Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Czy Polki i Polacy są atrakcyjni? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Alek88
LouiBag
Posty: 318
Rejestracja: sob wrz 30, 2023 5:01 pm

Re: Czy Polki i Polacy są atrakcyjni? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Post autor: Alek88 »

Rzeka.chaosu pisze: pt kwie 17, 2026 12:33 pm Dziwny trafem za prl mało było tych kartoflanych twarzy, tym bardziej np. przed wojną. Kluczem może jest otyłość, miłość do piwa, itp. Można mieć mały nos czy podbródek, ale nieotłuszczone będą wyglądać ok. Nawet w miarę szczupli Polacy mają bebzole. Mój ma prawie okolo 175 cm i nosi rozmiar S (spodnie 31-32) przy czym jest szerszy ode mnie i waży ponad 70 kg (z 75) i trochę tłuszczu ma. To jak wygląda L - 100kg? Niedługo mężczyźni o normalnej sylwetce będą ubierać się na dziecięcym.
To mnie właśnie zawsze dziwiło kiedy oglądałam zdjęcia ludzi zrobione przed wojną albo tuż po, że mezczyzni wydawali się być wówczas o wiele bardziej atrakcyjni i mescy niż teraz, nawet włosy mieli lepsze niż współcześni Polacy... A nie mówię o żadnych gwiazdorach ekranu tylko zwykłych, często ciężko pracujących ludziach. A właśnie za PRL mam wrażenie zaczęło się powolne "kartoflenie" męskich twarzy.
mariaow
RoseGold
Posty: 851
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Alek88 pisze: pt kwie 17, 2026 5:45 pm To mnie właśnie zawsze dziwiło kiedy oglądałam zdjęcia ludzi zrobione przed wojną albo tuż po, że mezczyzni wydawali się być wówczas o wiele bardziej atrakcyjni i mescy niż teraz, nawet włosy mieli lepsze niż współcześni Polacy... A nie mówię o żadnych gwiazdorach ekranu tylko zwykłych, często ciężko pracujących ludziach. A właśnie za PRL mam wrażenie zaczęło się powolne "kartoflenie" męskich twarzy.
Też to zauważyłam. Może właśnie to jest to- Pracowali fizycznie, więcej ruchu, mniej zalegania na kanapie przed netflixem z browarem? Teraz też sporo ludzi ma problemy hormonalne (wynikające częściowo z diety i stylu życia), zarówno kobiety jak i mężczyźni, co ma wpływ na włosy / łysienie itd.
Push
KołczGrzesiu
Posty: 1515
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

Alek88 pisze: pt kwie 17, 2026 5:45 pm To mnie właśnie zawsze dziwiło kiedy oglądałam zdjęcia ludzi zrobione przed wojną albo tuż po, że mezczyzni wydawali się być wówczas o wiele bardziej atrakcyjni i mescy niż teraz, nawet włosy mieli lepsze niż współcześni Polacy... A nie mówię o żadnych gwiazdorach ekranu tylko zwykłych, często ciężko pracujących ludziach. A właśnie za PRL mam wrażenie zaczęło się powolne "kartoflenie" męskich twarzy.
Jezu, święte słowa. Polacy mają niesamowitą tendencję do gnuśności. I to jest logiczne, bo pokrywa się z tym, że to na wsiach i w bardzo małych miasteczkach takich ludzi jest najwięcej - to przez brak ciekawych opcji spędzania czasu, brak siłowni (!!!) powoduje, że ludzie ostają w bezczynności, mają też ograniczone okazję żeby dbać o siebie, bo jakby "nie ma po co i dla kogo". Stąd siedzenie w domu, bezczynność, apatia i często w efekcie właśnie zajadanie swoich problemów i frustracji. No i potem waga idzie do góry i mamy to o czym piszesz - "kartoflenie" urody.
Aktywność, nieprzywiązywanie tak dużej wagi do jedzenia, trzymanie "jako tako" linii za to pozytywnie wpływa na urodę. Poza dużymi miastami jesteśmy naprawdę gnuśnym społeczeństwem. Gnuśni ludzie wychowują gnuśne dzieci i mniej więcej tak to się kręci, jakkolwiek to brzmi.
malapanda
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: ndz kwie 04, 2021 2:01 pm

Post autor: malapanda »

Polacy nie są atrakcyjni, Polki przeciętne, ale potrafimy o siebie zadbać i wyglądać po prostu ładnie. A Polacy siedza i pierdza… i narzekaja, że samotni.
Hunde
ZdalnaFanka
Posty: 459
Rejestracja: czw lut 13, 2025 7:23 pm

Post autor: Hunde »

Push pisze: sob kwie 18, 2026 5:39 pm Jezu, święte słowa. Polacy mają niesamowitą tendencję do gnuśności. I to jest logiczne, bo pokrywa się z tym, że to na wsiach i w bardzo małych miasteczkach takich ludzi jest najwięcej - to przez brak ciekawych opcji spędzania czasu, brak siłowni (!!!) powoduje, że ludzie ostają w bezczynności, mają też ograniczone okazję żeby dbać o siebie, bo jakby "nie ma po co i dla kogo". Stąd siedzenie w domu, bezczynność, apatia i często w efekcie właśnie zajadanie swoich problemów i frustracji. No i potem waga idzie do góry i mamy to o czym piszesz - "kartoflenie" urody.
Aktywność, nieprzywiązywanie tak dużej wagi do jedzenia, trzymanie "jako tako" linii za to pozytywnie wpływa na urodę. Poza dużymi miastami jesteśmy naprawdę gnuśnym społeczeństwem. Gnuśni ludzie wychowują gnuśne dzieci i mniej więcej tak to się kręci, jakkolwiek to brzmi.
A teoretycznie wydawałoby się, że to mieszkańcy wsi są mniej gnuśni, bo na wszystko muszą zapracować sobie sami. Więcej pracy fizycznej, np. w gospodarstwie (dotyczy obecnie mniejszości na wsi), pracę w ogrodzie i garażu, więcej chodzenia na piechotę i przejażdżek rowerem. To jednak pewnie pieśń przeszłości i większość teraz jeździ wszędzie autami.
staratwoja
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Cały zachód tyje. Za PRL trzeba było naprawdę się postarać żeby jako młoda osoba skończyć z nadwagą i stąd ten kontrast. Nadganiamy. Ogółem myślę że absolutnie każdy będzie wyglądać lepiej szczupły niż ulany
staratwoja
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

+ wychowywanie dzieci tak, żeby przejadanie się weszło im w nawyk - wmuszanie posiłków, zjedz łyżeczkę za mamusię i za tatusia i za kotka i za pieska, uczenie że wszystko ma zniknąć z talerza niezależnie od faktycznego poczucia sytości. Dodatkowo głupoty w stylu no wiadomo że chłop musi dużo żreć więc niech se wpierdoli 3 schabowe na obiad xD Ma to sens jeśli rzeczony chłop pracuje 8 godzin na budowie, nie jeśli zawodowo siedzi na dupie i rusza myszką. Jak widzę jakiś związkowy content o tym że hihi haha nagotowałam obiadu na 3 dni a mój chłopak zjadł wszystko w jedno popołudnie, dziewczyny też tak macieeee? to się łapię za głowę, zapotrzebowanie kaloryczne dorosłego mężczyzny który w ogóle się nie rusza wcale nie jest takie wysokie, wystarczą normalne porcje, naprawdę xd
PEONIA
Milion subskrypcji
Posty: 4050
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Swoją drogą ten temat jest mega ciekawy bo jak się spojrzy na kuchnię PRL czy przedwojenną to jest czysta cukrzyca i problemy hormonalne: same węgle. Wieś spożywająca wiejskie jajeczka i ekologiczne kurki to mit. Jaja i mięso się sprzedawało a kuchnia wyglądała tak - kapusta, mleko, mąka i kasze i ziemniaki.Warzyw i owoców jedzono bardzo mało i niewiele. Jeszcze w latach 70 pomidor to był luksus - zapytajcie dziadków.

A nawet wśród bogatszych - otwórzcie sobie jakąkolwiek książkę kucharską sprzed wojny - zoltka, śmietanka, sosy na zasmażce, tona masła. Pycha ale bomba kaloryczna. Nawet warzywa nie podawano same tylko zawsze w tłuściutkim sosie lub zasmażce i to raczej dla dekoracji i dodatku niż jako jedzenie.

Serio zadziwia mnie, że ludzie nie byli grubi tak powrzechnie jak teraz.
duppajasio
BlondDoczep
Posty: 139
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

mariaow pisze: pt kwie 17, 2026 8:51 pm Też to zauważyłam. Może właśnie to jest to- Pracowali fizycznie, więcej ruchu, mniej zalegania na kanapie przed netflixem z browarem? Teraz też sporo ludzi ma problemy hormonalne (wynikające częściowo z diety i stylu życia), zarówno kobiety jak i mężczyźni, co ma wpływ na włosy / łysienie itd.
Kartofla czynią piwko, kebsik, karkóweczka i jeżdżenie wszędzie autem. Nawet jak ktoś ma fizyczną pracę i wiąże się z nią wysiłek, to i tak w coraz większym stopniu korzysta z maszyn.

Dieta w PRL była wbrew różnym mitom niezbyt zdrowa, dużo cukru sypanego wszędzie, smażonej mąki, ale różnice były mimo to: ludzie się nie objadali pod korek i chodzili więcej na własnych nogach czy jeździli na rowerze, nie każdy miał auto. Teraz żeby się ruszać, trzeba się zapisać specjalnie na trening, kupić buty, karnet, śmoje boje, a taki Bogdan z PRL cały dzień był w ruchu.
duppajasio
BlondDoczep
Posty: 139
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Push pisze: sob kwie 18, 2026 5:39 pm Jezu, święte słowa. Polacy mają niesamowitą tendencję do gnuśności. I to jest logiczne, bo pokrywa się z tym, że to na wsiach i w bardzo małych miasteczkach takich ludzi jest najwięcej - to przez brak ciekawych opcji spędzania czasu, brak siłowni (!!!) powoduje, że ludzie ostają w bezczynności, mają też ograniczone okazję żeby dbać o siebie, bo jakby "nie ma po co i dla kogo". Stąd siedzenie w domu, bezczynność, apatia i często w efekcie właśnie zajadanie swoich problemów i frustracji. No i potem waga idzie do góry i mamy to o czym piszesz - "kartoflenie" urody.
Aktywność, nieprzywiązywanie tak dużej wagi do jedzenia, trzymanie "jako tako" linii za to pozytywnie wpływa na urodę. Poza dużymi miastami jesteśmy naprawdę gnuśnym społeczeństwem. Gnuśni ludzie wychowują gnuśne dzieci i mniej więcej tak to się kręci, jakkolwiek to brzmi.
Niestety w niektórych domach główną rozrywką jest jedzenie. Rozmawianie o jedzeniu, zakupy, czekanie na jedzenie. To jest temat rozmów numer 1. Do tego wszystkie czynności się toczą przy jedzeniu.
Nie trzeba nawet żadnej siłowni, wystarczy chodzić regularnie na spacer. To jest przecież za darmo. Ale tacy ludzie mają tak, że „co ja będę chodzić bez sensu”. Mówią, że iść to można na grzyby…
staratwoja
BlondDoczep
Posty: 132
Rejestracja: czw gru 12, 2024 1:32 pm

Post autor: staratwoja »

Teraz wieś to maszyny rolnicze i jeżdżenie samochodem wszędzie, bez porównania. Ale co w sumie ludzie mają robić jak transport publiczny w małych miejscowościach z premedytacją ubito. Mało kto wsiądzie na rower mając do dyspozycji wygodną opcję. Natomiast wożenia się autem po najmniejszą pierdołę w dużych miastach kompletnie nie rozumiem, spacery oraz siedzenie na dupci, słuchanie muzyki i 0 odpowiedzialności, co umozliwia komunikacja miejska, to dla mnie najprzyjemniejsze rzeczy na świecie
mariaow
RoseGold
Posty: 851
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

staratwoja pisze: ndz kwie 19, 2026 1:52 pm Teraz wieś to maszyny rolnicze i jeżdżenie samochodem wszędzie, bez porównania. Ale co w sumie ludzie mają robić jak transport publiczny w małych miejscowościach z premedytacją ubito. Mało kto wsiądzie na rower mając do dyspozycji wygodną opcję. Natomiast wożenia się autem po najmniejszą pierdołę w dużych miastach kompletnie nie rozumiem, spacery oraz siedzenie na dupci, słuchanie muzyki i 0 odpowiedzialności, co umozliwia komunikacja miejska, to dla mnie najprzyjemniejsze rzeczy na świecie
No zaletą duzych miast jest to, że sporo rzeczy można ogarnąć spacerem. Komunikacja miejska pomaga też w tym, że jednak zawsze kawałek na przystanek trzeba przejść pieszo więc na pewno lepsze to niż samochód. Ale słuchanie muzyki i brak odpowiedzialności to dla mnie żadne zalety - w komunikacji śmierdzi, jest ścisk i hałas, ja np. nie lubię słuchać muzyki a nawet w słuchawkach z ANC bez muzyki słyszę jak wszyscy się przekrzykują, ktoś Cię szturcha, dostajesz w twarz plecakiem. Także mimo że jeżdżę i komunikacją i autem to gdy akurat jadę gdzieś samochodem mam poczucie, że to nieporównywalny komfort.
Push
KołczGrzesiu
Posty: 1515
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

duppajasio pisze: ndz kwie 19, 2026 1:38 pm Niestety w niektórych domach główną rozrywką jest jedzenie. Rozmawianie o jedzeniu, zakupy, czekanie na jedzenie. To jest temat rozmów numer 1. Do tego wszystkie czynności się toczą przy jedzeniu.
Nie trzeba nawet żadnej siłowni, wystarczy chodzić regularnie na spacer. To jest przecież za darmo. Ale tacy ludzie mają tak, że „co ja będę chodzić bez sensu”. Mówią, że iść to można na grzyby…
Tak, zgadzam się z Tobą. Też mam taką część rodziny, w której sporą część ich życia a może nawet 3/4 toczy się wokół jedzenia i u nich np. okazje towarzyskie zawsze wiążą się z tym, że wtedy się JE i to w zasadzie w klimacie biesiadowania, no a jak się idzie do ciotki to zwykle na obiad, a nie tylko na kawę. Taki mental. Ci ludzie jedzą po korek i są po prostu PRZEZARCI - i jak na nich spojrzysz to to widać, nie tylko po ciele, ale także na twarzy.
Ja tę tendencję zauważam u ludzi biedniejszych, że skromniejszych domów, bardzo często na wsi. Pieniędzy tam za bardzo nie ma (tak, cały czas istnieją ludzie, którzy zarabiają mało w stosunku do potrzeb gospodarstwa), ale na większe jedzenie zawsze jest i to tak, że uginają się stoły. To wynika chyba z tego, że ci ludzie są biedni, ale znowu nie najbiedniejsi, w ciągu x lat rozwoju gospodarczego w PL oni też zarabiają trochę więcej, a kiedyś zaznali takiej biedy, że naprawdę nawet na jedzenie brakowało i się np. jadło tylko ziemniaki i to z własnej uprawy. No i teraz jak ich sytuacja się poprawiła, zajadają się po korek i te uginające się stoły są jakimś synonimem dobrobytu. A na nic innego ich za bardzo nie stać - wciąż nie są to osoby, które będą kupować w sieciowkach czy chodzić na siłownię, itd. Zaznali biedy, to chcą czuć, że teraz tak nie jest. Druga kwestia - nie mają rozbudowanych potrzeb, bo środowisko zewnętrzne oraz rodzinne im ich nie zapewnia oraz nie uczy - dlatego głównym i najłatwiejszym sposobem zaspokojenia przyjemności jest jedzenie.

Druga kwestia to oczywista gościnność na wsi właśnie i być
może w małych miastach - "Gość w dom, Bóg w dom" jednak w takich społecznościach obowiązuje.
No i nie zapominajcie, że w takim PRL -u ludzie się integrowali towarzysko, że hej, no i w jakiś sposób to im zostało, próbują to przełożyć na swój rodzinny grunt.
duppajasio
BlondDoczep
Posty: 139
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Push pisze: ndz kwie 19, 2026 6:02 pm Tak, zgadzam się z Tobą. Też mam taką część rodziny, w której sporą część ich życia a może nawet 3/4 toczy się wokół jedzenia i u nich np. okazje towarzyskie zawsze wiążą się z tym, że wtedy się JE i to w zasadzie w klimacie biesiadowania, no a jak się idzie do ciotki to zwykle na obiad, a nie tylko na kawę. Taki mental. Ci ludzie jedzą po korek i są po prostu PRZEZARCI - i jak na nich spojrzysz to to widać, nie tylko po ciele, ale także na twarzy.
Ja tę tendencję zauważam u ludzi biedniejszych, że skromniejszych domów, bardzo często na wsi. Pieniędzy tam za bardzo nie ma (tak, cały czas istnieją ludzie, którzy zarabiają mało w stosunku do potrzeb gospodarstwa), ale na większe jedzenie zawsze jest i to tak, że uginają się stoły. To wynika chyba z tego, że ci ludzie są biedni, ale znowu nie najbiedniejsi, w ciągu x lat rozwoju gospodarczego w PL oni też zarabiają trochę więcej, a kiedyś zaznali takiej biedy, że naprawdę nawet na jedzenie brakowało i się np. jadło tylko ziemniaki i to z własnej uprawy. No i teraz jak ich sytuacja się poprawiła, zajadają się po korek i te uginające się stoły są jakimś synonimem dobrobytu. A na nic innego ich za bardzo nie stać - wciąż nie są to osoby, które będą kupować w sieciowkach czy chodzić na siłownię, itd. Zaznali biedy, to chcą czuć, że teraz tak nie jest. Druga kwestia - nie mają rozbudowanych potrzeb, bo środowisko zewnętrzne oraz rodzinne im ich nie zapewnia oraz nie uczy - dlatego głównym i najłatwiejszym sposobem zaspokojenia przyjemności jest jedzenie.

Druga kwestia to oczywista gościnność na wsi właśnie i być
może w małych miastach - "Gość w dom, Bóg w dom" jednak w takich społecznościach obowiązuje.
No i nie zapominajcie, że w takim PRL -u ludzie się integrowali towarzysko, że hej, no i w jakiś sposób to im zostało, próbują to przełożyć na swój rodzinny grunt.
To jest chyba częsty problem w Polsce - lata biedy, zaciskania pasa, a potem trochę się poprawia i ludzie chcą od razu odreagować za całe życie oszczędzania. Tak jest z jedzeniem, ale też z kupowaniem. Kiedy pojawiły się tanie sklepy, dużo ludzi zaczęło tam kupować mnóstwo rzeczy, ktore od razu wyrzucą, tylko dlatego, żeby poczuć, że nie muszą oszczędzać. Ja sobie z tego zdaję sprawę i czuję empatię, też kiedyś mi się to zdarzało w przeszłości. Ale niestety często to, co może nam sprawiać przyjemność, zaczyna nam szkodzić i nawet nie zauważamy kiedy.
duppajasio
BlondDoczep
Posty: 139
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Push pisze: ndz kwie 19, 2026 6:02 pm Tak, zgadzam się z Tobą. Też mam taką część rodziny, w której sporą część ich życia a może nawet 3/4 toczy się wokół jedzenia i u nich np. okazje towarzyskie zawsze wiążą się z tym, że wtedy się JE i to w zasadzie w klimacie biesiadowania, no a jak się idzie do ciotki to zwykle na obiad, a nie tylko na kawę. Taki mental. Ci ludzie jedzą po korek i są po prostu PRZEZARCI - i jak na nich spojrzysz to to widać, nie tylko po ciele, ale także na twarzy.
Ja tę tendencję zauważam u ludzi biedniejszych, że skromniejszych domów, bardzo często na wsi. Pieniędzy tam za bardzo nie ma (tak, cały czas istnieją ludzie, którzy zarabiają mało w stosunku do potrzeb gospodarstwa), ale na większe jedzenie zawsze jest i to tak, że uginają się stoły. To wynika chyba z tego, że ci ludzie są biedni, ale znowu nie najbiedniejsi, w ciągu x lat rozwoju gospodarczego w PL oni też zarabiają trochę więcej, a kiedyś zaznali takiej biedy, że naprawdę nawet na jedzenie brakowało i się np. jadło tylko ziemniaki i to z własnej uprawy. No i teraz jak ich sytuacja się poprawiła, zajadają się po korek i te uginające się stoły są jakimś synonimem dobrobytu. A na nic innego ich za bardzo nie stać - wciąż nie są to osoby, które będą kupować w sieciowkach czy chodzić na siłownię, itd. Zaznali biedy, to chcą czuć, że teraz tak nie jest. Druga kwestia - nie mają rozbudowanych potrzeb, bo środowisko zewnętrzne oraz rodzinne im ich nie zapewnia oraz nie uczy - dlatego głównym i najłatwiejszym sposobem zaspokojenia przyjemności jest jedzenie.

Druga kwestia to oczywista gościnność na wsi właśnie i być
może w małych miastach - "Gość w dom, Bóg w dom" jednak w takich społecznościach obowiązuje.
No i nie zapominajcie, że w takim PRL -u ludzie się integrowali towarzysko, że hej, no i w jakiś sposób to im zostało, próbują to przełożyć na swój rodzinny grunt.
Ryzykuje offtopa, ale to chyba ma też coś wspólnego z tematem. Niestety często ludzie nie doceniają tego, co mają. W wielu miejscowościach jest ładna rzeka, las, ale wraz z dorosłością ludzie przestają tam chodzić. Przestaje ich interesować świat dookoła. Nie zabierają też dzieci na spacery. Dla dziecka wygodniej trampolinę w ogródku, żeby się sobą zajęło. Tylko kiedy ktoś ma dużego psa, to z nim chodzi, a i to czasami. Dla mnie to jest jakaś odmiana depresji. A w depresji człowiek przecież też często obojętnieje, także na to, jak wygląda. Nie obwiniam tych osób, tylko zauważam, że coś się dzieje takiego, ze z automatu wybierają bycie biernymi. Może po prostu wielu Polaków ma taki wygląd, jak ma z powodu stanu psychiki, kiedy wszystko komuś zaczyna zwisać i przestaje zależeć. I to byłby duży problem.
Nelka26
Mokra Włoszka
Posty: 65
Rejestracja: pn mar 18, 2024 10:04 am

Post autor: Nelka26 »

Mogę się wypowiedzieć jako osoba, która mieszkała we Francji, podróżowała, miała styczność z wieloma nacjami (pracuję ze sztuką, fotografią, widziałam dużo kobiet, mężczyźn - takich wiecie nie ,,insta modeli", tylko po prostu prawdziwych reprezentantów danych krajów, zwykłych zjadaczy chleba).

Mam kontakty i obserwuję dużo kont na insta z różnych części świata. W sumie to mój ig jest też obserwowany przez zagranicznych, mało mnie obserwuje Polaków.

Więc najwięcej do powiedzenia mam chyba na temat Francuzów - co myślą o nas, itp.
Więc powoli - robiąc taki życiowy,, research", to stwierdzam, że polki są naprawdę ładne, ale jesnak rosjanki to jest top. Podkreślam to moja opinia. One mają takie rysy twarzy piękne, mają to coś w oczach, oczywiście mówię o ogóle, nie pojedynczych przypadkach. Polki jednak na ich tle wypadają słabiej, ukrainki też. Rosjanki to też taki mix, geny azjztyckie też są widoczne, może dlatego są takie magnetyczne.

Ogóle to polski naród wypada dobrze jeśli chodzi o kobiety, jak tutaj czytałam na wątku, bo mężczyźni to jest dokładnie to o czym piszecie - jest źle.

Polki mają takie delikatne rysy twarzy, czasem zlewajzce się. No chodzi o to też, że brakuje nam kontrastu, np. czarnych rzęs i jasnych/ciemnych oczu, jaśniej cery i ciemnych wyrazistych włosow itp. np. Uważam, że lepiej od nas wypadają Czeszki czy slowaczki - slowaczki, szczególnie te bliżej granicy z Węgrami są bardziej wyraziste, a gdy byłam w Czechach to kurcze... Tyle pięknych kobiet, jednocześnie delikatne, ale z,, pazurem".

U nas też jest problem z tą przesadą, jeśli chodzi o makeup, ubrania. No jesteśmy narodem, który lubuje się w kiczu, jeszcze nie rozumiemy estetyki, dobrze dobranych kolorów itp. Jasne blondynki robią sobie krzywdę czarnymi włosami, szczotami, przytlaczamy nasze rysy, zamiast je podkreślać. To bardzo widać, jak ktoś ma sztuczne czarne włosy i ciemne brwi i na siłę robi z siebie latine, ale jego rysy twarzy nie pasują do tego. I ten nasz słowiański mysli blond, jezuuu on jest taki pieknyy powinnyśmy go doceniać! We Francji naprawdę go chwalili.

Ok, to teraz francuski na naszym,, tle". Zacznę od tego, że Francja to nie Paryż, i ta cała,, nonszalancja i se*** look to raczej mit i przekoloryeowanie w filmach. Owszem są takie kobiety, ale no nie jest to aż na taką wielką skale jak się o tym mowi. To prawda, że francuski są odważniejsze od nas, ale zdecydowanie nie ładniejsze. Są też głośne, to nie jest tak jak w filmach, że szepczą zmysłowo, tylko raczej takie prawdziwe życie to jest - głośne gadanie i te ich powiedzonka slangowe. Standardowa francuska ma raczej ,, ala końską twarz" i ostrzejsze rysy ( mówię ogóle). One znowu maja taką zaletę, że mają bardziej wyraziste rysy, ale za to my mamy ładniejsze, bardziej miękkie, dziewczęce.

Francuski potrafią też w ubiór. Nie kupują byle czego z shein, raczej kupią mniej, ale lepszej jakości. Włosy to też ich atut, serio włosy robią taką robotę.
Polki za to są ładniejsze z figury ( nie chodzi o szczupłość, ale ogólnie o proporcje - fra'cuski są też niższe, płaskie raczej, albo drobne u góry i masywne z dołu, u nas są lepsze proporcje - nogi ładniejsze, piersi, ogólnie).
Jeśli chodzi o Pielegnacje twarzy ciała to polki zdecydowanie na wielki plus. Francuski raczej aż tak się nie starają i robią skin care minimalnie, albo... wcale. Serio u nas świadomość i wiedza o Kosmetykach jest na wysokim poziomie. Mam znajome francuski i one nie mają Problemu np. wyjść z domu bez umytej twarzy po spaniu, przeczesza tylko włosy i to tyle. Nie gola się też tak jak my, szczególnie pach i nie mają problemu tego pokazać. Znałam też kiedyś taką foto modelkę, która nie golila nic, nawet nóg i serio miała dużo zleceń - była turbo naturalna i chyba się to podobało. Na zdjęciach było widać te nieogolone nogi, pachy, wasik, no wydaje mi się, że u nas to by nie przeszlo, ja też osobiście nie dałabym rady tak funkcjonować.

Polki mają zadbane dlonie na tle innych nacji tzn. nie chodzi tylko i manicure, ale też o Pielegnacje paznokci, skórę, no często widziałam zaniedbane dłonie francuzek, Włoszek obgryzione paznokcie itp.
Też szybciej widać u nich zmarszczki, już w młodym wieku, no mają trochę wywalone w dobrą Pielegnacje, u nas dużo z tym lepiej. Polki naprawdę mają wiedzę na temat kosmetyków, co widać np na różnych forach, czy też w życiu ogólnie.

Teraz opinia Francuzów, Włochów - nie tylko mężczyzn. Ogólnie to uważają nas za naprawdę ładne. Podobają im się nasze słowiańskie delikatnie twarze i kobiece figury. Nasłuchałam się dużo, ,,ooo wschód (to było w kontekście Geograficznym dla np. francuza polska to wschód), o bo ja słyszałam/ słyszałem, że tam są piękne kobiety", ,, bylam/em w Polsce, piękne kobiety, ", ,, macie ładne twarze"Itp, itd. Włosi mówili często, że np. mamy dużo odcieni jasnej skóry i że to jest piękne XDD.
Natomiast francuzi wypowiadali się niezbyt pochlebnie o Rosjankach, co mnie zaskoczyło. Mówili, że kiczowate bardzo.

Podsumowując, uważam, że polki są ładne, ale dla mnie nie najładniejsze i faktycznie zachód (z moich doświadczeń) postrzega nas jako naprawdę atrakcyjne. Jak to mówią, każdy ma swój gust. O panach słyszałam tylko tyle, że polacy lubią pić dużo i są głośni, że ,,o tak wiem, wódka ". Zostawię to bez komentarza.
Awatar użytkownika
Ava Adore
Currently:Top
Posty: 700
Rejestracja: wt lis 01, 2022 4:59 pm

Post autor: Ava Adore »

zarówno Polacy jak i Polki to nic specjalnego, średnia europejska