Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Tradycyjne żony

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Re: Tradycyjne żony

Post autor: 123wiosna123 »

Laczka_Telezajaczka pisze: sob kwie 25, 2026 10:27 pm Oczywiście, że są sklepy, małe firmy itp. Tylko, że jak ich właściciele oferują stały etat, to z reguły takie wakaty rozchodzą się po znajomości. Tak samo, gdy w okolicy powstaje jakaś sieciówka, Biedronka albo Dino, etaty są już "zaklepane" nim jeszcze ekipa dokończy stawiać sklep. W Polsce B nawet u prywaciarzy panuje ogromny nepotyzm. Plus, spora część pracodawców kombinuje, żeby zatrudniać pracowników np. poprzez staże z pośredniaka. Znam przypadki dziewczyn, które kilka lat pracują w jednym miejscu i 70% ich stażu pracy w danym miejscu to właśnie staże z pośredniaka (a pozostałe to miesiąc-dwa umowy zlecenie)

Różnie się ludziom życie układa. Niektórych kobiet nie stać na przeprowadzkę do dużego miasta, inne ze względów rodzinnych muszą zostać na prowincji. Czasem taka przeprowadzka jest nieopłacalna, bo okazuje się, że niska pensja (bo nie każdy dostaje od ręki średnią krajową i wzwyż) ledwie starczy na wynajem i dietę czokoszokową. Są też rejony, z których do najbliższego dużego miasta, gdzie można łatwo znaleźć pracę, jest zbyt daleko, żeby codziennie dojeżdżać (czy nawet 3 dni w tygodniu).
Wiesz co to sa wszystko wymówki. Ja tez pochodze z malutkiej mieściny i tak trudno znaleźć jest prace ale sie da. Juz naprawde bez przesady. To sa gadki osoby ktprej sie nie chce po prostu i najlatwiej tak powiedziec. Ludzie dojeżdżają za ta najnizsza krajowa bo wola miec najnizsza niz nic. Ludzie całe zycie chodzą na staże bo tez wola miec cokolwiek. Ale najłatwiej jest powiedzieć ze znajomości, ze przeprowadzka sie nieopłacalne, jest zbyt daleko itd. Najłatwiej jest siedzieć w domu bo caly swiat sie sprzysiagl na przeciw i nic sie nie opłaca. No pewnie ze tak xd
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Laczka_Telezajaczka pisze: sob kwie 25, 2026 10:27 pm Oczywiście, że są sklepy, małe firmy itp. Tylko, że jak ich właściciele oferują stały etat, to z reguły takie wakaty rozchodzą się po znajomości. Tak samo, gdy w okolicy powstaje jakaś sieciówka, Biedronka albo Dino, etaty są już "zaklepane" nim jeszcze ekipa dokończy stawiać sklep. W Polsce B nawet u prywaciarzy panuje ogromny nepotyzm. Plus, spora część pracodawców kombinuje, żeby zatrudniać pracowników np. poprzez staże z pośredniaka. Znam przypadki dziewczyn, które kilka lat pracują w jednym miejscu i 70% ich stażu pracy w danym miejscu to właśnie staże z pośredniaka (a pozostałe to miesiąc-dwa umowy zlecenie)

Różnie się ludziom życie układa. Niektórych kobiet nie stać na przeprowadzkę do dużego miasta, inne ze względów rodzinnych muszą zostać na prowincji. Czasem taka przeprowadzka jest nieopłacalna, bo okazuje się, że niska pensja (bo nie każdy dostaje od ręki średnią krajową i wzwyż) ledwie starczy na wynajem i dietę czokoszokową. Są też rejony, z których do najbliższego dużego miasta, gdzie można łatwo znaleźć pracę, jest zbyt daleko, żeby codziennie dojeżdżać (czy nawet 3 dni w tygodniu).
Wszystko po znajomości i na pewno nie ma jednego stanowiska zeby nie bylo znajomosci. Ale jak czekacie na prace najlepiej w urzędzie 7-15 zeby caly dzien pić kawkę albo taka 5 minut od domu i oczywiscie nie za najnizsza krajowa to mozna mowic ze pracy nie ma. Mając kilka lat lukę w CV to pewnie ze sie mozna oburzać na najnizsza krajowa xd Zal mi tylko tych mężów którzy maja napierdalać bo jaśnie pani nie dojedzie do pracy za najnizsza krajowa bo za kilka lat siedzenia w domu to sie pewnie należy 10 tysięcy wyplaty xd
Laczka_Telezajaczka
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 23, 2026 2:29 pm

Post autor: Laczka_Telezajaczka »

123wiosna123 pisze: ndz kwie 26, 2026 6:44 am Wiesz co to sa wszystko wymówki. Ja tez pochodze z malutkiej mieściny i tak trudno znaleźć jest prace ale sie da. Juz naprawde bez przesady. To sa gadki osoby ktprej sie nie chce po prostu i najlatwiej tak powiedziec. Ludzie dojeżdżają za ta najnizsza krajowa bo wola miec najnizsza niz nic. Ludzie całe zycie chodzą na staże bo tez wola miec cokolwiek. Ale najłatwiej jest powiedzieć ze znajomości, ze przeprowadzka sie nieopłacalne, jest zbyt daleko itd. Najłatwiej jest siedzieć w domu bo caly swiat sie sprzysiagl na przeciw i nic sie nie opłaca. No pewnie ze tak xd
Wszystko po znajomości i na pewno nie ma jednego stanowiska zeby nie bylo znajomosci. Ale jak czekacie na prace najlepiej w urzędzie 7-15 zeby caly dzien pić kawkę albo taka 5 minut od domu i oczywiscie nie za najnizsza krajowa to mozna mowic ze pracy nie ma. Mając kilka lat lukę w CV to pewnie ze sie mozna oburzać na najnizsza krajowa xd Zal mi tylko tych mężów którzy maja napierdalać bo jaśnie pani nie dojedzie do pracy za najnizsza krajowa bo za kilka lat siedzenia w domu to sie pewnie należy 10 tysięcy wyplaty xd
Chyba nie dotarł do ciebie sens mojego poprzedniego komentarza, że życie pisze różne scenariusze i nie każdy znajdzie stałą pracę na pstryknięcie palca. Prezentujesz typowy bias, że skoro tobie się w życiu powiodło, to znaczy, że chcieć to móc i dość łatwo przyklejasz łatki, bo wszelkie niuanse nie pasują do twojego światopoglądu.
Agatyszcze
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 512
Rejestracja: wt mar 25, 2025 9:00 pm

Post autor: Agatyszcze »

Laczka_Telezajaczka pisze: ndz kwie 26, 2026 10:48 am Chyba nie dotarł do ciebie sens mojego poprzedniego komentarza, że życie pisze różne scenariusze i nie każdy znajdzie stałą pracę na pstryknięcie palca. Prezentujesz typowy bias, że skoro tobie się w życiu powiodło, to znaczy, że chcieć to móc i dość łatwo przyklejasz łatki, bo wszelkie niuanse nie pasują do twojego światopoglądu.
Np w mojej rodzinnej wiosce masa mezczyzn pracuje za granicą w Niemczech w rotacjach. I to tez zamyka możliwości kobietom z dziecmi, no bo wtedy wszystko spada na nie, jakiekolwiek choroby zostawanie z dziecmi w domu itd zawsze spada tylko na nie.
Pejczyk Pandory
TrampekLV
Posty: 625
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

Na pierwszy rzut oka to układ doskonały, oczywiście pod warunkiem, że mężczyzna jest właścicielem świetnie prosperującego biznesu i zarabia krocie. Dzieci mają wtedy mamę w domu, która ma czas na przytulanki, zabawy, odrabianie razem lekcji. Niestety ten układ działa do czasu, czyli mniej więcej do etapu, w którym następuje tzw. kryzys wieku średniego i nagle okazuje się, że 40letnia żona jest już bardzo stara i wypadałoby się dowartościować młodszą partnerką. Czasem to następuje wcześniej w zależności od tego jak szybko faceta dopada znudzenie partnerką, która tylko siedzi w grach i zmienia pampersy. Zawsze znajdzie się jakaś rozrywkowa bezdzietna lambadziara,która rozpromieni żonatemu monotonny żywot. Oczywiście są wyjątki, ale tylko takie potwierdzające regułę. Taka żona zostaje wtedy bez niczego, bez pracy, bez perspektyw, bez miłości jak zużyty śmieć. Niestety nawet najbardziej kochający mężczyzna w pewnych okolicznościach może okazać się bezdusznym. Nie warto ryzykować.
blue moon
Channelka
Posty: 31
Rejestracja: pn mar 23, 2026 4:00 pm

Post autor: blue moon »

Pejczyk Pandory pisze: ndz kwie 26, 2026 11:13 am Na pierwszy rzut oka to układ doskonały, oczywiście pod warunkiem, że mężczyzna jest właścicielem świetnie prosperującego biznesu i zarabia krocie. Dzieci mają wtedy mamę w domu, która ma czas na przytulanki, zabawy, odrabianie razem lekcji. Niestety ten układ działa do czasu, czyli mniej więcej do etapu, w którym następuje tzw. kryzys wieku średniego i nagle okazuje się, że 40letnia żona jest już bardzo stara i wypadałoby się dowartościować młodszą partnerką. Czasem to następuje wcześniej w zależności od tego jak szybko faceta dopada znudzenie partnerką, która tylko siedzi w grach i zmienia pampersy. Zawsze znajdzie się jakaś rozrywkowa bezdzietna lambadziara,która rozpromieni żonatemu monotonny żywot. Oczywiście są wyjątki, ale tylko takie potwierdzające regułę. Taka żona zostaje wtedy bez niczego, bez pracy, bez perspektyw, bez miłości jak zużyty śmieć. Niestety nawet najbardziej kochający mężczyzna w pewnych okolicznościach może okazać się bezdusznym. Nie warto ryzykować.
rozrywkowa lambadziara :') :') :')
Niestety masz rację :good:
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Laczka_Telezajaczka pisze: sob kwie 25, 2026 10:27 pm Oczywiście, że są sklepy, małe firmy itp. Tylko, że jak ich właściciele oferują stały etat, to z reguły takie wakaty rozchodzą się po znajomości. Tak samo, gdy w okolicy powstaje jakaś sieciówka, Biedronka albo Dino, etaty są już "zaklepane" nim jeszcze ekipa dokończy stawiać sklep. W Polsce B nawet u prywaciarzy panuje ogromny nepotyzm. Plus, spora część pracodawców kombinuje, żeby zatrudniać pracowników np. poprzez staże z pośredniaka. Znam przypadki dziewczyn, które kilka lat pracują w jednym miejscu i 70% ich stażu pracy w danym miejscu to właśnie staże z pośredniaka (a pozostałe to miesiąc-dwa umowy zlecenie)

Różnie się ludziom życie układa. Niektórych kobiet nie stać na przeprowadzkę do dużego miasta, inne ze względów rodzinnych muszą zostać na prowincji. Czasem taka przeprowadzka jest nieopłacalna, bo okazuje się, że niska pensja (bo nie każdy dostaje od ręki średnią krajową i wzwyż) ledwie starczy na wynajem i dietę czokoszokową. Są też rejony, z których do najbliższego dużego miasta, gdzie można łatwo znaleźć pracę, jest zbyt daleko, żeby codziennie dojeżdżać (czy nawet 3 dni w tygodniu).
I jeszcze dodam ze mieszkałam w miejscowości w której nawet sklepu nie bylo. Znalazłam prace oddalona o 25 km w jedną stronę za najnizsza krajowa ale tak czytając twoje posty to pewnie bylam głupia ze tak pracowałam kilka lat. W koncu najnizsza krajowa i dojazdy. Co za to mozna kupić. Wygodniej pewnie byłoby mowic jak mi zle, ciężko, jak nic nie mozna znaleźć, jak za najnizsza nie opłaca sie dojeżdżać i siedzieć na dupie bo tak najlatwiej
Laczka_Telezajaczka
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 23, 2026 2:29 pm

Post autor: Laczka_Telezajaczka »

123wiosna123 pisze: ndz kwie 26, 2026 12:56 pm I jeszcze dodam ze mieszkałam w miejscowości w której nawet sklepu nie bylo. Znalazłam prace oddalona o 25 km w jedną stronę za najnizsza krajowa ale tak czytając twoje posty to pewnie bylam głupia ze tak pracowałam kilka lat. W koncu najnizsza krajowa i dojazdy. Co za to mozna kupić. Wygodniej pewnie byłoby mowic jak mi zle, ciężko, jak nic nie mozna znaleźć, jak za najnizsza nie opłaca sie dojeżdżać i siedzieć na dupie bo tak najlatwiej
Ja nie pisałam, że to głupota, tylko że nie każdemu zepną się finansowo utrzymanie się za minimalną na wynajmie w dużym mieście, albo praca 3-5 dni w tygodniu, do której trzeba daleko (np. 100+ km) dojeżdżać. Czytaj ze zrozumieniem, a potem odpisuj. Na razie EOT, bo nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji, skoro uważasz, że wiesz lepiej, jak inni żyją i jakimi pobudkami się kierują.
Magda0888
GreckieWakacje
Posty: 276
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Laczka_Telezajaczka pisze: sob kwie 25, 2026 10:27 pm Oczywiście, że są sklepy, małe firmy itp. Tylko, że jak ich właściciele oferują stały etat, to z reguły takie wakaty rozchodzą się po znajomości. Tak samo, gdy w okolicy powstaje jakaś sieciówka, Biedronka albo Dino, etaty są już "zaklepane" nim jeszcze ekipa dokończy stawiać sklep. W Polsce B nawet u prywaciarzy panuje ogromny nepotyzm. Plus, spora część pracodawców kombinuje, żeby zatrudniać pracowników np. poprzez staże z pośredniaka. Znam przypadki dziewczyn, które kilka lat pracują w jednym miejscu i 70% ich stażu pracy w danym miejscu to właśnie staże z pośredniaka (a pozostałe to miesiąc-dwa umowy zlecenie)

Różnie się ludziom życie układa. Niektórych kobiet nie stać na przeprowadzkę do dużego miasta, inne ze względów rodzinnych muszą zostać na prowincji. Czasem taka przeprowadzka jest nieopłacalna, bo okazuje się, że niska pensja (bo nie każdy dostaje od ręki średnią krajową i wzwyż) ledwie starczy na wynajem i dietę czokoszokową. Są też rejony, z których do najbliższego dużego miasta, gdzie można łatwo znaleźć pracę, jest zbyt daleko, żeby codziennie dojeżdżać (czy nawet 3 dni w tygodniu).
Powiem Ci tak, jak już większość tutaj zauważyła, to nie są argumenty, które przedstawiasz. To są wymówki, lenistwo, nieogar życiowy, wygodnictwo- niepotrzebne skreślić, coby nikogo nie urazić.
Kolejna kwestia, średniej krajowej nie zarabia większość ludzi, w tym samotne matki, a jednak potrafią się utrzymać. Niestety, w tym kraju średnią krajową na etacie zarabiają często wykwalifikowani specjaliści, którzy nadgodzinami i systemem premiowym potrafią sobie dorobić do podstawy, ale to również wymaga zapierniczania. No, pomijam przydupasów-urzędasów, którzy owszem takową średnią dostają, ale jak nie nepo, to serio fart, że się dostało robotę w takim miejscu- tu się nie zmienia nic od lat 90 tych. Coś o tym wiem, bo wtedy wchodziłam na rynek pracy.
Następna sprawa ,,różnie się ludziom życie układa''- poza wypadkami losowymi jak np. utrata zdrowia ludzie układają sobie życie sami. Nie życie się SAMO układa. To Ty/ja wybieramy, co chcemy z tym życiem zrobić, a jak nie wybierzemy, to manna z nieba nie spadnie. Ale dość moralizowania.
Fakty. Przez 5 lat dojeżdżałam 5 dni w tygodniu 30 km w jedną stronę na studia dzienne dwoma autobusami, a w weekendy jechałam 70 km na drugi kierunek- autobus, przesiadka-pociąg. Tak wyglądało moje życie studenckie: sen, komunikacja, uczelnia, powrót, nauka, sen. Bez przerwy.
Obecnie, mieszkając w dużym mieście, w aglomeracji śląskiej, gdzie mam chyba najbardziej rozwinięte możliwości znalezienia pracy, poza Warszawą, Krakowem i innymi dużymi miastami, moi znajomi, znajomi znajomych, mieszkając tu, gdzie ja, nadal potrafią dojeżdżać samochodem np. 50 km do pracy każdego dnia, gdzie ceny paliwa są astronomiczne, a za miejsce parkingowe przed budynkiem, w którym pracujesz, musisz sobie co miesiąc zapłacić. Powiem Ci tak, życie większości ludzi w Polsce wygląda tak, że o 7.00 wychodzą z domu, a wracają o 19.00, bo nie ma tak, że przechodzisz przez ulicę i jesteś w robocie. Żeby coś w zyciu osiągnąć trzeba myśleć, chcieć, działać, próbować. Przecież nawet ja pracując w mieście, w którym mieszkam do pracy dojeżdżałam 6 km. Przed 40 ką robiłam prawko, bo z miejsca, gdzie wybudowaliśmy dom, to ja serio niczym do jakiejkolwiek roboty bym nie dojechała. Jedni widzą problemy, drudzy szukają rozwiązań.
To nie o Tobie :) To o tych wszystkich uciemiężonych, które pokroiły by się za pracę, ale nie ma jak.