Sprawa stara, ale jestem ciekawa co myślicie.. Mnie nurtuje bardzo o co tam chodziło.. Opis sprawy z fanpage'a "Anatomia Zła":
Wszystko zaczęło się w połowie czerwca 2009 roku w Derry, w Irlandii Północnej. Na tamtejszym przystanku autobusowym pojawił się starszy, zadbany mężczyzna. Miał siwe włosy, był szczupły i wyglądał na kogoś, pewnego siebie. Ubrał się skromnie: czarna skórzana kurtka z C&A, czarne spodnie chino. Wsiadł do autobusu do Sligo - urokliwego, ale dość spokojnego miasta na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Kiedy o 18:28 wysiadł na dworcu, od razu wziął taksówkę do Sligo City Hotel. W recepcji podał nazwisko: Peter Bergmann. Jako adres zamieszkania wpisał Ainstettersn 15, 4472 Wiedeń, Austria. Zapłacił gotówką i nikt nie poprosił go o dowód. Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że to nazwisko i ten adres to czysta fikcja.
Przez kolejne trzy dni Peter zachowywał się jak profesjonalny agent, który musi zatrzeć za sobą wszystkie ślady. W sobotę, 13 czerwca, poszedł na pocztę i kupił osiem znaczków oraz naklejki lotnicze. Do dziś nie wiadomo, czy i do kogo wysłał listy lub pocztówki. Jeśli to zrobił, mogły one zawierać jedyną prawdę o tym, kim był.
To, co działo się później, zadziwia śledczych do dziś. Bergmann wychodził z hotelu z fioletową, plastikową torbą wypełnioną rzeczami. Robił to kilkanaście razy dziennie. Za każdym razem wracał z pustymi rękami. Policja przeanalizowała godziny nagrań z miejskiego monitoringu i odkryła coś niesamowitego: ten człowiek doskonale wiedział, gdzie znajdują się martwe pola kamer. Wykorzystywał luki w systemie, żeby wyrzucać swoje rzeczy osobiste w miejsca, których nikt nie obserwował. Nigdy nie odnaleziono ani jednej rzeczy, którą wyniósł z hotelu. Dokumenty, zdjęcia, pamiątki - wszystko przepadło.
W niedzielę, 14 czerwca, Peter poprosił taksówkarza o wskazanie spokojnego miejsca do kąpieli. Kierowca, Gerard Higgins, polecił mu Rosses Point. Bergmann pojechał tam, wysiadł, popatrzył na ocean i wrócił do miasta. Wyglądało to na rekonesans.
Następnego dnia, po wymeldowaniu z hotelu, poszedł do dworcowej kawiarni. Zamówił cappuccino i kanapkę. Świadkowie widzieli, jak wyciąga z kieszeni kartkę papieru - prawdopodobnie swoją listę zadań. Czytał ją, składał, rozkładał, a na koniec darł na drobne strzępy. O 14:20 kupił bilet autobusowy do Rosses Point. Tylko w jedną stronę. Na plaży spędził ostatnie godziny swojego życia. Ludzie widzieli go, jak spaceruje tam i z powrotem. Wyróżniał się, bo w letni dzień nosił ciemne, eleganckie ubrania i wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Ostatni raz widziano go żywego dziesięć minut przed północą.
Rankiem 16 czerwca Arthur Kinsella wraz z synem, przygotowując się do zawodów triathlonowych, biegli wzdłuż brzegu Rosses Point. O 6:45 ich wzrok przykuło coś, co wyrzuciło morze. Na piasku leżało ciało mężczyzny, ale to, co mieli przed oczami, kompletnie nie pasowało do obrazu przypadkowego utonięcia.
Peter nie był nagi. Miał na sobie fioletowe kąpielówki w paski, a pod nie - w sposób wręcz nienaturalny – wetknięty był podkoszulek. Wyglądało to absurdalnie, jakby w ostatniej chwili, tracąc zmysły z bólu lub zimna, próbował niezdarnie zabezpieczyć się przed żywiołem. Reszta jego garderoby znajdowała się trzysta metrów dalej. Na skalistym nasypie, wysoko ponad linią przypływu, leżał starannie ułożony stos: czarna skórzana kurtka, spodnie chino, buty i pasek.
Kiedy śledczy zaczęli przeglądać te rzeczy, odkryli coś, co zmroziło ich bardziej niż sama śmierć mężczyzny. Każda jedna metka - czy to z drogiej bezrękawnika Tommy Hilfiger, czy ze zwykłych spodni - została precyzyjnie wycięta nożyczkami. Nie było portfela, dokumentów, ani nawet drobnej monety w kieszeni. Peter Bergmann zadbał o to, by nawet bawełna, którą nosił, nie mogła nic o nim opowiedzieć. Sekcja zwłok przyniosła najbardziej mroczne fakty. Bergmann nie utonął, przyczyną śmierci był nagły zawał serca. Jednak to, co lekarze znaleźli w jego ciele, było nie do pojęcia. Mężczyzna miał zaawansowanego raka prostaty z przerzutami do kości, płuc i klatki piersiowej. Przeszedł wcześniej kilka zawałów, miał usuniętą jedną nerkę. Ból, który odczuwał, musiał być paraliżujący. Mimo to w jego organizmie nie znaleziono żadnych leków przeciwbólowych. Ani morfiny, ani aspiryny. Szedł na spotkanie ze śmiercią z całkowicie czystym umysłem, znosząc niewyobrażalne cierpienie.
Irlandzka policja poruszyła niebo i ziemię, żeby ustalić, kim był. Sprawdzili bazy DNA, odciski palców w całej Europie, Interpol i Europol. Adres w Wiedniu okazał się pustym polem. Nazwisko „Peter Bergmann” nie figurowało w żadnym rejestrze. Mimo nagłośnienia sprawy w mediach, nikt nigdy się po niego nie zgłosił. Żadna rodzina, żaden sąsiad, żaden dawny pracodawca. Peter Bergmann zrealizował swój plan niemal idealnie. Chciał umrzeć na własnych warunkach, z dala od szpitalnych rurek, i chciał, żeby nikt nie musiał go opłakiwać. Został pochowany na cmentarzu w Sligo w bezimiennym grobie, w obecności jedynie kilku policjantów.
Do dziś ta sprawa jest symbolem ostatecznej samotności i determinacji. Czy był szpiegiem? A może po prostu człowiekiem, który nie chciał być dla nikogo ciężarem w ostatnich dniach życia? Tego prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy.
Tajemniczy Peter Bergmann 2009
Moderator: verysweetcherry- pieczonyziemniak.
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1358
- Rejestracja: śr sie 28, 2024 1:24 pm
Te wczoraj widziałam ten wpis ale ciężko sądzić coś na temat sprawy tylko po jednym poście. Czy ktoś zrobił na ten temat jakiś podcast lub artykuł? Czy jest tylko jeden?
Od Kryminatorium słuchałam, są też jego nagrania tam gdzie kamera go złapała w innych filmikach. Podcastów trochę jest, większość chyba w wersji anglojęzycznej, a z polskich część niestety robiona przez AI co mnie odrzuca, więc nie wiem czy są ok
- berry blast
- Currently:revenge
- Posty: 1194
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
bardzo ciekawa sprawa, tu też artykuł na ten temat
https://niewyjasnione-zaginiecia.pl/peter-bergmann/
bardzo mnie dziwi, że nikt nigdy nie zgłosił się jako rodzina czy znajomy "Petera" podczas gdy wiemy o nim tak naprawdę sporo - znamy wygląd, chorobę itd
https://niewyjasnione-zaginiecia.pl/peter-bergmann/
bardzo mnie dziwi, że nikt nigdy nie zgłosił się jako rodzina czy znajomy "Petera" podczas gdy wiemy o nim tak naprawdę sporo - znamy wygląd, chorobę itd
- pieczonyziemniak.
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1358
- Rejestracja: śr sie 28, 2024 1:24 pm
Wiesz, dużo jest osób starszych, samotnych. Może rodzeństwo, rodzice zmarli, mieszkał gdzieś na uboczu, był kawalerem. Tu nie doszukiwałabym się drugiego dnaberry blast pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:43 pm bardzo ciekawa sprawa, tu też artykuł na ten temat
https://niewyjasnione-zaginiecia.pl/peter-bergmann/
bardzo mnie dziwi, że nikt nigdy nie zgłosił się jako rodzina czy znajomy "Petera" podczas gdy wiemy o nim tak naprawdę sporo - znamy wygląd, chorobę itd
-
Kasiakowalska1
- Bagietka z szarlott
- Posty: 163
- Rejestracja: czw sie 15, 2024 1:18 am
- pieczonyziemniak.
- VlogmasEnjoyer
- Posty: 1358
- Rejestracja: śr sie 28, 2024 1:24 pm
W takim razie ja i moje dzieci to też szpiedzyKasiakowalska1 pisze: ↑pn sty 05, 2026 2:15 pmniegłupie przemyślenie. Ale też w sumie po co to wycinać? Było kilka takich spraw, pierwsza która mi przychodzi do głowy to kobieta z Oslo - tam też było, że prawdopodobnie szpieg. Może przez te metki :D
-
SiabadabaLala
- Bagietka z szarlott
- Posty: 161
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 6:07 pm
Dokładnie. U mnie w rodzinie zawsze wycinało się metki, sama zawsze też ich sie pozbywam z przyzwyczajenia. Tak samo jak najczęściej podaje fałszywy adres w hotelach, bo po co mam podawać im takie dane.
-
Rena143143
- RóżowePolo
- Posty: 11
- Rejestracja: pn mar 04, 2024 4:17 pm
Podcast Kompulika
https://www.youtube.com/watch?v=jRBa4zDRTms
Wrzucam, ale moje zdanie jest takie, że jeśi ktoś nie chciał aby jego tożsamość zostaa ustalona to powinno się tę jego wolę uszanować.
https://www.youtube.com/watch?v=jRBa4zDRTms
Wrzucam, ale moje zdanie jest takie, że jeśi ktoś nie chciał aby jego tożsamość zostaa ustalona to powinno się tę jego wolę uszanować.