Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Nie umieramy dzisiaj - raki, sraki i paniki ataki

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Ankieta

A jak u Was ze zdrowotnymi atrakcjami?

przewlekła choroba fizyczna
2
9%
nerwica / depresja / inne zaburzenia psychiczne
11
48%
jedno i drugie: COMBO XD
2
9%
jestem po leczeniu / w obserwacji
1
4%
choruje ktoś mi bliski
2
9%
na razie odpukać, względny spokój
4
17%
nie chcę się określać, ale będę tu zaglądać
1
4%
 
Liczba głosów: 23
Awatar użytkownika
AlojzyDupa
Currently:Greece
Posty: 1254
Rejestracja: ndz sie 18, 2024 10:26 pm

Power Nie umieramy dzisiaj - raki, sraki i paniki ataki

Post autor: AlojzyDupa »

No dobra, przy niedzieli gdy za oknem szaleje halny zakładam wątek, bo pomyślałam, że może przydałoby się miejsce dla wszystkich, którym zdrowie: fizyczne, psychiczne albo jedno i drugie - postanowiło trochę urozmaicić życie :P

Pomyślałam, że fajnie byłoby mieć tutaj taki luźny kącik, gdzie można napisać o chemii, biopsji, atakach paniki, antydepresantach, czekaniu na wyniki, o bezsenności albo o tym, że dziś jedynym sukcesem było umycie włosów, czy napisać przed badaniem "trzymajcie kciuki" <3
Ale bez robienia z tego śmiertelnie poważnej grupy wsparcia. Można marudzić, można się śmiać, można pisać o absurdach chorowania, można też przyjść i gadać o pierdołach, jeśli akurat człowiek ma dość myślenia o zdrowiu. Rak, choroby przewlekłe, depresja, nerwica, inne problemy zdrowotne - nieważne. Bez licytacji, kto ma gorzej. Bez diagnozowania innych i bez "moja ciocia piła sok z selera i jej przeszło" :P

Jak ktoś ma ochotę, to wpadajcie. Możemy sobie zrobić taki forumowy wesoły autobus do poradni.

Nie umieramy dzisiaj. Jutro też postaramy się nie :D

***

Nie ukrywam, że temat profilaktyki zrobił mi się ostatnio bardzo bliski (jak u Justyny Mazur). Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat pochowałam troje znajomych, którzy chorowali na nowotwory. Pożegnałam kilku, którzy sami zdecydowali o swoim losie. W szpitalu poznałam ludzi młodszych ode mnie, starszych ode mnie i takich, po których człowiek nigdy nie pomyślałby, że poważnie choruje. Rak, niestety, średnio interesuje się tym, czy ktoś jest młody, zajęty i czy aktualnie ma czas chorować.

Więc przy okazji: badajcie się, ludzie. Nie na zasadzie obsesyjnego szukania sobie chorób, tylko zwykłej profilaktyki. Korzystajcie z badań przesiewowych, pilnujcie mammografii, profilaktyki szyjki macicy, kolonoskopii, jeśli już Was dotyczy, i nie olewajcie czegoś, co się pojawiło i uparcie nie chce zniknąć. A jeśli w rodzinie były nowotwory, warto powiedzieć o tym lekarzowi i zapytać, czy nie potrzebujecie wcześniejszych albo dodatkowych badań.

WAŻNE / gdyby komuś zrobiło się naprawdę ciężko ❤️

Ten wątek może być miejscem do wygadania się, ponarzekania, pośmiania i wzajemnego wsparcia, ale nie zastąpi profesjonalnej pomocy. Jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, jesteś w kryzysie albo po prostu potrzebujesz z kimś porozmawiać:

☎️ 116 123 - telefon wsparcia dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, bezpłatnie i całodobowo
💬 116sos.pl - pomoc dla dorosłych, również przez czat
☎️ 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym, całodobowo
☎️ 116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, bezpłatnie i całodobowo

Jeśli istnieje bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia - 112 / 999 albo najbliższy SOR lub izba przyjęć psychiatryczna.
Ku pamięci, mięci kupa
wpisał się Alojzy Dupa.
Awatar użytkownika
AlojzyDupa
Currently:Greece
Posty: 1254
Rejestracja: ndz sie 18, 2024 10:26 pm

Post autor: AlojzyDupa »

No dobra, to ja zacznę :P Właściwie od dzieciaka zmagam się z nerwicą lekową i depresją, wisienką na torcie na "Nową drogę życia" tuż po 30-tce był rak tarczycy - podobno "szóstka w totka" - aktualnie w remisji <3

Od jakiegoś czasu umieram średnio 20 razy dziennie. Za tydzień lecę na wymarzone wakacje, a zamiast się jarać, od tygodnia jestem przerażona :alien: Do tego absurdalnie wysokie TSH, permanentne zmęczenie, zawroty głowy i nerwica, która oczywiście robi mi z życia pełnometrażowy horror.

Najlepsze jest to, że z zewnątrz kompletnie tego nie widać. Bardzo o siebie dbam, normalnie się ubieram, maluję, jeżdżę na koncerty, gadam z ludźmi, mam sporo zainteresowań, śmieję się, jestem raczej otwarta i towarzyska. Leki są, terapia jest i jest super, próbuję też ogarniać nawyki, ale no… jest srogo :P

Piszę tego posta i mam puls 140, więc bardzo stabilnie. Polecam XD Żanetka Leta
Ku pamięci, mięci kupa
wpisał się Alojzy Dupa.
Awatar użytkownika
wampiryna
PsychoFanka
Posty: 98
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

Mam guzka w prawej piersi i biopsję dopiero w październiku 🫠 zaczęłam od czasu do czasu czuć dziwny ból/ucisk w lewej piersi więc w ogóle przezabawnie.

Za dużo się dzieje w życiu mym, więc konsekwencje są męczące. Galop myśli, takich miliard na sekundę, nijak nie da się ich uspokoić — jak przynajmniej nie spróbuję, to się rozkręca coraz bardziej. Stresuje się za bardzo, za często przez co chyba nabawiłam się zespołu jelita drażliwego. Irytują mnie ludzie i coraz częściej przestaje się hamować i mówię im to wprost. Obijam się w mieszkaniu o wszystko, więc mam masę siniaków na nogach, jak sobie wbiję do głowy jakieś słowo czy melodię to nie ma zmiłuj - będzie mnie to męczyć do końca dnia, w lepszym wypadku kilka godzin. Z dziesięć razy pomyślę czy w danej sytuacji druga osoba chce, żebym przytuliła/powiedziała coś miłego/okazała jakoś inaczej coś ludzkiego i ciepłego bo nie za bardzo wiem. A nawet jeśli wiem, że jest odpowiedni moment, to nie chce. Nie lubię się wzajemnie dotykać.
Ze stresu nabawiłam się codziennego paraliżu sennego i naprawdę to już przesada 🫠

Nie cieszy mnie zbyt wiele i to przeraża mnie chyba najbardziej. Już kiedyś coś takiego miałam. Teraz nie jest lekko, dużo się dzieje i dużo się będzie dziać przez najbliższe miesiące. Jednak nie wydaje mi się, by to był odpowiedni czas na takie zamrożenie. Nie mogę sobie na to pozwolić.

Udało mi się natomiast przezwyciężyć nawrót lęku przed wychodzeniem. Biorę psinę ze sobą i staram się mieć wszystko w dupie.
Mimo stanu „nie cieszy mnie nic”, staram się nie zaniedbać własnych pasji.
Chociaż może stan „nie cieszy mnie nic” nie jest do końca prawdziwy… bo cieszy mnie, jak mogę zanurzyć twarz w futrzastym brzuszku mojego kota 🐈‍⬛

Życzę dużo zdrowia 🌼 dbaj o siebie i o swoje nerwy. Ale naprawdę dbaj. Muszą Ci jeszcze posłużyć długo w życiu!
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹