Sprawa wygląda tak, że mam włosy swoje własne w odcieniu taki mysi blond, i od dawna farbuję je farbą Garnier Color Naturals 112, co dawało mi taki przyjemny jasny odcień. Nie było ostatnio w hebe i kupiłam 111, bo chat gpt powiedział że skoro 112 wychodzi dobrze to tak dużej różnicy nie będzie no ale jest, i mam teraz praktycznie białe, platynowe włosy
Myślę o tonerze, ale jakim? Żeby trochę ocieplić ten kolor. No i co może się stać jak jeszcze dorzucę do tego chlor, bo jadę za tydzień na wakacje, i z 112 w basenie nic się nie działo ale kto wie co się może stać teraz? Jakieś porady xd jak z tego bezpiecznie wybrnąć? Żeby nie było za dużo żołci, zielonego itp? Żeby nie farbować inna farba po raz kolejny, a nie wyglądać jak wiedźmin/draxo malfoy na sterydach.