Karmienie mm - wasze historie
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- AnnaBantrat
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: pn wrz 16, 2024 6:51 pm
Karmienie mm - wasze historie
Hej,
szukam historii mam, które od początku nie karmiły piersią.
Co Wam się sprawdziło - ekspres, butelki, mleka? Czy brałyście lek na zahamowanie laktacji? Czy miałyście problem w szpitalu?
Mam wrażenie, że mało się o tym mówi i zazwyczaj od razu rozpoczyna się stygmatyzowanie, że dlaczego nie KP. Nie chcę podawać swoich powodów, znam jedną dziewczynę, która otwarcie mówiła, że nie będzie karmić i nie żałuje tej decyzji.
szukam historii mam, które od początku nie karmiły piersią.
Co Wam się sprawdziło - ekspres, butelki, mleka? Czy brałyście lek na zahamowanie laktacji? Czy miałyście problem w szpitalu?
Mam wrażenie, że mało się o tym mówi i zazwyczaj od razu rozpoczyna się stygmatyzowanie, że dlaczego nie KP. Nie chcę podawać swoich powodów, znam jedną dziewczynę, która otwarcie mówiła, że nie będzie karmić i nie żałuje tej decyzji.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Dobry temat, ale błędnie nazwany, bo KPI to karmienie stricte mlekiem matki inaczej, niż piersią. Bardziej by pasowało kpi, mm, inne formy karmienia - wasze historie.
Jestem od początku na kpi, laktator co 3 godziny w szpitalu (dzidziuś wcześniak był trzy tygodnie na intensywnej terapii (no, prawie miesiąc), a ja powikłana końcówka ciąży, więc byłam jeszcze tydzień po cc w szpitalu) na rozkręcenie laktacji. Była próba z piersi, ale dzidziuś był za mały, a ja mam dość duże brodawki, to po prostu nie miało sensu i tylko by go frustrowało. Nie brałam nic na zahamowanie, wręcz przeciwnie - Femaltiker, jogurty, pełno picia wody, żeby to rozruszać. Mały, póki nie miałam wystarczającej ilości pokarmu, był na mleku z banku mleka (mamy taką możliwość w szpitalu, który wybrałam na poród i gdzie byłam na patologii ciąży ostatni tydzień ciąży), po kilku dniach dostawał to, co odciągnęłam, a przez tydzień z hakiem jeszcze miał dodawaną mieszankę białkową, żeby przybierał lepiej. Przeszłam nawał - oooo, trzepało, jak szatan, ale na szczęście nie odpuściłam laktatora i nie miałam jakiejś wielkiej temperatury, a koleżanka z łóżka obok prawie 40 stopni gorączki. W szpitalu problemu z tym nie miałam, wręcz przeciwnie, wszyscy byli bardzo wspierający i trafiłam na super położne (oraz doradcę laktacyjną, która mega pomogła z nakładkami do szpitalnego laktatora medela - ojesu, piękny sprzęt, ale drogi w chu). Natomiast... Niektóre dziewczyny, które miały wcześniaki lub dzieci chore po porodzie (np. zapalenie płuc), szczególnie młodsze, bo ja to już prawie geriatryczna ciąża (okropna nazwa), były kładzione na sale wieloosobowe z paniami z dziećmi zdrowymi, które są na zasadzie "dwa dni i do domu". I tu laktacja u nich w większości to był smutny temat. Chcesz ściągać pokarm, boisz się o dziecko, a jednocześnie zazdrości się tym osobom obok, bo one mają to, czego ty nie masz. Też miałam te odczucia i nie rozumiem, czemu nie robili większej restrykcji w rozkładzie pań na oddziale poporodowym (pewnie kwestia braku miejsca, łóżek, itp.). Jedna dziewczyna trafiła na bardzo ciężką w obyciu koleżankę (rzucę mięsem, ale patologia z jaraniem fajek na oddziale i zostawianiem dziecka względnie zdrowego samego sobie, bo ona musi w kiblu zajarać) i zablokowała się kompletnie, nie wiedziała już co robić, kogo słuchać. "Dostałam" ją do sali dzięki jej super partnerowi (młodzi ludzie, 21 i 22 lata), który po prostu sam poszedł do położnych i załatwił temat. I udało się ją otworzyć nieco, podbudować w byciu młodą mamą i w tym, że ona wie, czego dziecko potrzebuje - i jeśli nie chce karmić czy cyckiem czy butlą i będzie na mm to naprawdę NIC ZŁEGO SIĘ NIE STANIE. Okazało się, że w całym rozgardiaszu nikt jej nie powiedział, że ona musi odciągać mleko, żeby pobudzić laktację i że 1ml na początek to mega ilość. Także... Jeden szpital = dwa różne scenariusze kompletnie. Ostatecznie spróbowała ze mną działać, budziłyśmy się i wspierałyśmy w tym i wiem, że z zadowoleniem śmiga na cycku.
Ja dalej na butli, mimo że młody jest większy i czasem uda się go dostawić do piersi (pobudzenie produkcji mleka). I tak, spotkałam się z tym, że ludzie mnie dopytywali czemu nie stricte cyc, czemu nie próbujemy dłużej, itp. itd. Ale jestem na tyle dojrzała i stabilna już (baby blues za mną), że umiem jasno określić granice i po prostu nie życzę sobie spierdololo tekstów w swoją stronę. Ja jestem matką i wiem, czego moje dziecko potrzebuje. Jest mi obecnie wygodnie z laktatorem, mąż często karmi młodego i jest też z tego mega zadowolony (że może mnie wspierać i pomagać tak) i nie zanosi się na zmiany.
Trafiłam też na super szkołę rodzenia z położną środowiskową, która jest Z Ł O T E M. Żadna przyszła mama nie była atakowana czy namawiana do zmiany swoich przekonań, chęci itp.. Ba, dzięki niej i tej doradcy w szpitalu nawet rozważam pójście w tym kierunku zawodowo, zmianę ścieżki kariery, choć trochę za szybko na decyzje.
A meritum mam takie, że kurde nieistotne czy chce się karmić kp czy kpi czy samo mm - mamy są super, nosiły małe gremlinki przez miesiące w sobie... Kurde, wszystkie jesteście cudowne.
I nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.
Jestem od początku na kpi, laktator co 3 godziny w szpitalu (dzidziuś wcześniak był trzy tygodnie na intensywnej terapii (no, prawie miesiąc), a ja powikłana końcówka ciąży, więc byłam jeszcze tydzień po cc w szpitalu) na rozkręcenie laktacji. Była próba z piersi, ale dzidziuś był za mały, a ja mam dość duże brodawki, to po prostu nie miało sensu i tylko by go frustrowało. Nie brałam nic na zahamowanie, wręcz przeciwnie - Femaltiker, jogurty, pełno picia wody, żeby to rozruszać. Mały, póki nie miałam wystarczającej ilości pokarmu, był na mleku z banku mleka (mamy taką możliwość w szpitalu, który wybrałam na poród i gdzie byłam na patologii ciąży ostatni tydzień ciąży), po kilku dniach dostawał to, co odciągnęłam, a przez tydzień z hakiem jeszcze miał dodawaną mieszankę białkową, żeby przybierał lepiej. Przeszłam nawał - oooo, trzepało, jak szatan, ale na szczęście nie odpuściłam laktatora i nie miałam jakiejś wielkiej temperatury, a koleżanka z łóżka obok prawie 40 stopni gorączki. W szpitalu problemu z tym nie miałam, wręcz przeciwnie, wszyscy byli bardzo wspierający i trafiłam na super położne (oraz doradcę laktacyjną, która mega pomogła z nakładkami do szpitalnego laktatora medela - ojesu, piękny sprzęt, ale drogi w chu). Natomiast... Niektóre dziewczyny, które miały wcześniaki lub dzieci chore po porodzie (np. zapalenie płuc), szczególnie młodsze, bo ja to już prawie geriatryczna ciąża (okropna nazwa), były kładzione na sale wieloosobowe z paniami z dziećmi zdrowymi, które są na zasadzie "dwa dni i do domu". I tu laktacja u nich w większości to był smutny temat. Chcesz ściągać pokarm, boisz się o dziecko, a jednocześnie zazdrości się tym osobom obok, bo one mają to, czego ty nie masz. Też miałam te odczucia i nie rozumiem, czemu nie robili większej restrykcji w rozkładzie pań na oddziale poporodowym (pewnie kwestia braku miejsca, łóżek, itp.). Jedna dziewczyna trafiła na bardzo ciężką w obyciu koleżankę (rzucę mięsem, ale patologia z jaraniem fajek na oddziale i zostawianiem dziecka względnie zdrowego samego sobie, bo ona musi w kiblu zajarać) i zablokowała się kompletnie, nie wiedziała już co robić, kogo słuchać. "Dostałam" ją do sali dzięki jej super partnerowi (młodzi ludzie, 21 i 22 lata), który po prostu sam poszedł do położnych i załatwił temat. I udało się ją otworzyć nieco, podbudować w byciu młodą mamą i w tym, że ona wie, czego dziecko potrzebuje - i jeśli nie chce karmić czy cyckiem czy butlą i będzie na mm to naprawdę NIC ZŁEGO SIĘ NIE STANIE. Okazało się, że w całym rozgardiaszu nikt jej nie powiedział, że ona musi odciągać mleko, żeby pobudzić laktację i że 1ml na początek to mega ilość. Także... Jeden szpital = dwa różne scenariusze kompletnie. Ostatecznie spróbowała ze mną działać, budziłyśmy się i wspierałyśmy w tym i wiem, że z zadowoleniem śmiga na cycku.
Ja dalej na butli, mimo że młody jest większy i czasem uda się go dostawić do piersi (pobudzenie produkcji mleka). I tak, spotkałam się z tym, że ludzie mnie dopytywali czemu nie stricte cyc, czemu nie próbujemy dłużej, itp. itd. Ale jestem na tyle dojrzała i stabilna już (baby blues za mną), że umiem jasno określić granice i po prostu nie życzę sobie spierdololo tekstów w swoją stronę. Ja jestem matką i wiem, czego moje dziecko potrzebuje. Jest mi obecnie wygodnie z laktatorem, mąż często karmi młodego i jest też z tego mega zadowolony (że może mnie wspierać i pomagać tak) i nie zanosi się na zmiany.
Trafiłam też na super szkołę rodzenia z położną środowiskową, która jest Z Ł O T E M. Żadna przyszła mama nie była atakowana czy namawiana do zmiany swoich przekonań, chęci itp.. Ba, dzięki niej i tej doradcy w szpitalu nawet rozważam pójście w tym kierunku zawodowo, zmianę ścieżki kariery, choć trochę za szybko na decyzje.
A meritum mam takie, że kurde nieistotne czy chce się karmić kp czy kpi czy samo mm - mamy są super, nosiły małe gremlinki przez miesiące w sobie... Kurde, wszystkie jesteście cudowne.
W szpitalu przystawiałam a później już w domu odpuściłam, w szpitalu był dokarmiany tymi małymi buteleczkami.
Sprawdziło mi się pierwsze mm jakie było polecane bez białka mleka krowiego bo się okazało, że młody ma uczulenie. Ja brałam tabletki na wstrzymanie laktacji. A co ze sprzętu, to strzałem w dziesiątkę był podgrzewacz 6w1 (czy tam 5, nie pamiętam) od NENO.
Sprawdziło mi się pierwsze mm jakie było polecane bez białka mleka krowiego bo się okazało, że młody ma uczulenie. Ja brałam tabletki na wstrzymanie laktacji. A co ze sprzętu, to strzałem w dziesiątkę był podgrzewacz 6w1 (czy tam 5, nie pamiętam) od NENO.
- AnnaBantrat
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: pn wrz 16, 2024 6:51 pm
I od razu w szpitalu brałaś tabletki? Jakie butelki używałaś?rockshoot pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:31 am W szpitalu przystawiałam a później już w domu odpuściłam, w szpitalu był dokarmiany tymi małymi buteleczkami.
Sprawdziło mi się pierwsze mm jakie było polecane bez białka mleka krowiego bo się okazało, że młody ma uczulenie. Ja brałam tabletki na wstrzymanie laktacji. A co ze sprzętu, to strzałem w dziesiątkę był podgrzewacz 6w1 (czy tam 5, nie pamiętam) od NENO.
-
xxxmartaxxx
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: czw lut 13, 2025 2:58 pm
Ja od razu wiedziałam, że po prostu nie chce karmić piersią. Nie chciałam bólu, męczennictwa, obwisłych piersi po. Szczerze mówiąc to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Od razu dostałam leki na zahamowanie, w szpitalu nikt, poza jedną starszą pediatrą nie komentował mojego wyboru, dostawałam mleko i jednorazowe butelki.
Zaczęliśmy od Hipp bio combiotik - u nas fail, bolący brzuch u malutkiej, jako drugie spróbowaliśmy bebilon profutura i do dziś (6 miesięcy) jesteśmy na nim.
Przez pierwszy miesiąc dawaliśmy espumisan + delicol, bo małą męczyły gazy.
Zaczęliśmy od butelek Avent - fali, mała ma za mały dzióbek, połykała mnóstwo powietrza, skończyliśmy z wąską butelką dr Browna
Nie sterylizujemy butelek po każdym użyciu, raczej jak nam się przypomni, choć przez pierwszy miesiąc to robiliśmy.
Używamy płynu do mycia butelek - zwykły zostawiał zapach który czułam.
Z gadżetów używamy tylko podgrzewacza Lionelo 5w1 - warto, ułatwia życie w nocy. Sypiemy też porcje mleka do pojemniczków- używam czystych „butelek” ze szpitala, są idealnie wąskie do butelek dr Browns.
Co ważne - nie daj sobie wmówić, że będziesz wtedy gorszą matką. Najważniejsze dla dziecka jest nie mleko mamy, a szczęśliwa mama. Do tego ma to ważny plus - możecie się podzielić nocą z tatą dziecka - to na prawdę ratuje życie w ciężkie nocki. Dzidzia budzi się co 3h, czasem co 5h, wiesz ile zje, dobrze śpi, jak na razie każde doświadczenie moich znajomych które karmią piersią jest ciężkie, bo dzieci budzą się dużo w nocy, nie śpią w wózku, spacer z nimi to 20-30minut maks. Nie wiem czy tak jest zawsze, mówię tylko o znanych mi przypadkach(!). Ale ja z córką mogłam spacerować 2h, spała w wózku, jak zbliżała się pora karmienia to szłyśmy do domu i obywało się bez dramatów. Nie widzę minusów mm
Zaczęliśmy od Hipp bio combiotik - u nas fail, bolący brzuch u malutkiej, jako drugie spróbowaliśmy bebilon profutura i do dziś (6 miesięcy) jesteśmy na nim.
Przez pierwszy miesiąc dawaliśmy espumisan + delicol, bo małą męczyły gazy.
Zaczęliśmy od butelek Avent - fali, mała ma za mały dzióbek, połykała mnóstwo powietrza, skończyliśmy z wąską butelką dr Browna
Nie sterylizujemy butelek po każdym użyciu, raczej jak nam się przypomni, choć przez pierwszy miesiąc to robiliśmy.
Używamy płynu do mycia butelek - zwykły zostawiał zapach który czułam.
Z gadżetów używamy tylko podgrzewacza Lionelo 5w1 - warto, ułatwia życie w nocy. Sypiemy też porcje mleka do pojemniczków- używam czystych „butelek” ze szpitala, są idealnie wąskie do butelek dr Browns.
Co ważne - nie daj sobie wmówić, że będziesz wtedy gorszą matką. Najważniejsze dla dziecka jest nie mleko mamy, a szczęśliwa mama. Do tego ma to ważny plus - możecie się podzielić nocą z tatą dziecka - to na prawdę ratuje życie w ciężkie nocki. Dzidzia budzi się co 3h, czasem co 5h, wiesz ile zje, dobrze śpi, jak na razie każde doświadczenie moich znajomych które karmią piersią jest ciężkie, bo dzieci budzą się dużo w nocy, nie śpią w wózku, spacer z nimi to 20-30minut maks. Nie wiem czy tak jest zawsze, mówię tylko o znanych mi przypadkach(!). Ale ja z córką mogłam spacerować 2h, spała w wózku, jak zbliżała się pora karmienia to szłyśmy do domu i obywało się bez dramatów. Nie widzę minusów mm
-
xxxmartaxxx
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: czw lut 13, 2025 2:58 pm
Ten temat tu nie padł, ale ja należę do tego „najgorszego sortu samolubnych matek” no i raz, ze od razu wybrałam mm, to też miałam planowe cc, „na żądanie”, bo nie chciałam nawet próbować rodzić naturalnie. Krótko - również polecam, dla mnie te dwie decyzje sprawiły, że jestem na prawdę szczęśliwą mamą, może nie dlatego, ze to idealne wybory, ale dlatego, ze postąpiłam zgodnie z sobą - każdy powinien wybrać swoją drogę i nie słuchać zbędnych komentarzy
znam też mamy które są i kp i rodziły naturalnie i uważają, że to najlepsze co mogły zrobić, po prostu zdecyduj sama i nie sugeruj się innymi 
Nie, jak wróciłam do domu to poprosiłam ginekologa o leki.AnnaBantrat pisze: ↑pn sty 05, 2026 2:12 pm I od razu w szpitalu brałaś tabletki? Jakie butelki używałaś?
Butelki avent, sprawdzały nam się.
I jak wpis wyżej - też zaplanowałam sobie cc i od razu stwierdziłam, że u mnie będzie mm
- AnnaBantrat
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: pn wrz 16, 2024 6:51 pm
Rezonuje ze mną Twoje podejście, kupiłam już ekspres do MM, koleżanka ma i widzę jak jej to życie ułatwiło. Komentarze usłyszałam parę razy, ale stanowczo powiedziałam, że to moja decyzja i gdybym chciała otrzymać dobrą radę to bym o nią poprosiła.xxxmartaxxx pisze: ↑pn sty 05, 2026 3:05 pm Ja od razu wiedziałam, że po prostu nie chce karmić piersią. Nie chciałam bólu, męczennictwa, obwisłych piersi po. Szczerze mówiąc to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Od razu dostałam leki na zahamowanie, w szpitalu nikt, poza jedną starszą pediatrą nie komentował mojego wyboru, dostawałam mleko i jednorazowe butelki.
Zaczęliśmy od Hipp bio combiotik - u nas fail, bolący brzuch u malutkiej, jako drugie spróbowaliśmy bebilon profutura i do dziś (6 miesięcy) jesteśmy na nim.
Przez pierwszy miesiąc dawaliśmy espumisan + delicol, bo małą męczyły gazy.
Zaczęliśmy od butelek Avent - fali, mała ma za mały dzióbek, połykała mnóstwo powietrza, skończyliśmy z wąską butelką dr Browna
Nie sterylizujemy butelek po każdym użyciu, raczej jak nam się przypomni, choć przez pierwszy miesiąc to robiliśmy.
Używamy płynu do mycia butelek - zwykły zostawiał zapach który czułam.
Z gadżetów używamy tylko podgrzewacza Lionelo 5w1 - warto, ułatwia życie w nocy. Sypiemy też porcje mleka do pojemniczków- używam czystych „butelek” ze szpitala, są idealnie wąskie do butelek dr Browns.
Co ważne - nie daj sobie wmówić, że będziesz wtedy gorszą matką. Najważniejsze dla dziecka jest nie mleko mamy, a szczęśliwa mama. Do tego ma to ważny plus - możecie się podzielić nocą z tatą dziecka - to na prawdę ratuje życie w ciężkie nocki. Dzidzia budzi się co 3h, czasem co 5h, wiesz ile zje, dobrze śpi, jak na razie każde doświadczenie moich znajomych które karmią piersią jest ciężkie, bo dzieci budzą się dużo w nocy, nie śpią w wózku, spacer z nimi to 20-30minut maks. Nie wiem czy tak jest zawsze, mówię tylko o znanych mi przypadkach(!). Ale ja z córką mogłam spacerować 2h, spała w wózku, jak zbliżała się pora karmienia to szłyśmy do domu i obywało się bez dramatów. Nie widzę minusów mm![]()
A macie doświadczenie z butelkami Lansinoh?
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Lansinoh - nie każde dziecko poradzi sobie ze smoczkiem u nich, bo większość od nich ma zbyt swobodny przepływ. Jak sprawdzałam z Babyono, Mam, Avent - Lansinoh straszne ciśnienie miał, mimo spuszczenia powietrza*, niby wolny przepływ, a był na poziomie średniego innych butelek. Nie sprawdzałam tylko od nich tego bardzo małego przepływu. Avent u nas się nie sprawdził, ale jest mocno polecany, coś młodemu nie pasowało w smoczku, a o dziwo dużo tańszy i podobny w kształcie Babyono już tak. Mam - podobny kształt do Lansnoh, cena optymalna (nie za wysoka), mega młodemu pasuje i na nim zostaliśmy.AnnaBantrat pisze: ↑pn sty 05, 2026 10:43 pm Rezonuje ze mną Twoje podejście, kupiłam już ekspres do MM, koleżanka ma i widzę jak jej to życie ułatwiło. Komentarze usłyszałam parę razy, ale stanowczo powiedziałam, że to moja decyzja i gdybym chciała otrzymać dobrą radę to bym o nią poprosiła.
A macie doświadczenie z butelkami Lansinoh?
Kupiłam Suavinex, ale ten woreczek mi nie pasuje, leje się z tego woda wszędzie, jak wyciąga się z podgrzewacza, dramat. Plus młody zachłystywał się przy najmniejszym przepływie - dopiero później ogarnęłam, że mogłam kupić u nich przepływ adaptacyjny. Obecnie próbuję ten zestaw sprzedać, ot co.
*ZAJEBIŚCIE WAŻNY DETAL, o którym nie mówi się często - spuszczajcie powietrze z butelki (zaciskanie smoczka), zanim podacie dziecku - zmniejsza ciśnienie w środku, nieistotne czy karmić będziecie mm, mieszanie czy jeszcze inaczej. Mniejsza szansa na zakrztuszenie i ulewanie (plus, dzieci jedzą spokojniej).
- AnnaBantrat
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: pn wrz 16, 2024 6:51 pm
Właśnie kupiłam te z wolnym przepływem, ale i tak słyszałam, że testuje się wszystko przy dziecku, no nic, pewnie będzie “ciekawie”.sleep token pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:09 pm Lansinoh - nie każde dziecko poradzi sobie ze smoczkiem u nich, bo większość od nich ma zbyt swobodny przepływ. Jak sprawdzałam z Babyono, Mam, Avent - Lansinoh straszne ciśnienie miał, mimo spuszczenia powietrza*, niby wolny przepływ, a był na poziomie średniego innych butelek. Nie sprawdzałam tylko od nich tego bardzo małego przepływu. Avent u nas się nie sprawdził, ale jest mocno polecany, coś młodemu nie pasowało w smoczku, a o dziwo dużo tańszy i podobny w kształcie Babyono już tak. Mam - podobny kształt do Lansnoh, cena optymalna (nie za wysoka), mega młodemu pasuje i na nim zostaliśmy.
Kupiłam Suavinex, ale ten woreczek mi nie pasuje, leje się z tego woda wszędzie, jak wyciąga się z podgrzewacza, dramat. Plus młody zachłystywał się przy najmniejszym przepływie - dopiero później ogarnęłam, że mogłam kupić u nich przepływ adaptacyjny. Obecnie próbuję ten zestaw sprzedać, ot co.
*ZAJEBIŚCIE WAŻNY DETAL, o którym nie mówi się często - spuszczajcie powietrze z butelki (zaciskanie smoczka), zanim podacie dziecku - zmniejsza ciśnienie w środku, nieistotne czy karmić będziecie mm, mieszanie czy jeszcze inaczej. Mniejsza szansa na zakrztuszenie i ulewanie (plus, dzieci jedzą spokojniej).
A jak to jest z MM? Pewnie tak samo jak butelka - zależy od dziecka? Polecono mi Laktowit - kupiłam mało na początek bo nie wiem, czy będzie chciał jeść.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Nie nastawiaj się, że będzie źle - może akurat Twojej dzidzi przypasują:) Dużo osób jest z nich zadowolone. Pamiętaj o odciągnięciu ciśnienia z butli i żeby nie napowietrzać mleka (delikatnie je mieszać kręceniem butelki a nie robić szejka mlecznego).AnnaBantrat pisze: ↑wt sty 06, 2026 9:50 am Właśnie kupiłam te z wolnym przepływem, ale i tak słyszałam, że testuje się wszystko przy dziecku, no nic, pewnie będzie “ciekawie”.
A jak to jest z MM? Pewnie tak samo jak butelka - zależy od dziecka? Polecono mi Laktowit - kupiłam mało na początek bo nie wiem, czy będzie chciał jeść.
- AnnaBantrat
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: pn wrz 16, 2024 6:51 pm
Dzięki dziewczyny za Wasze odpowiedzi!
-
xxxmartaxxx
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: czw lut 13, 2025 2:58 pm
U nas Lansinoh był taki „meh”, dałoby się, ale jednak chwyt butelki nie był idealny i dzidzia cmokała dużo jak piła, zdarzało jej się krztusić. Dr Browns u nas jest super, bo łatwo jej złapać wąski smoczek i odszedł nam problem gazów i bóli brzuszka, musicie spróbować sami, czasem trzeba próbować po kilka butelek. A moja rada to jak coś Zaklika to nie kupuj od razu 5 butelek, bo później może się okazać, że jednak coś jest nie tak, a Ty jako nie doświadczona mama zauważyłaś to z opóźnieniem i kończysz z całą szufladą butelek i smoczków, tak zrobiłam z Aventem, mam 6 butelek i z 20-30 różnych smoczków, z różnymi przepływami, bo nie wiedziałam, ze nie tylko przepływ, ale też kształt smoczka gra ogromną rolę.AnnaBantrat pisze: ↑pn sty 05, 2026 10:43 pm Rezonuje ze mną Twoje podejście, kupiłam już ekspres do MM, koleżanka ma i widzę jak jej to życie ułatwiło. Komentarze usłyszałam parę razy, ale stanowczo powiedziałam, że to moja decyzja i gdybym chciała otrzymać dobrą radę to bym o nią poprosiła.
A macie doświadczenie z butelkami Lansinoh?
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Wystawiaj Avent na olx, nawet bez pudełka - dziewczyny za kilkanaście zł mniej, niż standardowa cena, chętnie odkupują.xxxmartaxxx pisze: ↑wt sty 06, 2026 9:15 pm U nas Lansinoh był taki „meh”, dałoby się, ale jednak chwyt butelki nie był idealny i dzidzia cmokała dużo jak piła, zdarzało jej się krztusić. Dr Browns u nas jest super, bo łatwo jej złapać wąski smoczek i odszedł nam problem gazów i bóli brzuszka, musicie spróbować sami, czasem trzeba próbować po kilka butelek. A moja rada to jak coś Zaklika to nie kupuj od razu 5 butelek, bo później może się okazać, że jednak coś jest nie tak, a Ty jako nie doświadczona mama zauważyłaś to z opóźnieniem i kończysz z całą szufladą butelek i smoczków, tak zrobiłam z Aventem, mam 6 butelek i z 20-30 różnych smoczków, z różnymi przepływami, bo nie wiedziałam, ze nie tylko przepływ, ale też kształt smoczka gra ogromną rolę.
-
xxxmartaxxx
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: czw lut 13, 2025 2:58 pm
W sumie o tym nie pomyślałam, dziękuję!sleep token pisze: ↑wt sty 06, 2026 10:39 pm Wystawiaj Avent na olx, nawet bez pudełka - dziewczyny za kilkanaście zł mniej, niż standardowa cena, chętnie odkupują.![]()
Moja historia jest trochę inna, ale pozwole sobie opisać.
Od początku ciąży byłam nastawiona na karmienie piersią, nie brałam innej perspektywy pod uwagę. Naooglądałam się rolek na instagramie jakie to karmienie jest super dla dziecka, łatwe, miłe, przyjemne i o ile taniej wychodzi.
Po czym urodziłam, przez planowe CC, pokarmu miałam bardzo dużo od początku, ale syn w ogóle nie potrafił ssać, karmienie było bardzo bolesne, męczyłam się ja i dziecko. Za namową położnych zaczęłam pracować z laktatorem i byłam KPI przez 5 miesięcy. Bujałam się z laktatorem w dzień i w nocy co 2/3 godziny. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie i dostałam okropnego zapalenia ucha-miałam do wyboru leczenie szpitalne albo silny antybiotyk i zaprzestanie karmienia. Wybrałam zakończenie karmienia i co? Gdy syn przeszedł na MM ja odżyłam, o wiele bardziej zaczęło mnie cieszyć macierzyństwo, byłam wypoczęta, gdy nie musiałam wstawać w nocy do laktora.
Biorąc pod uwagę doświadczenia wiem, że gdy będę miała drugie dziecko świadomie od razu będzie na MM, gdyż przez nieudane próby karmienia i ten ból nabawiłam się traumy. Z plusów karmienia butelką mogę jeszcze nadmienić wiekszą swobodę matki, świadomość ile dziecko zjadło i że nie płacze z głodu, brak zasypiania na piersi.
Od początku ciąży byłam nastawiona na karmienie piersią, nie brałam innej perspektywy pod uwagę. Naooglądałam się rolek na instagramie jakie to karmienie jest super dla dziecka, łatwe, miłe, przyjemne i o ile taniej wychodzi.
Po czym urodziłam, przez planowe CC, pokarmu miałam bardzo dużo od początku, ale syn w ogóle nie potrafił ssać, karmienie było bardzo bolesne, męczyłam się ja i dziecko. Za namową położnych zaczęłam pracować z laktatorem i byłam KPI przez 5 miesięcy. Bujałam się z laktatorem w dzień i w nocy co 2/3 godziny. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie i dostałam okropnego zapalenia ucha-miałam do wyboru leczenie szpitalne albo silny antybiotyk i zaprzestanie karmienia. Wybrałam zakończenie karmienia i co? Gdy syn przeszedł na MM ja odżyłam, o wiele bardziej zaczęło mnie cieszyć macierzyństwo, byłam wypoczęta, gdy nie musiałam wstawać w nocy do laktora.
Biorąc pod uwagę doświadczenia wiem, że gdy będę miała drugie dziecko świadomie od razu będzie na MM, gdyż przez nieudane próby karmienia i ten ból nabawiłam się traumy. Z plusów karmienia butelką mogę jeszcze nadmienić wiekszą swobodę matki, świadomość ile dziecko zjadło i że nie płacze z głodu, brak zasypiania na piersi.
Ja przytoczę moją historię. Zanim jeszcze zaszłam w ciążę wiedziałam, ze nie będę karmić piersią i że chce rodzić przez cc. Brak karmienia ze względu na leki, które odstawiłam na czas ciąży, ale musiałam od razu zacząć brać je po porodzie. Rodziłam w szpitalu, w którym nikt nie robił problemu z tym, że nie będę karmić, dostałam tam lek na zatrzymanie laktacji od razu po porodzie - natomiast pytali, czy na pewno i jaki jest mój powód tej decyzji, ale była obok też Pani, która nie chciała po prostu i tak samo pytania, ale zero nacisków. To bardziej taka jakby troska, bo czasem mamy po prostu potrzebują wsparcia w tym temacie. Wybrałam szpital, w którym była możliwość dokarmiania dziecka z banku mleka kobiecego, więc przez pobyt, który niestety trwał prawie dwa tygodnie dziecko było na karmieniu mieszanym: na początku tylko mleko od innej mamy, a po paru dniach dodatkowo jeszcze wlatywały gotowe buteleczki bebilon profutura duobiotik. W domu kontynuowaliśmy to mleko, które proponował też szpital, ale już z proszku. Teraz jesteśmy już na mleku nr 2. Mamy ekspres babybrezza od początku, kupiłam go jeszcze w ciąży i to jest ekstra sprawa polecam każdemu, mleko gotowe raz dwa, zwłaszcza w nocy to jest zbawienie. Na wyjścia z dzieckiem zabieramy ze sobą gotowe buteleczki tego mleka takie jak w szpitalu. Na początku pierwszy miesiąc dziecko miało lekki problem kiedy np parę dni pod rząd jadło mleko z proszku a potem nagle ja jakimś wyjściu ta gotowa buteleczkę, ale przeszło no tak mniej więcej po miesiącu, zaadaptował się. Robiliśmy wtedy masaże brzuszka poduszka z pestek wiśni. Ja osobiście trochę się obwiniałam o to, że z mojej winy tak jakby, przez moje leki dziecko nie zazna mleka ode mnie, natomiast po czasie stwierdzam, że to super sprawa z mm, bo dzidzia najedzona i mamy kontrolę nad tym ile je. Na początku jadł jak w zegarku co 3 godziny, potem przeszedł na tryb co 2 godziny, ale za to jadł mniej i sumarycznie wychodziło za cały dzień tyle ml ile powinien jeść, ale to mega wygodne bo można sobie zaplanować wyjścia itp. Również plusem jest to, że w ciągu dnia jeśli jest tata w domu to można iść spokojnie na drzemkę, bo nakarmi mm. Tak samo z jakimiś wyjściami do lekarza, na paznokcie, czy choćby zeby babcia się na chwilę zajęła dzieckiem bez presji czasowej, że trzeba lecieć żeby dziecko opróżniło cyca. Także ja polecam.
Dziewczyny jestem bezradna.
Moje dziecko przestało w ogole akceptować butle. Czekam na dostawę zestawu z Lasinoh, bo przy Avencie płacz taki jakby ją ze skóry obdzierali.
Na początku dokarmialam i bylo ok. Potem dałam sie trochę wkręcić położnej w laktoterror i może dlatego przestała akceptować butle. Byly tez problemy z przepływem - raz za wolny, potem za szybki az zaczęła "cmokac"
Teraz znowu muszę dokarmiać, bo jest slabo wagowo, a nie mam nawet jak...
Nie ma mowy o jakimś oszukaniu jej, podstawianiu cycka i wkladaniu butli. Do tej pory na spacerach zjadala w wozku i szla spać, albo wieczorem gdy za szybko się wybudziła też. Teraz już nawet w tych sytuacjach katastrofa. Ma 4 miesiące. Macie jakieś pomysły?
Starszą od początku dokarmialam, az całkowicie przeszłam na MM. Z młodszą chciałam zrobić to samo, a obawiam się że będzie ciężko. Strasznie mnie to frustruje, z resztą jak samo w sobie karmienie piersią.
Moje dziecko przestało w ogole akceptować butle. Czekam na dostawę zestawu z Lasinoh, bo przy Avencie płacz taki jakby ją ze skóry obdzierali.
Na początku dokarmialam i bylo ok. Potem dałam sie trochę wkręcić położnej w laktoterror i może dlatego przestała akceptować butle. Byly tez problemy z przepływem - raz za wolny, potem za szybki az zaczęła "cmokac"
Teraz znowu muszę dokarmiać, bo jest slabo wagowo, a nie mam nawet jak...
Nie ma mowy o jakimś oszukaniu jej, podstawianiu cycka i wkladaniu butli. Do tej pory na spacerach zjadala w wozku i szla spać, albo wieczorem gdy za szybko się wybudziła też. Teraz już nawet w tych sytuacjach katastrofa. Ma 4 miesiące. Macie jakieś pomysły?
Starszą od początku dokarmialam, az całkowicie przeszłam na MM. Z młodszą chciałam zrobić to samo, a obawiam się że będzie ciężko. Strasznie mnie to frustruje, z resztą jak samo w sobie karmienie piersią.
-
LauraBacha3
- Tritonotti
- Posty: 176
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Karmiłam mieszanie 3 tygodnie. Karmiłam, odciągałam a mała była ciągle glodna. W czasie nawału udawało mi się odciągać mniej niż innym w zwykle dni. Do tego gdy odciągałam do końca to robiło mi się bardzo zimno i czułam się senna.
Pewnego dnia odciągnęłam 10ml w dobę, kolejnego dnia jedną kroplę i tak się skończyło.
Oczywiście miałam musli, że jestem wyrodną matką itp ale córka ładnie rośnie na MM, jest zdrowa, nie było problemów z brzuszkiem. Minęło mi to po kilku dniach.
Używam termos elektryczny ustawiony na 40 stopni. W sytuacji awaryjnej w nim gotuję wodę.
Butelki Philips Avent, przez większość czasu z zielonym zaworkiem antykolkowym. Teraz już go nie używam, bo często córka leży sama z butelką i wiadomo, że ona nie będzie trzymać butelki w odpowiedniej orientacji, żeby zaworek działał jak powinien.
Pewnego dnia odciągnęłam 10ml w dobę, kolejnego dnia jedną kroplę i tak się skończyło.
Oczywiście miałam musli, że jestem wyrodną matką itp ale córka ładnie rośnie na MM, jest zdrowa, nie było problemów z brzuszkiem. Minęło mi to po kilku dniach.
Używam termos elektryczny ustawiony na 40 stopni. W sytuacji awaryjnej w nim gotuję wodę.
Butelki Philips Avent, przez większość czasu z zielonym zaworkiem antykolkowym. Teraz już go nie używam, bo często córka leży sama z butelką i wiadomo, że ona nie będzie trzymać butelki w odpowiedniej orientacji, żeby zaworek działał jak powinien.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1256
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Do autorki: dopasuj do swojej sytuacji i nie przejmuj się opiniami innych. Naprawdę co byś nie zrobiła, to i tak ktoś ci dogryzie lub oceni twoją postawę. Najważniejsze jest dobro dziecka, dbanie o nie, miłość i dbanie o siebie. Jeśli masz obiektywne powody do wyboru jakiegoś rodzaju karmienia, to naprawdę opinie innych możesz zignorować.
Sama karmiłam piersią, bo było mi tak wygodnie (nie bez kryzysów i bólu) i też słuchałam o jakiś zwisających cycach i innych dramatach. Tymczasem po ciąży mam jędrniejsze i pełniejsze piersi niż przed i jestem bardzo zadowolona ze SWOJEGO wyboru. Każdy niech wybiera sam wg swoich potrzeb.
Sama karmiłam piersią, bo było mi tak wygodnie (nie bez kryzysów i bólu) i też słuchałam o jakiś zwisających cycach i innych dramatach. Tymczasem po ciąży mam jędrniejsze i pełniejsze piersi niż przed i jestem bardzo zadowolona ze SWOJEGO wyboru. Każdy niech wybiera sam wg swoich potrzeb.
-
Princessoffoxes
- RoyalBaby
- Posty: 28
- Rejestracja: pt lut 07, 2025 6:19 pm
Mam dwie córki, obie karmiłam w szpitalu (choć obie były tam też trochę dokarmiane mm na moją prośbę), w domu każdą z nich karmiłam zaledwie około miesiąca i to mieszanie z mm bo były głodne. Przystawiałam prawidłowo, dużo i długo, próbowałam odciągać laktatorem a mój organizm jakby nie załapał, mleko było tylko trochę, nigdy nie miałam nawału mlecznego, nie brałam nic na laktację, do miesiąca sama się wyciszyła.
U starszej szybko wyszła alergia na bmk, więc nie walczyłam już nawet, tylko "wjechało" specjalistyczne mleko modyfikowane.
Przy młodszej miałam ekspres do mleka i to jest niesamowicie wygodny gadżet, mała spala w dostawce, na stoliku obok łóżka miałam butelki z odmierzoną ilością proszku, jak chciała jeść to tylko klikalam na ekspresie i w parę sekund miałam ciepłe mleko bez wychodzenia z łóżka.
Wygodnie było mieć więcej butelek, co najmniej 4. Przy starszej kupiłam malutkie i później je wymieniałam na średnie i duże, młodszej od razu kupiłam bodajże 250ml i jeden komplet wystarczył na cały okres karmienia, tylko smoczki wymieniałam.
U starszej szybko wyszła alergia na bmk, więc nie walczyłam już nawet, tylko "wjechało" specjalistyczne mleko modyfikowane.
Przy młodszej miałam ekspres do mleka i to jest niesamowicie wygodny gadżet, mała spala w dostawce, na stoliku obok łóżka miałam butelki z odmierzoną ilością proszku, jak chciała jeść to tylko klikalam na ekspresie i w parę sekund miałam ciepłe mleko bez wychodzenia z łóżka.
Wygodnie było mieć więcej butelek, co najmniej 4. Przy starszej kupiłam malutkie i później je wymieniałam na średnie i duże, młodszej od razu kupiłam bodajże 250ml i jeden komplet wystarczył na cały okres karmienia, tylko smoczki wymieniałam.
Odnośnie wpisu powyżej, to ja też mogę od siebie dodać, że też kupiłam od razu większe butelki tylko po prostu miałam te początkowe smoczki i później tylko dokupiłam kolejne z coraz to większym przepływem. Jak dla mnie te malutkie butelki są bez sensu, najlepiej od razu minimum 250 ml i też jak już będzie wiadomo, która maluch lubi to kupić ich więcej (na początku kupiliśmy kilka roznych, popularnych marek). My z mężem na początku myliśmy sami (raz dziennie ta większa ilosc) i dawaliśmy je do sterylizatora, a później po miesiącu się wkurzyliśmy i kupiliśmy zmywarkę babybrezza i to obok ekspresu też jest super rzecz, używamy do teraz i myjemy tam też jakieś gryzaki itp. Ona ma funkcję mycia, sterylizacji i suszenia.