Pierwsza Ciąża w wieku 44 lat
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Pierwsza Ciąża w wieku 44 lat
Moja prababcia urodziła pierwsze dziecko, gdy miała 20 lat, a ostatnie, szóste, jak miała 44 lata. Jeśli kobieta była raczej zdrowa, to dawniej często ostatnie dzieci miała w takim wieku. Prababcia umarła po 90 roku życia (nie pamiętam dokladnie) I bardzo długo była zdrowa i sprawna. Moja ciocia z wujkiem mega wcześnie założyli rodzinę i wujek umarł po 40. Długość i jakość życia nie jest nigdzie obiecana. Moja znajoma urodziła dziecko mają 46 lat (wpadła
), ale na plus, że ma młodszego partnera. Jedyne co, to chyba bym się zdała na naturę - jak bym zaszła w ciążę naturalnie, to znaczy, że organizm jest silniejszy i da radę. A potem wszystkie badania w ciąży, zaplanowanie po porodzie fizjo urogienkologicznej, zdrowy tryb życia itd.
Zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko dość późno - rocznikowo 37 lat. Szczerze żałuję, że nie podjęliśmy tej decyzji chociażby 5-7 lat wcześniej. Ciąża przebiegała książkowo, a i sił nie brakuje. Mam wrażenie,że mam więcej energii przy nim i chęci gdziekolwiek wyjść niż wcześniej. Ale... cały czas mam w głowie, że jednak mamy te prawie 40 lat i martwię się, że syn wcześnie zostanie sam. U nas sytuację pogarsza fakt,że mąż jest jedynakiem a mój brat nie ma dzieci. Syn nie będzie miał nawet bliskiego kuzynostwa, a mąż na drugie dziecko nie chce się już zdecydować.. Ogólnie tylko pod tym względem żałuję odkładania decyzji o macierzyństwie.
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Nie ma żadnej gwarancji ze syn miałby kontakt z rodzeństwem albo z kuzynami. Ja w dzieciństwie mialam super kontakty z rodzeństwem a teraz rozmawiamy ze soba 2 razy do roku. Ani kuzyni ani rodzenstwo nie gwarantuje niczego. Masz zdrowe dziecko, energię i chęci a zamiast tym martwisz sie tym co by bylo gdyby. To pomysł ze rowne dobrze mogłabyś miec kilka dzieci ktore kłóciłyby sie o kase i nie odzywały y sie do siebie bo tak tez jest w wielu rodzinachLaynaa pisze: ↑pn sie 17, 2026 1:14 pm Zdecydowaliśmy się z mężem na dziecko dość późno - rocznikowo 37 lat. Szczerze żałuję, że nie podjęliśmy tej decyzji chociażby 5-7 lat wcześniej. Ciąża przebiegała książkowo, a i sił nie brakuje. Mam wrażenie,że mam więcej energii przy nim i chęci gdziekolwiek wyjść niż wcześniej. Ale... cały czas mam w głowie, że jednak mamy te prawie 40 lat i martwię się, że syn wcześnie zostanie sam. U nas sytuację pogarsza fakt,że mąż jest jedynakiem a mój brat nie ma dzieci. Syn nie będzie miał nawet bliskiego kuzynostwa, a mąż na drugie dziecko nie chce się już zdecydować.. Ogólnie tylko pod tym względem żałuję odkładania decyzji o macierzyństwie.
- Lynette_Scavo
- MolieraDress
- Posty: 1162
- Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm
Głupi komentarz typu "inni mają gorzej" xd ktoś ma takie przemyślenia jakie ma i ma do nich prawo. Może rodzeństwo miałoby kontakt, może nie, ale nie zabieraj komuś prawa do zastanawiania sięstokrotkapolna1234 pisze: ↑wt sie 18, 2026 10:37 am Nie ma żadnej gwarancji ze syn miałby kontakt z rodzeństwem albo z kuzynami. Ja w dzieciństwie mialam super kontakty z rodzeństwem a teraz rozmawiamy ze soba 2 razy do roku. Ani kuzyni ani rodzenstwo nie gwarantuje niczego. Masz zdrowe dziecko, energię i chęci a zamiast tym martwisz sie tym co by bylo gdyby. To pomysł ze rowne dobrze mogłabyś miec kilka dzieci ktore kłóciłyby sie o kase i nie odzywały y sie do siebie bo tak tez jest w wielu rodzinach
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Idąc twoim tokiem myślenia to ja również mam prawo do swoich przemyslen skoro kazdy ma do nich prawo.Lynette_Scavo pisze: ↑wt sie 18, 2026 1:59 pm Głupi komentarz typu "inni mają gorzej" xd ktoś ma takie przemyślenia jakie ma i ma do nich prawo. Może rodzeństwo miałoby kontakt, może nie, ale nie zabieraj komuś prawa do zastanawiania się
Nie wiem w jaki sposób zabieram prawo do czegokolwiek ale dobrze wiedzieć ze mam taką moc bo nie wiedzialam xd
Ale takie przemyślenia (że biedny, bo nie ma rodzeństwa) są bez sensu, to chyba lepiej komuś pokazać, że nie raz ta rodzina to tylko na papierze jest. Mam wielu kuzynów i kuzynki, znam i kontakt utrzymuję z jednym, reszta w tej chwili nawet nie wiem jak wygląda, bo ostatnio widzieliśmy się jako dzieci.Lynette_Scavo pisze: ↑wt sie 18, 2026 1:59 pm Głupi komentarz typu "inni mają gorzej" xd ktoś ma takie przemyślenia jakie ma i ma do nich prawo. Może rodzeństwo miałoby kontakt, może nie, ale nie zabieraj komuś prawa do zastanawiania się
Rodzina jest mocno przereklamowana, zwłaszcza w świecie, gdzie ludzie się przeprowadzają.
- Lynette_Scavo
- MolieraDress
- Posty: 1162
- Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm
A ja mam dużą rodzinę i żyjemy dobrze.Barasia pisze: ↑czw sie 20, 2026 10:05 am Ale takie przemyślenia (że biedny, bo nie ma rodzeństwa) są bez sensu, to chyba lepiej komuś pokazać, że nie raz ta rodzina to tylko na papierze jest. Mam wielu kuzynów i kuzynki, znam i kontakt utrzymuję z jednym, reszta w tej chwili nawet nie wiem jak wygląda, bo ostatnio widzieliśmy się jako dzieci.
Rodzina jest mocno przereklamowana, zwłaszcza w świecie, gdzie ludzie się przeprowadzają.
Z takim podejściem to każde przemyślenia są bez sensu
No i super. Warto po prostu znać obie strony, a nie idealizować jeden obraz rzeczywistości i przeżywać, że nie jesteśmy go w stanie zduplikować u siebie.Lynette_Scavo pisze: ↑czw sie 20, 2026 11:57 am A ja mam dużą rodzinę i żyjemy dobrze.
Z takim podejściem to każde przemyślenia są bez sensubo na wszystko się znajdzie kontrargument
- Lynette_Scavo
- MolieraDress
- Posty: 1162
- Rejestracja: ndz cze 30, 2024 2:41 pm
No warto poznać obie strony, ale gadanie typu "nie przejmuj się że nie ma rodzeństwa bo mogło być gorzej, mógł być chory, dzieci mogłyby się kłócić" to głupota. Z takimi argumentami to nie można nigdy na żaden temat mieć wątpliwości
Tylko ona brzmiała jakby przeżywała ten brak rodzeństwa swojego dziecka i zapominała, że posiadanie sporej rodziny niczego nie gwarantuje.Lynette_Scavo pisze: ↑czw sie 20, 2026 12:02 pm No warto poznać obie strony, ale gadanie typu "nie przejmuj się że nie ma rodzeństwa bo mogło być gorzej, mógł być chory, dzieci mogłyby się kłócić" to głupota. Z takimi argumentami to nie można nigdy na żaden temat mieć wątpliwości
Oczywiście, że "mogło być gorzej" to jest uznawane za kiepskie pocieszenie, czego nie do końca rozumiem, bo na mnie działa, sama się tak nieraz pocieszam, ale akceptuję że innych to drażni i staram się nie używać... Nie celowałam w taki wydźwięk mojego komentarza, raczej miałam na myśli, żeby spojrzała na cały obraz, nie fiksowała się na wizji, że jakby miało dziecko rodzeństwo, to by takie szczęśliwe było - wydaje mi się, że takie myślenie prowadzi łatwo do frustracji i niedoceniania tego, co mamy.