Czy znajoma mnie wykorzystała
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
andalalala
- RoyalBaby
- Posty: 22
- Rejestracja: pn kwie 06, 2026 4:54 pm
Czy znajoma mnie wykorzystała
Mam znajomą, bardzo ją lubię. Odeszła od partnera alkoholika i przemocowca, który na dodatek ją zdradzał. Wspierałam jak mogłam, wysłuchiwałam, pocieszałam, nawet załatwiłam psychiatrę ( do którego i tak finalnie nie poszła). Kilka dni się nie odzywała, ja akurat też nie, a wczoraj wieczorem niespodziewanie dowiedziałam się, że ona jednak wróciła do niego, tylko nic mi nie powiedziała. Dowiedziałam się od innej znajomej, bo podobno wrzuciła entuzjastyczne zdjęcia na IG, a ja IG nie mam. Dopiero potem napisała do mnie i mi powiedziała. Zapewniała, że jestem cudowną osobą, dobrym człowiekiem itd. Hmm, czuję się wykorzystana, jakoś tak " zrobiona na szaro". A jak Wy to odbieracie?
Czy wykorzystana… ciężko stwierdzić z tego co tu napisałaś.
A ona prosiła cię o pomoc? Prosiła o umówienie psychiatry i zapłaciłaś za to i ci nie oddała?
Ogólnie to może za bardzo chciałaś, żeby się jej udało faktycznie definitywnie odciąć od tego faceta. I poczułaś może bardziej rozczarowanie, że mimo twojego wysiłku to się nie udało?
Moja dawna przyjaciółka była w związku z nienormalnym facetem i też zawsze mogła liczyć ode mnie na długie rozmowy, wsparcie - ogólnie sporo poświęciłam czasu, żeby po prostu z nią rozmawiać skoro tego potrzebowała. Za każdym razem wracała do gościa i miałam takie „ech… a jednak znowu”. Nie czułam się wykorzystana, bo to ja chciałam poświęcić jej ten czas i uwagę w dobrej wierze.
Ale z czasem, gdy kręciło się to w kółko, przestałam tak angażować się w rozmowy. Zaczęło mnie to męczyć, bo chcesz dobrze ale jak ona sama nie przejrzy faktycznie na oczy, to ty sobie możesz gadać i gadać. Zaczęła zachowywać się tak, jakby to było oczywiste, że poświęcę jeszcze X czasu na tę samą rozmowę i X razy. Czy tu było wykorzystanie? Typu „żeruje na twojej energii, czasie, uwadze”? Pewnie tak. Dlatego się odcięłam.
Sama musisz zweryfikować ile możesz poświęcić uwagi/czasu dla takiej osoby. Ale też z góry nie zakładaj, że będą spektakularne efekty bo to już finalnie decyzja tej osoby jak wybierze.
A ona prosiła cię o pomoc? Prosiła o umówienie psychiatry i zapłaciłaś za to i ci nie oddała?
Ogólnie to może za bardzo chciałaś, żeby się jej udało faktycznie definitywnie odciąć od tego faceta. I poczułaś może bardziej rozczarowanie, że mimo twojego wysiłku to się nie udało?
Moja dawna przyjaciółka była w związku z nienormalnym facetem i też zawsze mogła liczyć ode mnie na długie rozmowy, wsparcie - ogólnie sporo poświęciłam czasu, żeby po prostu z nią rozmawiać skoro tego potrzebowała. Za każdym razem wracała do gościa i miałam takie „ech… a jednak znowu”. Nie czułam się wykorzystana, bo to ja chciałam poświęcić jej ten czas i uwagę w dobrej wierze.
Ale z czasem, gdy kręciło się to w kółko, przestałam tak angażować się w rozmowy. Zaczęło mnie to męczyć, bo chcesz dobrze ale jak ona sama nie przejrzy faktycznie na oczy, to ty sobie możesz gadać i gadać. Zaczęła zachowywać się tak, jakby to było oczywiste, że poświęcę jeszcze X czasu na tę samą rozmowę i X razy. Czy tu było wykorzystanie? Typu „żeruje na twojej energii, czasie, uwadze”? Pewnie tak. Dlatego się odcięłam.
Sama musisz zweryfikować ile możesz poświęcić uwagi/czasu dla takiej osoby. Ale też z góry nie zakładaj, że będą spektakularne efekty bo to już finalnie decyzja tej osoby jak wybierze.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
- Pamieculotna
- Tritonotti
- Posty: 193
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Wierzę, że chciałaś dobrze. To po prostu nie pora na jej drcyzje o rozstaniu. Albo jej to pasuje.andalalala pisze: ↑czw wrz 24, 2026 5:29 pm Mam znajomą, bardzo ją lubię. Odeszła od partnera alkoholika i przemocowca, który na dodatek ją zdradzał. Wspierałam jak mogłam, wysłuchiwałam, pocieszałam, nawet załatwiłam psychiatrę ( do którego i tak finalnie nie poszła). Kilka dni się nie odzywała, ja akurat też nie, a wczoraj wieczorem niespodziewanie dowiedziałam się, że ona jednak wróciła do niego, tylko nic mi nie powiedziała. Dowiedziałam się od innej znajomej, bo podobno wrzuciła entuzjastyczne zdjęcia na IG, a ja IG nie mam. Dopiero potem napisała do mnie i mi powiedziała. Zapewniała, że jestem cudowną osobą, dobrym człowiekiem itd. Hmm, czuję się wykorzystana, jakoś tak " zrobiona na szaro". A jak Wy to odbieracie?
Bylam w podobnej sytuacji. Dowiedziałam się przypadkowo, z fb partnera przyjaciółki, który wstawił zdjęcie, na którym, nazwijmy ją Ania, odbijała się uśmiechnięta w okularach przeciwsłonecznych.
To dorosły człowiek. Możesz czuć niedocenienie, może trochę wystawiona, lekko oszukana, ale koniec końców to jej życie, jej decyzja, jej związek. Można się było spodziewać, że powrót będzie jedną z opcji.
Zrobiłaś co chciałaś, by czuć się dobrze ze sobą. Chciałaś ja ochronić, pomoc wyjść z toksycznej sytuacji. Ale widocznie ona tego nie chce. Może nie jest gotowa, może przyjdzie na to jeszcze czas, a może taka mają dynamikę związku, i już.
Glowa do góry, jeszcze nie raz ktoś nie doceni twoich wysiłków, czy prywatnie, czy zawodowo. Czy to dobrze, czy źle, zależy jak zawsze od punktu widzenia.
Próbowałaś
Od siebie dodam, że ja po tej akcji urwałam kontakt z Anią. Może i było jej dobrze te 7 miesięcy z typem, który ja zdradzał, oszukiwał, i pił. Później wzięli rozwod.
Może u Ciebie kolezanka tez musi dojrzeć. Pozostaje liczyć, że cała ta akcja uświadamiania jej, faktycznie coś jej dala, otworzyła oczy, a powrót to tylko chwilowa słabość. Oby tak jak u Ani, skończyło się rozwodem. Chyba, że jej to pasuje, albo chlop się zmieni (taaaa).
-
andalalala
- RoyalBaby
- Posty: 22
- Rejestracja: pn kwie 06, 2026 4:54 pm
Mnie tylko zabolała jak nieszczerość, bo z jednej strony sama na niego nadawała, a z drugiej tego samego dnia z nim była. Raz napisała tylko, że nie daje sobie rady bez niego, wsparłąm natychmiast. No i dlaczego mi nie powiedziała, może ze wstydu.
- Pamieculotna
- Tritonotti
- Posty: 193
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Być może, ale w takiej sytuacji, gdy jesteś obok, wspierasz, słuchasz i dajesz oparcie, to ta odrobina klarowności chyba nie jest wymaganiem z księżyca. Rozumiem Cie, bylam dokładnie w tym samym miejscu.andalalala pisze: ↑czw wrz 24, 2026 7:51 pm Mnie tylko zabolała jak nieszczerość, bo z jednej strony sama na niego nadawała, a z drugiej tego samego dnia z nim była. Raz napisała tylko, że nie daje sobie rady bez niego, wsparłąm natychmiast. No i dlaczego mi nie powiedziała, może ze wstydu.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 942
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nie mam intencji umniejszać twoim uczuciom, to nic przyjemnego co się stało ale to też jest historia stara jak świat. Jeszcze bym się nie zdziwiła jakby teraz nadawała na ciebie do niego i staniesz się tą złą, jak on się dowie, że ją wspierałas w rozstaniu. Że to przez twoje gadanie się oddaliła od misia itp.andalalala pisze: ↑czw wrz 24, 2026 7:51 pm Mnie tylko zabolała jak nieszczerość, bo z jednej strony sama na niego nadawała, a z drugiej tego samego dnia z nim była. Raz napisała tylko, że nie daje sobie rady bez niego, wsparłąm natychmiast. No i dlaczego mi nie powiedziała, może ze wstydu.
Pozostaje ci pogodzić się z tym, że do niego wróciła i następnym razem twardo postawić granice. Czyli jak znowu się będą rozstawać, a przy takich związkach to norma i ona przyjdzie do ciebie narzekać na niego, to musisz jej powiedzieć, że sorry ale ty się już nie będziesz w to wtrącać z uwagi na to co stało. Niech sama decyduje o swoim życiu uczuciowym ale ciebie nich w to nie miesza i tyle. Najlepiej to nie wchodzić w sytuację związkowa dwojga ludzi, zawsze się na tym wychodzi jak Zabłocki na mydle.
-
andalalala
- RoyalBaby
- Posty: 22
- Rejestracja: pn kwie 06, 2026 4:54 pm
Ona mi teraz mówi, że jestem cudowną, dobrą osobą, że wspaniałą i bardzo mi dziękuje za wsparcie. Nie wiem, czy sobie żartów nie stroi.
Nie rozstrząsaj tego co ona myśli. Zastanów się raczej jak Ty się z tym czujesz i czego oczekujesz od siebie. Czy chcesz pomagać, dawać rady, wysłuchiwać. Brak progresu męczy tego co ofiaruje swój czas, bo dajesz tipy, a nie ma efektów. To trudne, lecz mimo, że jej pomagasz, nie możesz wymagać od niej radykalnych kroków. To jej życie, ona musi chcieć coś z tym zrobić.
Zrobiłaś swoje, skoro ma syndrom sztokholmski i nie chce realnej pomocy to jej sprawa. Po prostu wiesz, żeby na przyszłosc już się tak nie angażować, ale też nie ma co czuć sie wykorzystaną, zrobiłaś to co zrobiłaby dobra znajoma.andalalala pisze: ↑czw wrz 24, 2026 5:29 pm Mam znajomą, bardzo ją lubię. Odeszła od partnera alkoholika i przemocowca, który na dodatek ją zdradzał. Wspierałam jak mogłam, wysłuchiwałam, pocieszałam, nawet załatwiłam psychiatrę ( do którego i tak finalnie nie poszła). Kilka dni się nie odzywała, ja akurat też nie, a wczoraj wieczorem niespodziewanie dowiedziałam się, że ona jednak wróciła do niego, tylko nic mi nie powiedziała. Dowiedziałam się od innej znajomej, bo podobno wrzuciła entuzjastyczne zdjęcia na IG, a ja IG nie mam. Dopiero potem napisała do mnie i mi powiedziała. Zapewniała, że jestem cudowną osobą, dobrym człowiekiem itd. Hmm, czuję się wykorzystana, jakoś tak " zrobiona na szaro". A jak Wy to odbieracie?