Barasia pisze: ↑śr sie 19, 2026 10:42 pm
A mnie w ogóle wkurza jakieś płacenie za kogoś, kogo ledwo znam...
Barasia pisze: ↑śr sie 19, 2026 10:42 pm
nie chcę, żeby obca osoba, nieważne facet czy dziewczyna płacił za mnie na którymś z pierwszych spotkań, nie chcę też być tą, która komuś obcemu funduje cokolwiek, bo niby z jakiej paki?
Jest na to proste rozwiązanie - nie zapraszać obcych, tylko kogoś kogo już trochę znasz ;)
Czytając niektóre wypowiedzi tutaj zaczynam coraz bardziej odnosić wrażenie jakbyście wybierali sobie towarzystwo z łapanki, zapraszali jakieś laski pierwsze z brzegu - a nie kogoś kto wam się podoba i już wiecie o nim cokolwiek - i potem narzekacie że zachował się nie tak jak trzeba.
Nie wiem czy tylko mnie to dziwi, może akurat u ludzi korzystających z tindera coś takiego jest bardziej powszechne(?) W każdym razie powodzenia
Blue Spirit pisze: ↑śr sie 19, 2026 3:34 pm
Podałam ci MERYTORYCZNE ARGUMENTY, a ty piszesz, że pisanie o koszcie biologicznym, o emeryturze, o karierze zawodowej, to unikanie tematu Nie dogadamy się, jesteś niedojrzałym roszczeniowym chłopczykiem. I jeszcze ten tekst, że nikt nie każe mi rodzić. Świetnie, zatem wymrzyjmy. A ja wybiorę relację z koleżanką czy przyjaciółką, zamiast z facetem twojego pokroju. Koleżanka oferuje to samo, za to generuje znacznie mniej niedogodności i obowiązków.
Zglosilem twoj post za obrazanie personalne. Ja ci pisze o tym ze nie ma powodu dla ktorego facet ma w jakiejkolwiek sytuacji placic więcej z samego tytułu bycia facetem bo czasy sie zmienily i zarabiamy tyle samo a ty mi zaczynasz wyjezdzać z biologią i jakimis argumentami z palca, a teraz mnie jeszcze ciśiesz xD co jest nie tak w facecie mojego pokroju? To że placi sie po rowno za rachunki i dzieli po rowno obowiazki domowe wedle uznania? Czy może to że nie będę czyimś podnózkiem xD
Barasia pisze: ↑śr sie 19, 2026 10:42 pm
A mnie w ogóle wkurza jakieś płacenie za kogoś, kogo ledwo znam... Mogę zapłacić za kogoś bliskiego, albo ktoś bliski może zapłacić za mnie, ale nie chcę, żeby obca osoba, nieważne facet czy dziewczyna płacił za mnie na którymś z pierwszych spotkań, nie chcę też być tą, która komuś obcemu funduje cokolwiek, bo niby z jakiej paki? Kawa na mieście to obecnie prawie 20 zł, jeszcze ciacho do tego i zbliżamy się do 30 zł. Niby niewielki pieniądz, ale ja się czuję niezręcznie jak ktoś mi funduje nawet takie drobiazgi póki nie poznaliśmy się lepiej... Płacenie za siebie nawzajem jest spoko w stabilnej relacji, gdzie raz ja, raz druga strona sobie takie przyjemności sprawiamy, bo siebie bardzo lubimy, a nie żeby zaimponować czy coś udowodnić. Dziwactwo.
Masz zdrowe podejscie w przeciwieństwie co do niektorych ludzi ktorzy zyją jeszcze z mindsetem z przed 100 lat.
lalisa pisze: ↑śr sie 19, 2026 5:25 pm
Nie napisałam, że przeszkadza mi po równo, ale że facet dusigrosz będzie problemem przez cale życie. Kobieta dusigrosz również jest problematyczna. Przeszkadza mi postawa "hurr durr nie będę płacić za księżniczkę", bo nie lubię tego rodzaju podejścia w ogóle, wchodzenia od razu w tryb "księżniczka" i jakichś pretensji. Wolę ludzi, którzy się nie nakręcają w takich tematach. To tak jakby kobieta cię zaprosiła do siebie do domu tylko po, żeby walnąc litanię, że ona musiała dla ciebie posprzątać i ty masz na pewno dwie lewe ręce i co ty sobie wyobrażasz. No to nie zapraszaj, Boże. Tworzenie sztucznych problemów.
Ale na jakim etapie relacji jest dusigrosz? Na 1 randce czy przy kazdej okazji żaluje pieniedzy na wasze wspolne wydatki? W zdrowym zwiazku dzieli się rachunki mozliwie najbardziej rowno i nawzajem sie kupuje sobie różne rzeczy. Patologią jest jak to facet caly czas kupuje jakies rzeczy i zamienia się w sponsora bez wzajemności.
Daphne444 pisze: ↑śr sie 19, 2026 11:47 pm
Jest na to proste rozwiązanie - nie zapraszać obcych, tylko kogoś kogo już trochę znasz ;)
Czytając niektóre wypowiedzi tutaj zaczynam coraz bardziej odnosić wrażenie jakbyście wybierali sobie towarzystwo z łapanki, zapraszali jakieś laski pierwsze z brzegu - a nie kogoś kto wam się podoba i już wiecie o nim cokolwiek - i potem narzekacie że zachował się nie tak jak trzeba.
Nie wiem czy tylko mnie to dziwi, może akurat u ludzi korzystających z tindera coś takiego jest bardziej powszechne(?) W każdym razie powodzenia
Przedstawiasz sytuacje w jakimś ektremum i odrwacasz moje słowa jak kota ogonem, podczas gdy ja jasno napisałam, że w fundowanki to uważam, że warto się bawić w ustabilizowanej relacji, a temat dotyczy płacenia na PIERWSZEJ randce. Trudno mówić, żeby na PIERWSZEJ randce ktoś był w ustabilizowanej relacji.
Rozumiem, że randkujesz/randkowałaś tylko z przyjaciółmi albo przyjaciółkami, względnie osobami, z którymi już długo się kolegujesz? A wcześniej jak się z nimi poznajesz?
To że o kimś wiem "cokolwiek" i mi się podoba nie znaczy, że chcę wchodzić w finansowe układy pod tytułem dam sobie zafundować kawę i ciacho tej osobie z sąsiedniego działu w mojej firmie, bo gadałam z nią dwa razy i wydaje się spoko, do tego na nią lecę.
To nie jest ustabilizowana relacja, nawet jeśli osobę znam i uważam za fajną.
Donnie97 pisze: ↑czw sie 20, 2026 12:29 am
Ale na jakim etapie relacji jest dusigrosz? Na 1 randce czy przy kazdej okazji żaluje pieniedzy na wasze wspolne wydatki? W zdrowym zwiazku dzieli się rachunki mozliwie najbardziej rowno i nawzajem sie kupuje sobie różne rzeczy. Patologią jest jak to facet caly czas kupuje jakies rzeczy i zamienia się w sponsora bez wzajemności.
Wydaje mi się, że napisałam jasno. Facet, który nakręca się tematem płacenia za randkę tak jak to robi obecnie wielu mężczyzn w internecie, ma poglądy, które będą przeszkadzać w normalnym życiu. Mówię o podejściu "nie będę płacił za pieprzoną księżniczkę" i wyzywaniu na kobiety. No to nie płać, nikt ci nie broni.
Dalej mówisz o zupełnie innym temacie, czyli o wspólnym życiu i kto za co płaci. Mówisz, że w zdrowym związku dzieli się rachunki po równo. Nie zawsze, bo to by oznaczało, że jeśli jedna osoba zarabia 20k, a druga zarabia 4k, to ta druga ledwo zipie i z trudem wiąże koniec z końcem, a pierwsza sobie lekko żyje. Tak się żyje ze współlokatorem bądź współlokatorką, a nie z małżonkiem. Ale to już zupełnie inny temat i każda para niech sobie sama ustala swoje zasady.
lalisa pisze: ↑czw sie 20, 2026 8:50 am
Wydaje mi się, że napisałam jasno. Facet, który nakręca się tematem płacenia za randkę tak jak to robi obecnie wielu mężczyzn w internecie, ma poglądy, które będą przeszkadzać w normalnym życiu. Mówię o podejściu "nie będę płacił za pieprzoną księżniczkę" i wyzywaniu na kobiety. No to nie płać, nikt ci nie broni.
Dalej mówisz o zupełnie innym temacie, czyli o wspólnym życiu i kto za co płaci. Mówisz, że w zdrowym związku dzieli się rachunki po równo. Nie zawsze, bo to by oznaczało, że jeśli jedna osoba zarabia 20k, a druga zarabia 4k, to ta druga ledwo zipie i z trudem wiąże koniec z końcem, a pierwsza sobie lekko żyje. Tak się żyje ze współlokatorem bądź współlokatorką, a nie z małżonkiem. Ale to już zupełnie inny temat i każda para niech sobie sama ustala swoje zasady.
No wyzywanie jest zawsze zle i dorabianie sobie do tego jakiejs redpillowej ideologii. Masz racje że przy duzej różnicy zarobków ciężko mówić o rownym podziale wydatków
Barasia pisze: ↑czw sie 20, 2026 5:57 am
Rozumiem, że randkujesz/randkowałaś tylko z przyjaciółmi albo przyjaciółkami, względnie osobami, z którymi już długo się kolegujesz?
Pozwolę sobie odpowiedzieć cytując Cię ponownie
Barasia pisze: ↑czw sie 20, 2026 5:57 am
Przedstawiasz sytuacje w jakimś ektremum i odrwacasz moje słowa jak kota ogonem
Donnie97 pisze: ↑czw sie 20, 2026 12:22 am
Zglosilem twoj post za obrazanie personalne. Ja ci pisze o tym ze nie ma powodu dla ktorego facet ma w jakiejkolwiek sytuacji placic więcej z samego tytułu bycia facetem bo czasy sie zmienily i zarabiamy tyle samo a ty mi zaczynasz wyjezdzać z biologią i jakimis argumentami z palca, a teraz mnie jeszcze ciśiesz xD co jest nie tak w facecie mojego pokroju? To że placi sie po rowno za rachunki i dzieli po rowno obowiazki domowe wedle uznania? Czy może to że nie będę czyimś podnózkiem xD
Jak dobrze, że świat nie kończy się na takich "facetach".
Panowie, chyba problem jest w tym jakie partnerki zapraszacie na te randki, skoro żal wam 20 zł na kawę dla niej. Nie spotkałam się z tym, żeby facet, któremu NAPRAWDĘ podoba się kobieta tak bardzo oburzał się o zapłacenie za nią na randce;))
Sama wychodzę z założenia, że ten kto zaprasza powinien płacić, ale nie będę ukrywała, że jest to zwyczajnie miły gest, dzięki któremu u niektórych kobiet już na starcie można zyskać dodatkowe punkty. Czy spotkałabym się ponownie z mężczyzną, który za mnie nie zapłacił? Jeżeli gadka by nam się kleiła to pewnie tak, chociaż miałabym z tyłu głowy myśli, że może wcale mu się tak nie podobam albo że nie myśli o tej relacji poważnie. Natomiast gdybym wiedziała, że potem siedzi na forach oburzony, że kobiety chcą go oskubać z kasy, bo mają czelność chcieć żeby zapłacił im za kawę, to drugiego spotkania na pewno by nie było.
Piwonie pisze: ↑czw sie 20, 2026 5:56 pm
Panowie, chyba problem jest w tym jakie partnerki zapraszacie na te randki, skoro żal wam 20 zł na kawę dla niej. Nie spotkałam się z tym, żeby facet, któremu NAPRAWDĘ podoba się kobieta tak bardzo oburzał się o zapłacenie za nią na randce;))
Sama wychodzę z założenia, że ten kto zaprasza powinien płacić, ale nie będę ukrywała, że jest to zwyczajnie miły gest, dzięki któremu u niektórych kobiet już na starcie można zyskać dodatkowe punkty. Czy spotkałabym się ponownie z mężczyzną, który za mnie nie zapłacił? Jeżeli gadka by nam się kleiła to pewnie tak, chociaż miałabym z tyłu głowy myśli, że może wcale mu się tak nie podobam albo że nie myśli o tej relacji poważnie. Natomiast gdybym wiedziała, że potem siedzi na forach oburzony, że kobiety chcą go oskubać z kasy, bo mają czelność chcieć żeby zapłacił im za kawę, to drugiego spotkania na pewno by nie było.
Piwonie pisze: ↑czw sie 20, 2026 5:56 pm
Panowie, chyba problem jest w tym jakie partnerki zapraszacie na te randki, skoro żal wam 20 zł na kawę dla niej. Nie spotkałam się z tym, żeby facet, któremu NAPRAWDĘ podoba się kobieta tak bardzo oburzał się o zapłacenie za nią na randce;))
Sama wychodzę z założenia, że ten kto zaprasza powinien płacić, ale nie będę ukrywała, że jest to zwyczajnie miły gest, dzięki któremu u niektórych kobiet już na starcie można zyskać dodatkowe punkty. Czy spotkałabym się ponownie z mężczyzną, który za mnie nie zapłacił? Jeżeli gadka by nam się kleiła to pewnie tak, chociaż miałabym z tyłu głowy myśli, że może wcale mu się tak nie podobam albo że nie myśli o tej relacji poważnie. Natomiast gdybym wiedziała, że potem siedzi na forach oburzony, że kobiety chcą go oskubać z kasy, bo mają czelność chcieć żeby zapłacił im za kawę, to drugiego spotkania na pewno by nie było.
Zgadzam się. Kto zaprasza ten płaci. Zapraszanie do restauracji na kolację to dla mnie przesada, bo nie wiadomo jak potoczy się randka. I też nie chciałabym stawić kolacji randomom. Ale jak ktoś mnie ktoś zaprasza na kawę i szkoda mu $5, to już się nie zobaczymy. Nie potrzeba mi skąpca, golodupca ani smalca z manosfery. Jak się randka udała, to ja chętnie zaproszę i zapłacą za drugą. Tylko, że jak już przychodziło do drugiej to facet zaraz dzwonił, zapraszał i upierał się żeby płacić, bo mu zależało, aż musiałam się „kłócić” przy kelnerze. Z doświadczenia to jak każdy płacił za siebie na pierwszej randce to znaczy, że się nie udała.
Karina WWO pisze: ↑ndz sie 23, 2026 10:22 pm
Nie sprawdziło mi się płacenie za siebie na pierwszej randce. Nie mówię o obiedzie itd, tylko o kawie. To nie są duże pieniądze tylko miły gest.
Nie sprawdziło, bo chciałaś dostać za darmo za sam fakt bycia kobietą.
Kompletnie się nad tym tematem nie zastanawiałam, aż do momentu, gdy przeczytałam temat wątku. U mnie chyba w sposób naturalny wychodziło, że jeżeli ktoś zapraszał mnie na randkę, to po prostu płacił. Nie było chandryczenia się. Jeżeli przykładowo było to wyjście do restauracji plus do kina, to otwarcie mówiłam ,,zapłacę, ty płaciłeś za kino'', ale zawsze słyszałam kontrargument ,,to ja ciebie zaprosiłem'', więc dziękowałam. Natomiast absolutnie nie pozwalałam, żeby taki stan rzeczy trwał w nieskończoność. Nigdy nie trafiłam na faceta, który dzieli na pół, albo w ogóle umywa ręce od płacenia, natomiast odwrotnie tak- on płaci i bez dyskusji, ale właśnie wtedy był to dla mnie temat do dyskusji i wyjaśnienia sobie pewnych rzeczy w szerszym kontekście na przyszłość. I to nie chodzi o robienie z siebie turbo niezależnej feministki, ale dosłowne poczucie równości. Pracujemy, zarabiamy, więc się dzielimy. Chociaż...słyszałam o przypadkach dziewczyn, których celem pierwszej, i zwykle ostatniej, randki było nażreć się za free.
Według mnie zachowania na randce takie jak: otwieranie drzwi, odsunięcie krzesła, zdjęcie kobiecie płaszcza, zapłacenie, to elementy czegoś na wzór tańca godowego u ludzi jakkolwiek to brzmi. Czuję wtedy, że on jest mną zainteresowany jako KOBIETĄ i mogę czuć się przy nim kobieco, nie jak chłop w spódnicy, nie jak jego potencjalny kumpel. Nie wiem jak to inaczej wyjaśnić. Bez tych gestów sytuacja byłaby dla mnie skrajnie okrojona. Byłaby, dla mnie, wyjściem z facetem, który ma mnie gdzieś.
Blue Spirit pisze: ↑wt sie 25, 2026 1:44 pm
Według mnie zachowania na randce takie jak: otwieranie drzwi, odsunięcie krzesła, zdjęcie kobiecie płaszcza, zapłacenie, to elementy czegoś na wzór tańca godowego u ludzi jakkolwiek to brzmi. Czuję wtedy, że on jest mną zainteresowany jako KOBIETĄ i mogę czuć się przy nim kobieco, nie jak chłop w spódnicy, nie jak jego potencjalny kumpel. Nie wiem jak to inaczej wyjaśnić. Bez tych gestów sytuacja byłaby dla mnie skrajnie okrojona. Byłaby, dla mnie, wyjściem z facetem, który ma mnie gdzieś.
Dokładnie. Wyjść na kawę i płacić pół na pół to mogę sobie z nową koleżanką. Co do potencjalnego partnera związkowego mam inne oczekiwania. Ale są też kobiety które właśnie nie lubią tych gestów i uważają je za przestarzałe. Myślę, że to po prostu kwestia dobrania się, jak sparują się taką kobieta bardziej feministyczna i facet chcący wszystko dzielić po połowie, to będą się dobrze rozumieć.
Jeżeli facet zaprasza kobietę na randkę i chce się zaprezentować jako zainteresowany, zaradny oraz hojny, to powinien zapłacić. Nie dlatego, że kupuje jej czas albo że ona nie ma własnych pieniędzy, tylko dlatego, że jest to element zalotów i prosty gest pokazujący jego podejście. Dzielenie rachunku co do złotówki robi ze spotkania koleżeńskie wyjście, a nie randkę. Kobieta oczywiście nie powinna celowo wybierać najdroższych pozycji ani traktować faceta jak bankomatu ale kawa czy kolacja na pierwszej randce to żaden sponsoring. Jeśli dla niego zapłacenie rachunku jest już bolesną inwestycją wymagającą gwarancji zwrotu, to bardzo dobrze od razu wiadomo że nigdy nie zajmie się tobą odpowiednio i to pa/jac a nie mężczyzna.
Idea płacenia jako facet zawsze mi uwłaczała, pokazywała, że jestem tym gorszym w relacji i że ja muszę zapłacić za czas kobiety, żeby się ze mną spotkała. Tak czy inaczej wydanie tych 20-30zł w kawiarni to żaden koszt, więc zawsze takie były moje pierwsze randki. Później jasno stawiałem sprawę, że oczekuję relacji partnerskiej, pod każdym względem i w sumie to nigdy mi się nie zdarzyło trafić na kobietę, która by oczekiwała, że to facet powinien za wszystko płacić. Nawet wśród znajomych nie mam takich par ani koleżanek. Tylko w internecie trafiłem na takie poglądy ze strony kobiet.