prostu ufam, a jeśli się zawiodę to byłby jej wybór i tyle - tak zawsze myślałem - ale teraz zastanawiam się czy trochę nie powinno się choćby "udawać" zazdrości, albo coś w tym stylu.
Co do pytania - owszem, całkowite zlanie tematu może być odczytane jako "wszystko jedno", jakby nie do końca Ci zależało. Z drugiej strony, skoro to ona "starała sie" wzbudzić zazdrość, a nie sama sytuacja w jakiej się naturalnie znaleźliście (z osobą trzecia), też może wpływać na to, ze sztucznie kreowane poczucie po prostu nie wystąpiło.
Coś jest w tym, że postrzeganie przez kobiety zazdrosci u faceta, jest równoznaczne z tym, że mu zależy (oczywiście w granicach rozsądku, nie mówię o skrajnych przypadkach i jakimś ograniczaniu). Brak reakcji to trochę jakbyś miał to gdzieś, i zaufanie nie ma tu nic do rzeczy :-) musi lekko szczypać serduszko:-)