Z artykułu na Onecie wygląda na to, że zmieniał zeznania. Za to prokuratura dysponowała zeznaniami znajomych Oli i Dawida, którzy zapewne przekazali więcej info na temat tego co ta dwójka robiła podczas wycieczki (np. koks). Tym większą niedorzecznością jest dla mnie ten podkast Herring, w którym pominięto te "drobne szczegóły" i przyjęto narrację matki, twierdzącej, że jej córka by nie wzięła bo była za mądra (i za piękna jednocześnie). Przez ten głupi podkast ludzie się tylko nakręcili niepotrzebnie.
Z drugiej strony niby to takie nieprawdopodobne, że sami by wzięli w dniu wylotu. Równie niedorzeczne jest imprezowanie do rana, powrót do hotelu o 7 rano, gdzie o 11-tej trzeba go opuścić, mając przed sobą cały dzień szwendania się po mieście i wylot wieczorem. Jeśli ta para rzeczywiście lubiła "te klimaty" to zapewne w tym klubie była naspawana. Zamiast wracać z imprezy spać to dzwonili po znajomych i mimo całonocnych baletów "wyglądali normalnie". No jeśli byli pod wpływem to wyglądali normalnie, pełni energii itd. Może później, na drugi dzień, wychodząc z hotelu, chcieli sobie poprawić by nie zamulać tylko wzięli nie to co myśleli, że biorą. Stąd też kontakt z "promotorem".
No umówmy się. Nikt rozsądny by nie brał w dniu wylotu, ale też nikt rozsądny nie balowałby do białego rana dzień przed wylotem, z perspektywą braku snu i włóczenia się po mieście do wieczora.