Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Czy studia to najlepszy czas w życiu?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
BlackSwan@1
Szarlotta
Posty: 446
Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm

Czy studia to najlepszy czas w życiu?

Post autor: BlackSwan@1 »

Hej,
Mam 22 lata i studiuję medycynę. W internecie widzę mnóstwo postów w których ludzie zachwalają swoje studenckie życie. Mówię tu głównie o starszych rocznikach. Większość osób opisuje je jako okres imprez, randek, wyjść, wyjazdów, mnóstwa znajomych. Niestety u mnie to tak nie wygląda i bardzo mi to doskwiera. Mam ciągły lęk, że marnuje sobie najlepsze lata życia i jak skończę studia to już nigdy nie będzie to samo i będzie tylko gorzej. Okropnie porównuję się do innych pod tym względem, a takich wspomnień innych ludzi o cudownych studenckich czasach jest multum. Wiem, że mój kierunek jest specyficzny i po prostu ciężki, więc ciągłe imprezy byłyby średnio realne i też nie w moim stylu. Dodam, że zmieniałam uczelnie, więc to też mogło mieć wpływ, bo poprzednie znajomości trochę przepadły, a w nowym środowisku, gdzie ludzie się już zintegrowali jest trochę trudniej. Chodziłam na terapię, ale przerwałam niedawno, bo rady psychologa wywierały na mnie coraz większe poczucie winy, że jest coś ze mną nie tak. Były też niedostosowane do moich finansów. Czułam tylko presję i smutek. Aczkolwiek z innymi problemami terapia mi pomogła. Oczywiście jestem osobą nieśmiałą, małomówna, mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości. Stare znajomości również mi w sporej części poprzepadały, ponieważ albo zakończyły się jakąś dramą albo każdy nie ma czasu, ma swoje życie. Moja przyjaciółka 2 lata temu poznała chłopaka i zupełnie przestała się do mnie odzywać. Zupełnie. A to ja głównie walczyłam o te relacje, więc nie chcę się już rzed nią płaszczyć. Myślałam, że w tym wieku nie będę już miała takich problemów, a jednak... Chciałam wyrzucić to z siebie i oczekuję jakiejś porady.
rockshoot
PrinTu
Posty: 973
Rejestracja: pn mar 18, 2024 8:32 am

Post autor: rockshoot »

Myślisz, że najlepsze lata życia to te, gdzie się chleje ile wlezie i imprezuje do rana? No proszę Cię.

Studiowałam ponad 10 lat temu i kompletnie tego tak nie widzę. Owszem, imprezowałam bo moje studia nie były wymagające (3, czasem 4 dni w tygodniu) ale z perspektywy czasu nie określiłabym ich jako najlepszych. Dodam, że na moich studiach nie zżyłam się z nikim mocno i obecnie nie utrzymuje z tamtymi ludźmi kontaktu. Bo czemu imprezowanie, poznawanie chłopów ma być najlepsze?

Najlepszy czas mam teraz, kiedy jestem niezależna finansowo, podróżuje i się spełniam na wszystkich polach jakie chce. Czas studiów mnie fizycznie bardzo wyniszczył.

Wydaje mi się, że masz jakąś presję, a całkiem niepotrzebnie. I jeszcze odnosząc się do tego, że Twoja koleżanka znalazla jakiegoś faceta. No, ja też w tamtym czasie miałam i odcięłam się od ludzi, bo chciałam najwięcej czasu spędzać z nim. Ostatecznie tego żałuję, bo straciłam wiele znajomości a finalnie chłop okazał się dupkiem.
Awatar użytkownika
Pamieculotna
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am

Post autor: Pamieculotna »

BlackSwan@1 pisze: sob gru 27, 2025 10:06 pm Hej,
Mam 22 lata i studiuję medycynę. W internecie widzę mnóstwo postów w których ludzie zachwalają swoje studenckie życie. Mówię tu głównie o starszych rocznikach. Większość osób opisuje je jako okres imprez, randek, wyjść, wyjazdów, mnóstwa znajomych. Niestety u mnie to tak nie wygląda i bardzo mi to doskwiera. Mam ciągły lęk, że marnuje sobie najlepsze lata życia i jak skończę studia to już nigdy nie będzie to samo i będzie tylko gorzej. Okropnie porównuję się do innych pod tym względem, a takich wspomnień innych ludzi o cudownych studenckich czasach jest multum. Wiem, że mój kierunek jest specyficzny i po prostu ciężki, więc ciągłe imprezy byłyby średnio realne i też nie w moim stylu. Dodam, że zmieniałam uczelnie, więc to też mogło mieć wpływ, bo poprzednie znajomości trochę przepadły, a w nowym środowisku, gdzie ludzie się już zintegrowali jest trochę trudniej. Chodziłam na terapię, ale przerwałam niedawno, bo rady psychologa wywierały na mnie coraz większe poczucie winy, że jest coś ze mną nie tak. Były też niedostosowane do moich finansów. Czułam tylko presję i smutek. Aczkolwiek z innymi problemami terapia mi pomogła. Oczywiście jestem osobą nieśmiałą, małomówna, mam problem z nawiązywaniem nowych znajomości. Stare znajomości również mi w sporej części poprzepadały, ponieważ albo zakończyły się jakąś dramą albo każdy nie ma czasu, ma swoje życie. Moja przyjaciółka 2 lata temu poznała chłopaka i zupełnie przestała się do mnie odzywać. Zupełnie. A to ja głównie walczyłam o te relacje, więc nie chcę się już rzed nią płaszczyć. Myślałam, że w tym wieku nie będę już miała takich problemów, a jednak... Chciałam wyrzucić to z siebie i oczekuję jakiejś porady.
Odpowiem Ci z perspektywy introwertyka. Poszłam na studia z moim chłopakiem i jedna koleżanka z podstawówki. Tylko dzięki niej (ekstrawertyk) miałam w ogóle jakichkolwiek znajomych poza nimi. Jestem z reguły otwarta, ale na krótki dystans - nigdy nie wchodziłam w szczegóły dot. życia, nie dopytywałam, nie imprezowałam, bo jako intro - nie lubiłam. Tak mi zleciały pierwsze dwa lata. Ostatni rok był luźniejszy, nawiązały się nowe przyjaźnie, a ja sobie gdzieś tam orbitowalam przy swojej grupie studenckiej, czasem rzucając jakiś zart (mam cięty humor), czasem narzekając na wykładowców, pocieszając ich po przebojach albo radź by poszli do domu jak nie wyglądali za dobrze. Wtedy też w naturalny sposób zaprzyjaźniłam się z jedną z dziewczyn, z którą mam świetny kontakt do dziś i mogę nazwac ja przyjaciółką.
Dla porównania mój chłopak był w innej grupie i oni nie integrowali się w ogóle. Nie było spotkań, wyjść, piw, pizz. Jedyne spotkania odbywały się przy okazji robienia prac grupowych - prezentacji czy referatów. Po latach każdy poszedł w swoją stronę i raczej nikt nie utrzymuje ze sobą kontaktów. Osoby z jego grupy zaprzyjaźniły się za to z ludźmi z mojej grupy.
Dużo zależy wiec od ludzi - ja miałam grupę składająca się z imprezujacych ekstrawertyków, którzy suma summarum okazali się fajnymi ludźmi. Moj chlopak trafil totalnie odwrotnie, ale mial mnie. Zreszta on ma inne podejscie, dla niego byl to tylko kolejny etap edukacji.
Czy określiłabym studia jako najlepszy czas w życiu? Nie, dużo lepiej było np. w gimnazjum, lubiłam też czas zakończenia studiów i wejścia w etap pracownika w pierwszej pracy. I to nic dziwnego, że nie każdemu pasuje jako "idealny etap" czas, w którym "jedynym" zmartwieniem człowieka były egzaminy, ćwiczenia, konwersatoria i to, jakiego drinka wybrać wieczorem albo czy iść na piwo między zajęciami, bo jest okienko. Ma to swój urok, jest to pewien luz, ale to żadna reguła.
Awatar użytkownika
sleep token
Bagietka z szarlott
Posty: 164
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am

Post autor: sleep token »

Moje 30s to zdecydowanie lepszy czas, niż 20s (i nieco przed, skoro liczymy całe studia). Jak pisała rockshoot: niezależność finansowa, podróże, a poza tym grubsza skóra, zdecydowanie lepsza odporność na sm (poza ciążą, bo wtedy mnie triggerowało wszystko; współczuję obecnym młodszym rocznikom presji tego gówna), dojrzalsze i sprawdzone znajomości.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1256
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Moim zdaniem nie tyle najlepszy czas, ale czas kiedy poznaje się mnóstwo ludzi i przede wszystkim siebie. Sama wtedy zrozumiałam, że bliżej mi do akademickich pasjonatów niż do chaotycznych imprezowiczów. Po prostu poznałam swój typ ulubionego człowieka i mam takich znajomych do dziś (wcześniej pod tym względem błądziłam). Może dlatego te studenckie znajomości są pod pewnym względem niezapomniane. Na pociesznie powiem, że potem przychodzą inne "najlepsze czasy" - niezależność finansowa, rodzina, podróże.
pitupitu
Migocząca Świeczka
Posty: 363
Rejestracja: sob lis 05, 2022 9:46 pm

Post autor: pitupitu »

Dla mnie studia były wspaniałym okresem. Miałam SUPER grupę na studiach, same baby ale bardzo sie wszystkie wspierałysmy i trzymałysmy razem jeszcze wiele lat po obronie. Za to klasę w LO miałam fatalną wiec dopiero jak poszłam na studia to poczułam sie wśród swoich.
jaskana
MiamiBicz
Posty: 398
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

nie myśl w ten sposób - każdy okres jest inny i każdy może być świetny. skoro jesteś na medycynie to może spróbuj dołączyć do jakiegoś koła naukowego? moi znajomi z uczelni medycznych poznali tak dużo osób.
Awatar użytkownika
BlackSwan@1
Szarlotta
Posty: 446
Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm

Post autor: BlackSwan@1 »

rockshoot pisze: ndz gru 28, 2025 9:52 am Myślisz, że najlepsze lata życia to te, gdzie się chleje ile wlezie i imprezuje do rana? No proszę Cię.

Studiowałam ponad 10 lat temu i kompletnie tego tak nie widzę. Owszem, imprezowałam bo moje studia nie były wymagające (3, czasem 4 dni w tygodniu) ale z perspektywy czasu nie określiłabym ich jako najlepszych. Dodam, że na moich studiach nie zżyłam się z nikim mocno i obecnie nie utrzymuje z tamtymi ludźmi kontaktu. Bo czemu imprezowanie, poznawanie chłopów ma być najlepsze?

Najlepszy czas mam teraz, kiedy jestem niezależna finansowo, podróżuje i się spełniam na wszystkich polach jakie chce. Czas studiów mnie fizycznie bardzo wyniszczył.

Wydaje mi się, że masz jakąś presję, a całkiem niepotrzebnie. I jeszcze odnosząc się do tego, że Twoja koleżanka znalazla jakiegoś faceta. No, ja też w tamtym czasie miałam i odcięłam się od ludzi, bo chciałam najwięcej czasu spędzać z nim. Ostatecznie tego żałuję, bo straciłam wiele znajomości a finalnie chłop okazał się dupkiem.
Bardzo dziękuję za twój post, reszcie też dziękuję. Podniosły mnie trochę na duchu.
Właśnie strasznie dobija mnie ta różnica jak ten okres wygląda u większości ludzi, a jak u mnie i to, że ja jakoś nie umiem tego zmienić i potem będę żałować, a czasu już nie cofnę. Myślałam, że terapia mi pomoże, a mam wrażenie, że poczułam się jeszcze gorzej
Wincenta
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 502
Rejestracja: ndz sty 19, 2025 6:58 pm

Post autor: Wincenta »

Zdecydowanie studiowanie nie bywa najlepszym czasem w życiu. Nie każdy odnajduje się łatwo wśród ludzi. W twoim wieku też doskwierała mi samotność i dalej czasem tak jest więc nie mam tu dobrej rady, ale z tego co się słyszy, nawet ludziom towarzyskim i otwartym może ona dokuczać, bo wśród ludzi też można być samotnym. Gratuluję Ci tych studiów, wielu o nich marzy. Teraz jest Ci ciężko, ale pomyśl że jeśli skończysz te studia, masz szansę na dobrą pracę i może wtedy przyjdzie jakaś satysfakcja i większą pewność siebie? Jeśli chodzi o randki, to z tym jest ciężko, bo mężczyźni są często dziecinni
Awatar użytkownika
BlackSwan@1
Szarlotta
Posty: 446
Rejestracja: pt kwie 05, 2024 11:16 pm

Post autor: BlackSwan@1 »

Wincenta pisze: pt sty 02, 2026 5:44 pm Zdecydowanie studiowanie nie bywa najlepszym czasem w życiu. Nie każdy odnajduje się łatwo wśród ludzi. W twoim wieku też doskwierała mi samotność i dalej czasem tak jest więc nie mam tu dobrej rady, ale z tego co się słyszy, nawet ludziom towarzyskim i otwartym może ona dokuczać, bo wśród ludzi też można być samotnym. Gratuluję Ci tych studiów, wielu o nich marzy. Teraz jest Ci ciężko, ale pomyśl że jeśli skończysz te studia, masz szansę na dobrą pracę i może wtedy przyjdzie jakaś satysfakcja i większą pewność siebie? Jeśli chodzi o randki, to z tym jest ciężko, bo mężczyźni są często dziecinni
Bardzo dziękuję i wszystkiego dobrego! :)
Awatar użytkownika
MuzycznaPaprotka
Channelka
Posty: 32
Rejestracja: ndz gru 21, 2025 12:39 pm

Post autor: MuzycznaPaprotka »

Trudno powiedzieć, to zależy od osoby, kierunku, grupy, wcześniejszych doświadczeń itp.

Sama nie jestem przesadnie towarzyska, nie interesują mnie imprezy, nie szukam związku. W moim przypadku powiedziałabym, że studia to był zdecydowanie bardzo dobry czas. Może nie nawiązałam z nikim bardzo bliskich relacji, ale ogół tych kontaktów w grupie był o wiele lepszy niż za czasów szkolnych. Mam dużą nostalgię do dzieciństwa z powodu różnych rozrywek i ciekawych doświadczeń, choć z drugiej strony byłam wtedy bardziej odizolowana i wpływały na mnie silniej trudne relacje rodzinne. Więc poza dzieciństwem bardzo cenię sobie studia. Tutaj w końcu każdy w pełni odpowiada za siebie, jako dorosły. To czas większej samodzielności. Przeczytałam sporo nowych ciekawych książek, mogłam popracować w samotności i to sobie cenię. Tak samo jak to, że w sumie zdobyłam dobrą opinię w grupie i wykładowcy też mnie doceniali. W porównaniu do starszych lat szkolnych, gimnazjum-liceum - tak, o wiele lepszy czas.
Piwonie
Siatkarka
Posty: 1
Rejestracja: pn mar 18, 2024 8:32 am

Post autor: Piwonie »

Myślę, że studia dla wielu mogą być „najlepszym czasem w życiu”, bo to taki moment kiedy jest się już dorosłym, uczysz się, czasem pracujesz, ale na ogół nie masz jeszcze takich „prawdziwych” obowiązków. Nie masz dzieci, nie masz kredytu - tak naprawdę największym obowiązkiem jest nauka i utrzymanie się, jeżeli nie pomagają rodzice.

Nie ma sensu się porównywać do innych przez pryzmat imprez czy podróży, to nie powinien być jakiś wyznacznik, że żyje się pełną parą. Będąc studentem jesteś już dorosła i można powiedzieć, ze to taki ostatni okres wolności - ale totalnie nie chodzi mi tu o imprezy, czy chlanie na umór, po prostu nie ma się jeszcze tyle rzeczy na głowie, które przychodzą z czasem 😉
Awatar użytkownika
Oliwkowa888
Mokra Włoszka
Posty: 59
Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm

Post autor: Oliwkowa888 »

Studia były super czasem jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy i poszerzenie horyzontów myślowych. Natomiast towarzysko koszmar dla mnie, jako introwertyczki. Naciski na udzielanie się towarzyskie, imprezy itp. Większą część studiów przesiedziałam w mieszkaniu mojego ówczesnego chłopaka i chyba tylko dlatego ten czas fajnie wspominam. Imprez typowo studenckich nie lubiłam i unikałam jako ognia piekielnego.