Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
W temacie studiów, to przypomniało mi się jak byłam na 1 roku i wtedy w telewizji pojawiała się taka osoba jak Anna Grodzka. Gdybyś ktoś młodszy nie wiedział, to była polityczka po zmianie płci. Nie pamiętam jak do tej dyskusji w ogóle doszło, ale w sali był profesor i doktorant jego asystent. Oczywiście byli też studenci. Profesor powiedział o tej Annie Grodzkiej coś tam, że wstyd i że u nas na uczelni się "takiego czegoś" nie toleruje. Nikt nic nie powiedział. Ja chciałam, ale widziałam po ludziach, że się śmieją i nie miałam odwagi. Było więcej takich sytuacji, gdzie pojawiały się podobne poglądy od tego profesora oraz doktoranta. Dzisiaj myślę, i na pewno jest to w Polsce niepopularna opinia, że za coś takiego powinno być nawet wywalenie z uczelni. Na tej jego sali wykładowej mógł siedzieć student po zmianie płci. Nie może być takiej sytuacji, że ktoś na uczelni aż tak zionie bez powodu nienawiścią. Taka osoba nie powinna uczyć.
- MissNobody66
- LouiBag
- Posty: 320
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
Prawdziwie niepopularną opinią jest - najlepiej wspominam gimnazjum, to była moja ulubiona klasa. Wiem że to takie łebki, ledwo nastolatki ale byliśmy tak zgrani i tak się lubiliśmy, że wspominam to do dziś. A kiedy ktoś gdzieś w sieci pyta o najgorszą szkołę to to praktycznie zawsze jest gimnazjum i jest mi przykro że tyle osób miało wtedy problemy. Bardzo wiele z nich wspomina o znęcaniu się, prześladowaniu właśnie w tych szkołach.
Bardzo dużo zależy od tego jakich ludzi spotykamy na danym etapie edukacji, dlatego każdy ma inne doświadczenia na innym etapie. Jednak gimnazjum akurat przypadało na taki najbardziej burzliwy okres wieku nastoletniego, pewnie dlatego dla wielu był to najtrudniejszy czas.MissNobody66 pisze: ↑wt maja 05, 2026 1:26 pm Prawdziwie niepopularną opinią jest - najlepiej wspominam gimnazjum, to była moja ulubiona klasa. Wiem że to takie łebki, ledwo nastolatki ale byliśmy tak zgrani i tak się lubiliśmy, że wspominam to do dziś. A kiedy ktoś gdzieś w sieci pyta o najgorszą szkołę to to praktycznie zawsze jest gimnazjum i jest mi przykro że tyle osób miało wtedy problemy. Bardzo wiele z nich wspomina o znęcaniu się, prześladowaniu właśnie w tych szkołach.
-
PrincessKitty
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 78
- Rejestracja: wt lis 14, 2023 11:24 pm
Dużo też zależy od szkoły. Liceum wspominam jaki najgorszy czas w swoim życiu. Z wielu powodów moi rodzice sprzeciwiali się, abym poszła do liceum do dużego miasta, dlatego poszłam do lokalnego ogólniaka w którym, niestety, była selekcja negatywna- zarówno dobrzy uczniowie, jak i dobrzy nauczyciele uciekali do ww. miasta, w którym licea były w topce województwa/kraju. Zarówno poziom był tam niski, jak również jako ambitny dzieciak nie miałam wielu ludzi podobnych do siebie.
Długo miałam żal do rodziców, że przez ich przymus poszłam do takiego liceum. Długo zazdrościłam ludziom z moich studiów, którzy skończyli dobre licea. O ile poziomem inteligencji od nich nie odbiegałam, to wiele rzeczy musiała nadganiać już w dorosłym życiu, które oni mieli ogarnięte już w liceum (np. CAE- swój angielski ogarnęłam do tego poziomu dopiero w wieku 20+, podczas gdy cześć moich znajomych miała ogarnięty angielski na poziomie C1/C2 już w liceum, albo i wcześniej).
Koniec końców jestem obecnie zadowolona ze swojego życia, nie mam już żalu o swoją przeszłość. Studia u mnie były najlepszym okresem w moim życiu, kiedy poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się do dziś. Uwielbiam też moje "dorosłe życie". Natomiast z ww. powodów liceum było dla mnie najgorszym okresem, już nawet gimbaza była lepsza (akurat w moim mieście gimnazjum miało lepszy poziom niż liceum, ludzi też miałam spoko).
Długo miałam żal do rodziców, że przez ich przymus poszłam do takiego liceum. Długo zazdrościłam ludziom z moich studiów, którzy skończyli dobre licea. O ile poziomem inteligencji od nich nie odbiegałam, to wiele rzeczy musiała nadganiać już w dorosłym życiu, które oni mieli ogarnięte już w liceum (np. CAE- swój angielski ogarnęłam do tego poziomu dopiero w wieku 20+, podczas gdy cześć moich znajomych miała ogarnięty angielski na poziomie C1/C2 już w liceum, albo i wcześniej).
Koniec końców jestem obecnie zadowolona ze swojego życia, nie mam już żalu o swoją przeszłość. Studia u mnie były najlepszym okresem w moim życiu, kiedy poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi przyjaźnię się do dziś. Uwielbiam też moje "dorosłe życie". Natomiast z ww. powodów liceum było dla mnie najgorszym okresem, już nawet gimbaza była lepsza (akurat w moim mieście gimnazjum miało lepszy poziom niż liceum, ludzi też miałam spoko).
-
ballerinacappuccina
- Koczkodan
- Posty: 113
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Nigdy nie zrozumiem, dlaczego dziewczyny, które nie noszą makijażu i nie lubią się stroić, czują tak dużą potrzebę, by drwić z tych umalowanych i wystrojonych.
- Blue Spirit
- SushiRoll
- Posty: 235
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Bo te strojące się podnoszą poprzeczkęballerinacappuccina pisze: ↑wt maja 05, 2026 3:33 pm Nigdy nie zrozumiem, dlaczego dziewczyny, które nie noszą makijażu i nie lubią się stroić, czują tak dużą potrzebę, by drwić z tych umalowanych i wystrojonych.
Wydaje mi się, że takie panie chciałby się wystroić ale nie mają kasy albo są zbyt zakompleksione. Gdyby miały na to wylane to by nie dokuczaly innym.ballerinacappuccina pisze: ↑wt maja 05, 2026 3:33 pm Nigdy nie zrozumiem, dlaczego dziewczyny, które nie noszą makijażu i nie lubią się stroić, czują tak dużą potrzebę, by drwić z tych umalowanych i wystrojonych.
Podam przykład : nie robię hybryd i żeli bo to nie mój gust i uważam, że wygląda to sztucznie. Zdążyło mi się co prawda śmiać ale to z babek robiących paznokcie i nazywających to usługa luksusowa oraz oczywiście tylko one w Polsce mają zusy i opłaty nikt nie ma :p
Ale nigdy nie powiedziałam, żadnej dziewczynie/ koleżance w stylu „i na co Ci te szpony, nie lepiej kasę na co innego wydać” „okropnie to wygląda( nawet jak tak pomyślałam)”, że ci się chce tam chodzić itp.
This. Podobnie jak faceci śliniący się do takich lasek ale zbyt zakompleksieni żeby do nich uderzać. Jak widzę komentarz jakiejś kobiety w stylu "mój mąż nie może patrzeć na takie zrobione dziewczyny, zawsze jak taka widzi to komentuje, że ja wyglądam lepiej blabla..." to od razu zapala mi się czerwona lampka.
O Jezu, tak. I całe to O BOSHEEEE ja to bym nie miała CZASU tak chodzić na paznokcie. Dla wielu kobiet to czy ma na coś czas to jest forma prestiżu. Nie masz czasu = jesteś lepsza od innych. Tego używają matki żeby doyebać bezdzietnym, malujące się vs niemalujące, chodzące na siłownie vs niechodzące. Możesz nawet powiedzieć, że masz taka pasję, że sobie raz na tydzień pieczesz chleb, a i tak jakaś kwoka ci powie, że ona to by nie miała czasu na to przy tym się pyszniąc i cmokając.ballerinacappuccina pisze: ↑wt maja 05, 2026 3:33 pm Nigdy nie zrozumiem, dlaczego dziewczyny, które nie noszą makijażu i nie lubią się stroić, czują tak dużą potrzebę, by drwić z tych umalowanych i wystrojonych.
-
Aleksandra_18
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 86
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Ja gimnazjum wspominam lepiej niż studiaMissNobody66 pisze: ↑wt maja 05, 2026 1:26 pm Prawdziwie niepopularną opinią jest - najlepiej wspominam gimnazjum, to była moja ulubiona klasa. Wiem że to takie łebki, ledwo nastolatki ale byliśmy tak zgrani i tak się lubiliśmy, że wspominam to do dziś. A kiedy ktoś gdzieś w sieci pyta o najgorszą szkołę to to praktycznie zawsze jest gimnazjum i jest mi przykro że tyle osób miało wtedy problemy. Bardzo wiele z nich wspomina o znęcaniu się, prześladowaniu właśnie w tych szkołach.
Wątpię, żeby się to zaczęło od Wiśniewskiego, jest jeszcze Nicole Soszyńska.
Słuchałam czy czytałam kiedyś o "cyklu" życia imion i tak odnośnie Soszyńskich - to jest typowe. W sensie to tak jak z modą - zaczyna się od klas wyższych i potem celebryci, klasa średnia, bum popularności a potem obciach itp. Z doświadczenia życiowego w sensie osób jakie spotkałam to córki milionerów i prezesów wielkich z lat 80 i transformacji ustrojowej często mają zagraniczne imiona np właśnie u Soszyńskich Nicole a poznałam jeszcze Michelle i Victorię też właśnie z takiego dobrego domu urodzone w tamtych latach. Potem właśnie zaczęło to schodzić niżej i niżej i dziś jak spotkamy dwuletnią Michelle czy Nicole to zakładamy, ze mama musi być w typie Solaris z blok ekipy.
To prawda, tak jest. te imiona są jeszcze nieproblematyczne w wymowie, ale spotkałam się za granicą z wymową imion sporo odbiegającą od oryginału z racji specyfiki języka, do którego imię zostało przeniesione i rzeczywiście brzmi to dość "brajankowo" wtedy, niestety. jest Nicole Soszyńska i jest Nicole Węcławiak - nic do Węcławiak nie mam, ale nie należy ona do tego kręgu, co Soszyńska, po prostu zwykła dziewczyna, której nadano takie imię, bo pewnie była taka moda. Pamiętam, jak kiedyś śmiano się z Jessiki Mercedes, że jaki pretensjonalny pseudonim, a ona rzeczywiście ma tak na imię. Dobrze chociaż, że ludzie nie naśladują Muska i nie nadają dzieciom takich imion, jak on, typu 5 iks igrek 1258375 iks do kwadratuPEONIA pisze: ↑wt maja 05, 2026 6:48 pm Słuchałam czy czytałam kiedyś o "cyklu" życia imion i tak odnośnie Soszyńskich - to jest typowe. W sensie to tak jak z modą - zaczyna się od klas wyższych i potem celebryci, klasa średnia, bum popularności a potem obciach itp. Z doświadczenia życiowego w sensie osób jakie spotkałam to córki milionerów i prezesów wielkich z lat 80 i transformacji ustrojowej często mają zagraniczne imiona np właśnie u Soszyńskich Nicole a poznałam jeszcze Michelle i Victorię też właśnie z takiego dobrego domu urodzone w tamtych latach. Potem właśnie zaczęło to schodzić niżej i niżej i dziś jak spotkamy dwuletnią Michelle czy Nicole to zakładamy, ze mama musi być w typie Solaris z blok ekipy.
-
fantasmagorie
- BlondDoczep
- Posty: 132
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Uważam, że nie byłoby tak dobrych opinii o Litewce, choćby i tutaj w jego wątku, gdyby nie był przystojny.
A ja nie lubię polskich imion. Nie dałabym dziecku na imię Jessica, Shakira ani żadne inne Rikitiki, tym bardziej w połączeniu z typowo polskim nazwiskiem. To brzmi pretensjonalnie. Ale uważam, że Wiesława czy Bożena są jeszcze gorsze. W dodatku zdrobnienia do tych imion są okropne. Wieśka, Zdziśka, Maryśka. Tak wieśniacko to brzmi. Nawet jak jest w miarę ok imię Zofia (choć Z zastąpiłabym S, żeby było bardziej miękko - Sofia), to skrót jest Zosia, Zośka, Zocha. Nie lubię imion z polskimi literami ś, ć, ź, dź, ż, cz. Nie podoba mi się też to, ze polskie imiona żeńskie są mało melodyjne i toporne. Wolałabym mieć na imię Catherine niż Katarzyna. Wolałabym Margaret niż Małgorzata. Albo Rosalie niż Róża lub Rozalia.
-
staratwoja
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm
To pewnie niepopularna opinia jedynie w pewnej podgrupie społeczeństwa, natomiast - ludzie, którzy twierdzą, że na trzeźwo da się imprezować dokładnie tak samo jak po alkoholu/innych używkach albo nie wiedzą o czym mówią, albo sobie to wmawiają. Pewnie, znam przypadki osób które chodzą do klubu na całą noc i nic nie biorą itp itd, ale to jednostki. Już widzę jak towarzystwo siedzi do białego rana nad winem 0% xd Trzeźwe spotkania i trzeźwe grupy znajomych funkcjonują zupełnie inaczej i dużą częścią procesu rezygnacji z używek jest zaakceptowanie że pewne sytuacje, wydarzenia, stany są po prostu już nie do odtworzenia.
- agbmrctorakwin
- GreckieWakacje
- Posty: 293
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Dokładnie tak samo to wiadomo, że nie - alkohol wyłącza ośrodki mózgu odpowiedzialne za krytyczne myślenie i samokontrolę więc imprezowanie bez alko jest po prostu zdrowsze i bezpieczne. Jednak bez alkoholu można się bawić również dobrze albo i nawet lepiej. Sama czasami lubię posiedzieć ze znajomymi nad winem czy piwem, ale też z tymi samymi ludźmi potrafię siedzieć do nocy przy dobrym jedzeniu i bezprocentowych napojachstaratwoja pisze: ↑wt maja 05, 2026 11:25 pm To pewnie niepopularna opinia jedynie w pewnej podgrupie społeczeństwa, natomiast - ludzie, którzy twierdzą, że na trzeźwo da się imprezować dokładnie tak samo jak po alkoholu/innych używkach albo nie wiedzą o czym mówią, albo sobie to wmawiają. Pewnie, znam przypadki osób które chodzą do klubu na całą noc i nic nie biorą itp itd, ale to jednostki. Już widzę jak towarzystwo siedzi do białego rana nad winem 0% xd Trzeźwe spotkania i trzeźwe grupy znajomych funkcjonują zupełnie inaczej i dużą częścią procesu rezygnacji z używek jest zaakceptowanie że pewne sytuacje, wydarzenia, stany są po prostu już nie do odtworzenia.
Oczywiście, że nie da się imprezować bez alkoholu tak samo jak z. Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś totalnie na trzeźwo na imprezie odwalił coś takiego, że potem smród się ciągnął latami. A po alkoholu czy innych używkach ludziom się odpinają wroty i wtedy dochodzi do tych wszystkich zdrad, upokorzeń, krzywych akcji, pisania do byłego. To jest cena za to, że może i jest weselej. Kac i większa szansa, że zrobisz coś głupiego. To niestety nie działa tak, że oj tam jak jesteś dobrą osobą i "uważasz na siebie", to nic się nie stanie. Ja raz widziałam na własne oczy jak koleżanka siedziała jak gdyby nigdy nic i mówiła z ładem i składem, a chwilę później była tak nawalona, że się ledwo trzymała na nogach i cycek jej z bluzki wychodził, a ona się szarpała i odstawiała cyrk jak ktoś próbował pomóc. Na co dzień normalna dziewczyna. Nie mam pojęcia, czy po prostu jeden łyk za dużo czy ktoś jej coś dosypał do drinka. Mi po alkoholu rozplątuje się język i zdarzyło mi się zacząć komuś zwierzać komu nie powinnam. Wydaje mi się to wtedy super pomysłem. Dlatego lepiej nie pić, a jak już to mało. Do białego rana też nie trzeba siedzieć. Spoko się wraca z imprezy o drugiej, nie trzeba o szóstej.staratwoja pisze: ↑wt maja 05, 2026 11:25 pm To pewnie niepopularna opinia jedynie w pewnej podgrupie społeczeństwa, natomiast - ludzie, którzy twierdzą, że na trzeźwo da się imprezować dokładnie tak samo jak po alkoholu/innych używkach albo nie wiedzą o czym mówią, albo sobie to wmawiają. Pewnie, znam przypadki osób które chodzą do klubu na całą noc i nic nie biorą itp itd, ale to jednostki. Już widzę jak towarzystwo siedzi do białego rana nad winem 0% xd Trzeźwe spotkania i trzeźwe grupy znajomych funkcjonują zupełnie inaczej i dużą częścią procesu rezygnacji z używek jest zaakceptowanie że pewne sytuacje, wydarzenia, stany są po prostu już nie do odtworzenia.
-
123wiosna123
- Te LazzurrA
- Posty: 4500
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Xddddlalisa pisze: ↑wt maja 05, 2026 10:25 pm A ja nie lubię polskich imion. Nie dałabym dziecku na imię Jessica, Shakira ani żadne inne Rikitiki, tym bardziej w połączeniu z typowo polskim nazwiskiem. To brzmi pretensjonalnie. Ale uważam, że Wiesława czy Bożena są jeszcze gorsze. W dodatku zdrobnienia do tych imion są okropne. Wieśka, Zdziśka, Maryśka. Tak wieśniacko to brzmi. Nawet jak jest w miarę ok imię Zofia (choć Z zastąpiłabym S, żeby było bardziej miękko - Sofia), to skrót jest Zosia, Zośka, Zocha. Nie lubię imion z polskimi literami ś, ć, ź, dź, ż, cz. Nie podoba mi się też to, ze polskie imiona żeńskie są mało melodyjne i toporne. Wolałabym mieć na imię Catherine niż Katarzyna. Wolałabym Margaret niż Małgorzata. Albo Rosalie niż Róża lub Rozalia.
Ja wolałabym miec na imie Wiesława niz Catherine.
-
malloryknox
- PsychoFanka
- Posty: 96
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Zgadzam się, te wszystkie imiona kończące się na -sława, -miła, itd. powinny umrzeć śmiercią naturalną razem z naszymi prababciami. Nie rozumiem modyfikowania niepolskich imion w tak toporny sposób typu właśnie Catherine - Katarzyna, Christine - Krystyna, Sophia - Zofia, Betty - Beata, w życiu miałam wiele koleżanek o takich imionach i nawet ich rodzice zwracali się do nich Kejti, Kristi, Sofi, Beti, itd. To po co było nadawać im takie imię, skoro używasz zangielszczonej wersji?lalisa pisze: ↑wt maja 05, 2026 10:25 pm A ja nie lubię polskich imion. Nie dałabym dziecku na imię Jessica, Shakira ani żadne inne Rikitiki, tym bardziej w połączeniu z typowo polskim nazwiskiem. To brzmi pretensjonalnie. Ale uważam, że Wiesława czy Bożena są jeszcze gorsze. W dodatku zdrobnienia do tych imion są okropne. Wieśka, Zdziśka, Maryśka. Tak wieśniacko to brzmi. Nawet jak jest w miarę ok imię Zofia (choć Z zastąpiłabym S, żeby było bardziej miękko - Sofia), to skrót jest Zosia, Zośka, Zocha. Nie lubię imion z polskimi literami ś, ć, ź, dź, ż, cz. Nie podoba mi się też to, ze polskie imiona żeńskie są mało melodyjne i toporne. Wolałabym mieć na imię Catherine niż Katarzyna. Wolałabym Margaret niż Małgorzata. Albo Rosalie niż Róża lub Rozalia.
"-sława" jest super i dziwię się, że np. w trendach top 10 króluje Stanisław i Franciszek, a nikt nie nazywa swoich córek Stanisława i Franciszka. Stasia i Frania też brzmią super.malloryknox pisze: ↑śr maja 06, 2026 3:30 pm Zgadzam się, te wszystkie imiona kończące się na -sława, -miła, itd. powinny umrzeć śmiercią naturalną razem z naszymi prababciami. Nie rozumiem modyfikowania niepolskich imion w tak toporny sposób typu właśnie Catherine - Katarzyna, Christine - Krystyna, Sophia - Zofia, Betty - Beata, w życiu miałam wiele koleżanek o takich imionach i nawet ich rodzice zwracali się do nich Kejti, Kristi, Sofi, Beti, itd. To po co było nadawać im takie imię, skoro używasz zangielszczonej wersji?
- kiciakociaaa2137
- Tritonotti
- Posty: 178
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
faktycznie dziwne, że rodzice nie chcą krzywdzić dzieci imionami dla starych bab xdddd
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
-
123wiosna123
- Te LazzurrA
- Posty: 4500
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Mama wrażenie ze takie komentarze jak np o polskich imionach jakie to sa brzydkie wynikaja z kompleksow. Mamy jako Polacy ogromne kompleksy w sumie nie wiadomo z jakiego powodu.
Jak ktos pisze ze Zofia to jest brzydkie ale jakby bylo przez S to juz spoko to chce mi sie śmiać.
A co w tym brzydkiego. Super ze mamy te litery jak ś ć itd. W koncu to masz jezyk i co w tym zlego. Naprawde mam wrażenie ze to jakies kompleksy ze co to polskie to zle i beznadziejne i malo swiatowe
Jak ktos pisze ze Zofia to jest brzydkie ale jakby bylo przez S to juz spoko to chce mi sie śmiać.
A co w tym brzydkiego. Super ze mamy te litery jak ś ć itd. W koncu to masz jezyk i co w tym zlego. Naprawde mam wrażenie ze to jakies kompleksy ze co to polskie to zle i beznadziejne i malo swiatowe